Stanisław Remuszko
List otwarty do patriotów
Równy dostęp, czyli nasze prawo
Polska stoi przed prawdziwie historycznym wyborem: wstąpić czy nie wstępować do Unii Europejskiej.
Według sondaży, gdyby referendum w tej sprawie odbywało się dziś, dwa razy więcej obywateli opowiedziałoby się "za" niż "przeciw". Nie jest to jednak rezultat rzeczowego namysłu i analiz, lecz raczej skutek tak zwanej poprawności politycznej, ponieważ te same sondaże ujawniają zarazem ogromną niewiedzę i dezorientację społeczeństwa na temat rozmaitych następstw takiego akcesu.
Jak wykazała niedawna dyskusja sejmowa, przynajmniej trzy fundamentalne kwestie związane z naszą ewentualną przynależnością do Unii Europejskiej wywołują wśród zwykłych ludzi zasadnicze wątpliwości i kontrowersje. Pierwsza, to stopień i zakres ograniczenia państwowej suwerenności Polski na rzecz władztwa Unii. Druga, to brak traktatowych procedur i gwarancji dających możliwość wystąpienia Polski z Unii. Trzecia wreszcie, to niejasny kształt przyszłej unijnej konstytucji (prawo, struktury), która ma również ostatecznie uregulować relacje między Unią a jej państwami-członkami.
W tym stanie rzeczy ogromny niepokój musi budzić dotychczasowy sposób prezentowania przez czołowe media problematyki członkostwa Polski w Unii. Mówiąc w skrócie: zaproponowano już nawet konkretny termin przyszłorocznego referendum, w publicznym radiu i telewizji trwa od miesięcy prounijna kampania reklamowa, a jednocześnie wciąż brak tam wszechstronnej debaty informacyjno-opiniotwórczej, w której na równych prawach mogliby swe argumenty przedstawić zarówno euroentuzjaści, jak i eurosceptycy.
Jest to zjawisko zupełnie niezrozumiałe, a racjonalne próby jego wytłumaczenia prowadzą do przykrych konkluzji. Dość powiedzieć, że przed siedmioma laty referenda akcesyjne Austrii, Finlandii, Norwegii i Szwecji poprzedzone były w tych krajach kilkunastomiesięczną debatą w mediach publicznych z całkowicie równym dostępem zwolenników obu opcji, i nikomu do głowy tam nie przyszło, by mogło być inaczej. Dość przypomnieć dziennikarzom, że elementarna zasada tego zawodu i w ogóle każdej uczciwej wymiany myśli brzmi: audiatur et altera pars. Dość przytoczyć pierwszy artykuł Konstytucji: Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.
Dość to zrobić, by pojąć, że, graniczące z cenzurą, uparte niedopuszczanie do głosu eurosceptyków, przy jednoczesnym uprawianiu wobec milionów telewidzów i radiosłuchaczy jednostronnej proeuropejskiej propagandy, jest nie tylko sprzeczne z naszą ustawą zasadniczą, lecz również ze starą, podstawową moralną normą każdej demokracji: prawem wolnych obywateli do decydowania o losie własnym oraz o losie swojego państwa.
Być może wstąpienie do Unii Europejskiej będzie dla Polski korzystne. Być może - w dobie unifikacji i globalizacji - warto w tym celu zrezygnować, częściowo i krok po kroku, z takiej narodowej niepodległości, za którą nasi ojcowie i dziadowie przelewali krew. Być może taka jest konieczność dziejowa. Być może w zamian Polska zyska gwarancje harmonijnego rozwoju oraz gospodarczy dobrobyt, społeczny spokój i polityczne bezpieczeństwo. Być może.
Ale o słuszności rozwiązania - takiego czy innego - powinniśmy być wewnętrznie przekonani. W referendum będziemy o tym decydować podług własnego sumienia i rozumu. By taką decyzję podjąć, musimy mieć pełny dostęp do wysoce zróżnicowanych informacji, ocen i argumentów. A skoro od czasów starożytnych nie dorobiliśmy się lepszych gwarancji obiektywizmu, niż wysłuchanie w sporze swobodnych wypowiedzi obu stron - tego żądajmy.
Stanisław Remuszko
Warszawa, 30 września 2002
Od Redakcji:
Informacja na temat stowarzyszenia, których działalność jest, według nas, niezwykle ważna i warta wsparcia
Powstaje stowarzyszenie na rzecz Rownego Dostepu euroentuzjastow i eurosceptykow do publicznego radia i telewizji w sprawie przystapienia Polski do Unii Europejskiej STOP zainteresowanych - zwlaszcza dziennikarzy, prawnikow, ludzi kultury - uprzejmie prosze o kontakt STOP
Stanislaw Remuszko, Dunikowskiego 8, 02-784 Warszawa, tel./fax 641-7190,
[Komunikat powyzszej tresci ukazal sie - jako ogloszenie platne - we wrzesniowym numerze miesiecznika "Nowe Panstwo" oraz (16-IX-02) w dzienniku "Zycie"]
Rowny Dostep
Jestesmy typowa niezalezna inicjatywa obywatelska - absolutnie bezpartyjna i apolityczna. Jako stowarzyszenie, nie propagujemy ani wchodzenia, ani niewchodzenia Polski do Unii Europejskiej, lecz jedynie domagamy sie rownego dostepu zwolennikow i przeciwnikow obu opcji do publicznych mediow w narodowej debacie na ten temat. Nazywamy sie "Rowny Dostep" i - jako organizacja - tylko o to walczymy! Oczywiscie moga do nas nalezec zarowno ci, ktorzy sa za czlonkostwem Polski w Unii Europejskiej, jak i ci, ktorzy sprzeciwiaja sie takiemu rozwiazaniu. Jedynym warunkiem jest pelna akceptacja niniejszych zalozen oraz twierdzaca odpowiedz na dwa fundamentalne pytania:
Czy euroentuzjasci i eurosceptycy powinni miec rowny dostep do publicznego radia i telewizji w sprawie przystapienia Polski do Unii Europejskiej?
Czy ewentualne wejscie Polski do UE powinno byc "odwracalne", tzn. czy powinny istniec traktatowe gwarancje umozliwiajace wyjscie Polski z Unii?
Jesli spelniasz powyzsze warunki - mozesz podjac nastepujace dzialania (w dowolnej kolejnosci):
przeczytac sobie rozmaite teksty (informacje, komunikaty, opinie, korespondencje, stanowiska, wypowiedzi, felietony, etc);
skorzystac z gotowego wzoru listu, ktory mozna rozsylac do znajomych i przyjaciol po to, by bylo nas jak najwiecej;
podpisac i wyslac apel do Sejmu i Rzadu;
skontaktowac sie z nami: rownydostep@poczta.onet.pl i napisac, co warto by zrobic dla idei Rownego Dostepu (konkretne, szczegolowe pomysly + ewentualnie Twoj udzial);
wypelnic nasza ankiete oraz - jesli naprawde masz ochote - prowizoryczna deklaracje czlonkowska.
Pozdrawiamy serdecznie i z szacunkiem
Rownodostepowcy