Zbigniew Łabędzki

 

Goebbelsowski przekręt PAP-u

 

 

 

Oto tekst informacji PAP-u na temat Listu Otwartego do prezydenta RP (Tekst Listu)

 

 

List otwarty do prezydenta ws. zajść w Sejmie

 

Kandydaci na prezydentów m.in. Wrocławia, Szczecina, Warszawy i Gdańska, wystosowali do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego list otwarty w sprawie zajść w Sejmie z ubiegłego tygodnia.

 

Pod listem podpisało się 11 kandydatów na prezydentów i burmistrzów miast, m.in. Julia Pitera (Warszawa), Ryszard Czarnecki (Wrocław), Stefan Grabski (Gdańsk) i Marian Jurczyk (Szczecin).

 

W liście politycy uznali, że "ostatnie zajścia w Sejmie były gorszące i szkodliwe dla imienia Rzeczpospolitej, dla wizerunku Polski w świecie, co jest szczególnie ważne wobec rozstrzygającej się sprawy wejścia Polski do Unii Europejskiej".

 

Kłamstwo pierwsze. To nie są słowa sygnatariuszy, a Kwaśniewskiego. Sygnatariusze zacytowali słowa Prezydenta, aby zaraz po cytacie podać swoją opinię na temat wydarzeń w Sejmie. PAP użył przekrętu, aby stworzyć wrażenie, że sygnatariusze popierają w pełni opinię Kwaśniewskiego na temat wydarzeń w Sejmie!

 

Oto dosłowny cytat z Listu Otwartego:

 

"W swoim wystąpieniu przed kamerami telewizyjnymi w dniu 19 października br. ocenił Pan ostatnie zajścia w Sejmie jako gorszące i szkodliwe dla interesów Rzeczypospolitej, dla wizerunku Polski w świecie, co jest szczególnie ważne wobec rozstrzygającej się sprawy wejścia Polski do Unii Europejskiej. Zgadzamy się z Panem w tej opinii.

Nie łatwo poważnie traktować kraj, w którym umundurowani funkcjonariusze służb uganiają się za posłami po ławkach i stołach sali posiedzeń Sejmu i przemocą, ciągnąc ich po podłodze, usuwają ich z Sali posiedzeń. Jest to gorszące tym bardziej, że według art. 104.1 Konstytucji Rzeczypospolitej posłowie są przedstawicielami Narodu. W tradycji polskiej, a przecież nie tylko polskiej, osoba posła - przedstawiciela Narodu - winna być święta i nietykalna. Stosownie do tego, prawo polskie jednego posła - w tym wypadku Marszałka Sejmu - wysyłać służby porządkowe , aby te dokonywały aktów przemocy wobec nietykalnych posłów i to nie byle gdzie, ale właśnie w miejscu, w którym przebywać mają prawo szczególne. Z drugiej strony, rozumiemy dylemat Marszałka Sejmu, kiedy inni posłowie nie pozwalają Mu wywiązywać się z obowiązków nałożonych nań przez Konstytucję. W ten sposób powstaje pat konstytucyjny. Jak wykazują wyniki sondaży opinia publiczna jest rozdarta w ocenie tych wydarzeń. Pojawiają się liczne głosy wzywające Pana do rozwiązania Sejmu i rozpisania nowych wyborów."

 

 

Dalej, PAP "rozpala atmosferę", opisując kłamliwie zajścia, jakie miały miejsce owej nocy:

 

16 i 17 października zablokowany został normalny tok pracy Sejmu. W środę poseł LPR Gabriel Janowski zablokował salę plenarną, protestując w ten sposób przeciwko sprzedaży warszawskiego Stoen-u niemieckiej spółce RWE Plus. W nocy Janowski i grupa towarzyszących mu posłów zostali usunięci siłą przez Straż Marszałkowską z sali plenarnej. W czwartek grupa posłów Samoobrony uniemożliwiła ministrowi skarbu Wiesławowi Kaczmarkowi kontynuowanie wystąpienia sejmowego, w którym miał wyjaśnić okoliczności i warunki tej prywatyzacji.

 

Kilka kłamstw. Poseł Janowski nie zablokował sali plenarnej, a domagał się natychmiastowego wyjaśnienia i wycofania się ze sprzedaży STOEN-u Niemcom (Patrz stenogram z posiedzenia Sejmu). Postawa jak najbardziej obywatelska, biorąc pod uwagę ważność, a jednocześnie tajność tej transakcji. (Sprzedaż podpisano po cichu nocą, pomimo wcześniejszych  żądań posłów LPR, aby przed sprzedażą wniesiono sprawę do dyskusji w Sejmie, czego Borowski w porozumieniu z SLD nie uczynił.). Po drugie, PAP, jak i inne media reżimowe uparcie łączą LPR z Samoobroną i słowem "anarchia". Samoobrona swym zupełnie nieuzasadnionym wyskokiem ułatwiła sprawę komunistom, nie dopuszczając do dyskusji sprawy STOEN-u i do głosowania nad wyrzuceniem Borowskiego z funkcji marszałka Sejmu. Działanie Samoobrony jest jednym z całej serii doskonale wyreżyserowanych "wyskoków", które jakoś dziwnie zawsze działają dla dobra komuszej koalicji (jak choćby ich poparcie dla hańbiącej ustawy likwidującej lustrację SB-ckich agentów).

 

 

Kwaśniewski komentując te wydarzenia powiedział w piątek, że nie wyklucza, że gdyby prace parlamentu nadal były paraliżowane, mogłoby dojść do przedterminowych wyborów.

 

Zdaniem autorów listu, pomysł rozpisania nowych wyborów, który zrodził się po usunięciu siłą posłów z Sejmu nie da nic, jeśli wcześniej nie zostaną usunięte wadliwe zapisy konstytucyjne. Kandydaci opowiedzieli się za wprowadzeniem w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych.

 

"Źródłem tego stanu rzeczy jest zła ordynacja wyborcza, a sceny z ostatnich dni w Sejmie są tylko jednym z przejawów tej wadliwej konstrukcji ustrojowej. Tzw. proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu jest przyczyną wielu patologii życia politycznego w Polsce. Według wielkiego filozofa, politologa światowej sławy, Karla Poppera 'ordynacja proporcjonalna odziera posła z odpowiedzialności osobistej. Czyni zeń maszynkę do głosowania, a nie myślącego i czującego człowieka'. To odarcie posłów z osobistej odpowiedzialności generuje właśnie zachowania poselskie, które szokują i oburzają wyborców i całą opinię publiczną" - napisano w liście.

 

Zdaniem kandydatów na prezydentów, dopiero po wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, sytuacja uległaby zasadniczej poprawie. Ich zdaniem, "do tak wybranych posłów nie trzeba by było wzywać Straży Marszałkowskiej, aby ich wynosić z sali obrad Sejmu, ani marszałkowie nie pozwalaliby sobie na wzywanie strażników bez prawdziwej konieczności. Wyborcy nie wybraliby po raz drugi ludzi, nie potrafiących sprawować ich mandatu w sposób godny i odpowiedzialny".

 

"Konieczne są nowe wybory, ale z nową ordynacją wyborczą i w jednomandatowych okręgach wyborczych" - uważają kandydaci.

 

... i dodają, o czym nie wspomina PAP:

 

"Jednomandatowe Okręgi Wyborcze uzdrowiłyby nasze Państwo. Wprowadziłyby do niego odpowiedzialność osobistą, ograniczyły korupcję polityczną, a przede wszystkim przywróciły obywatelom zanikającą wiarę w sens demokratycznych wyborów i pobudziły ich aktywność i partycypację w życiu publicznym. Bez takiego zaangażowania obywatelskiego kraj nasz nie ma czego szukać ani w Unii Europejskiej ani poza nią."

 

 

Jednym z inicjatorów powstania listu był kandydat na prezydenta Wrocławia Ryszard Czarnecki z ZCHN.

 

"Nie mogę powiedzieć, że jestem ojcem tego przedsięwzięcia ale przyłożyłem do tego rękę. Na razie pod listem podpisało się 11 kandydatów na prezydenta ale, zapewniam, będzie jeszcze więcej" - powiedział PAP we wtorek Czarnecki.

 

 

 

Jak widać, całość "informacji" PAP-u zyskała zupełnie inne znaczenie, niż było to zamierzeniem sygnatariuszy Listu Otwartego. Nic w końcu nowego w PAP-ie. Ale takie ordynarne przekręcanie faktów, z jednoczesnym opluwaniem ludzi, którzy za wszelką cenę starają się uratować choć trochę z resztek Polski, a z drugiej strony szermowanie słowami "demokracja" (w stosunku do komunistów i liberałów), oraz "warcholstwo" w stosunku do tych, którzy sprzeciwiają się przekrętom, jak LPR, przypomina coraz bardziej stare czasy rządów PZPR, czym w praktyce jest dalej koalicja SLD - UP - PSL

 

Życzę wszystkim mądrego głosowania!

 

Zbigniew Łabędzki

23 października, 2002