Rozwydrzeni zboczeńcy
Tortury i wulgarność - w imię sztuki
Czekałem, aż histeria na temat głośnego wypadku torturowania kotów zmniejszy się nieco, zanim ją skomentuję.
Dla niezorientowanych: - dwaj mężczyźni w Toronto zostali oskarżeni o zrobienie filmu pokazującego torturowanie i zabicie kota. Oskarżona para tłumaczyła, że wideo jest dziełem sztuki które zawiera artystyczne i społeczne przesłanie.
Jak zwykle gorliwcy z Ruchu Ochrony Zwierząt mieli swój wielki dzień dzięki tej historii, ale tak naprawdę, to ten wstrętny epizod ma mało wspólnego ze zwierzętami.
Dużo natomiast ma wspólnego z tym jaki stosunek ma otumanione społeczeństwo do sztuki, i jaki stosunek mają artyści do siebie.
Małe wprowadzenie.
Kilka lat temu pisałem o młodym człowieku, którego wystawa składała się z tuzinów, jeśli nie setek, używanych majtek chłopca. Jak się wtedy wyraziłem - wielcy artyści zmieniają świat, a ten koleś zmienia majtki. Odzew ze strony niektórych jego zwolenników był interesujący. Przybyli oni do miejsca, gdzie właśnie robiłem jakiś reportaż na świeżym powietrzu, krzyczeli coś o wolności artystycznej, potem rzucili we mnie jajkiem. Nie trafili. No cóż, przynajmniej nie są oni głodującymi artystami, skoro poświęcili dobre pożywienie.
W zachodniej Kanadzie mięliśmy w ciągu ostatnich 10 lat zarówno "Obsikaj Papieża" jak i "Obsikaj Chrystusa" - które pokazywały wizerunki przywódcy Kościoła Katolickiego i Chrystusa zanurzone w urynie. Był również graficzny portret ukrzyżowanego Jezusa zmuszającego księdza do aktu seksualnego. To ostatnie dzieło zostało nagrodzone.
W Ontario odbyła się wystawa pokazująca setki dziecięcych rysunków przedstawiających chłopięce organy seksualne. Mogę przypuszczać, że ktoś kazał dzieciom narysować i namalować te obrazki, i długo się dziwiłem, że nikogo o to nie oskarżono. Nawiasem mówiąc galeria, w której pokazywano ten idiotyzm, utrzymywana jest z publicznych funduszy
Wystawa S & M.
Toronto widziało jeszcze inny dowód szczodrości podatnika, kiedy otworzono wystawę sadomasochistyczną. Ustawiono tam wielkie koło tortur, wyglądające, że używane do przykuwania doń ludzi chcących być chłostanymi. (Hej, tylko spróbuj zostać prawdziwym miłośnikiem sztuki, w nowoczesnej Kanadzie czeka cię wystarczająco dużo kar!) Obok koła tortur stała fotografia nagiej kobiety, wpychającej sobie papierowy zwój (scroll) miedzy nogi. W małej szklanej kasecie obok zdjęcia umieszczono ten sam zwój, pokryty wyschniętą menstrualną krwią. To, zapewniał mnie przewodnik po wystawie, było niebezpieczne i ostro uderzające dzieło sztuki. Nie, Nie było! To była nerwica niedorostka i rozwydrzonego zboczeńca.
Nawet relatywnie główny nurt nowoczesnej sztuki pokazuje wyjątkowo szeroki brak twórczego myślenia. Zwały cegieł, zdechłe krowy, cukierki układane w stosy, olbrzymie płachty malowane w jednym kolorze, Tak zwana żywa sztuka, z ludźmi rozbierającymi się do naga, w masowej paradzie głupoty.
Na Boga, czy oni mają w sobie choć odrobinę życia?
Oczywiście, istnieje potrzeba sztuki która rzuca wyzwania i prowokuje. Nie tutaj. Stręczenie do pornografii i homoerotyzmu, nienawiść do religii i antyintelektualizm, ci ludzie zaledwie płyną na fali kulturowego i moralistycznego przypływu. Oni płyną na fali, nie walcząc z nią.
Co w tym najgorsze - to brak dobra. A kiedy występuje brak dobra, próżnia po nim nie może pozostać pusta. Jest wypełniana i wypełniana przez zło. Nie chcę przez to powiedzieć, że ludzie tworzący zjełczałą i odrażającą sztukę są sami w sobie źli - ale oni zamieszkują artystyczny świat, który odrzucił dobro, i, co nieuniknione, otworzyli jego najistotniejszy byt dla wszystkiego co złe, ciemne i niszczące.
Powinniśmy być zdziwieni nie dlatego, że kot był torturowany w imię sztuki, ale dlatego że to nie stało się wcześniej, i że to samo nie przydarzyło się mniej odpornym ludziom - dzieciom, czy starszym i słabym.
Jeśli ludzie oskarżeni o to przestępstwo zostaną skazani, musi za tym pójść kara. Ale oni są zaledwie objawem. Przyczyn, które leżą w samym jądrze, musimy szukać głębiej, i może bliżej naszych domów. W kolorowych magazynach, książkach, telewizji radiu i filmach - tak tryskających ogłupiałą dekadencją, że pokrywają tym brudem nas wszystkich, codziennie.
Koty może i mają siedem istnień, ale cywilizowane społeczeństwo ma tylko jedno.
Michael COREN
michaelcoren.com
The Saturday Sun, July 28, 2001.
Tłum. Z. Łabędzki