Jerzy Przystawa

  

Czy doczekamy się osądzenia sprawy FOZZ?

  

(Komentarz wygłoszony w Katolickim Radio Rodzina)

   

   

Od czasu powstania  nowego rządu, nieustannie pytają mnie znajomi, co sądzę o powołaniu sędzi Barbary Piwnik na stanowisko ministra sprawiedliwości i czy ta zaskakująca nominacja nie oznacza, de facto, że przestępcy oskarżeni w tzw. sprawie FOZZ, nigdy nie zostaną ukarani, ponieważ w  roku 2005 , a więc po 15 latach, spraw ulegnie przedawnieniu?  Pani Piwnik przewodniczyła dotychczasowemu składowi sędziowskiemu i teraz trzeba powołać nowych sędziów. Ponieważ jest to ogromna robota, sam akt oskarżenia liczy przeszło 600 stron, a dokumentacja wypełnia około 400 tomów akt, więc jeśli teraz proces rozpocznie się od początku i z nowym składem sędziowskim, to, według znawców praktyki polskich sądów, nie ma najmniejszych szans, aby przestępcy zostali osądzeni przed upływem terminu przedawnienia.

   

Uważam, że sprawa FOZZ jest jedną wielką kompromitacją polskiego wymiaru sprawiedliwości i elit politycznych sprawujących rządy w Polsce od roku 1989.Albowiem nie chodzi tu bynajmniej o to, że jest to sprawa bardzo skomplikowana, trudna do osądzenia, a dokumentacja ogromna. Dla porównania przypomnę słuchaczom wielki proces Cosa Nostra, sycylijskiej mafii, który się odbył w latach 1986-1987 przed sądem w Palermo. Był to chyba największy, najbardziej skomplikowany proces w historii sądownictwa na świecie. Proces rozpoczął się w lutym 1986. Przed sądem stanęło ok. 500 mafijczyków, których na salę sadową wprowadzano w 30 ogromnych klatkach. W ławach obrończych zasiadło 300 adwokatów, a zgromadzony materiał dowodowy liczył ok. 600 tysięcy stron, czyli przeszło 5 razy więcej niż zgromadzono w sprawie FOZZ. Pomimo tego, że sędziowie tego procesu żyli w sytuacji nieustannego zagrożenia życia a także najróżniejszych nacisków  i szantaży, nie ugięli się i doprowadzili proces do końca w niecałe dwa lata. Zapadło 19 wyroków dożywotniego więzienia i setki innych najcięższych kar. Sędziowie prowadzący ten proces, tacy jak Antonino Capponnetto, Giovanni Falcone, Paolo Borselino złotymi zgłoskami zapisali się w historii swojego kraju i sądownictwa na świecie. Jak na tym tle ocenić można Barbarę Piwnik i jej kolegów?

   

Ponieważ w roku 1992, razem z prof. Mirosławem Dakowskim z Warszawy, napisaliśmy książkę „Via bank i FOZZ”, w której opisaliśmy mechanizmy FOZZ, więc proces FOZZ śledziłem ze zrozumiałym zainteresowaniem. Ku mojemu zdziwieniu najwięcej miejsca relacjom z procesu poświęcała „Trybuna”. Ta sama „Trybuna”, która, po ukazaniu się naszej książki, oskarżała nas o szkodzenie interesom państwa polskiego i zdradę nieledwie, gdyż, zdaniem dziennikarzy „Trybuny” ujawniliśmy nielegalne operacje finansowe, które jakoby miały być dla Polski niesłychanie korzystne i nasza książka temu przeszkodziła! Teraz „Trybuna” nie mogła się nachwalić jak sprawnie, obiektywnie i rzetelnie prowadzi proces sędzia Piwnik! W relacjach „Trybuny” można było wyczytać jak bezkompromisowo sędzia Piwnik wykazuje niedoróbki pracy prokuratorów, którzy przez 7 lat przygotowywali akt oskarżenia i na podstawie tych relacji można było odnieść wrażenie, że cała ta benedyktyńska praca i włożone w nią miliony dolarów, to jeden wielki bubel i chyba należałoby to wszystko odesłać do poprawki!. 

  

Otóż miałem okazję zapoznać się z aktem oskarżenia w sprawie FOZZ  i uważam, ze istotnie, prokuratorom można postawić wiele zarzutów. Cała ich praca to ślizganie się po powierzchni sprawy i nie dotykanie jej istoty. W swoim śledztwie prokuratorzy całkowicie zignorowali sprawę mechanizmów spekulacyjnych, które umożliwiły aferę FOZZ i rabunek finansów publicznych na wiele miliardów dolarów. Miliardów, a nie milionów, których się doliczyli prokuratorzy. Z relacji z procesu nie dowiedziałem się, żeby sąd, pod przewodnictwem sędzi Piwnik, zainteresował się w ogóle tym najważniejszym aspektem sprawy.

  

Zachwyty i pochwały „Trybuny” pod adresem p. Piwnik łatwo zrozumieć. Jak wiemy jednym z głównych oskarżonych jest niejaki Dariusz Tytus Przywieczerski, prezes „Uniwersalu” , wielki bogacz i właściciel nie wiadomo ilu spółek. Był on też, do niedawna, właścicielem spółki „Ad Novum”,  która to spółka wydaje „Trybunę”. Przed rozpoczęciem procesu Przywieczerski przekazał „Ad Novum” i „Trybunę” pani Annie Turskiej, o której niedawno się dowiedzieliśmy, ze jest „kuzynką” czy też „szwagierką” Przywieczerskiego. Rzeczywiście, jakoś to nie wypadało, żeby wydawcą i właścicielem głównej gazety SLD był główny oskarżony w sprawie FOZZ! Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w roku 1991, kiedy ujawniona została afera FOZZ, pani Turska była dziennikarką „Gazety Wyborczej”, która to gazeta, razem z „Trybuną”,  mają największe zasługi  w dezinformacji opinii publicznej w sprawie FOZZ.  Jednakże p.Turska  nie tylko pisała tam dezinformujące teksty o FOZZ. Okazuje się, że dzięki swoim koneksjom była pośrednikiem w przekazywaniu pieniędzy pomiędzy Dariuszem Przywieczerskim i Jackiem Kuroniem,  i z kasy p. Przywieczerskiego wzięła ok. 200 milionów złotych na potrzeby kampanii wyborczej p . Kuronia. Jak pamiętamy, tuż przed wyborami, opinia publiczna została zbulwersowana informacją, ze pewien błękitny ptaszek, o nazwisku Iwanowski-Pineiro, brał podobno pieniądze od drugiego oskarżonego w sprawie FOZZ, Grzegorza Żemka, i przekazywał je Braciom  Kaczyńskim.  Tak twierdzi Pineiro, Kaczyńscy temu zaprzeczają.  W odróżnieniu od tamtej sprawy pośrednictwo p. Turskiej jest udowodnione w aktach sądowych. Nikt jednak jakoś nie nagabuje w tej sprawie ani Jacka Kuronia ani właścicielki „Trybuny”  i nie budzi to niczyjego zainteresowania.

 

Nie doczekamy się rozstrzygnięcia sprawy FOZZ i osądzenia winnych rabunku naszych pieniędzy na skalę wielu miliardów dolarów, jeśli nie weźmiemy przykładu z Włochów i nie zmienimy u siebie systemu wyborczego i nie wprowadzimy jednomandatowych okręgów wyborczych. Tylko wtedy gdy wyborcy odzyskają kontrolę nad swoimi przedstawicielami będziemy w stanie przeciąć gordyjski węzeł korupcji politycznej, którym związana jest nasza elita polityczna i może doczekamy się porządnego wyjaśnienia co się kryje pod hasłem „FOZZ”.