Israel Shamir

 

 Książę z Bajki

 

 

 

 (Na podstawie rozmów w Stanford University, California i American University, Kair)

  

 

Co on w niej znalazł? – skrzeczą zawistnie plotki – Dlaczego obsypuje ją podarkami? Co ona ma takiego w sobie, czego my nie mamy?

  

Kosztuje go mnóstwo pieniędzy i dobrych chęci, skłóciła go ze starymi kompanami, nie bez ważnego powodu: ta mała wściekła suka, jej imię jest synonimem wszelkiego podłego przekrętu, a on, zwykle sknerowaty i obracający każdego centa kilka razy, z wielkim poświęceniem broni ją i otacza ochroną, powala jej wrogów i ucisza jej krytyków. Jaki sekret leży poza tą osobliwą aferą miłosną pomiędzy Córą Syjonu z Bliskiego Wschodu i Supersiłą po drugiej stronie oceanu?  Pytania te drażnią nasze umysły i wołają o zbadanie źródła tej wielkiej anomalii naszych czasów. Podobnie jak badanie źródeł Nilu w poprzednich wiekach, wymaga to umiejętności spojrzenia lwu prosto w oczy, z typową dla białego myśliwego pogardą śmierci, oraz detektywistycznego talentu Sherlocka Holmesa.

 

Modne dzisiaj wyjaśnienie jest mgliście określane jako „strategiczny interes korporacji amerykańskich”, czytaj – dążenie amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego do sprzedaży ich wyrobów Arabom. Inni wolą wyjaśnienie, że Ameryka potrzebuje bazy, lub miejscowego policjanta w tej niebezpiecznej strefie. Idealiści wierzą w poczucie winy Amerykanów, w długi cień holokaustu, czy inne podobne psychologie. Inna płodna szkoła wyjaśnia tę anomalię ropą naftową. Arabska ropa musi być pod amerykańską kontrolą, a kto to może lepiej robić tę robotę jak nie okrutni hasydyjscy Żydzi?

  

Ale ta szkoła wyjaśnia wszystko ropą., czy to wojnę w Afganistanie, nadchodzący amerykański atak na Irak, napięcie pomiędzy Indiami i Pakistanem, czy kłopoty w Palestynie.  To przypomina mi starożytnych filozofów greckich, którzy wierzyli w istnienie jednego podstawowego pierwiastka, z którego jest zbudowany świat.

  

Tales powiadał – podstawą wszystkiego jest woda

Anaksymenes – że powietrze

Heraklit – wszystko jest ogniem

 

To wszystko te rury z ropą, oznajmia chór ekspertów, gdziekolwiek zaczyna się dyskusja o podstawach polityki amerykańskiej na Bliskim Wschodzie. Wygląda to bardzo przekonywująco, dopóki nie przypomnimy sobie radosnego powiedzonka Afifa Safyie, dowcipnego członka PNA (Palestinian National Autority) w Londynie: „Palestyna ma bardzo dużo oleju. Z oliwek”

 

Aby zrozumieć ponure uroki Córy Syjonu, powinniśmy pamiętać, że Wuj Sam jest niestety już trzecim kochankiem tej zuchowatej dziewoi. Poprzednicy Busha – Imperium Brytyjskie w latach 1917-1922 i Związek Sowiecki w latach 1945-1949 – pozwalają nam w pełni poznać źródła i motywy. Dokumenty archiwalne zostały odkurzone, opublikowane i zanalizowane przez lepszych specjalistów, my możemy zatem podsumować owoce ich pracy, i odkryć „co ich przyciągało”.

 

 

II

  

Pierwszym księciem z bajki uwiedzionym jej ochrypłym głosem był brytyjski Sekretarz Spraw Zagranicznych  lord Balfour, który obiecał zmienić Palestynę w Narodowy Dom dla Żydów. Brytania sprzeniewierzyła się obietnicom danym Arabom, zajęła Palestynę, wprowadziła siłą w kraju żydowskie prawo, zabijała lub wyrzucała każdego niepokornego palestyńskiego przywódcę, zniszczyła palestyńską ekonomię oraz wytrenowała przyszłe oddziały szturmowe IDF (armii Izraela) do działań przeciwko miejscowej ludności. W zamian – nie otrzymali praktycznie niczego. Rządzenie Palestyną kosztowało wiele i przysparzało mnóstwo kłopotów. Perfidny Albion stał się obiektem wielkiej nienawiści na Bliskim Wschodzie. Brytyjscy żołnierze i oficerowie byli mordowani przez obie strony – Palestyńczyków, i nie tak łatwo dających się oswoić syjonistów.

 

Tradycyjne wyjaśnienia tych dziwnych zachowań są identyczne jak w przypadku poparcia amerykańskiego. Jest to znów „imperializm”, „ropa”, „strategiczne interesy”, „dziel i rządź”, i tym podobne banały, (minus poczucie winy i holokaust, jako że działo się to na długo przed Hitlerem). Ale ładna „kolekcja oficjalnych dokumentów, memorandów i listów ludzi będących u władzy w Londynie i Palestynie” w rozstrzygających latach 1917-1922 zawiera tylko jeden odnośnik do ekonomicznej wartości Palestyny postrzeganą przez brytyjskiego dyplomatę: „Palestyna nie posiada żadnej strategicznej wartości”. A „ropy naftowej” nie ma w ogóle w indeksie. 

 

W poufnych dyskusjach za zamkniętymi drzwiami Whitehall (siedziba premiera Brytanii), nie można znaleźć nawet strzępka imperialistycznych dążeń do „dzielenia i rządzenia”. Przeciwnie, liderzy brytyjscy „spodziewali się wielkich kłopotów ze strony syjonistów” (Generał Allenby). Jak się dosadnie wyraził lord Cecil, „My (Brytyjczycy) z tego (posiadanych wpływów w Palestynie) niczego nie skorzystamy”. Brytyjczycy nie potrzebowali Palestyny, z radością by się jej pozbyli, ale na to się nie odważyli. Palestyńskie Dokumenty pogrzebały „imperialne” wyjaśnienie, nie mówiąc już o ropie naftowej, dla owej burzliwej afery pomiędzy syjonistami i Imperium Brytyjskim.

 

I oto, trzeźwo myślący pisarz izraelski, Tom Segev, ukazał całkiem inny motyw w swoim bestsellerze „One Palestine, Complete”. Wydany po angielsku ostatniego roku, powitany został przez żydowskich luminarzy jako "dokładnie przeanalizowany" (Jewish Week), fascynujący (Hadassa Magazine), kopalnia informacji (Houston Jewish Herald), a wielki admirator Sharona, Ron Grossman z Chicago Tribune nazwał go "wspaniały, całkowicie fascynujący opis tamtych czasów".

 

Segev nie bawi się słówkami. Odrzuca wyjaśnienie "strategii ropy naftowej", a na samym początku książki potwierdza: Anglia zrobiła to, ponieważ jej rządzący "z pewnością wierzyli w wielką siłę Światowego Żydostwa i jego wpływ na wydarzenia światowe, czy to w USA, czy w rewolucyjnej Rosji. Rząd brytyjski doszedł do wniosku, że warto jest podbić Palestynę i jej ludzi, i oddać ją syjonistom, aby w zamian, wyrobić sobie wpływy wśród Światowego Żydostwa."

 

Premier Lloyd George "bał się Żydów", a w swoich pamiętnikach wyjaśnił swoją doniosłą decyzję poparcia syjonistów gwałtowną potrzebą sformowania sojuszu, "kontraktu z żydostwem", "bardzo wpływową siłą, za której życzliwość warto dobrze zapłacić", aby wygrać wojnę. "Żydzi byli zdecydowani wpłynąć na wynik I Wojny Światowej. Mogli wpłynąć na USA, aby te zwiększyły swój udział w wojnie, a będąc realną siłą za kulisami rewolucji rosyjskiej, kontrolowali również rosyjskie stanowisko wobec Niemiec. Żydzi zaoferowali siebie temu, kto więcej zapłaci, i jeśli Brytania nie dobiłaby interesu pierwsza, kupiliby ich Niemcy.

 

Przebiegły Lloyd George opierał swoją opinię na  raportach brytyjskich ambasadorów, które były jednoznaczne. "Wpływy Żydów są ogromne - pisał jego człowiek z Waszyngtonu - są doskonale zorganizowani, szczególnie w prasie, finansach, a w polityce ich wpływ jest znaczny". Ambasador w Turcji meldował, że międzynarodowe powiązania Żydów były rzeczywistą siłą stojącą za rewolucją Ataturka. Podsekretarz spraw zagranicznych, lord Cecil tak to podsumował: "Nie sądzę, aby było łatwo przecenić międzynarodową siłę Żydów". Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych zapewniał, że "przyjaźń Żydów jest niezbędna do wygrania wojny".

 

Żydzi podzielali tę wizję zjednoczonego i potężnego Żydostwa, pisze Segev. Poczmistrz Generalny, Herbert Samuel, Żyd i syjonista, proponował w 1915 roku oddanie Palestyny Żydom, aby "miliony Żydów rozsiane po całym świecie, włączając w to dwa miliony w USA, mogły okazać trwałą wdzięczność wszystkim generacjom". (Aktualnie, trwała ona mniej niż 20 lat, aż do rozpoczęcia anty-brytyjskiego terroru syjonistów). W typowym brytyjskim "understatement", Samuel pisał: "wdzięczność całej rasy żydowskiej może mieć niejaką wartość".

 

Lider syjonistów, Chaim Weizmann "robił wszystko aby wzmocnić tę impresję", powiada Segev. On "wyczarował mit o żydowskiej sile" i "wzmocnił przekonanie Brytyjczyków, że Żydzi są wszędzie i za każdym rozstrzygającym wydarzeniem". Ale Brytyjczycy nie dawali się w to wciągnąć aż do 1917 roku, kiedy ich militarna sytuacja stała się rozpaczliwa. Front rosyjski upadał pod wpływem bolszewików, a Niemcy przerzucili swoje dywizje na front zachodni. Brytania zdecydowała się rozmawiać z Żydami, aby ci pchnęli Amerykę do wojny w Europie.

 

 

III

 

Oczywiście, Tom Segev nie odkrył Ameryki, ale wprowadził on ważne narzędzie retoryczne, zwane "percepcją". Mądrze, nie powiada on "Żydzi mieli taką władzę, że Brytania wolała trzymać z nimi, i oddać im Palestynę poświęcając tysiące brytyjskich żołnierzy i miliony Palestyńczyków". Zamiast tego, izraelski pisarz Tom Segev używa formuły doskonale nadającej się do przyjęcia, nawet dla surowych urzędników wymuszania politycznej poprawności. Nie "władza Żydów", a "percepcja - wyobrażenie władzy Żydów", "wiara w żydowską siłę" było tym sprawczym czynnikiem, pokrewnym wierze w czary. Jego narzędzie i jego wykorzystanie pozwala nam kontynuować temat spokojnie, pozostawiając pokrewny ale kłopotliwy temat "realia kontra wyobrażenia" na inne czasy.

 

Percepcja jest prawie taka dobra jak rzecz realna, pisał Mark Twain w swojej powiastce "Jedno-miliono-funtowy banknot".  Amerykański bohater tej powiastki jest wszędzie akceptowany jako milioner, mimo, że nie posiada grosza przy duszy, i ciągle robi miliony jedynie na podstawie wyobrażeń.

 

Recenzja książki Toma Segava w New York Times opisuje Balfoura i innych zwolenników syjonistów jako "działających z antysemickich motywów". Jest to interesująca definicja: nawet gorliwi chrześcijańscy syjoniści w pełni popierający państwo izraelskie są uważani za "antysemitów", jeśli zauważają oni i odnoszą się do władzy Żydów. Przed Drugą Wojną Światową, antysemita uważałby żydowskie wpływy za raczej negatywne. Po wojnie, aby uchodzić za niewinnego, nie powinno się nawet zauważać Żydów. I dlatego, otwarta, niczym nie ograniczana debata na temat prawdziwego zasięgu żydowskiej władzy nie byłaby łatwa, bowiem nie jest łatwo zmierzyć i udowodnić wpływy, a żadna gazeta czy sieć telewizyjna nie dotknie tematu nawet kilkumetrowym bosakiem.

 

Segev nawet bardziej chroni siebie, przypisując Brytyjczykom niemądre przekonanie, że "Żydzi rządzą Światem". Żadna zdrowo myśląca osoba, od Lloyda Georga do Hitlera, nigdy nie była o tym przekonana. Świat jest zbyt wielki i skomplikowany aby go kontrolować. Mimo to żydowscy apologeci zwykle przypisują to wyolbrzymione stwierdzenie swoim oponentom, obalają je, i uważają sprawę za zamkniętą. Nie dajmy się na to nabierać, i trzymajmy przewód otwarty jeszcze przez jakiś czas.

 

Segev nie rozważa, dlaczego uparci i trudni w rokowaniach brytyjscy politycy i oficjele ulegli tej iluzji, dlaczego nie przypisują oni "decydujących wpływów" zachodnio-afrykańskim czarownikom, lub chińskim mistrzom Tao, a tylko Żydom. Tę lukę wypełnia gruby tom prof. Alfreda S. Lindemanna opublikowany przez Cambridge University Press, "Łzy Esauła" (Esau's Tears).

 

Lindemann odnosi się do wojny Rosyjsko-Japońskiej w 1905 roku, kiedy to amerykański finansista Jacob H. Schiff, zablokował rosyjskie próby uzyskania obligacji, których tamci poszukiwali na rynkach finansowych, aby sfinansować wojnę, i dostarczył pomocy finansowej Japończykom, co skończyło się upokarzającą klęską Rosji. Po tym, Schiff przechwalał się, że "Jednak, międzynarodowe żydostwo jest władzą". Simon Wolf, inny ważny lider amerykańskich Żydów, powiernik prezydentów, pouczał Rosjan:  "Żydzi świata kontrolują jego większość. Nie ma co ukrywać faktu, że w USA Żydzi stworzyli ważny czynnik informacji opinii publicznej i kontroli finansów. Wykorzystują oni przepotężne i silne wpływy". W 1905 roku, po wojnie Japońsko-Rosyjskiej, te przechwałki zostały zaakceptowane jako usprawiedliwione. Winston Churchill i Theodore Herzl twardo wierzyli że międzynarodowe żydostwo posiada olbrzymie wpływy w sprawach międzynarodowych. Prof. Lineman sumuje: "nie mylili się oni wierząc w żydowską siłę w świecie, rosnącą zresztą, szczególnie dzięki ich wpływom jakie wykorzystują wciąż w USA".

 

Lindemann zgadza się, że czynnikiem stojącym za Deklaracją Balfoura była obawa Balfoura i prezydenta USA Wilsona, że Niemcy mogą wyjść z podobną deklaracją, i zastopować wojenne wysiłki anglo-amerykańskie. Dlatego właśnie Anglia pospieszyła się aby przelicytować innych potencjalnych kupców postrzeganych żydowskich wpływów.

 

 

IV

 

Nie jest zadaniem niniejszej pracy decydować, czy nawet dyskutować, czy Żydzi dotrzymali swoich obietnic, czy nawet, czy Żydzi w ogóle istnieją. Zadowólmy się stwierdzeniem, że wygląda na to, że tak. Ameryka rzuciła swoje świeże siły na pola bitewne Europy, zmęczone siły niemieckie zostały zwyciężone, Traktat Wersalski przypieczętował losy Niemiec i Palestyny. Długoletnie i tradycyjnie dobre stosunki pomiędzy niemieckimi Żydami i Niemcami zostały nieodwracalnie zrujnowane przez postrzegany sojusz Żydów z wrogami Niemiec. W rezultacie, zwyczajni Żydzi, zwyczajni Niemcy i zwyczajni Palestyńczycy zapłacili straszną cenę za ambicje kierownictwa amerykańskich Żydów.

 

Brytyjczycy nie śmieli oszukiwać Żydów po wojnie, zagrożeni jeszcze raz potencjalną dezercją Żydów, tym razem dla interesu rosyjskiego. Szef brytyjskiego wywiadu wojskowego generał MacDonough ostrzegał najwyższe koła Imperium: "Najważniejszą rzeczą, jeśli chodzi o Palestynę, nie jest jej geograficzna bliskość Syrii, czy coś innego, ale to, że interesuje ona wszystkich Żydów na świecie. Syjoniści mówią mi, że jeśli nie dostana tego, czego żądają w Palestynie, zobaczymy przemianę całego Żydostwa w bolszewików, i ich wsparcie bolszewizmu we wszystkich innych krajach tak, jak to zrobili w Rosji".

 

Całkiem niedawno, izraelska prawica, a w szczególności Sharon, Lieberman i Netanyahu powtórzyli kilkakrotnie, że "Jeśli Żydzi nie dostaną tego, czego żądają w Palestynie", zwrócą swoje wsparcie dla Rosji prezydenta Putina. Wystarczyło kilka podróży ministrów izraelskich do Rosji, aby wzmocnić amerykańskie zaangażowanie w pomocy Izraelowi, mimo, że była to pusta groźba. Obecnie, pierwszy raz od kilku wieków, Żydzi stracili swoją postrzeganą pozycję brokera władzy pomiędzy dwoma mocarstwami. Rosja Putina jest za słaba, aby zagrozić Ameryce, radykalna lewica jest raczej słaba i nie ma w swoich szeregach znanych Żydów, Żydzi europejscy nie wrócili do swych dawnych wpływów po II wojnie. Jest szczęśliwym trafem (lub zręcznością) liderów izraelskich, że USA są rządzone przez matoła (nincompoop) Busha, a nie ludzi jak prezydent Nixon, czy lord Curzon, człowiek, który powiedział w marcu 1920: "Syjoniści chcą żydowskiego państwa, gdzie Arabowie będą heblować drewno i pompować wodę. To nie jest moja opinia. Chcę, aby Arabowie mieli szansę, i nie chcę państwa żydowskiego". Ale Nixona załatwiono dzięki wysiłkom będącego żydowską własnością "Washington Post". a lord Curzon zginął w dziwnych okolicznościach. 

 

Jak przewidział, Imperium Brytyjskie skorzystało niewiele na interesie z Żydami, nawet w średnim okresie. Brytyjskie zwycięstwo nad Niemcami w 1918 roku było zwycięstwem pyrrusowym, i przyspieszyło upadek Imperium. Wielu polityków lamentowało, że zamiast błagać o sojusz z syjonistami i przeć do zwycięstwa w latach 1915-1917, byłoby lepiej dla Brytyjczyków, gdyby zawiązali pokojowy pakt z Niemcami.

 

Brytyjskie panowanie w Palestynie nie dało Anglii wpływów, zysków, żadnych strategicznych korzyści, nie zagwarantowało nawet poparcia Żydów, nie mówiąc już o wdzięczności. Główny, zorganizowany nurt żydowski popierał Amerykę, komuniści żydowscy popierali Rosję, kiedy prawica patrzyła w kierunku Mussoliniego i Hitlera szukając inspiracji i wsparcia. Militarne organizacje syjonistyczne, Hagana, Irgun i Gang Sterna upokarzali, terroryzowali i mordowali brytyjskich żołnierzy, oficjeli i polityków. Bardzo szybko Anglicy zrozumieli, że zrobili wielki błąd wchodząc w takie układy. Odkryli, jak wielu przywódców przed nimi i po nich, aż do Arafata, że potrzebna jest bardzo długa łyżka, aby jeść z Diabłem z tej samej miski.

 

 

V

  

Romans pomiędzy brytyjskim Księciem z Bajki a Córą Syjonu skończył się, ale nie pozostała ona samotna i porzucona. Miejsce brytyjskiego gentlemana zajął Józef Stalin. W latach 1945-49, Związek Sowiecki stał się mocnym poplecznikiem opierzonego żydowskiego państwa. Rosja głosowała za podziałem Palestyny, pierwsza uznała Izrael, oraz stała się głównym dostawcą broni dla syjonistów (poprzez satelicką  Czechosłowację), kiedy Zachód założył blokadę strony palestyńskiej. Ostatecznie, ruski kochanek porzucił dziewczynę, jak jego brytyjski poprzednik, i powrócił do popierania sprawy palestyńskiej. Ten niezwykły zygzak sowieckiej polityki intrygował polityków i naukowców, którzy oferowali swe zwykłe wyjaśnienia: "pragnienie Stalina, aby zdobyć strefę wpływów na Bliskim Wschodzie", "wiara Sowietów w prokomunistyczne sympatie Żydów w Palestynie", "próba podminowania brytyjskiego imperializmu", i oczywiście "ropa naftowa", "ekspansjonizm" i "imperializm". Wszystkie te wyjaśnienia wyglądają na wiarygodne. Nam, Izraelitom, najbardziej pasuje połączenie sowieckich działań z izraelską lewicą. W 1948 roku, wojownicy o Palmach imitowali Armię Czerwoną, śpiewając sowieckie piosenki, wielu z nich wywodziło się z sowieckich lub polskich komunistów. Geo-stratedzy preferowali Sowieckie poszukiwania bazy morskiej na Morzu Śródziemnym, kiedy znów politolodzy widzieli to jako walkę pomiędzy sowieckim niedźwiedziem i brytyjskim lwem o wpływy na Bliskim Wschodzie.

 

 Nie poznamy właściwej odpowiedzi, choć ostatniego roku ministerstwa spraw zagranicznych Moskwy i Tel Avivu wspólnie opublikowały dwa ciężkie (wiem, bo miałem je w rękach) tomiska dokumentów odnoszących się do tamtego okresu. Zawierają tajne i poufne listy Stalina i do Stalina, i dają pełne spojrzenie na Historię Drugiego Kochanka.

 

"Tak, nasze poparcie państwa syjonistycznego jest kompletnym zerwaniem z długą sowiecką tradycją popierania antykolonialnych i antyimperialistycznych ruchów. Tak, nasza decyzja zatruje nasze stosunki ze światem arabskim. Tak, spowoduje to ujarzmienie rdzennej ludności Palestyny. Ale może to przeciągnąć Żydów amerykańskich na naszą stronę, i amerykańscy Żydzi dostarczą nam do rąk USA" - takie było prawdziwe rozumowanie Stalina i jego ludzi.

 

W tamtych latach, silne sympatie Żydów amerykańskich dla sowieckich idei doprowadziło do procesu Rosenbergów, a senator McCarthy wyczuwał już to w powietrzu. Stalin, podobnie jak wcześniej Brytyjczycy, nie przejmował się specjalnie Palestyną. Nie uważał również Imperium Brytyjskiego jako specjalnie groźnego wroga - po dwóch wojnach, Anglia była zrujnowana. Nie był zainteresowany ropą naftową. On myślał, podobnie jak Brytyjczycy, o kontrakcie z Żydostwem, o daniu im tego, czego chcą, otrzymując w zamian ich poparcie.

 

Zajęło mu trochę czasu, aby zrozumieć swój błąd. Izraelski lider David Ben Gurion pozbawił iluzji potencjalnych przyjaciół z Moskwy podkreślając, że pierwszym i najważniejszym przyjacielem i zwierzchnikiem Izraela pozostaje kierownictwo Żydów amerykańskich. Kiedy pierwszy ambasador Izraela, Golda Meir, przybyła do Moskwy, Stalin stał się świadkiem niesamowitego wybuchu żydowskiej solidarności. Żydowskie żony kremlowskich komisarzy, od pani Mołotow do pani Jakjejnaimię, rwały ze łzami w oczach do pani Meir jak do długo niewidzianej siostry. Żydzi w Rosji zajmowali zbyt wiele zbyt poważnych stanowisk, tysiącami oblegali ulice przylegające do ambasady Izraela. Stalin miał nadzieję, że jego poparcie Izraela pomoże mu zniewolić umysły amerykańskich Żydów, teraz jednak przekonał się, że z pomocą Izraela, liderzy Żydów amerykańskich zniewolili umysły Żydów rosyjskich. Zamiast utworzyć Piątą Kolumnę w Nowym Jorku, pozwolił Amerykanom (dzięki ich izraelskiemu sojusznikowi), uruchomić ich Piątą Kolumnę w Moskwie. Stalin nie docenił wpływu, jaki miał Izrael na żydowskie umysły. Spojrzał więc w otchłań i wycofał się tak szybko, jak mógł.

 

 

VI

  

Dwaj poprzedni ważni partnerzy państwa żydowskiego popierali je, wyobrażając sobie, że wpływy żydowskie w Ameryce są rodzajem głównej wajchy na tablicy kontrolnej supermocarstwa. Myśleli: "daj Żydom, czego chcą (Palestyna), a oni nam dadzą, czego my chcemy (Amerykę). Czy to były realia, czy wyobrażenia, skończyły się smutnie. W klasycznej angielskiej opowieści, Małpi Pazur, magiczny amulet, spełnia wszystkie życzenia posiadacza w ten sposób, że żałuje on, że je wyraził. Sojusz z Żydami ma podobne skutki. Dostają to, czego chcieli - zwycięstwo w wojnie czy pro-rosyjskie nastawienie Żydów amerykańskich, ale w rezultacie wychodzi im to bokiem.

 

Wciąż jednak, wiara we wpływy Żydów jest najbardziej rozpowszechniona wśród światowych elit. Stąd wiele krajów wysyła do Izraela swoich najlepszych i najbardziej doświadczonych ambasadorów, zwykle w drodze do, lub z ambasady w Waszyngtonie. Dlatego, kiedykolwiek jakieś państwo życzy sobie czegoś od Waszyngtonu, śle specjalnego wysłannika do Tel Avivu. Izraelici przekazują żądanie właściwym ludziom w USA, i wygląda, że to działa.

 

Ta wiara jest również najbardziej rozpowszechniona w USA. Politycy amerykańscy popierają Izrael, ponieważ podzielają opinie Lloyda Georga i Herzla. Oni również respektują żądania spadkobierców Jacoba Schiffa i nigdy, ale to nigdy, nie ważą się wspomnieć tych straszliwych słów: "Żydowska władza". W świecie wolnym od tabu, nowy Henry Miller nie zaszokuje swych czytelników opowiadając o seksie, ale o Żydach i ich niewidzialnej mocy.

 

Czy jest to tylko wyobrażenie? Być może. Ale tradycyjne elity amerykańskie płacą za to prawdziwie podwójną cenę: wysyłają swych chłopców na trzecią wojnę w ostatnich stu latach dla czyichś obcych wyobrażanych interesów, a ich pozycja na najbardziej honorowym miejscu przy stole maleje co dnia. Ta percepcja wykrwawia Irak i Palestynę, wysyła pieniądze do Izraela i wykrzywia publiczne dyskusje. Nie na darmo Mark Twain powiadał - "percepcja jest prawie tak samo dobra, jak realna rzecz".

 

 

Israel Shamir

 http://shamir.mediamonitors.net/

 

O Autorze:

http://shamir.mediamonitors.net/index.html

 

Tłum. Zbigniew Łabędzki

 

 

Przypisy tłumacza:

-----------------------------------------------------------------------

Deklaracja Balfoura (The Balfour Declaration) (1917)

Brytyjski min. spraw zagranicznych, Arthur James Balfour  napisał do lidera żydowskiego lorda Rothshilda, aby zapewnić go, że jego rząd popiera ideę państwa żydowskiego. Brytyjczycy z kolei mieli nadzieję uzyskać większe poparcie Żydów dla ich sojuszników w I Wojnie Światowej. "Deklaracja Balfoura" stała się podstawą międzynarodowego poparcia dla powstania nowoczesnego państwa - Izraela. 

 

David Lloyd George

Walijski liberał, premier brytyjski w latach 1916-1922