Krzysztof Tyburski, (Michigan, USA)
Kilka uwag do Apelu prof. Targowskiego
USA: Prof. Andrzej Targowski - APEL uczonych o poparcie naszego wejścia do UE
APEL POLSKICH UCZONYCH O POPARCIE
WEJŚCIA POLSKI DO UNII EUROPEJSKIEJ
My pracownicy nauki rozsiani po całym świecie popieramy wejście Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. Po Chrzcie Polski w 966 r. jest to Bierzmowanie Polski, wielki optymistyczny moment w trudnej Historii naszej Ojczyzny.
Ponawianie apeli uczonych o poparcie wejścia Polski do Unii Europejskiej, był już przecież Apel Wawelski, uwidacznia obawy części tego środowiska o satysfakcjonujący wynik czerwcowego referendum. Apele tym żarliwsze im bardziej do świadomości ich autorów dociera brak realnych korzyści z wejścia Polski do Unii. Porównywanie tego wyboru do Chrztu Polski, nazywając go Bierzmowaniem, jest nieuzasadnione. Chrztu nie przyjmowaliśmy od żadnego z obecnych członków Unii właśnie dlatego, by nie uzależniać się od nich politycznie. Cóż za dalekowzroczność Piastów i realna ocena sytuacji. Niestety, Zachód przez tysiąc lat nie wyrzekł się swego „Drang Nach Osten”. Tym razem jednak ich orężem jest trzydzieści srebrników. Na Zachodzie opustoszały gotyckie katedry. Można już legalnie zabijać nienarodzone dzieci i skracać życie starym i chorym. Można zawierać związki homoseksualne. I „kapłani” tej Unii mieliby nam teraz udzielić Bierzmowania. Zanim już do tego dojdzie, proponuję zapytać, może nawet samego Güntera “Spasiba” Verheugena, czy wie, o czym to pan prof. Targowski mówi.
My „Filareci i Filomaci XXI w.” musimy dziś zająć stanowisko w sprawie podjęcia kolejnej, koniecznej pracy od podstaw i organicznej w Polsce przy pomocy najbardziej zaawansowanej w świecie Cywilizacji Zachodniej, którą m. in. reprezentuje Unia Europejska.
Filareci, “miłośnicy cnoty" (z greckiego philaretos), i Filomaci, “miłośnicy wiedzy” (z greckiego philomates), działali w sposób niejawny w czasie rozbiorów Polski z myślą o odzyskaniu przez Polskę wolności. Odwoływanie się zatem do tajnych związków patriotycznych młodzieży wileńskiej przez zwolenników zrzeczenia się części suwerenności Polski na rzecz Unii jest nieporozumieniem, lub kpiną, lub też “miłośnicy wiedzy” są zdradzani. Pozostaje jeszcze sprawa dekonspiracji, głośnego procesu, który zorganizuje “Nowosilcow XXI w.” i zesłanie “w głąb Rosji”, czyli w zapomnienie. Czy o takiej przyszłości dla siebie i swoich kamratów marzy Autor Apelu?
Podjęcie pracy organicznej przy pomocy innych jest ciekawym rozwinięciem pojęcia pracy organicznej, by nie rzec że jest jej zaprzeczeniem.
Autorytetem w odniesieniu do cywilizacji jest dla mnie prof. Koneczny. Nie ma w jego dziełach pojęcia „Cywilizacji Zachodniej”. Jest natomast cywilizacja łacińska oparta na łacińskim chrześcijaństwie, prawie rzymskim i greckiej filozofii klasycznej.
http://www.bezuprzedzen.pl/cywilizacja/europa.html
Pracując w nauce światowej wiemy, co jest postępowe, a co jest zacofane, ta znajomość wynika z naszych zawodów i doświadczeń życia na Obczyźnie i z licznych kontaktów z Polską. Stąd wiemy, że nie ma idealnych rozwiązań dla kryzysowej sytuacji w Polsce. Samo wejście Polski do Unii Europejskiej nie rozwiąże tego kryzysu, ale pozostawienie Polski samej sobie będzie olbrzymim, niewybaczalnym błędem.
Kiedy większość państw Europy Centralno-Bałtyckiej wejdzie do UE, Polsce pozostanie sojusz z Rosją, Ukrainą i Białorusią. Na dobrą sprawę, ten raz już praktykowany sojusz w ramach RWPG, wymagałby wyjścia Polski z NATO. Oznaczałoby to cofnięcie zegara postępu i zupełne, polityczne zmarnowanie polskiej transformacji po upadku PRL.
Niczym mantrę, powtarza się (własnymi słowami) wytarty slogan: „Jak nie Unia to Białoruś”. Oczywiście, Autor Apelu nie widzi niczego niestosownego w obrażaniu Białorusinów. Tych akurat obrażać można. Wizja wyjścia Polski z NATO ma spotęgować poczucie zagrożenia. Warto może także wyobrazić sobie wejście Rosji do NATO. Taka perspektywa jest bardziej prawdopodobna. Mielibyśmy wtedy „sojuszników” i na Wschodzie i na Zachodzie. Byłaby to sytuacja równie groźna, gdyż naszego zniknięcia mógłby wtedy nikt nie zauważyć.
Pracującym „w nauce światowej” warto zadedykować fragment z „21 pytań” prof. J. R. Nowaka:
(punkt 15)
“w Polsce po 1989 roku ciągle trwa proces degradacji nauki, zapoczątkowany już w czasach rządów komunistycznych. Wbrew zapisom "Okrągłego Stołu" w 1989 roku, że wydatki na naukę będą stanowić 3-4 proc. dochodu narodowego, zaczęły one spadać w zastraszającym tempie - z 1,2 proc. dochodu narodowego w 1990 r. do 0,8 proc. w 1991 r., a w prowizorium na I kwartał 1992 r. zaledwie 0,4 proc. W 1995 roku nakłady na naukę w budżecie wynosiły 0,53 proc. Produktu Krajowego Brutto (w tym czasie w Japonii 2,98 - PKB, w Niemczech - 2,88).”
http://www.naszdziennik.pl/dodatek/dodatek001/
Na ten sam temat pisał ostatnio prof. Jacek Zimny: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20030120&id=my13.txt
“Nakłady na szkolnictwo wyższe i naukę w Polsce są najniższe w Europie od lat. Zagraża to strategicznym interesom państwa. Od dawna przestaje się odnawiać kapitał młodych naukowców. W latach 2000-2005 odejdzie na emeryturę blisko 60 proc. profesorów. Kto ich zastąpi? ”
Może zatem, z równie wielką żarliwością, zaangażowali by się pracownicy nauki światowej w wywieranie nacisku na polski rząd, by ten zwiększył wydatki na naukę w Polsce? Unijnych środków na ten cel nie otrzymamy.
Korzyści wejścia Polski do UE przewyższają ujemne skutki, których nie negujemy, ale które są nieuniknione w tego rodzaju integracji. Standardy i praktyka najbardziej zaawansowanych państw świata jakie wchodzą do UE powinna mieć pozytywny wpływ na styl polskiej polityki i pozostałe dziedziny życia społeczno-gospodarczego.
Korzyści z wejścia Polski do Unii odczuje Unia. Znane są już prognozy wzrostu PKB z tego tytułu w Niemczech i Austrii, lecz nie w Polsce. Ujemne skutki dla Polski są oczywiście do uniknięcia poprzez pozostanie poza Unią. W narastającym konflikcie interesów Unii z USA powinniśmy stanąć po stronie Stanów Zjednoczonych, jako bliższych zasadom gospodarki rynkowej.
Nie zapominajmy o tym co powiedział nasz Wielki Papież i Rodak Jan Paweł II w Parlamencie Włoskim w 2002 r. Mówił On o „potrzebie ostatecznego przekreślenia podziałów w Europie i poświęcenia wszystkich wysiłków dla budowania wspólnego europejskiego domu, w którym znajdą się wszystkie demokratyczne narody”. Jest to bardzo czytelne poparcie wejścia Polski do UE. Nie wystarczy chwalić się polskim Papieżem, czas najwyższy usłyszeć Jego mądre posłania i w praktyce nie działać przeciwko Niemu.
Światły Polak, świadomy wyzwań i przeciwności ale dobrze życzący swej Ojczyźnie będzie głosował TAK w czerwcowym referendum.
Kolejna wypowiedź z rodzaju: „Co Papież chciał powiedzieć?”. Unia podziałów w Europie nie znosi, lecz je pogłębia. Nawet wewnątrz Unii będą członkowie kilku kategorii: Niemcy i Francja, następnie nieco słabsze Włochy i Anglia, dalej reszta europejskiej drobnicy i na końcu pariasi Europy, jej kolonie, rynek zbytu i zarazem rezerwuar taniej siły roboczej, czyli kraje nowoprzyjęte. Po co ściągać do pracy Turków, Arabów czy Murzynów, skoro można mieć białych w zagrodzie. Jest to polityka rasistowska, a osoby tę politykę popieracące są rasistami. Europa nie zaczyna się ani nie kończy na Unii. Demokratyczne narody istnieją także poza Unią, zatem mówienie o przekreśleniu podziałów w Europie jest wołaniem o Europę bez Unii, lub z inną Unią. Unia, jeśli chce dalej istnieć, musi się zmienić. Nie łudźmy się że, będąc w Unii, mielibyśmy znaczący wpływ na te zmiany. Jeśli nie potrafimy wymóc zmian na lepsze w Polsce, to co upoważnia nas do wiary, że zmienimy Unię? „Lekarzu, ulecz samego siebie!!”.
Wzywam członków Polskiego Instytutu Naukowego w Nowym Jorku i członków Polskiego Towarzystwa Naukowego w Londynie i innych naukowców rozsianych po świecie - w tym i z Polski - do wypowiedzi i zdeklarowania się pod tym apelem, na „łamach” elektronicznej witryny polonijnej Polskiej Agencji Prasowej.
polonia_dla_polonii@pap.com.pl
Dokumentacja tego Apelu będzie świadczyć o naszym wkładzie w dobro Ojczyzny, jak kiedyś życiem świadczyli polscy żołnierze „Błękitnej Armii” w I wojnie światowej. Dziś informatyka ratuje nasze życia.
Media polonijne zachęcam do upowszechnienia tego Apelu, aby jak najgłośniej odbił się w świecie i uruchomił nasze pozytywne myślenie na rzecz Ojczyzny w godzinie próby.
Kolejna ryzykowna gra skojarzeń. Przywoływanie pamięci żołnierzy „Błękitnej Armii”, którzy złożyli ofiarę własnej krwi i życia za wolną i niepodległą Polskę i porównywanie tej najwyższej ofiary z pisaniem takich apeli świadczy o zatraceniu proporcji, megalomanii, o braku zwykłej przyzwoitości, która nakazuje uszanować pamięć żołnierzy walczących o Polskę. Ten Apel jest natomiast apelem o złożenie tejże suwerenności na ołtarzu obłąkańczych ideologii, które trawiły i nadal trawią naszą Europę. Takie apele przyczyniają się do tego, że sformowanie kolejnej „Błękitnej Armii” może okazać się koniecznością.
Prof. dr inż. Andrzej Targowski, USA, 15 stycznia 2003 r.
http://polonia.pap.net.pl/2003/01/20030121010124.html
Od redakcji portalu Ojczyzna.pl
Dziękujemy, Panie Krzysztofie, trudno coś do Pańskich uwag dodać. Może jedynie to, że nasz szanowny euroautor nie wie, czym jest PAP i jego "polonijna strona". A jest to jedno z najgorszych centrów dezinformacji Polaków w Polsce i za granicą. I każdy, kto z PAP-em współpracuje, robi to samo co ci zdrajcy podczas II Wojny Światowej, którzy współpracowali z hitlerowską "gadzinówką" radiową WANDA.
I zastanawiam się, czy tym razem prof. Targowski nie powinien zmienić swego nazwiska na TARGOWICKI.
Pozdrawiam Pana, Panie Krzysztofie,
Z.Łabędzki