Ojczyzna.pl
![]() |
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski Prostacki Machiawelizm Busha |
Niccolo Machivelli, zmarły w 1527 roku włoski filozof przebieglej, dwulicowej i opartej na fałszach polityki, którą opisał w książce pod tytułem "Książę," jest dziś często wspominany w dyskusjach o dzisiejszym stadium rozwoju amerykańskiego życia politycznego. Rodzina Bushów, a zwłaszcza obecny prezydent USA, jest uważany przez autorów takich jak Paul Krugman za ważny czynnik w ewolucji Stanów Zjednoczonych od kontynentalnej republiki do światowego imperium.
Ponieważ Paul Krugman zarzuca Bushowi prostactwo i hipokryzję, nazywając go "Machiavellim z Mayberry" od nazwy zacofanego prowincjonalnego miasteczka, znanego w USA z popularnego serialu telewizyjnego. Czyni on to w artykule pod tytułem "The Wars of the Texas Succession" ("Sukcesyjne Wojny Teksańskie"), opublikowanym 26-go lutego 2004 w piśmie The New York Review of Books.
Krugman omawia książkę Kevina Phillipsa "American Dynasty: Aristocracy, Fortune, and the Politics of Deceit in the House of Bush" ("Amerykańska Dynastia: Arystokracja, Bogactwo i Polityka Fałszu w Rodzie Bushów") oraz książkę Rona Suskinda: "The Price of Loyalty: George W. Bush, the White House, and the Education of Paul O'Neill" ("Cena Lojalności i Pouczające Doświadczenie Paul'a Oneill'a," usuniętego z rządu Busha ministra skarbu USA). Obie te książki należą do drugiej serii krytyk rządów Busha. Przykładem pierwszej serii wcześniejszej krytyki były książki takie jak "Bushwhached" ("Uderzony Przez Busha") autorstwa Molly Ivins, "Big Lies" ("Wielkie Kłamstwa") Joe Conasona i "The Lies of George W. Bush" ("Kłamstwa George'a W. Busha) Dawida Corna krytykowały działalność Busha przez ostatnie trzy lata.
Już wcześniej Krugman starał się przeanalizować motywy rządu Busha w książce pod tytułem "The Great Uraveling" ("Rozwiązanie Wielkiej Zagadki") ale teraz na początku wymienione dwie książki dokonują głębszej analizy obecnego działania rządu USA. Zwłaszcza Suskind opisuje niepokojące go szczegóły sposobów podejmowania decyzji przez rząd Busha. Kevin Phillips, do niedawna jeden ze strategów partii republikańskiej, dziś jest głęboko rozczarowany polityką Busha.
Opisuje on historię rodziny-dynastii Bushów w dwudziestym wieku i uważa, że w tej historii jest klucz do zrozumienia motywów obecnego prezydenta i jego sposobu rządzenia w oparciu o wojskowo-przemysłowy kompleks, związany ze służbami specjalnymi USA. Twierdzi on, że George W. Bush jest pierwszym amerykańskim prezydentem, który w rzeczywistości odziedziczył to stanowisko, ponieważ cztery pokolenia rodu Bushów prosperowały wyzyskując swe zakulisowe powiązania polityczne ze służbami specjalnymi jak i powiązania z przemysłem naftowym.
Według Phillipsa na tej własnie podstawie ród Bushów uzyskiwał sukcesy polityczne i egoistycznie eksploatował zdobytą pozycję polityczną na swoją prywatną korzyść, stosując metody "crony capitalism'u" (czyli "sitwy wyzyskiwaczy"). Dziś takie właśnie metody cechują według niego politykę rządu Busha, który broni interesów ludzi najbogatszych, zwłaszcza właścicieli przemysłu naftowego. Dziś jest ironią losu, że łatwiej jest wykazać połączenia rodu Bushów z rodem takich bogaczy naftowych jak ród bin Ladena, niż wykazać jakiekolwiek związki miedzy bin Ladenem i Saddamem Husseinem.
Ojciec obecnego prezydenta miał stanowisko w finansowym przedsiębiorstwie na światową skalę, Carlyle Group, w której to firmie inwestowała rodzina bin Ladena.
Phillips ironicznie nazywa obydwie amerykańskie wojny przeciw Irakowi "the wars of the Texas succession" ("wojny sukcesyjne rodu Bushów w Teksasie") i pyta "jak tak egoistyczna rodzina zdobyła taką potęgę?"
Na pytanie to Phillips odpowiada:
1. Szalona szybkość wzrostu różnic stanu posiadania wśród obywateli amerykańskich, bardzo przyspieszony od lat 1970-tych, który doprowadził do elitaryzmu i "dynastyzacji USA".
2. Cyniczne przymierze miedzy "klasą dynastyczną" i fundamentalistami protestanckimi jest podstawą siły politycznej rządu Busha. Przymierze to Bush podtrzymuje w swoich przemówieniach częstymi cytatami z objawień proroków (pełnymi rozmaitych symbolicznych i biblijnych znaczeń.
Powiązania z fundamentalistami wyzyskują neokonserwatyści-syjoniści do budowy "Wielkiego Izraela od Nilu do Eufratu," którzy to ludzie przeszli dziwna metamorfozę od trockizmu i wojny permanentnej o komunizm do wojny permanentnej o "demokrację." Działalność neokonserwatystów pozwala Arielowi Sharonowi prowadzić akcje brutalnego zamykania Palestyńczyków w gettach za drutami na dziesięciu procentach ziem Palestyny. Pamiętajmy, że w 1948 roku ONZ przydzielił tak Żydom jak i Arabom pięćdziesiąt procent ziem Palestyny.
Fakt, że Bush sam jest fundamentalistą protestanckim ułatwia jemu zdobywanie głosów i poparcia stosunkowo ubogich mas zrzeszonych fundamentalistów protestanckich dla jego polityki uprzywilejowania "klasy dynastycznej." Osobiste korzyści materialne przywódców fundamentalistów protestanckich i jednocześnie syjonistów-Chrześcijan, takich jak Jerry Falwell i Pat Robertson, przyczyniają się do tego, że 75 do 80-ciu procent ludzi słuchających ich kazań głosowało na Busha, według analizy Phillipsa.
Ludzie ci wierzą, że zwycięstwo Izraela jest konieczne, żeby Chrystus powrócił na ziemię, oraz że zbliża się czas apokalipsy.
Strategicznym momentem w bieżącej prezydenckiej kampanii wyborczej był ostatnio postawiony wniosek Busha, żeby przeprowadzić poprawkę w konstytucji USA i prawnie zabronić legalizacji ślubów ludzi tej samej płci. Naturalnie, coraz więcej Amerykanów uważa śluby pederastów i lesbijek za niemoralne, wiec będzie głosować przeciw kandydatom demokratów, którzy albo chcą tego rodzaju "małżeństwa" zalegalizować, albo im nie oponują. Prasa amerykańska zdominowana przez liberałów, zwłaszcza Żydów, od lat tego rodzaju "małżeństwa" popiera. Daje to szanse Bushowi wybrać dobry moment dla jego kampanii wyborczej na wystąpienie w tej sprawie.
Moment publicznego rozpętania skandalu księży homoseksualistów w USA też był tak wybrany, żeby obniżyć moralny autorytet Kościoła wtedy, kiedy Watykan potępiał prześladowania Palestyńczyków przez rząd Sharona.
Wszystkie te machinacje prowadzą Phillipsa do konkluzji, że "dynastia Bushów" ma tendencje machiwelistyczne, i że kadencja George'a W. Busha zaczęła się od ominięcia wypróbowanej tradycji wyborów demokratycznych decydowanych przez większość wyborców, a teraz Bush chce dalej kontynuować swoje następstwo dynastyczne na podstawie tajnych przywilejów i polityki zagranicznej, która pogrąża świat w konfliktach i powoduje chaos.
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
29.02.2004