Przemówienie

 

Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej

 

Edwarda Moskala (USA)

 

W Senacie RP, 30 kwietnia 2002 r.

 

 

 

Wielce Szanowny Panie Marszałku Senatu! Szanowny Panie Marszałku Sejmu! Wysoka Izbo! Panie Prezydencie! Dostojni Goście!

 

 

Chciałbym serdecznie podziękować w imieniu Kongresu Polonii Amerykańskiej za zaproszenie do debaty na temat współpracy diaspory z krajem na forum Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, będącym nie tylko moralnym, ale i faktycznym patronem wielomilionowej rzeszy Polaków rozsianych po całym świecie.

 

Zmieniają się rządy, zmienia się parlament, a sprawa kontaktów pomiędzy Polską i Polonią, zwłaszcza oficjalna polityka państwa polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą, nie wykraczają wciąż poza grzecznościowe ramy. Dlatego też za zorganizowanie dzisiejszej debaty należą się marszałkowi Senatu Rzeczpospolitej, panu profesorowi Longinowi Pastusiakowi, a także władzom Senatu, słowa najwyższego uznania i podzięki. I chyba nie będzie przesadą powiedzenie, że to spotkanie może mieć przełomowe znaczenie dla rozwijania dalszych kontaktów i współpracy z myślą o przyszłości narodu polskiego i całej Polonii.

 

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pozwolę sobie przypomnieć, że Kongres Polonii Amerykańskiej, którego pracami mam zaszczyt od czternastu lat kierować, z chwilą odzyskania przez Polskę suwerenności państwowej w 1989 r. przyjął zasadę, że o przyszłości spraw kraju decyduje naród polski. Krótko mówiąc, dzień dzisiejszy i przyszłość Polski rozstrzygają się nie nad rzeką Hudson, Potomak czy też Chicago River, ale nad Wisłą.

 

Oczywiście, Amerykanie polskiego pochodzenia i Polacy żyjący w Stanach Zjednoczonych, tak jak nasi rodacy na całym świecie, diaspora stanowiąca niemal jedną trzecią populacji narodu polskiego, mają prawo do wyrażania swoich opinii i głoszenia własnych poglądów na temat biegu spraw polskich. Chcę na wstępie stwierdzić, że Kongres Polonii Amerykańskiej nie oczekuje dla siebie wiele. Spełnia swój obowiązek prowadząc od dziesięcioleci zasadnicze statutowe działania, którymi były i nadal są: popieranie żywotnych interesów Polski i narodu polskiego na gruncie amerykańskim oraz promocja wszelkich służących temu celowi inicjatyw oraz obrona dobrego imienia Polski i Polaków, przeciwstawianie się wszelkim próbom szkalowania kraju oraz walka z tymi, którzy ten wizerunek i nasze wspólne dobro naruszają.

 

Przybyłem na te obrady żywiąc nadzieję, że usłyszymy od władz polskich słowo uznania za to, czego dokonaliśmy, a przynajmniej obiektywną, sprawiedliwą ocenę naszej pracy i wysiłków, plonu prawie sześćdziesięcioletniej działalności, nie jednego, a trzech pokoleń Polaków za oceanem.

 

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym teraz przedstawić kilka konkretnych spraw i problemów, które nurtują Polonię amerykańską. Od paru lat społeczność polonijna w Stanach Zjednoczonych, ale przecież nie tylko ona, zaniepokojona jest kłopotami, jakie nagle pojawiły się przy przekraczaniu polskiej granicy podczas wizyt składanych w starym Kraju.

 

Zaczęły się mnożyć przypadki niehonorowania legalnych paszportów Stanów Zjednoczonych przez urzędników polskiej służby granicznej, którzy żądali od pełnoprawnych obywateli USA dodatkowego przedłożenia do kontroli polskich paszportów. Przyjęta w prawie polskim zasada prawa krwi, oznaczająca, że o posiadaniu obywatelstwa nie decyduje miejsce urodzenia, a obywatelstwo rodziców, powoduje, że dzieci urodzone w Stanach Zjednoczonych mające rodziców polskiego pochodzenia są w myśl prawa polskiego obywatelami polskimi i jako takie muszą posiadać polski paszport.

 

Ustawa regulująca zasady polskiego obywatelstwa pochodzi jeszcze z 1962 r. Przez trzydzieści lat pozostawała przepisem martwym, nie była stosowana w praktyce i kłopotów z przekroczeniem polskiej granicy wcześniej nie było. Paradoksalnie, poprzedni rząd RP, nie licząc się z realiami życia środowisk polonijnych, nie konsultując z nimi tej kwestii, nagle zaczął te rygorystyczne przepisy egzekwować. Wywołało to godne ubolewania sytuacje. Staliśmy się świadkami niewłaściwego traktowania na granicy nawet tego pokolenia ludzi, którzy najpierw na frontach drugiej wojny światowej, a potem całą swą patriotyczną postawą walczyli o niepodległą Polskę. Incydenty te ustały, ale wymagają dziś życiowej, realistycznej i wyrozumiałej litery prawa.

 

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jest też inny problem, który od lat pozostaje nierozwiązany, będąc dla nas wszystkich, zaangażowanych w sprawy Polaków na terenie Ameryki, swoistym wyrzutem sumienia. Od wielu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych wielotysięczna rzesza Polaków nie mających do dziś uregulowanego statusu prawnego. Żyją oni w Ameryce nielegalnie, aczkolwiek przed laty pozakładali rodziny, tu urodziły się ich dzieci, które są oczywiście obywatelami amerykańskimi, ale jednocześnie, przypominam, i polskimi.

 

Nie miejsce tu i czas aby rozwodzić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Myślę jednak, że Rzeczpospolita Polska ma powinność upominać się o tych ludzi, którzy zachowując w sercu Polskę, są od lat "zawieszeni w powietrzu", odcięci formalnoprawnymi barierami od Polski.

 

Wydaje się, że w tej materii, niezależnie od naszych starań, oficjalna akcja polskich placówek konsularno-dyplomatycznych, wynikająca z decyzji najwyższych władz państwowych, byłaby pomocna i wręcz konieczna, tak jak konieczne stają się rozmowy na ten temat, stwarzające ewentualność prezydenckiej amnestii na najwyższym szczeblu międzypaństwowym, pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Precedensem takich rozwiązań są toczące się rozmowy prezydenta Meksyku, upominającego się wciąż w Waszyngtonie o uregulowanie statusu emigracyjnego swoich rodaków przebywających nielegalnie w USA.

 

 

Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

 

Chciałbym teraz jako przykład działań pozytywnych, które są w naszej mocy, przedstawić podjętą przez nas dość skutecznie sprawę niemieckich odszkodowań dla Polaków, którzy w czasie drugiej wojny światowej byli ofiarami niewolniczej i przymusowej pracy w Trzeciej Rzeszy.

 

Działania Kongresu Polonii Amerykańskiej w sprawie tych odszkodowań sięgają wielu lat wstecz i - co jest godne szczególnego podkreślenia - zostały podjęte wówczas, kiedy nikt jeszcze nie mówił głośno o możliwości otrzymania od Niemiec tak masowych rekompensat.

 

Nasze wystąpienie do kanclerza Republiki Federalnej Niemiec Helmuta Kohla pod koniec 1993 r., a następnie wynajęcie niemieckiego adwokata i skierowanie do sądu pracy w Berlinie sprawy roszczeń o odszkodowania w imieniu mieszkających w Ameryce Polaków, byłych więźniów obozów hitlerowskich, wyprzedziło o parę lat późniejsze negocjacje. Dodam, że chodziło o tych więźniów, o których nie upominała się Polska i dla których o odszkodowania niemieckie nie wystąpiły również Stany Zjednoczone.

 

Kongres Polonii Amerykańskiej stał się więc oficjalnym rzecznikiem interesów około sześciu tysięcy osób z terenów USA, Kanady i Karaibów, a nasz przedstawiciel, dyrektor wykonawczy Kongresu Polonii Amerykańskiej, mecenas Les Kuczyński, został zaproszony do prac IOM, czyli Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji w Genewie, będącej głównym dystrybutorem odszkodowań dla ofiar przymusowej pracy mieszkających poza Europą. W akcji tej uczestniczyli prawnicy z biura Związku Narodowego Polskiego. Chciałbym poinformować, że organizacja ta, działająca w Ameryce Północnej już od ponad stu dwudziestu lat i dysponująca majątkiem około 500 milionów dolarów, jest największą na świecie organizacją z polskim rodowodem i najważniejszym członkiem Kongresu Polonii Amerykańskiej. Od dwunastu lat prowadzi ona w Chicago biuro bezpłatnych porad prawnych dla Polaków, z którego usług skorzystało kilkanaście tysięcy imigrantów.

 

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W środowiskach emigracyjno-polonijnych obserwujemy coraz częściej zjawisko odżywania sentymentów oraz woli powrotu z emigracji do kraju na stare lata przede wszystkim u ludzi, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Emeryci powracający do Polski to także ludzki kapitał, który zasługuje na szacunek.

 

Dlatego też sprawa podatków od emerytur amerykańskich w Polsce, jakie w myśl prawa polskiego każdy emeryt jest zobowiązany płacić, wymaga rozsądnych rozwiązań. Polsko-amerykańskie sprawy podatkowe określa obecnie umowa o uniknięciu podwójnego opodatkowania, zawarta między rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej a rządem Stanów Zjednoczonych, podpisana w Waszyngtonie 8 października 1974 r.

 

Kongres Polonii Amerykańskiej, zobowiązany przez swych licznych członków zainteresowanych powrotem na stałe do Polski, podjął działania, aby osoby te miały prawo wyboru kraju, w którym będą podlegały opodatkowaniu. Chodzi też o to, aby emeryci zwolnieni w Stanach Zjednoczonych od podatku od emerytur również w Polsce korzystali z tego przywileju.

 

Należy podkreślić, że dopiero w ostatnim czasie, dzięki energicznym staraniom, sprawa ta ruszyła z miejsca. Mamy nadzieję na załatwienie jej zgodnie z wolą i życzeniami licznego grona naszych amerykańskich rodaków.

 

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Poczuwam się do miłego obowiązku podziękowania na forum Senatu w imieniu Kongresu Polonii Amerykańskiej i własnym Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska" oraz kierującemu pracami tej organizacji od ponad dziesięciu lat panu profesorowi Andrzejowi Stelmachowskiemu za życzliwą i bardzo owocną współpracę. Oby nadal tak się rozwijała.

 

Stowarzyszenie "Wspólnota Polska", organizacja pozarządowa działająca pod patronatem Senatu Rzeczypospolitej, odgrywa ważną rolę łącznika pomiędzy Wychodźstwem a Macierzą, rolę wręcz nie do przecenienia. Ocenę tę podzielą zapewne przedstawiciele innych organizacji polonijnych, zwłaszcza działających na Wschodzie, czego dowodem jest sztandar, jaki ufundowała światowa Polonia w dowód wdzięczności Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska".

 

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W minionej dekadzie podjęliśmy intensywne starania o włączenie nowej Polski pod parasol Paktu Północnoatlantyckiego, czyli NATO, aby wprowadzić nasz kraj w sferę wpływów i ochrony militarnej Stanów Zjednoczonych. Osiągnęliśmy ten cel, z czego ja również jestem ogromnie dumny.

 

Kongres Polonii Amerykańskiej odegrał bardzo istotną rolę w tej kampanii. Nasza akcja wywierania nacisku na senatorów była prowadzona w skali całej Ameryki zarówno przez masowe wysyłanie listów i faksów w tej sprawie, jak i poprzez rozmowy osobiste. Ta właśnie presja przyczyniła się w ogromnej mierze do tego, że aż osiemdziesięciu senatorów na stu opowiedziało się za Polską poprzez swój głos "yes".

 

Ta decyzja nie może być przez władze polskie pomniejszona ani zapomniana. Dochodzą jednak do nas wiadomości, że dzisiejsza Polska, ulegając europejskim grupom nacisków, nie docenia należycie oferty amerykańskiego biznesu i zamierzając wejść w nowe struktury gospodarcze, gotowa jest ją poświęcić, z ewidentną szkodą dla obydwu stron.

 

Jako Amerykanie polskiego pochodzenia nie możemy tych tendencji aprobować. Uważamy, że miejsce Polski winno znajdować się w sferze aktywności wszechstronnie rozwiniętej gospodarki amerykańskiej. Jest to dla kraju miejsce najkorzystniejsze i ta szansa nie powinna zostać zmarnowana. Wiadomo powszechnie, że ekonomia amerykańska jest najpotężniejsza w świecie i nie ma żadnego poważnego konkurenta. Obecnie wychodzi z recesji i zapowiada się kolejny okres jej prosperity. Jest więc bardzo ważne, aby polscy politycy nie stracili tej szansy i nie podjęli decyzji zamykającej Polsce drogi do dalszej intensywnej współpracy z Ameryką, aby nie stało się znów aktualne powiedzenie, że "Polak mądry po szkodzie".

 

Ze swej strony pragniemy dalej pełnić naszą powinność wobec potrzeb i dążeń narodu polskiego oraz Polski na gruncie amerykańskim. I chociaż niejednokrotnie nasze sądy i opinie różniły się i różnią od oficjalnych poglądów kolejnych władz Rzeczypospolitej, to przecież w tej różnorodności należy doszukiwać się wartości pozytywnych, a nie tylko negatywnych.

 

Proszę państwa, niech mi będzie wolno zakończyć to wystąpienie osobistym akcentem. Jestem Amerykaninem w trzecim pokoleniu, a z rodzinnego domu wyniosłem, podobnie jak tysiące Amerykanów polskiego pochodzenia, miłość do Polski oraz do polskiej tradycji i kultury, dla których do końca mego życia pragnę wiernie pracować.

 

Dziękuję. Bóg zapłać. Niech żyje Polska! God bless America! (Oklaski)

 

 

 

Podkreślenia w tekście pochodzą od redakcji portalu Ojczyzna.pl

Tekst z oficjalnej strony Senatu RP:

http://www.senat.gov.pl/k5/pos/pos.htm