Piotr Mazur

 

Rozum przeciwko emocjom

 

 

"Amicus Plato, sed magis amica veritas" - "Platon jest mi przyjacielem, lecz większą przyjaciółką jest mi prawda" - to słynne stwierdzenie Arystotelesa, które padło w sporze o fundamentalne kwestie piszący te słowa pozwala sobie zmienić. Roman Giertych nie jest mym przyjacielem, ale gdy pada celem niewybrednych ataków za rzeczy, moim zdaniem, słuszne - należy mu się obrona. Spór, jaki toczył się wewnątrz Ruchu Narodowego w połowie 2001 roku o sposób i metody jego funkcjonowania spowodował, że ja i moi koledzy postawiliśmy się w opozycji do obecnego lidera LPR. Różnice między nami istnieją, jednak gdy w sobotni wieczór [14.06.2003] wysłuchałem wynurzeń prof. Jerzego Roberta Nowaka, wspieranego min. przez prof. Rafała Brodę, uznałem, że nasza wewnętrzna różnica zdań nie przeszkadza w zabraniu głosu, szczególnie że uczciwość wymaga, by zająć stanowisko.

 

Wymienione już osoby zaatakowały posła Giertycha za wywiad udzielony "Gazecie Wyborczej", gdzie przedstawia on wizję polskiej prawicy narodowej w unijnej rzeczywistości. Zarys programu tam ukazany sprawia pozytywne wrażenie. Pokazuje cele możliwe do zrealizowania, zarówno wewnętrzne jak i te dotyczące polityki zagranicznej. Czytając wypowiedzi Romana Giertycha odnosi się wrażenie, iż blisko mu do tradycji Narodowej Demokracji sprzed przewrotu majowego, której naczelną zasadą było gorące serce i chłodny rozum. Dla rzeczonych już przeciwników tego wyrazistego polityka samym złem było udzielenie wywiadu "wrażej" "Gazecie Wyborczej". W swym ograniczeniu nie są w stanie pojąć znaczenia faktu, iż właśnie prezentacja na tych łamach obozu eurosceptycznego jako formacji politycznej, która po porażce referendalnej nie biadoli i nie zawiesza broni na kołku płacząc "finis Poloniae", lecz jest nowoczesnym bytem na scenie politycznej, że nie chce się zamknąć we własnym getcie i dostawać regularnie po te 10-15 proc. głosów i krzyczeć "veto" - ma niebagatelne znaczenie. Nie rozumieją, że tak sformułowane myśli w takiej gazecie poszerzają zakres oddziaływania narodowego światopoglądu. Jeżeli uznamy, że prawica narodowa ma oddziaływać jedynie przez Radio Maryja, "Nasz Dziennik", TV Trwam (przy całym szacunku dla wymienionych) i kilka innych periodyków, to powinniśmy dać sobie spokój z jakimkolwiek działaniem. Właśnie dzięki taki wywiadom należy walczyć o "rząd dusz". To w ten sposób można odbiorcę mediów przeciągnąć od "Gazety Wyborczej" do "Naszego Dziennika", od Radia Zet do Radia Maryja, od TVN do TV Trwam, od "Wprost" do "Myśli Polskiej". Przeciwnikom takiego sposobu myślenia wystarcza, że sprzedadzą tysiące książek, opublikują szereg manifestów, których "zmanipulowane socliberalnymi mediami" społeczeństwo nie zrozumie lub całkiem nie zauważy.

 

Padły wobec Romana Giertycha zarzuty o thacheryzm, tu już Jerzy Robert Nowak posłużył się manipulacją. Parlamentarzysta Ligi stwierdził, że blisko mu do koncepcji "Żelaznej Lady", jednocześnie uwzględnił polską specyfikę. Dla byłego funkcjonariusza Stronnictwa Demokratycznego w jego zdoktrynalizowanym sposobie myślenia chyba jest nie do pomyślenia, że można korzystać z części jakiegoś systemu adoptując go do swych warunków, że można przyjąć tylko tą część jakiegoś mechanizmu, która pasuje do narodowej specyfiki. Poza tym to Margaret Thatcher wydobyła Wielką Brytanię z głębokiego kryzysu, a dziś jej opinie na temat funkcjonowania UE powinny być dla nas wskazaniem do wielu refleksji nad naszym funkcjonowaniem w tym molochu.

 

Kolejnym zarzutem była rzekoma niechęć Giertycha do współpracy z Frontem Narodowym Jean-Marie Le Pena. W wywiadzie nie padło ani jedno słowo o współpracy bądź jej braku, zaś poseł LPR jedynie stwierdził, że korzysta z doświadczeń tej partii i jej taktyka nie jest tą, którą chce prowadzić. W całej dyskusji, której głównym tematem był wywiad udzielony przez Romana Giertycha "Gazecie Wyborczej", popełniono dwie karygodne błędy - po pierwsze, adwersarze manipulowali tekstem wywiadu, częstokroć wypaczając jego treść; po drugie atakowanemu nie dane było prawo do obrony. Na swój sposób zabawnym jest to, że poglądy goszczącego na antenie Radia Maryja dr. Mieczysława Ryby, dzień po "występie" prof. Jerzego Roberta Nowaka, były w większości tożsame z tym co wyraził Roman Giertych na łamach "Gazety Wyborczej". A ci sami, którzy atakowali poglądy posła Ligi dzień później przytakiwali panu doktorowi. Na koniec powtórzę, że z Romanem Giertychem pewne kwestie dzielą mnie i mych kolegów, trudno będzie je zasypać, ale w teraz należało stanąć po jego stronie.

 

 

Piotr Mazur

 

Nowa Myśl Polska, Nr 26 (29.06.2003)