Ojczyzna.pl  

  

Prof. Iwo Cyprian Pogonowski

Dominacja czy kierowanie światem przez USA?

 

 

                         Zbigniew Brzeziński opublikował książkę: "Wybór: Dominacja Czy Kierowanie Światem" ("The Choice: Global Domination or Global Leadership.") Wiliam Pfaff pisze w recenzji zatytułowanej "The Amercan Mission?" ("Misja Dziejowa Ameryki") w The New York Review of Books z data 8-go kwietnia, 2004, że "Wybór" Brzezińskiego pokazuje cały horyzont polityki zagranicznej USA w sposób bez porównania bardziej inteligentny i wnikliwy, niż czyni to rząd Busha, który odznacza się "self defeating arrogance" (szkodliwą arogancją) przez ostatnie dwa i pół roku.

 

" 'Globalizacja' w istocie oznacza współzależność," pisze Brzeziński. Przeto przed Amerykanami stoi wybór miedzy "nowym systemem globalnym opartym o wspólnotę interesów," lub "stosowanie siły głównie dla własnego bezpieczeństwa", co łatwo może doprowadzić do "paranoicznego odizolowania USA i brak odporności przeciw szerzącemu się na świecie wirusowi antyamerykanizmu."  To z kolei może stworzyć z USA państwo zmilitaryzowane ("garrison state") bo nadszedł "unilateral moment" (jednostronny moment) według neokonserwatystów-syjonistów dziś przy władzy.

 

Neokonserwatyści Busha wydali 'wojnę terrorowi,' która przeradza się w "konflikt cywilizacji" z islamskimi wojownikami po jednej stronie i USA po drugiej. Elementem zwrotnym w tej wojnie jest nieracjonalna mitologia wokół ataku na wieżowce w Nowym Jorku. Brzeziński pyta: "kiedy normalna ostrożność zmienia się w paranoje?" i odpowiada: "...absolutne bezpieczeństwo i absolutna siła obronna są nie do osiągnięcia w obecnej erze globalizacji."

 

Rząd Busha chce, żeby świat wierzył, że zniszczenie The World Trade Center w 2001 roku jest punktem zwrotnym historii, po którym "wszystko się zmieniło." Tak wiec dzisiejsza "izolacja" USA  jest spowodowana przesadną reakcją rządu Busha na atak na Nowy Jork. Rząd Busha szerzy paranoję i walkę z mitycznym "uosobieniem terroru," które "to uosobienie żołnierze amerykańscy mają pokonać, zamiast uznać oczywisty fakt, że terroryzm jest prastarą taktyką walki i sam w sobie nie jest stroną walczącą."

 

Źródłem destabilizacji była Moskwa, począwszy od jej decydującej roli przy stworzeniu państwa Izrael w 1948 roku, jak i w walce o wpływy na Bliskim Wschodzie w czasie wojen izraelsko-arabskich, do założenia satelickiego reżimu w Afganistanie w 1978 roku i spowodowanej przez USA, sowieckiej inwazji tego kraju w 1979 roku. Brzeziński wykazuje, że mobilizacja sił islamskich przez CIA od lat 1980-tych do walki przeciw Sowietom w Afganistanie, a później przeciw Serbom w Bośni przyczyniła się, obok prześladowania Arabów w Palestynie, do radykalizacji wiernych Islamu na terenie Europy, USA i gdzie indziej. Odnowa siły religijnej i politycznej Islamu, która zaczęła się na początku dwudziestego wieku teraz bardzo przybrała na sile.

 

Propaganda neokonserwatystów-syjonistów spowodowała od wiosny 2002 amerykańską "tendencję solidaryzowania się z nawet najbardziej ekstremistycznymi działaniami Izraela w niszczeniu Palestyńczyków...Wzrost antyamerykanizmu jest historycznie powiązany z amerykańskimi interwencjami na Bliskim Wschodzie. Jest on przeszkodą w uformowaniu skutecznej obrony przeciw terrorystycznym atakom... [natomiast] ogłaszanie 'osi zła' [przez Busha] utrudniło w Ameryce rozróżnienie pojęcia terroryzmu od faktycznych politycznych powodów do walki za pomocą terroru. Pełne poparcie USA na Zachodzie ustąpiło miejsca krytyce postępowania Amerykanów, co utrudnia walkę z wspólnym zagrożeniem."

 

Brzeziński używa terminu "Globalne Bałkany" dla globalnej destabilizacji w obliczu "konfliktu cywilizacji" rozpętanego przez rząd Izraela w Palestynie i zataczającego coraz szersze kręgi. Większość Żydów na pewno chciała powstrzymać zapomogi w wysokości 25,000 dolarów, dawane przez Saddama Husseina rodzinom arabskim, których członek zginął w ataku samobójczym protestując przeciw okupacji ziem palestyńskich przez wojska izraelskie. Największe znaczenie miały megalomańskie plany neokonserwatystów ekstremistów budujących "wielki Izrael od Nilu do Eufratu," do tego stopnia, że Irak i jego pola naftowe stały się ważniejsze dla rządu Busha niż walka z Al Kaidą Osamy Bin Ladena.

 

Richard Clarke zeznawał pod przysięgą 24-go marca 2004, przed oficjalną komisją badającą zburzenie The World Trade Center w Nowym Jorku, że jako urzędnik odpowiedzialny za walkę z terroryzmem, przeprosił w imieniu swoim i swoich byłych podkomendnych za straty poniesione z powodu terroru. Zeznał on, że najazd na Irak, który nie miał nic wspólnego z Al Kaidą, nie tylko utrudnił walkę przeciw terrorystom, ale również powiększył znacznie szeregi upokorzonych Arabów, gotowych do walki ze syjonistami i "krzyżowcami" (against Israel and crusaders).  William Pfaff w wyżej wspomnianej recenzji książki Brzezińskiego pisze, że "poparcie Waszyngtonu dla zakładania nielegalnych żydowskich osiedli na ziemiach Palestyńczyków jest czynnikiem destabilizującym świat."

 

Wiliam Pfaff napisał recenzję książki Zbigniewa Brzezińskiego i zatytułował ja "The Amercan Mission?"("Amerykańska Misja Dziejowa"). W recenzji tej napiętnował on amerykański egocentryzm, widoczny wtedy, kiedy Amerykanie mówią Europejczykom że od 11go września, 2001 "wszystko się zmieniło" ("everything has changed") wiec "róbcie coś" ("do something") żeby Europejczycy nie krytykowali ataku Ameryki na Irak. Według recenzenta Europejczycy dziwią się, że amerykańska reakcja na zburzenie wieżowców w Nowym Jorku ma być powodem do przyjęcia za prawdę fałszów, których użył Bush jako uzasadnienie ataku na Irak. Pfaff pisze o Europejczykach, że teraz porównują oni USA do starego wujka, który odurzony, sam się powtarza w kółko i nie potrafi już słyszeć tego, co inni mówią.

 

 

Prof. Iwo Cyprian Pogonowski

25.03.2004