Stanis³aw Siekanowicz
By³y redaktor naczelny G³osu Polskiego, Kanada
Toronto, 18 maja 2001
O¦WIADCZENIE - do moich Czytelników, Sympatyków i Przyjació³
Zosta³em wyrzucony z G³osu Polskiego (tygodnika Zwi±zku Narodowego Polskiego w Kanadzie) przez now± Dyrekcjê Prasow±, która, przemianowawszy siê na "Kolegium Redakcyjne" dorwa³a siê do wydawania gazety i ju¿ zd±¿y³a doszczêtnie o¶mieszyæ G³os Polski w ca³ej Kanadzie.
Ju¿ na poprzednim comiesiêcznym posiedzeniu Zarz±du G³ównego tego Zwi±zku, w kwietniu br., poinformowa³em to gremium o posiadanej informacji poufnej, ¿e maj± miejsce pewne naciski zewnêtrzne na niektóre osoby z kierownictwa Zwi±zku, aby uczyniæ tê gazetê "neutralnie polityczn± i zbalansowan±". Na tym samym posiedzeniu prezes Zwi±zku, Bogdan Adamczak, krytykowa³ G³os Polski za rzekomo d³ugie i niezrozumia³e artyku³y (zapewne dla niego) oraz ¿e "za du¿o jest polityki".
Tygodnik ten za poprzedniego redaktora W. Magiery, a nastêpnie pod moj± redakcj± przez ostatnie dwa lata mia³ charakter prawicowo-chrze¶cijañski, ujawnia³ dzia³ania postkomunistów w obecnej Polsce i broni³ dobrego imienia Narodu Polskiego, czym zdoby³ sobie presti¿ i zaufanie w patriotycznych krêgach Polonii w ca³ej Kanadzie. Jak na swe skromne mo¿liwo¶ci (m.in.minimalny zespó³ pracowniczy, brak honorariów autorskich, przestarza³y i psuj±cy siê sprzêt) prezentowa³ przyzwoity poziom zarówno w tre¶ci jak w formie. By³o to zas³ug± tego, ¿e zarówno uprzedni redaktor Magiera jak i ja nie liczyli¶my godzin pracuj±c po 50-60 godzin tygodniowo kosztem czasu wolnego i kosztem rodziny. Np. wydanie ¶wi±teczne (na Wielkanoc br.) zanosi³em do drukarni s³aniaj±c siê na nogach po 48 godzinach spêdzonych przy komputerze (trzeba by³o wykonaæ 10 stron reklam ¶wi±tecznych). Traktowa³em to jako sw± s³u¿bê dla Polonii i jako dalszy ci±g rozpoczêtej niegdy¶ w kraju walki o Polskê, a nie tylko jako "job". Co nie zosta³o nigdy docenione przez kierownictwo Zwi±zku, a wrecz przeciwnie - nast±pi³y ataki prezesa Zwi±zku na G³os Polski oraz na moj± osobê na kwietniowym posiedzeniu Zarz±du G³ównego (np.za spó¼nienie gazety o 3 godziny, przy czym nie obchodzi³o go, ¿e drukarka laserowa nadaje siê na z³om i ¿e spêdzi³em ca³± noc na organizowaniu zastêpczego sprzêtu od zaprzyja¼nionych osób, gdy sam na moje pro¶by o pomoc nie reagowa³). By³o to ju¿ aroganckie czepianie siê, które nasili³o siê gwa³townie po wydaniu numeru z kilkoma bardzo dobrze udokumentowanymi artyku³ami o Jedwabnem. Powinienem tu dodaæ, ze po wydaniu tego numeru w ci±gu kilkunastu dni wp³ynê³o ponad 40 nowych prenumerat, a niektórzy czytelnicy informowali redakcje, ¿e kopiuj± ca³e strony gazety i wysy³aj± masowo do Polski.
Wtedy akcjê przeciwko G³osowi Polskiemu najwyra¼niej przyspieszono. Nowa Dyrekcja Prasowa (cia³o administruj±ce G³osem) zosta³a wybrana spo¶ród tych cz³onków Zwi±zku, którzy najwiêcej gard³owali na temat potrzeby reform i przedstawiali ró¿ne pomys³y, nieraz dziwaczne, np. Janusz Jankowski (w³a¶ciciel sklepu "Polonez" w Toronto; jego nazwisko na telefonicznym displayu wy¶wietla siê jako "Yankowski") lansowa³ idee przekszta³cenia G³osu w bezp³atn± gazetê reklamow±, a Henryk Kacprzak (agent real estate, który nie wszed³ do Dyrekcji Prasowej, ale by³ obecny przy wszystkich jej decyzjach i gra³ pierwsze skrzypce przy ich wykonaniu) proponowa³ na kwietniowym posiedzeniu Zarz±du G³ównego (cytat): "Znajdziemy redaktora, który posk³ada to (tzn. gazetê) za darmo i zmienimy oblicze G³osu".
Trzeba by³o wiêc mnie siê pozbyæ. Nowa Dyrekcja Prasowa przemianowa³a siê na "Kolegium Redakcyjne" (bezprawnie, bo jest to cia³o administracyjne), a gadanie tych ludzi o "uzdrawianiu" G³osu by³o zas³on± dymn±, poniewa¿ do chwili wyrzucenia mnie (tj. przez 3 tygodnie) nie wysy³ano rachunków za reklamy ¶wi±teczne (przy których narobi³em siê przez 2 doby), nie wysy³ano tez rachunków za du¿e og³oszenia Credit Union, które sz³y przez kilka tygodni. Nic dziwnego, ze zalegano pracownikom z wyp³at±, przy czym byæ mo¿e chodzi³o o to, ¿ebym odszed³ sam. Nasili³ siê konflikt o wynagrodzenie. Nagle zwolniono maszynistkê bez konsultacji ze mn±, nie podaj±c jej powodu, a mnie jako jej zwierzchnikowi równie¿ odmówiono podania powodów jej zwolnienia. W tej sytuacji wygl±da³o to na zemstê za domaganie siê zaleg³ego wynagrodzenia. Ale nie tylko, bo sposób wykonania tej akcji zakrawa³ na prowokacje obliczon± na uniemo¿liwienie wydania gazety lub na wydanie jej na skandalicznym poziomie. Otó¿ w przeddzieñ wydania, na kilka godzin przed oddaniem do druku, do redakcji wkroczy³o dwoje cz³onków tej Dyrekcji - nowo wybrana przewodnicz±ca Urszula Madej-Wojnarowicz (która uprzednio pe³ni³a funkcjê mojego zastêpcy) i Maciej Jankowski /Yankowski/, a tak¿e wspomniany ju¿ wszechobecny przy wszystkich ich decyzjach H. Kacprzak. Najpierw przez 3 godziny odrywali j± od pisania wiadomo¶ci (które w tygodniku robi siê w ostatni dzieñ) anga¿uj±c j± co chwilê do pomocy przy porz±dkowaniu cen ksi±¿ek, a nastêpnie - kiedy ju¿ by³a wykoñczona nerwowo i z trudem siê opanowywa³a - p. Wojnarowicz nagle wrêczy³a jej zwolnienie. Kiedy odmówiono jej podania powodu, wsta³a i wysz³a (jej reakcja jest dla mnie zrozumia³a). Widz±c to wszystko nie by³em w stanie skupiæ siê na swojej pracy. Zawo³a³em moja ¿onê, która pomaga³a gazetê wykoñczyæ do pó¼nych godzin nocnych. Na drugi dzieñ urz±dzono mi awanturê za 2-godzine opó¼nienie druku.
Nastêpnie zatrudniono (bez konsultacji ze mn±) do pisania w komputerze osobê, która pisa³a z taka szybko¶ci±, ¿e po tygodniu jej pracy materia³u by³o zaledwie na pó³ gazety, a w jednym tylko artykule musia³em poprawiæ 58 b³êdów (dyskietkê trzymam na dowód). Uratowa³em kolejne wydanie w ten sposób, ze mia³em jeszcze trochê materia³u zapasowego, trochê przepisywa³em sam, oraz dziêki mojej ¿onie (znowu), która przez ca³± niedzielê poprawia³a b³êdy nowej pracownicy (nikt oczywi¶cie nie zap³aci³ jej, ale nie o to chodzi: nikt nie podziêkowa³ choæby zdawkowo - totalna arogancja).
Prezes Zwi±zku ca³kowicie zignorowa³ mój apel (wys³any faksem) o ingerencjê w poczynania tej grupy i zawieszenie tych decyzji personalnych. Wiedzia³em, ¿e nastêpnej gazety nie dam ju¿ rady wydaæ (zapasy z poprzednich numerów wyczerpa³y siê), a je¿eli wydam, to w okrojonej objêto¶ci i na skandalicznym poziomie, bo nie sposób poprawiæ setki b³êdów. Zrozumia³em, ¿e to ju¿ koniec G³osu. Og³osi³em protest na pi¶mie, domagaj±c siê m.in. przywrócenia do pracy zwolnionej maszynistki. Wys³a³em stosowne o¶wiadczenia faksem do prezesa Zwi±zku B. Adamczaka i przewodnicz±cej "Kolegium Redakcyjnego" U. Wojnarowicz. By³a to ¶roda 2 maja. W czwartek nie przyszed³em do redakcji. Nastêpnego dnia, tzn. w pi±tek 4 maja zosta³em zwolniony dyscyplinarnie (na pi¶mie) za "porzucenie pracy", w redakcji wymieniono zamki.
Kolejny numer - 8 maja zosta³ wydany przez owo "Kolegium Redakcyjne" na czele z p. Wojnarowicz - na poziomie tak potwornym, ze sta³ siê po¶miewiskiem w Polonii. Natomiast w numerze z 15 maja (ju¿ trochê bardziej przypominaj±cym wizualnie gazetê) obsmarowano mnie stekiem k³amstw.
Zniszczono gazetê polonijn± z tradycj± od 1908 r. Nie wiem czy zamkn± Glos Polski czy te¿ pod t± nazw± bêd± próbowaæ wydawaæ jak±¶ szmatê. Ja w ka¿dym razie pragnê zapewniæ dotychczasowych Czytelników, Sympatyków i Przyjació³, ze do³o¿ê wszelkich starañ, aby Polonia kanadyjska MIA£A gazetê o charakterze i poziomie zbli¿onym do tego, czym by³ w ostatnich latach Glos Polski. Nie wiem w jakiej to bêdzie formie, nie wiem pod czyimi auspicjami i nie jestem w tej chwili do takich dzia³añ przygotowany, bo nagle pozbawiono mnie ¶rodków do ¿ycia. Ale zapewniam, ze wszelkich starañ do³o¿ê.
Serdecznie Pañstwa pozdrawiam i do zobaczenia na ³amach.
Stanis³aw Siekanowicz
E-mail: pestcontrol@sympatico.ca