Ojczyzna.pl
![]() |
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski Irak, Izrael, przedwyborcze slogany w USA |
W obydwu głównych partiach politycznych w USA Żydzi mają silną pozycję. Tak więc w niedzielę, 22-go lutego w programie telewizyjnym CBS podano, że przywódca fundamentalistów protestanckich i syjonistów chrześcijańskich, Pat Robertson oświadczył, że Pan Bóg z nim rozmawiał i jemu osobiście powiedział, że "następne wybory znowu wygra Bush." Jest wiadomo, że były kandydat na prezydenta USA, Pat Robertson wierzy, że zwycięstwo Izraela jest konieczne do powtórnego przyjścia Jezusa na ziemię i na tej podstawie zbudowane jest przymierze fundamentalistów protestanckich z ekstremistami syjonistycznymi z partii Likud w Izraelu. Od dłuższego czasu znane jest hasło innego przywódcy tych fundamentalistów, Jerry Fallwel'a, że protestancki fundamentalizm w USA jest "pasem bezpieczeństwa Izraela" ( "Amercan Bible belt is Israeli safety belt.") Paradoksalnie głównie na tej podstawie opierają się wpływy ateistycznej grupy Ariela Sharona na rząd Busha, fundamentalisty protestanckiego.
Demokraci natomiast są silnie popierani przez finansjerę żydowską, w tym George'a Sorosa i mówią oni inaczej: "Bush nas zdradził" - niedawno krzyczał z mównicy Al Gore, były vice-prezydent USA, "on [Bush] grał na naszym przerażeniu i poprowadził Amerykę na pomyloną zamorską wyprawę, niebezpieczną dla naszych żołnierzy, wyprawę zadecydowaną i planowaną przed zniszczeniem World Trade Center, 9-go września 2001." O tym fakcie wielokrotnie mówił generał Wesley Clark, do niedawna kandydat na prezydenta USA w obozie demokratycznym. O partii demokratycznej niedawno powiedział republikanin Christopher Hitchins, że partia ta jest w pełni filią Izraela w Ameryce ("wholly owned subsidiary of Izrael").
Faktycznie, Patric Buchanan w artykule "Czy neokonserwatyści-syjoniści zniszczyli prezydenturę [Busha]" ("Have the Neocons Killed a Presidency? Antiwar.Com szesnastego lutego 2004) cytuje, że już w 1996 roku przy formowaniu strategii Bibi Netanyahu, premiera izraelskiego, Richard Perle, Douglas Feith i David Wurmser pisali, że "strategicznym celem Izraela jest usunięcie od władzy Saddama Husseina," tyrana i zbrodniarza niewygodnego dla Izraela, który to kraj pragnie dostępu do wody z Eufratu i nafty irackiej. Likud chce ustanowić hegemonię izraelską na Bliskim Wschodzie jako jedyną potęgę nuklearną tego regionu. Ci sami ludzie, którzy służyli premierowi Natanyahu, stworzyli później strategię rządu Busha.
Następnie, w 1998 roku ośmiu ludzi z późniejszej ekipy Busha, takich jak Perle, Wolfowitz i Rumsfeld, już wtedy zalecali prezydentowi Clintonowi "żeby przede wszystkim usunął Saddama Husseina od władzy." 15-go września 2001 Wolfowicz, wiceminister obrony USA, zalecał żeby odłożyć sprawę Afganistanu na bok i uderzyć na Irak. Dlaczego Irak? Wolfowitz odpowiedział "bo to jest praktycznie osiągalne" ("doable") i ważne ponieważ "taki wariat jak Saddam Hussein" mógłby dać bombę atomowa Osamie Bin Ladenowi i Al Kaidzie, a ci terroryści mogliby z kolei zniszczyć bombą atomową jedno z amerykańskich miast.
Hucpa tego rodzaju strategii neokonserwatystów-syjonistów, budowniczych "Wielkiego Izraela od Nilu do Eufratu" wymagała przekonania naiwnego Busha, że Saddam Hussein faktycznie ma broń masowego rażenia. Stało się to niestety mimo protestów takich świadków historii jak Scott Ritter. Człowiek ten był przez sześć lat szefem nie tylko inspekcji, ale przede wszystkim gruntownego programu zupełnego fizycznego niszczenia w Iraku wszelkich obiektów przemysłowych zdolnych do produkcji jakiejkolwiek broni masowego rażenia (tak nuklearnej, jak biologicznej i chemicznej). Ritter zeznał, że ten program niszczenia potencjału produkcji broni masowego rażenia przez Irak, został dokonany w ponad 90-ciu procentach. Tak więc Saddam Hussein w żaden sposób nie mógł stanowić zagrożenia dla USA.
Buchanan pisze, że neokonserwatyści-syjoniści po prostu wywiedli Busha w pole. Ich celem według Buchanana było pokierowanie potęgą USA na Bliskim Wschodzie w taki sposób, żeby Ariel Sharon mógł spełnić swoje imperialistyczne plany, a neokonserwatyści-syjoniści okryć się sławą jako żydowscy patrioci.
Już 7-go listopada 2003 Justin Raimondo napisał artykuł w Antiwar.Com pod tytułem: "Ein Volk, Ein Fuehrer, Ein Israel.." (Ziemia w Palestynie tylko dla Żydów). W artykule tym opisuje on antywojenne demonstracje w USA z hitlerowskimi swastykami na transparentach pokazujących znak równości miedzy Sharonem i Hitlerem. Równanie nazistowsko-syjonistyczne opiera on na symetrii hitlerowskiej Europy "Judenrein" ("oczyszczonej z Żydów") i Palestyny "oczyszczonej z Arabów."
Ponieważ zabieranie krytycznego stanowiska wobec okupacji Iraku w kampanii wyborczej w USA grozi oskarżeniem o antysemityzm, kandydat demokratów, John Kerry, ubezpiecza się z góry przeciw takiemu zarzutowi. Oznajmił on publicznie, że jego dziadek urodzony w 1873 roku, był Żydem i nazywał się Fritz Kohn i po latach wyemigrował do USA przechrzczony na Katolika pod nazwiskiem Kere, które to nazwisko dziś brzmi "Kerry." Horni Benesov w Czechach, blisko polskiej granicy, było miejscem urodzenia dziadka senatora Johna Kerry'ego. Wieś ta już stara się kapitalizować na swej nowej sławie i uruchomić swoją własną propagandę turystyczną jako miejsce pochodzenia kandydata na prezydenta USA.
Tak wiec Żydzi i ich sprawy odgrywają ważną role w propagandzie wyborczej w USA i przyczynili się do tworzenia atrakcji turystycznej w Horni Breneszowie, gdzie miejscowi ludzie pokazują przyjezdnym dom, w którym urodził się dziadek kandydata na prezydenta USA. Polacy natomiast powinni wiedzieć, jakie sukcesy w Ameryce odnoszą ludzie popierający żydowski ruch roszczeniowy i jakie są plany tego ruchu wobec Polski.
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
24.02.2004