Iwo Cyprian Pogonowski

 

AMERYKAŃSKIE IMPERIUM

HEGEMONIA NAD MUZUŁMANAMI

SUKCES SYJONISTÓW

  

  

  

            Najważniejszym źródłem kolosalnego na światową skalę bogactwa Stanów Zjednoczonych są do dziś imigranci, których przybyło tu ponad 50 milionów gotowych do pracy. Za ich dzieciństwo i wykształcenie zapłaciły kraje ich pochodzenia, by znaleźć w Ameryce kraj wielki i bogaty w zasoby mineralne i opróżniony z sześciu milionów Indian..

 

Imperium amerykańskie jest kolosem gospodarczym i finansowym już po stadium największego rozkwitu, kiedy było gigantem produkcji i opierało się o zamożną klasę średnią. Dziś gospodarka amerykańska składa się głównie z usług, a wielką cześć jej produkcji przemieszczono do krajów tańszej robocizny. Obecny stan rzeczy opisuje Kevin Philips, WEALTH AND DEMOCRACY (New York:Broadway Books, 2002, 422str.) Największą grupą w Ameryce są ludzie nie głosujący, nazywani "JUST SAY NO". W ostatnich 30 latach, w czasie postępującej globalizacji, w Ameryce wytworzyła się największa na świecie rozpiętość dochodów, i w tym samym czasie realne płace tak się zmniejszyły, że prawie wszystkie małżeństwa muszą pracować. 

 

Według Philipsa, w 1960 roku przeciętny szef korporacji amerykańskiej zarabiał 50 razy więcej niż przeciętny pracownik danej firmy, podczas gdy w roku 2000 tenże szef korporacji zarabiał 420 razy więcej. W 1999 roku jeden procent najbogatszych Amerykanów zarabiał rocznie więcej niż łączne zarobki stu milionów najuboższych Amerykanów, których to realne place spadły o 22 procent w ostatnich 15 latach. Tymczasem statystyki wzrostu gospodarczego wykazywały kolosalny wzrost kapitału i wartości ekonomicznych w postaci papierów wartościowych, transakcji akcjami, łączenia się korporacji i innych spekulacji finansowych, często opartych o "twórczą księgowość," którym to terminem określa się kolosalne nieraz malwersacje i oszustwa, fatalnie odbijające się na wartości na giełdzie akcji okradanych przedsiębiorstw. 

 

Przykładem "bilionera" amerykańskiego jest spekulator dewizowy na światową skalę, George Soros, z pochodzenia węgierski Żyd, który ufundował w Polsce Fundację Batorego i zatrudnił w niej J. T. Grossa jako jednego z dyrektorów. Fundacja Batorego finansowała film SĄSIEDZI Agnieszki Arnold. Oboje ci twórcy włączyli się w obecną bardzo lukratywną fazę rozwoju kultu zagłady Żydów i związanej z nim dzialanosci żydowskiego ruchu roszczeniowego. Żydowski kult zagłady jest ostoją nie tylko utrzymywania żydowskiej tożsamości, ale również skuteczną bronią syjonistów w walce o wpływy polityczne i fundusze.

 

Kult zagłady Żydów i związany z nim ruch roszczeniowy cechuje się tym, że wymaga stałej odnowy i nie może pogodzić się jedną ogólnie przyjętą wersją tragedii żydowskiej z czasów Drugiej Wojny Światowej. Tak na przykład kult zagłady, w przeciwieństwie do tego jak traktuje Polaków pod okupacją, zbrodnie policji żydowskiej w gettach dokonywane masowo pod terrorem niemieckim spycha na drugi plan. Nikt nie obciąża narodu żydowskiego za zbrodnie policji żydowskiej. Jest więc rzeczą zupełnie absurdalną żeby obciążać naród polski za jakąkolwiek rolę sterroryzowanych przez Niemców obywateli polskich w Jedwabnem, czy też gdziekolwiek indziej. Niestety "Holocaust profiteers" czyli "wyzyskiwacze zagłady Żydów" zarabiają na procederze opisywania czynów sterroryzowanych ludzi czy też zwykłych kryminalistów pod okupacją i fałszywie udowadniają, że zbrodnie te obciążają cały naród i państwo polskie.

 

Twórczość literacka, prace niby-naukowe, artykuły w czasopismach, filmy i widowiska telewizyjne w obecnej fazie kultu zagłady Żydów cechuje umniejszanie faktycznych zbrodni hitlerowców w celu rozciągnięcia odpowiedzialności za nie na jak największą ilość ludzi. W ten sposób "Holocaust profiteers" uzyskują nowych winnych, takich jak naród polski (wraz z mieszkańcami Jedwabnego) czy też katolicy, wraz z papieżem Piusem XII, o którym piszą oszczerczo jako o "Papieżu Hitlera." Niestety, Instytut Pamięci Narodowej pomaga temu zakłamaniu pozostawiając pod ziemią wszystkie dowody rzeczowe zbrodni w Jedwabnem i mówiąc co najwyżej o inspiracji niemieckiej. Dla ludzi, którzy przeżyli terror niemieckiej okupacji samo słowo inspiracja jest nonsensem. Niemcy rozkazywali pod groźba śmierci; do określenia takiego działania nie nadaje się inspiracja czyli natchnienie. Po prostu IPN wybiela Niemców.

 

"Holocaust profiteeers" bronią się przed ustaleniem prawdy historycznej przez gruntowną i szczegółową analizą medycyny sądowej zawartości obydwu grobów w Jedwabnem. Rozpowszechnia się pogłoski, że niby silny radar może takich oględzin dokonać. Jest to zupełny nonsens. Według Hansa Blix'a, naczelnego inspektora wyznaczonego przez Narody Zjednoczone (New York Times, Nov. 13, 02) takim radarem można ustalić tunel ale nie można zbadać kości i ustalić, czy są przestrzelone czy popękane z powodu uderzeń czy też w ogóle nie uszkodzone, ponieważ należały do ofiar zabitych w pożarze budynku oblanego setkami litrów benzyny.

 

Dwunastego listopada na kanale telewizyjnym CNN przemawiał Senator Bob Graham (republikanin z Florydy) i stanowczo stwierdził, że al Kaida Bin Ladena jest mniej groźna dla Ameryki niż teroryści Hamasu finansowani przez Iran i walczący przeciw izraelskiemu zaborowi Palestyny. Wypowiedź Senatora Grahama z amerykańskiej komisji parlamentarnej nadzorującej służby specjalne jest bardzo dużym sukcesem syjonistów, którzy chcą żeby przy inwazji na Irak także dokonać podboju Iranu siłami amerykańskimi. Przeciw tym planom demonstrują młodzi ludzie, zwłaszcza murzyni, którzy nie chcą być mięsem armatnim dla Izraela i dla nowych właścicieli zrabowanych pól naftowych Iraku i Iranu.

 

U.S. NEWS AND WORLD REPORT, NOVEMBER 11, 2002 załącza artykuł HAIL THE AMERICAN IMPERIUM (Niech Żyje Amerykańskie Imperium). W artykule tym piszą o imperialnej hegemonii Ameryki nad światem muzułmańskim w rezultacie wojny prewencyjnej z Irakiem. Syjoniści nawołują, żeby działać wcześnie raczej niż ryzykować działania spóźnione. W rzeczywistości zniszczenie Arabów w Palestynie i ustalenie hegemonii Izraela od Markka do Afganistanu jest celem maksymalistów izraelskich. Dziś, dzięki Ameryce, którą omotali, rządzą oni w Izraelu i dysponują większym arsenałem nuklearnym niż Wielka Brytania.

 

 

 Artykuł nadesłany 13 listopada, 2002