Ojczyzna.pl

Działania Kwaśniewskiego i Millera oraz bierność opozycji zagraża bytowi Polski

  

  

Antoni Macierewicz

 

Niemieckie wyzwanie

 

 

 

Wejście Polski do Unii Europejskiej jest przesądzone - mówi wielu, w tym tacy, którzy na walce z UE zrobili karierę polityczną i po dziś dzień stroją się w szaty obrońców Polski i Polaków.

 

Tymczasem wciąż nie zostały rozwiązane podstawowe problemy prawne i własnościowe między Polską a Niemcami. Byt milionów Polaków wciąż jest zagrożony.

 

 

Roszczenia Niemców

 

Świadectwem tej nie unormowanej sytuacji jest ostatnia deklaracja Aleksandra Kwaśniewskiego, który wraz z prezydentem NRF pozwolił sobie na stwierdzenie, że “trzeba od nowa” ocenić i udokumentować “wydarzenia przeszłości”. Deklaracja pozostawia otwartą najgroźniejszą kwestię, to znaczy ewentualne prywatne roszczenia niemieckie za mienie przejęte przez Polskę w ramach reparacji. Nic dziwnego, że prezydent Johannes Rau, podobnie jak przedtem kanclerz Gerhard Schroeder, natychmiast po podpisaniu deklaracji podkreślił, że nie obejmuje ona roszczeń prywatnych.

 

Trzeba tu dodatkowo wspomnieć o ewentualnych konsekwencjach orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego i Sądu Najwyższego z 2002 roku (sprawa Hubertusa R.), zgodnie z którymi Niemcy i ich potomkowie, którzy opuścili Polskę po 1956 roku, mają prawo do polskiego obywatelstwa. Oblicza się, że jest to dziś około 1,5 miliona osób mających dzięki temu pełne prawo do roszczeń majątkowych, bez względu na roszczenia wynikające z interpretacji przejęcia majątku niemieckiego po wojnie w ramach reparacji.

 

 

Zapomniane obowiązki

 

Władze RP nie wypełniły swego podstawowego obowiązku wobec obywateli i państwa, bo nie zagwarantowały, iż wobec Polski i Polaków nie będą podnoszone ze strony Niemiec (w oparciu o prawo Unii Europejskiej) żadne roszczenia oraz nie przeprowadziły takich zmian własnościowych, które gwarantowałyby Polakom pewność posiadania - zwłaszcza na ziemiach zachodnich i północnych.

Pakiet tych zmian wiąże się z czterema podstawowymi kwestiami:

 

- po pierwsze - z reprywatyzacją,

- po drugie - z powszechnym uwłaszczeniem,

- po trzecie - z realizacją roszczeń tzw. zabużan,

- po czwarte - z uregulowaniem własności osób posiadających nieruchomości na zasadzie wieczystej dzierżawy.

 

Tylko ostatnia z tych spraw, dzięki inicjatywie i uporowi Ruchu Katolicko-Narodowego zdaje się zbliżać do szczęśliwego rozwiązania. Oczywiście nie należy przedwcześnie cieszyć się z obietnic - nawet publicznie składanych. Znając komunistów można się bowiem spodziewać z ich strony jeszcze wielu krętactw.

 

Przygotowywana przez SLD ustawa o zabużanach jest po prostu próbą ograbienia tych ludzi.

 

O uwłaszczeniu nic się już nie mówi, a reprywatyzacja ma zostać zastąpiona jakąś jałmużną (w kręgach SLD przebąkuje się o 5-10% odszkodowania).

Wszystko to odkłada się na okres po 1 maja 2004 roku, gdy swoje roszczenia zgłaszać będą także Niemcy.

 

 

Kwaśniewski i Miller pracują dla Niemców

 

Zwlekanie z załatwieniem spraw własnościowych ma dwa skutki.

 

Po pierwsze, skazuje na nędzę ogromną większość Polaków wywłaszczonych przez komunizm z ich własności (w tym z owoców wieloletniej pracy). Ktoś jednak z tej własności cały czas korzysta, a często także nią obraca, sprzedając bezprawnie w obce ręce. Może warto z tej perspektywy przyjrzeć się ludziom nomenklatury komunistycznej i ich interesom.

 

Po drugie, odkładając rozwiązanie tej sprawy rządzący komuniści (a także tzw. liberałowie, którzy komunistów cały czas wspomagają) działają na szkodę Polaków, a na korzyść wysuwających roszczenia wobec polskiej własności Niemców i Żydów. Szczególne miejsce w tym procesie oszustwa i rabunku polskiej własności zajmują dwaj politycy SLD: Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller.

 

Pierwszy z nich jako prezydent RP zgłosił przed laty weto do ustaw o reprywatyzacji i powszechnym uwłaszczeniu, uniemożliwiając w ten sposób uregulowanie spraw własności zgodnie z polskim interesem narodowym.

 

Drugi przesądził, będąc wówczas przywódcą komunistycznej opozycji, że prezydenckie weto nie zostało przez Sejm odrzucone. Gdyby wówczas komuniści inaczej głosowali, nie byłoby dziś żadnego problemu z ewentualnymi roszczeniami.

 

Z punktu widzenia interesu narodowego te działania, podejmowane solidarnie i w absolutnej zgodzie przez Kwaśniewskiego i Millera, są równie zbrodnicze jak zbrodnie stalinowskie i zbrodnie stanu wojennego. Powinny w przyszłości stać się podstawą po postawienia ich obu przed Trybunałem Narodowym. Ci ludzie swoim postępowaniem narazili całość Rzeczpospolitej i własność milionów Polaków.

 

 

Milczenie owiec

 

Z perspektywy wejścia Polski do Unii Europejskiej najgroźniejsze są żądania niemieckie, gdyż to one będą miały wsparcie prawa UE. Szkoda, że o tym aspekcie sprawy zdają się nie pamiętać politycy tak ochoczo dziś deklarujący “uznanie woli narodu wyrażonej w referendum”. Nie kwestionuję wagi walki o dopłaty dla rolników, możliwość handlu na bazarach czy o to, ile pieniędzy uzyskamy w ramach pomocy strukturalnej. Ale koncentrowanie uwagi na tych sprawach przy zupełnym pominięciu fundamentalnego zagrożenia świadczy o ślepocie i stawia na głowie kwestię odpowiedzialności za Naród i Państwo.

 

Rzecz w tym, że o ile o dopłaty, budżet, pomoc strukturalną itd. można walczyć - i to skutecznie - po wejściu do Unii, to sprawa polskiej własności i ewentualnych praw do roszczeń wobec Polski rozstrzyga się tu i teraz (hic et nunc). Świetnie rozumieją to nasi sąsiedzi - Niemcy i Czesi.

 

Ci pierwsi robią wszystko, by wzmocnić swoją pozycję prawną. Stąd między innymi deklaracja Rau-Kwaśniewski o ponownej ocenie i dokumentowaniu wydarzeń przeszłości.

 

Ci drudzy, świadomi zagrożeń, głośno protestują wobec kapitulanckiej postawy Kwaśniewskiego. O dziwo, w tym dramatycznym momencie brak, poza Ruchem Katolicko-Narodowym, głosu Polaków.

 

 

Trzeba unieważnić Traktat Akcesyjny!

 

Pozostało jeszcze najwyżej pół roku na ewentualne działania prawne ze strony polskiej. Jak udowadnia Mariusz Muszyński, najwybitniejszy dziś ekspert w tej kwestii, Polska powinna wprowadzić do Traktatu Akcesyjnego klauzulę interpretacyjną, zastrzegającą niestosowanie prawa unijnego do rozstrzygania spraw własnościowych. Nie uczyniono tego przede wszystkim z winy Kwaśniewskiego, Millera i Cimoszewicza, którzy publicznie przekonywali, że prawo Unii nie stosuje się do kwestii własnościowych - co jest oczywistą nieprawdą.

 

Wątpliwe, by można było teraz renegocjować traktat. Należy go po prostu unieważnić.

 

Naturalnym i zasadniczym żądaniem Polski w trakcie negocjacji na temat Konstytucji UE jest wprowadzenie do niej stosownych zastrzeżeń - przecież ta Konstytucja ma zastępować wszystkie dotychczasowe traktaty europejskie! Niestety, nic o tym nie słyszymy.

 

Oczywiście RKN zrobi wszystko, by zmusić Millera i Kwaśniewskiego do zmiany tej morderczej dla Polski polityki. Z goryczą stwierdzam, że jesteśmy w tych wysiłkach osamotnieni, a wielu pragnie wbić nam nóż w plecy. Tymczasem konieczny jest dziś szeroki front narodowy, w przeciwnym razie znowu będziemy zmuszeni bronić się z pozycji wozu Drzymały i szczątkowych reprezentacji w parlamentach państw zaborczych - nawet gdyby ten parlament nazywał się Parlamentem Unii Europejskiej.

 

 

Antoni Macierewicz

 

Materiał dostarczony redakcji 4-11-2003 (z redakcji tygodnika GŁOS)