Poseł RP Roman Giertych

 

Wniosek o odwołanie z funkcji marszałka Sejmu Marka Borowskiego

 

Sprawozdanie stenograficzne z przemówienia posła LPR

4 kadencja, 24 posiedzenie, 1 dzień (19.06.2002)

 

 

 

Poseł Roman Giertych:

 

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Liga Polskich Rodzin prezentować Wysokiej Izbie wniosek o odwołanie z funkcji marszałka Sejmu pana posła Marka Borowskiego.

 

Wysoki Sejmie! Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ma, oprócz pomniejszych funkcji, trzy zasadnicze funkcje do spełnienia, trzy zasadnicze role do odegrania. Pierwsza to funkcja ustawodawcza, druga ­ funkcja powoływania władzy wykonawczej i wreszcie trzecia ­ Sejm jest forum życia politycznego, na którym ścierają się różne poglądy i prowadzona jest debata na temat przyszłości kraju. Jeżeli chodzi o dwie pierwsze kwestie, rola opozycji w związku z układem sił parlamentarnych jest mocno ograniczona. Wiadomo ­ większość sejmowa przegłosowuje zarówno wybór władzy wykonawczej, jak i projekty ustaw. Jednakże trzecia funkcja Sejmu jest tą przyczyną, dla której w ogóle posłom partii opozycyjnych warto przychodzić do tego szacownego gmachu. To w Sejmie winna kształtować się polityka Polski, to tutaj, na tej sali, winniśmy się spierać, wymieniać poglądy, czasami się kłócić, aby wypracować kierunek i przedstawić społeczeństwu poglądy ugrupowań, które reprezentują społeczeństwo w tej Izbie. W przeciwnym razie te poglądy i ścieranie się różnic nie będą przejawiały się tej sali, ale na ulicach polskich miast.

 

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Idą trudne czasy. Złe rządy w ostatnich 12 latach wywarły piętno na całym kraju. Pytanie, które musimy sobie tutaj postawić, brzmi: Czy chcemy, aby spór o Polskę toczył się w ramach debaty sejmowej, czy chcemy, aby ten spór toczył się na ulicach polskich miast? To jest pytanie o funkcje i o cenę. Mój klub jest najbardziej opozycyjnym klubem w ramach obecnego układu parlamentarnego. Nie głosowaliśmy na obecny rząd, tak jak to robiły kluby Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Unii Pracy, PSL i Samoobrony. Nie popieraliśmy pana marszałka Borowskiego i wicemarszałka Tuska przy wyborze na funkcje w Prezydium Sejmu, tak jak to robiły kluby SLD, Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Nie jesteśmy zwolennikami podstawowej linii politycznej rządu, jaką jest wejście do Unii Europejskiej, w przeciwieństwie do liberalno-centrowego układu Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości oraz SLD. Jesteśmy tak naprawdę jedyną centroprawicą, która w tej chwili w Sejmie reprezentuje poglądy wielu milionów ludzi, którzy na nas głosowali i którzy na nas w tej chwili chcieliby głosować. Mimo to jesteśmy bardzo zainteresowani tym, aby to Sejm był miejscem debaty o polityce Polski, a nie ulice naszych miast, bo przeciwna droga prowadzi do anarchii, a w rezultacie anarchii do rozlewu krwi. Widzieliśmy to wielokrotnie w historii naszego kraju.

 

Jeżeli emocje milionów wyborców nie zostaną skanalizowane w tej Izbie poprzez debatę na tematy najważniejsze... Bo, z całym szacunkiem, panie marszałku, przed chwilą mieliśmy okazję wysłuchać debaty bez wątpienia ważnej, ale bardzo szczegółowej, toczonej przed milionami wyborców, którzy słuchają nas teraz przy ekranach telewizorów. Debaty, która mogła odbyć się w komisji, a czas, który dzisiaj od rana był poświęcony na omówienie szczegółowych spraw technicznych, mógł zostać poświęcony na debaty, które pozwolą partiom wypracować wspólne stanowisko, przedstawić społeczeństwu elementy sporu, tak aby ten Sejm, ta sala była miejscem, gdzie koncentrują się wszystkie wysiłki i całe życie polityczne kraju. Jeżeli te emocje nie będą skanalizowane tutaj, to one się wyleją gdzie indziej. I to, panie marszałku Borowski, którego tutaj nie widzę, jest przyczyna podstawowa naszych różnic w podejściu do funkcjonowania Sejmu. Nasz wniosek nie ma tak naprawdę za bardzo charakteru personalnego. Jest to spór o istotę funkcjonowania tej Izby, o to, czy będzie to maszynka do głosowania ustaw rządowych i proeuropejskich, które z Komisji Europejskiej wychodzą czasami bez czytania ich przez posłów koalicji...

 

(Poseł Anna Bańkowska: Skąd pan poseł wie, że nie są czytane?)

 

Anna Bańkowska - Klub Parlamentarny Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Data i miejsce urodzenia: 30.04.1946, Żnin
Stan cywilny: mężatka
Wykształcenie: wyższe
Nazwa szkoły i kierunek: Wyższa Szkoła Ekonomiczna, Wydział Handlowo-Towaroznawczy - mgr
Staż parlamentarny: poseł X kadencji, poseł I kadencji, poseł II kadencji, poseł III kadencji
Wybrana dnia: 23.09.2001
lista: Sojusz Lewicy Demokratycznej - Unia Pracy
okręg wyborczy: 4 Bydgoszcz
liczba głosów: 51885
Nr skrytki: 12

 

...czy będzie to forum, gdzie będzie się toczyć debata, która będzie publiczną debatą i, która będzie poruszała najważniejsze kwestie dla naszego kraju. Stąd nie może być tutaj Wersalu. Jeżeli tacy ludzie jak pan prezes Balcerowicz są tak czuli i wrażliwi, że niemiłe im są opinie posłów, to niech się wezmą za inne zajęcie niż polityka, bo polityka wymaga grubej skóry. Niech zabiorą się za czytanie książek, najlepiej w języku rosyjskim, bo wątpię, żeby sprzedał to po polsku, nawet gdyby sprzedawał na kilogramy, i to po złotówce za kilogram. Staliśmy się bardzo delikatni. Bardzo delikatni. Pan marszałek jest bardzo wrażliwy na dobro ministra Cimoszewicza, którego jeden z posłów nazwał kanalią. Od razu musimy cofać z tego powodu immunitet. Pewno, że nieładnie jest kogoś nazywać kanalią, ale czy z tego powodu mamy robić wielką debatę, nagłośniając określone zachowania? Obecny sposób prowadzenia prac naszej Izby przez pana marszałka Borowskiego blokuje wyzwalanie się energii społecznej tutaj, blokuje w szczególności prace opozycji. Pod obrady poddawane są kolejne bzdurne nieraz projekty dostosowawcze. Głosujemy nad kwestią szerokości sieci rybackich, rozważamy...

 

(Poseł Anna Bańkowska: Ale pan marszałek nie ustanawia grubości sieci.)

 

Przed kamerami telewizyjnymi rozważamy, czy wróżbiarstwo ma być zawodem w Polsce, bo tak mówi prawo Unii Europejskiej i musimy się dostosować, czy wróżbiarstwo nie ma być zawodem. To jest temat, którym się zajmuje Wysoka Izba...

 

(Poseł Anna Bańkowska: Nie można tego słuchać.)

 

..gdy tymczasem miliony ludzi w Polsce mają zupełnie inne problemy. Pani, pani poseł, jest odpowiedzialna również za te problemy jako osoba odpowiedzialna za sytuację ZUS.

 

(Poseł Anna Bańkowska: A pan poseł niech min nie robi i nie szydzi z marszałka.)

 

Tak że niech pani tutaj się nie odzywa.

 

(Głos z sali: Ale, panie marszałku, nie było o szerokości sieci.) (Wesołość na sali)

 

Niech pani się nie odzywa. Bardzo proszę pana marszałka o to, aby czasem również zwrócił uwagę na posłów koalicji rządzącej, żeby nie przeszkadzali, krzycząc z ław, kiedy się mówi o poważnych sprawach.

 

 

Wicemarszałek Janusz Wojciechowski:

 

Panie pośle, to przeszkadzanie nie wykraczało poza tolerowane w tej Izbie granice. Ale skoro to przeszkadza panu posłowi, to proszę powstrzymać się od uwag wypowiadanych z sali.

 

Bardzo proszę, panie pośle.

 

(Głos z sali: A gruba skóra...)

 

 

Poseł Roman Giertych:

 

Tymczasem blokuje się możliwość zapoznania opinii publicznej z koncepcją opozycji i stąd najgłośniejszą opozycją są ci, którzy wykraczają poza ramy tego, co się nazywa zachowaniem parlamentarnym. I to jest przyczyna wzrostu znaczenia ugrupowań, które w tej sali są mało aktywne, które są mało aktywne w znaczeniu parlamentarnym. I dobrze, żeby właśnie Sojusz Lewicy Demokratycznej przyjął to do wiadomości, bo wam najbardziej tych głosów zabraknie, i dobrze o tym wiecie. Zamykanie dostępu do trybuny Sejmu, a w rezultacie do opinii publicznej partiom opozycji tworzy klimat dla rozwoju sił, które wyrażają swoje stanowisko w sposób inny niż na forum Sejmu.

 

Kto zainteresuje się projektami ustaw i uchwał, jeżeli nie są one w ogóle tutaj eksponowane? Wówczas opinia publiczna fascynuje się raczej wniesieniem do Sejmu urządzeń do nagłośnienia czy innymi sposobami uatrakcyjnienia naszych obrad. A przecież są projekty ustaw i uchwał przedstawiane marszałkowi Sejmu. Wspomnę chociażby ostatni projekt Ligi Polskich Rodzin dotyczący wyborów samorządowych w okręgach jednomandatowych. Projekt ten, który po długich zmaganiach udało nam się wprowadzić do porządku obrad, był rozpatrywany wieczorem, późną nocą, w piątek. A tymczasem rano rozpatrywaliśmy kwestie jakichś wróżek czy szerokości sieci rybackich. To jest sposób na blokowanie możliwości zapoznania opinii publicznej z projektami, które mogą być odrzucone przez większość koalicyjną, ale dotyczą podstawowych problemów, które muszą być poruszane. Wyborca ma prawo wiedzieć, że są kluby w parlamencie, które domagają się zmiany w ustawie ordynacja wyborcza do samorządu, tak aby można było wybierać osoby w okręgach jednomandatowych i uniknąć korupcji.

 

Wczorajszy przykład. Zamiast na forum parlamentu rozmawiać o polityce zagranicznej, o jednym z najbardziej istotnych zdarzeń, które miały miejsce w ciągu ostatnich miesięcy, to znaczy o zakwestionowaniu przez Republikę Federalną Niemiec tego, co się stało po II wojnie światowej, czyli o żądaniu wysuniętemu przez RFN w stosunku do Czech, aby wykreśliły ze swego prawodawstwa dekrety Benesza, to się tę sprawę załatwia po cichu w komisji. Pan marszałek kieruje kwestię do Komisji Spraw Zagranicznych, zamiast pozwolić opinii publicznej usłyszeć, że to właśnie klub SLD i klub Platformy Obywatelskiej są przeciwko projektowi poparcia Czechów w ich walce o zachowanie tego, co ustalono po II wojnie światowej. I zaraz ta polityka, proszę państwa, nam wyjdzie bokiem, bo jak było w 1938 r., kiedy najpierw Niemcy zagroziły Czechom, a później się zabrały za Polskę, tak teraz będzie. Teraz, dzisiaj żądają unieważnienia dekretów Benesza, a za moment powiedzą, że należy unieważnić ustalenia terytorialne, który miały miejsce po II wojnie światowej. Przecież wiemy, że w art. 116 konstytucji Republiki Federalnej Niemiec mimo wyraźnego zapisu traktatu ˝dwa plus cztery˝ widnieje nadal zapis, że obywatelem niemieckim jest osoba, która urodziła się w granicach Rzeszy Niemieckiej z roku 1937. I co rząd robi w tej sprawie? Czy mamy możliwość tu, z tej trybuny, zapytać o to przedstawicieli rządu? Nie mamy, bo to się chowa w komisji. Nie ma możliwości zaprezentowania opinii publicznej najważniejszych zdarzeń, które w tej chwili w naszym regionie świata mają miejsce.

 

(Głos z sali: Zapytania są.)

 

Pogorszenie naszych relacji z Niemcami jest sprawą, która powinna być przedmiotem debaty. Podważanie przez RFN wyników II wojny światowej to jest podważanie naszego stanu posiadania, jeśli chodzi o terytorium, ale również majątek. Bo przecież wiemy, że w traktacie polsko-niemieckim tych kwestii nie uregulowano i za moment, kiedy wejdziemy do Unii Europejskiej, te kwestie wrócą jako bardzo ważny czynnik w polityce niemieckiej. I dobrze by było, żeby się społeczeństwo dowiedziało, kto głosował przeciwko poparciu Benesza, że to było SLD z Platformą Obywatelską, i że posłów Samoobrony nie było na posiedzeniu komisji. To są sprawy, które powinny być publicznie znane.

 

Kolejna kwestia. Według raportu NIK zaniżanie przychodów w hipermarketach powoduje straty w budżecie państwa wynoszące ponad 75 mln zł. Mówię o projekcie uchwały, który od dawna leżał u marszałka Sejmu i teraz dopiero, też po cichu, w komisji poddany został pod głosowanie. Wpływ hipermarketów na lokalne rynki jest nieprawdopodobny. Mamy już dane zarówno z Polski, jak i z innych krajów europejskich. We Francji z 500 tys. sklepów zostało niecałe 100 tys. W Polsce w roku 2000 26% rynku było opanowane przez hipermarkety. Szacuje się, że w roku 2006 będzie to ponad 50%. Cała branża drobnych sklepikarzy idzie na bruk, a my nic, rozmawiamy o sieciach, o różnych innych kwestiach, drobiazgach, przystosowaniu się do Unii Europejskiej. W każdej prawie ustawie jest zapis, że przepisy wejdą w życie w momencie uzyskania członkostwa w Unii Europejską, czyli nigdy. I dobrze o tym wiecie, że zarówno oni nas nie przyjmą, jak i sami nie będziemy chcieli tam wejść. Spójrzcie na poparcie waszego rządu ­ spadło, wynosi teraz 19%. Macie gorsze wyniki niż Buzek w tym okresie. (Oklaski)

 

Konkretny przykład z warszawskiego Żoliborza ­ od 1998 r., od czasu, kiedy powstały tam trzy hipermarkety, zbankrutowało 160 sklepów. To są dane rzeczywiste, które muszą być podawane. Nie można ich kryć w komisjach. Te uchybienia mają miejsce i wskazują je wszystkie kontrole w zakresie prawa pracy, w zakresie jakości towarów w supermarketach. O tym trzeba mówić. Tam pracują nasi rodacy, często wyzyskiwani, często w poniżających warunkach. I co ­ lewica o tym nie chce mówić?

 

Kolejna sprawa, również zablokowana do dnia dzisiejszego. Sprawa komisji śledczej do zbadania kwestii związanych ze Stocznią Gdańską. Tym bardziej jesteśmy zobowiązani do zajęcia się tą sprawą, gdyż już niedługo minie dwa lata od chwili, kiedy trzech ludzi walczących o tę stocznię poniosło śmierć w jej obronie. Sprzedano stocznię wartą 300 mln dolarów za 20 mln dolarów. Sprawa jest w sądzie. Prokuratura wniosła akt oskarżenia, ale cofnęła wniosek o zwrot ukradzionych pieniędzy. Kto to słyszał w normalnym państwie, żeby oskarżać kogoś o kradzież domu i nie domagać się jego zwrotu. To się dzieje na naszych oczach i nikt na to nie reaguje. Nie ma forum, na którym można by opinię publiczną o tych sprawach poinformować. Śmierć trzech osób, stoczniowców, którzy wywalczyli nam niepodległość, którym jesteśmy winni coś więcej niż tylko pomoc i opiekę ­ jesteśmy im winni cześć, dlatego że dzięki Stoczni Gdańskiej, dzięki tym ludziom, którzy tam o Polskę walczyli, jesteśmy dzisiaj wolni i przynajmniej my możemy w tym Sejmie mówić, bo wy zawsze mogliście.

 

Jest projekt powołania komisji śledczej do zbadania kwestii prywatyzacji Stoczni Gdańskiej. Dlaczego tej komisji nie można powołać? Dlaczego się stosuje różne triki prawne, aby wstrzymać realizację tego projektu? Przecież za moment będzie następny taki sam problem. To syndyk powołany przez sąd jest dzisiaj oskarżony przez prokuraturę o kradzież na rzecz Stoczni Gdańskiej. A jutro, pojutrze będzie powoływany syndyk Stoczni Sczecińskiej. To są problemy, które was nie interesują? 70 tys. miejsc pracy w Szczecinie i ileś tam tysięcy, które kooperanci będą musieli stracić z powodu upadłości? To są sprawy, które nie interesują opinii publicznej, marszałka Sejmu? To są sprawy podstawowe.

 

Kolejna sprawa. Projekt, konkretny projekt przeprowadzenia lustracji gospodarczej, czyli koncepcja powołania sejmowej komisji śledczej do zbadania umów prywatyzacyjnych. Jest szereg prywatyzacji, które skończyły się fatalnie. Wspomniałem już przed chwilą o Stoczni Szczecińskiej. Dzisiaj się zastanawiamy, co zrobić z tym problemem. Ale przecież problem powstał wtedy, kiedy tę stocznię sprywatyzowano. Chcielibyśmy się dowiedzieć, za jakie pieniądze, kto podpisywał umowy? Kto jest za to odpowiedzialny, że dzisiaj jest taki fatalny stan finansowy stoczni ­ 2 mld zł zadłużenia, stoczni, która mogła przynosić zysk, która miała zamówienia, światową renomę. Kto do tego doprowadził? Kto jest odpowiedzialny za sprzedaż tej stoczni? Chcemy o tym wiedzieć. Opinia publiczna chce o tym wiedzieć. Nie wolno tego kryć pod korcem.

 

Następna sprawa ­ Pekao SA. Jest publiczną tajemnicą, że cena, która została uzyskana przez skarb państwa za sprzedaż tego banku, jest znacznie poniżej tej, którą można było otrzymać. I czy prawdą jest, że cena ta wynosi tyle, ile cena gruntów pod budynkami banku? To wszystko chcemy zbadać. Chcemy się temu przyjrzeć. Dużo mówicie o przekrętach poprzedniej ekipy, ale nic nie robicie, żeby to zbadać.

 

Następna sprawa. Jutro będziemy mieli przyjemność gościć pod gmachem Sejmu manifestację z Ożarowa Mazowieckiego. Dobry zakład, przynoszący zysk przez cały czas. Do dnia dzisiejszego spółka przynosiła zyski, została sprywatyzowana i teraz prywatny właściciel zamyka zakład. Chcielibyśmy się dowiedzieć, kto sprywatyzował spółkę, jaki jest związek z tą prywatyzacją tego, że zginął w tajemniczych okolicznościach przewodniczący tamtejszej ˝Solidarności˝ ­ znowu w wypadku samochodowym. To są dziwne zbiegi okoliczności. Zawsze, gdzie jest prywatyzacja dużej firmy i jest jakiś opór przeciwko temu, następują dziwne zniknięcia ludzi. Chcemy się dowiedzieć tego. Chcemy mieć możliwość wglądu w dokumentację.

 

Sprawa prywatyzacji przemysłu farmaceutycznego i wielu, wielu innych zakładów, które dzisiaj albo bankrutują, albo były wyprzedane za przysłowiową złotówkę , mimo że były wielkiej wartości, tak jak Stocznia Gdańska, 300 mln dolarów wartości, sprzedana za 20 mln dolarów. Kto jest beneficjentem tego? Kto jest za to odpowiedzialny?

 

Kolejna uchwała, która nie została poddana pod głosowanie i zdaje się, że z zapowiedzi marszałka wynika, że w ogóle nie będzie poddana pod głosowanie Wysokiej Izby. Sprawa przedstawicieli do Konwentu Europejskiego. Sprawa została załatwiona zupełnie po cichu. Pan marszałek wydelegował przedstawicieli Sejmu do Konwentu Europejskiego, który ma określać kształt przyszłej Europy. My jesteśmy zainteresowani przyszłością Europy, ale nie może być tak, że marszałek jednoosobowo, bo nie było w związku z tym nawet uchwały Prezydium Sejmu, deleguje jakieś osoby. Przegłosujcie sobie ich kandydatury tutaj na sali, ale my chcemy mieć możliwość wypowiedzenia się w tej sprawie, nadania kierunku, powiedzenia, co naszym zdaniem przedstawiciele polscy w Konwencie Europejskim powinni powiedzieć. Dlaczego robicie to po cichu, przecież macie większość? Nie chcecie dyskusji, boicie się prawdy. Wolicie zanudzać nas drobiazgami ­ i nie tylko nas, również opinię publiczną, która później się interesuje zupełnie innymi sprawami. No i przy okazji byłaby możliwość debaty o problemie Unii Europejskiej, która was kiwa jak dzieci. Mówicie, że 25% jest niedopuszczalne, kanclerz Schröder mówi ­ zero dopłat do rolnictwa. I to jest wasz przyjaciel. Pan premier Miller był najpierw w Berlinie, a później dopiero zwrócił się do Sejmu z prośbą o wotum zaufania. Był na Zjeździe SPD. Serdeczny wasz przyjaciel was tak kiwa. A wy jak takie pudelki, rączkami robicie i się cieszycie, jak ktoś z Unii dobre słowo wam powie. Nie znacie mentalności Zachodu. Tam, żeby coś wywalczyć, trzeba bić pięścią w stół.

 

(Poseł Anna Bańkowska: Bokserem trzeba być.)

 

Następna sprawa. Kwestia propozycji, aby Sejm podjął uchwałę, że określone czyny w okresie stalinowskim są zbrodniami ludobójstwa. Projekt leży, mimo że Trybunał Karny Międzynarodowy rozpoczął już swoją działalność. Ratyfikacji już dostatecznie jest dużo, w związku z czym można składać powoli wnioski o pociągnięcie do odpowiedzialności np. Stefana Michnika, który dzisiaj ukrywa się w Szwecji, a który jest odpowiedzialny za zabójstwa sądowe. (Oklaski) Można dzisiaj pociągnąć ich do odpowiedzialności. Dlaczego wstrzymuje się tę sprawę? Chodzi o Panią Helenę Wolińską, Samuela Morela, chociaż tego nie wiem, bo Izrael, zdaje się, nie ratyfikował ustawy o Międzynarodowym Trybunale Karnym.

 

Jeżeli kiedyś przeprosiliście za PZPR, przeprosiliście za Urząd Bezpieczeństwa, to dajcie teraz wyraz swojej skrusze. Nie żyliście w większości w tamtych czasach, nie ponosicie bezpośredniej odpowiedzialności, ale trochę pokory. Naszym ojcom, którzy ginęli wówczas za Polskę, należy się cześć, a wasza formacja mordowała ich w imieniu komunizmu. Bezczelnością jest, że wy dzisiaj nazywacie nas...

 

(Głosy z sali: To jest bezczelność.)

 

...że idziemy do drugiej Białorusi. Jest to bezczelność. (Poruszenie na sali)

 

 

Wicemarszałek Janusz Wojciechowski:

 

Proszę umożliwić panu posłowi wypowiedź.

 

(Poseł Anna Bańkowska: To może mówić co chce?)

 

Bardzo proszę o spokój.

 

 

Poseł Roman Giertych:

 

O krwi tych, którzy ginęli za Polskę, nigdy nie zapomnimy. Oni walczyli nie o taką Polskę, jaką dzisiaj wy robicie, gdzie jest 25% bezrobocia, 50% biedy...

 

(Poseł Marian Marczewski: Wy robicie, twoi koledzy.)

 

Marian Marczewski - Klub Parlamentarny Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Data i miejsce urodzenia: 9.08.1948, Turek
Stan cywilny: żonaty
Wykształcenie: wyższe
Nazwa szkoły i kierunek: Akademia Spraw Wewnętrznych, Wydział Prawno-Administracyjny - mgr
Wyższa Szkoła Oficerska w Szczytnie, Wydział Prawno-Administracyjny
Staż parlamentarny: poseł II kadencji, poseł III kadencji
Wybrany dnia: 23.09.2001
lista: Sojusz Lewicy Demokratycznej - Unia Pracy
okręg wyborczy: 37 Konin
liczba głosów: 8881
Nr skrytki: 234

 

Dzieci nie mają chleba do szkoły. (Gwar na sali)

 

 

Wicemarszałek Janusz Wojciechowski:

 

Panowie Posłowie! Proszę nie przeszkadzać.

 

(Poseł Anna Filek: To nie dotyczy tematu.)

 

Anna Filek - Klub Parlamentarny Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Data i miejsce urodzenia: 2.05.1933, Kraków
Stan cywilny: mężatka
Wykształcenie: wyższe
Nazwa szkoły i kierunek: Politechnika Krakowska, Wydział Mechaniczny - mgr inż.
Staż parlamentarny: poseł III kadencji
Wybrana dnia: 23.09.2001
lista: Sojusz Lewicy Demokratycznej - Unia Pracy
okręg wyborczy: 13 Kraków
liczba głosów: 7601
Nr skrytki: 81

 

 

Poseł Roman Giertych:

 

Gdzie zabiera się matkom... To wyście zabrali...

 

(Poseł Anna Filek: Panie marszałku, to nie dotyczy tematu.)

 

...zabrali matkom zasiłki wychowawcze, gdzie emerytom daje się 2 złote podwyżki. (Poruszenie na sali)

 

 

Wicemarszałek Janusz Wojciechowski:

 

Panie pośle, bardzo proszę nie prowokować reakcji sali, bo pańskie wystąpienie może zawiera elementy zaczepki, więc bardzo proszę o unikanie tego, a państwa proszę o umożliwienie wypowiedzi posłowi.

 

 

Poseł Roman Giertych:

 

Wysoki Sejmie! Nie jest moim celem prowokowanie sali.

 

(Poseł Anna Filek: Jakże nie?)

 

Przekazuję tylko opinii publicznej informację na temat projektów, które są blokowane, na temat pracy opozycji, która w tej Izbie po raz pierwszy jest dzisiaj relacjonowana.

 

Kolejna sprawa. Uchwała, w sprawie wezwania prezesa Leszka Balcerowicza do rezygnacji z funkcji prezesa Narodowego Banku Polskiego. To człowiek, który jest odpowiedzialny w dużej mierze za dzisiejszą katastrofalną sytuację gospodarczą, człowiek, który dopuścił do tego, żeby przez rok, na początku lat 90., kurs dolara był stały, przez co zachodni inwestorzy mogli czerpać tutaj z oprocentowanych kont niewiarygodne zyski, 70%. Człowiek, który był odpowiedzialny za tę dziurę budżetową, o której często dzisiaj się mówi, przecież był ministrem finansów. Odszedł przed samą katastrofą. Człowiek, z powodu którego dzisiaj mamy najwyższe w Europie stopy procentowe. I co, dlaczego nie możemy dzisiaj w Izbie dyskutować i wezwać pana prezesa Balcerowicza do rezygnacji? Z tego powodu, że ma wrażliwe ucho?

 

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Przykładów tych uchwał i projektów zrelacjonowałem parę, ale ich jest bardzo dużo. Jeżeli chcemy, aby debata była tutaj, jeżeli chcemy nawet czasami się spierać w ten sposób, jak w tej chwili, żeby był spór pomiędzy mną a salą, czy pomiędzy innymi mówcami a nami, siedzącymi po prawej stronie, to dobrze, że jest taka sytuacja. Dobrze by było, gdyby takie dyskusje były częściej, gdyby takie kontrowersyjne dla państwa tematy, kontrowersyjne dla nas były tutaj poruszane, bo to jest Sejm.

 

(Poseł Anna Bańkowska: Ale nie w takiej formie.)

 

Nigdy, przynajmniej ze strony naszego klubu, jeśli chodzi o formę, nie wykraczamy poza zakres kultury.

 

(Głos z sali: Akurat.)

 

Są czasami ostre słowa, bo na nie zasługujecie zabierając zasiłki, wprowadzając 2 zł podwyżki dla emerytów, zasługujecie na ostre słowa.

 

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Obecny skład Prezydium Sejmu jest niezgodny z uchwałą, którą podjęła Wysoka Izba na początku tej kadencji. Pytamy: dlaczego w związku z tym pan marszałek nie raczył poddać pod głosowanie kolejnego projektu naszej uchwały o wyznaczeniu liczby wicemarszałków Sejmu na 6-ciu, tak aby Prezydium Sejmu odzwierciedlało układ w tej Izbie. To dopiero dałoby możliwość funkcjonowania Prezydium Sejmu i sposobu funkcjonowania Sejmu, tak aby wszystko szło we właściwym kierunku.

 

Sejm powinien być prawdziwym miejscem sporu. Czasy, kiedy tutaj siedział PZPR, tutaj ZSL, a tutaj SD, skończyły się i musicie to zrozumieć.

 

(Głos z sali: Ty też musisz zrozumieć.)

 

Gdybyście mieli 100% miejsc, gdyby wyborcy dali wam 100% miejsc w tej Izbie, to byście je mieli, nie musielibyście się liczyć z opozycją, a tak musicie dać nam chociaż możliwość mówienia.

 

(Głos z sali: To mów.)

 

I pamiętajcie ­ to na koniec moja uwaga, panie marszałku ­ że tak, jak dzisiaj wy traktujecie Ligę Polskich Rodzin, tak my potraktujemy was za cztery lata. Dziękuję uprzejmie. (Oklaski)