Homilia Ks. bp Stanisława Napierały
Jasna Góra, 14.07.2002 r.
"Zacznijcie wargi nasze chwalić Pannę Świętą, zacznijcie opowiadać cześć Jej niepojętą. Przybądź nam, Miłościwa Pani, ku pomocy i wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy!"
Czcigodni, drodzy Bracia Biskupi, Ojcowie Paulini z Ojcem Przeorem,
ojcze Tadeuszu, dyrektorze Radia Maryja,
Ojcowie Redemptoryści z Ojcem Prowincjałem,
bracia kapłani, osoby życia konsekrowanego,
drodzy pielgrzymi, uczestnicy X Pielgrzymki Radia Maryja na Jasną Górę,
drodzy słuchacze Radia Maryja,
bracia i siostry:
Radio Maryja lubuje się w nazywaniu Maryi Gwiazdą Ewangelizacji. Dziś przyzywamy Maryję jako Gwiazdę Nowej Ewangelizacji. Do Nowej Ewangelizacji przyzwyczaił nas Ojciec Święty Jan Paweł II; Nowa Ewangelizacja wypełnia dziś życie i działalność Kościoła. Wiemy, że nie chodzi w niej o jakąś nową Ewangelię, zawsze i wszędzie jedna bowiem i ta sama jest Ewangelia, ta, którą ludziom dał Jezus Chrystus i którą przekazali nam apostołowie, gdy o Nowej Ewangelizacji, myślimy o innym sposobie przepowiadania Ewangelii.
Głosząc Ewangelię, trzeba dziś uwzględniać nie tylko nowe warunki, w jakich żyją współcześni ludzie.
Trzeba nie tylko zwracać uwagę na sposób myślenia. Ewangelizując dziś, trzeba dostrzegać nowe zjawiska, wśród nich zjawisko pluralizmu, czyli wielość i różnorodność kultur, zwyczajów, tradycji, a także wyznań i religii, występujących na jednym i tym samym obszarze. Trzeba też zauważać, że wśród ludzi, do których zwracamy się z Ewangelią, nierzadko są już ochrzczeni, a więc i chrześcijanie, którzy jednak zeświecczeli, i to tak daleko, że w praktyce stali się już niemal poganami. I tym neopoganom trudniej głosić Ewangelię niż poganom. Z jakim problemem musi zmierzyć się dziś Nowa Ewangelizacja w związku z procesem jednoczenia Europy w formie Unii Europejskiej? Próba odpowiedzi na to pytanie to główny temat tego rozważania. Dążenie do jedności jest dobrem, o ile jest to prawdziwa jedność. Jedność, która byłaby ukrytą formą ateizmu nie jest jednością prawdziwą.
Zachodzi obawa, że lansowana dziś forma jednoczenia Europy zawiera ukryte dążenie do stworzenia podstaw prawnych do ukrytego, jakby strukturalnego ateizmu w Europie.
Jak bowiem inaczej odczytywać uparte pomijanie Boga, a nawet wzmianki o Bogu, w przygotowywanym obecnie prawie podstawowym, czyli przyszłej konstytucji Unii Europejskiej? Nie chodzi o jakieś przeoczenie, ale rozmyślne pomijanie Boga, toczyły się bowiem na ten temat dyskusje. W zmaganiach w związku z tzw. kartą praw podstawowych Unii Europejskiej, podpisaną przez wszystkie 15 państw członkowskich Unii w grudniu 2000 roku, zwyciężyła jednak tendencja ateizująca. Tzw. konwent, który ma przygotować ideowy kształt koncepcji Unii Europejskiej, zna stanowisko Kościoła, by mianowicie w koncepcji Unii zostało umieszczone przynajmniej odwołanie do Boga jako najwyższego źródła godności osoby ludzkiej i podstawowych jej praw. Konstruktorzy wizji świata bez Boga posługują się nierzadko argumentem tzw. religijnej neutralności. Twierdzą, że tzw. religijna neutralność zabezpieczyłaby przed napięciami i konfliktami na gruncie religijnym, co miałoby wielkie znaczenie, zważywszy na współczesne społeczeństwa pluralistyczne. Trzeba przyznać, że jest to argument chwytliwy, ale czy prawdziwy? Rozmija się bowiem z podstawową prawdą o człowieku, jako istocie z natury religijnej. Człowiek w swoim człowieczeństwie ma zakodowane jakieś fundamentalne odniesienie do Boga. Potwierdzają to badania dyscyplin wiedzy drążących dzieje ludzkości i człowieka. Pokazują, że człowiek zawsze i wszędzie swoje życie łączył z jakąś wiarą w Boga. Nazywał Go rozmaitymi imionami, różnie Go pojmował, ale zawsze Go wyczuwał, zauważał i jakoś aprobował. Bez Boga nie można zrozumieć człowieka, jego dziejów i jego działalności. Prawdziwi poganie, do których nie dotarła jeszcze Ewangelia, oni też wierzą w Boga! Kierowani owym fundamentalnym odniesieniem, o którym wyżej wspomniałem, utożsamiają siły natury z siłami Boskimi. Człowiek jest istotą religijną. Zatem argument religijnej neutralności jest w istocie sprzeczny z naturą człowieka, i konsekwencji niczego nie rozwiąże; jest argumentem pozornym.
Powstaje pytanie na czym oprzeć budowanie jedności kontynentu europejskiego, jeśli w prawie podstawowym pominięto by Boga?
Może na humanizmie otwartym i przyjaźnie nastawionym do człowieka? Brzmi to ładnie! Coś takiego głosili ideowi przywódcy Rewolucji Francuskiej. Doświadczenie pokazało jednak, że humanizm bez Boga to utopia, to po prostu odmiana ateizmu. Konstruktorzy dzisiejszej Unii Europejskiej, którzy niestety ideowo odeszli od pierwszych twórców Unii, ludzi wierzących, katolików, chcą budować jedność Europy na gruncie trzech rzeczywistości, mianowicie na ekonomii, polityce i konsumpcyjnym modelu życia. Koncepcja prosta, czytelna, owszem - atrakcyjna, przemawia do człowieka pojmowanego jako ciało. Ale człowiek to nie tylko ciało! Jest duchem i ciałem; jednością ducha i ciała, przy czym prymat w człowieku należy do ducha.
Warto tu przypomnieć słowa Ojca Świętego wypowiedziane w polskim Parlamencie trzy lata temu:
"Kościół przestrzega przed redukowaniem wizji zjednoczonej Europy wyłącznie do jej aspektów ekonomicznych, politycznych i przed bezkrytycznym stosunkiem do konsumpcyjnego modelu życia."
Jedność oparta wyłącznie na ekonomii, polityce i konsumpcyjnym modelu życia jest koncepcją materialistyczną i przez to niepokoi człowieka widzianego w jego przyszłości. Nie samym chlebem bowiem człowiek żyje.
Zagrożenia, które rodzi materialistyczna koncepcja jedności, widać po owocach, jakie z niej pochodzą. Po owocach!
A do nich trzeba zaliczyć relatywizację, czy wprost negację, porządku moralno-etycznego, czego wyrazem jest: legalizacja aborcji, homoseksualizm, małżeństwa jednopłciowe z prawem adoptowania przez nie dzieci, legalizacja eutanazji, nieodpowiedzialne praktyki w dziedzinie inżynierii genetycznej, jak klonowanie i wykorzystywanie ludzkich embrionów w pracach badawczych. Wyznawcy materialistycznej koncepcji jedności widzą w przytoczonych aktach prawnych "osiągnięcia" współczesnego świata. Jakże smutne to osiągnięcia! Jak daleko człowiek może zagubić się bez Boga i o tym nie wie, że "król jest nagi"! Wspomniane wyżej akty legislacyjne pokazują jak pomijanie Boga prowadzi do stanowienia praw wewnętrznie sprzecznych! Z jednej strony postuluje się, aby wszystko działo się zgodnie z prawem, a z drugiej pozwala, by zgodnie z prawem były łamane prawa. Prawa moralne i obiektywne, a więc te podstawowe prawa, które są zapisane w człowieczeństwie człowieka. Cóż przyjdzie człowiekowi z wielkich deklaracji o przynależnych mu prawach, jeżeli wcześniej uchwali się prawo, zgodnie z którym będzie można pozbawić go życia już w pierwszym etapie jego istnienia?!
Doświadczenie historii uczy, że trzeba lękać się wizji świata bez Boga, jakkolwiek pięknie i humanitarnie wizje te byłyby nazywane.
Przypomnijmy doświadczenia chociażby minionego dopiero co XX-ego wieku; na wschodzie i na zachodzie pojawili się ludzie z ambicjami kreowania siebie na władców świata, zadufani i bezwzględni. Byli przekonani, że trzeba stworzyć nowy porządek, oczywiście porządek bez Boga. Obiecywali raj, a stworzyli piekło, w którym pogrążone zostały miliony niewinnych ludzi. Historia uczy! Nie wolno jej lekceważyć. Trochę pokory i skromności przyda się każdemu.
Myśląc o Nowej Ewangelizacji, pytamy: co powinniśmy czynić my, ludzie wierzący, w obliczu ateizacji grożącej przyszłej jedności Europy?
Na pierwszym miejscu trzeba się modlić.
Powinniśmy modlić się, aby proces jednoczenia Europy nie był pozbawiony obecności Boga, zwłaszcza w tym, co dotyczy przyszłego prawa podstawowego, czyli konstytucji. Trzeba modlić się, aby konstruktorzy jedności Europy przejrzeli, że budowanie bez Boga jest budowaniem na piasku. Cóż z tego, że będą proponowane projekty o humanitarnym obliczu? Budowane bez Boga, będą bez fundamentu i muszą runąć, skoro dotkną je wichury i burze poważnych trudności. Cenę zaś zapłacą ludzie, zwłaszcza ci biedni i najbiedniejsi. To nie populizm, to raz jeszcze mówi doświadczenie historii!
Niech więc Rodzina Radia Maryi rozpocznie modlitewny szturm za wstawiennictwem Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji, aby w konstytucji przyszłej, uczciwie zjednoczonej Europy, nie zabrakło Imienia Bożego! Bracia i siostry, nie bójmy się stanąć z modlitwą do walki o wielką sprawę! To nic, że wyglądać będziemy jak przysłowiowy Dawid z procą naprzeciw uzbrojonego po zęby Goliata. To nic, że może nami wzgardzą i będą z nas drwić. Nie lękajmy się, idźmy mężnie w imię Pana Zastępów! Modlitwą można osiągnąć to, co po ludzku wydaje się trudne, czy nawet niemożliwe do osiągnięcia.
Po drugie, zarówno duchowni, jak i świeccy; ludzie wierzący, a więc ci, do których to należy, powinni domagać się Boga w przyszłej Konstytucji Europy. Postawa, która by milcząco godziła się na pominięcie Boga, by rzekomo nie zniechęcać rozmówców do dialogu, to taktyka błędna. Chodzi bowiem o wartość najwyższą, o fundament i źródło wszelkich wartości. Bóg nie może być w żaden sposób przedmiotem przetargu w prowadzonych negocjacjach. Tzw. irenizm, czyli dążenie do porozumienia za wszelką cenę, nie wyłączając prawdy, należy zdecydowanie odrzucić!
W końcu trzeba także być gotowym powiedzieć "nie", w przypadku gdyby zlekceważono głosy i prośby najwyższych autorytetów kościelnych, duchowych i moralnych, jak też zignorowano religijne dziedzictwo Europy i doświadczenie historii. Nie możemy wchodzić w układy i unie, nawet gdyby kusiły obietnicą nowego raju na ziemi, lecz prawnie usuwały Boga z życia publicznego i społecznego!
Droga Rodzino Radia Maryja, drodzy pielgrzymi, drodzy słuchacze Radia Maryja, w kraju i za granicą, dlaczego stoicie bezczynnie?
"Idźcie i wy do winnicy mojej!"- mówi ewangeliczny gospodarz najmując robotników do swojej winnicy, których jeszcze o godzinie 11-ej zastał czekających, a więc krótko przed czasem rozliczenia się z nimi za całodniową pracę. Może nowy ateizm byłby gotów przyznać człowiekowi w imię wolności prawo do wiary w Boga, lecz jedynie w wymiarze życia prywatnego. Możesz wierzyć, w co chcesz, byłeś swojej wiary nie chciał wyrażać i manifestować społecznie i publicznie - do tego nie masz prawa.
Wobec takiej ideologii i presji nie wolno stać bezczynnie, nie wolno być biernym i milczącym. "Oto siewca wyszedł siać"- trzeba siać, trzeba uaktywnić wiarę, pogłębić ją i przede wszystkim według wiary kształtować życie we wszystkich jego wymiarach. Również, a może przede wszystkim, w wymiarze społecznym i publicznym.
Ludziom bowiem potrzebny jest Bóg, zawsze i wszędzie, w życiu każdego człowieka przychodzi czas, pojawiają się chwile, kiedy on zaczyna pytać o Boga; czy on jest? To przejaw religijnej natury człowieka, ludzie wierzący wiedzą o tym, i dlatego powinni nieść Boga, mają być jego świadkami. Szczególnie dziś, kiedy się otworzyły granice i dokonuje się spotkanie ludzi różnych poglądów. Trzeba siać, trzeba mieć odwagę mówić naszym życiem, a także słowem, gdy zajdzie potrzeba. Mówić: jest Bóg, jest Ten, Który Jest. Jest Bóg, wobec którego świat i wszystko, co na świecie, są jakby ich nie było, bo nie muszą być. Tylko Bóg jest i nie może nie być. On jest pragnieniem i celem ludzkich serc, On jest Stwórcą i Ojcem wszystkich, nie ma więc żadnej prawdziwej jedności bez Boga! Niech zatem Europa, jak modlił się Kościół w miniony czwartek, w święto Benedykta, patrona Europy, swoją jedność odnajdzie przez wiarę w Boga!
Amen
(Tekst ze strony internetowej Radia Maryja)