Kraków, 6 maja 2002 r.
List otwarty Klubu „Myśl dla Polski”
do Pasterzy Kościoła Katolickiego w Polsce
Czcigodni Ojcowie Kościoła,
Umiłowani nasi Pasterze,
Zatroskani biegiem spraw w naszej Ojczyźnie, ale pełni ufności w działanie Bożej Opatrzności, jako katolicy świeccy, zwracamy się do Was Czcigodni Pasterze, by podzielić się gnębiącymi nas niepokojami. Zwracamy się w formie listu otwartego, ponieważ sprawy, które chcemy poruszyć dotyczą całego Narodu; także troski, które wyrazimy, podzielane są przez znaczącą część społeczności Kościoła w Polsce.
Żyjemy
w czasach wielkiego zamętu, w momencie dziejowym, w którym wielu Polakom
trudno się odnaleźć. Zmiana systemu ekonomicznego, politycznego i
ustrojowego, także narzucane arbitralnie i bez społecznego przyzwolenia
przewartościowania w sferze duchowej i obyczajowej, budzą powszechne wątpliwości,
czy obrany kierunek, w jakim Polska zmierza, prowadzi ku dobrej przyszłości.
Dawaliśmy już wyraz tym wątpliwościom
i niepokojom w licznych wystąpieniach publicznych, a rzeczywistość wciąż
przynosi nowe fakty i sytuacje, które nie tylko potwierdzają słuszność
naszych ostrzeżeń, ale często przerastają nasze wcześniejsze
antycypacje. Od początku przemian nikt Narodowi Polskiemu nigdy nie
przedstawił przejrzystej wizji transformacji, nie dopuszczono nawet do
debaty publicznej w najważniejszych dla Polski sprawach, po prostu
decydowano o nas bez naszego udziału, jakże często wbrew naszej woli. W
atmosferze sztucznie wytworzonego i podtrzymywanego bałaganu i zamieszania,
uzurpatorzy sięgający po władzę tworzyli i wciąż tworzą fakty
dokonane w sferze materialnej i duchowej. Bilans tych dokonań przynosi tak
powszechnie widoczne dzisiaj bolesne skutki i cierpkie owoce. Polityczne
zawirowania, wielokrotnie zawiedzione nadzieje i upadek wszelkich autorytetów
doprowadziły do stanu, w którym frustracja,
apatia i rozluźnienie więzi społecznych zbliżają się do poziomu
niebezpiecznego dla normalnego rozwoju Narodu. W tej prawdziwie dramatycznej
sytuacji, odrzucamy zwodniczo uspokajające głosy i pragniemy odwołać się
do pomocy Kościoła, który od wieków jest fundamentem dla całego Narodu
Polskiego. Tysiącletnie trwanie Kościoła Rzymsko-Katolickiego przy Państwie
Polskim, jego ojcowski i braterski związek z Narodem Polskim, wzajemne
przenikanie się i wspólny los przypieczętowany daniną krwi, męczeństwa,
ale także momentami chwały i mądrości, to nasz punkt odniesienia,
gwarancja przetrwania i opoka dla budowania przyszłości zakorzenionej w
minionych wiekach.
Wypowiadamy
się z intencją szczerego dialogu, aby wspólnie dojść do prawdy o
dzisiejszych problemach Polski. Pełni pokory, nie uzurpujemy sobie prawa do
narzucania komukolwiek swoich poglądów. Podejmujemy jednak ten trud w
poczuciu obowiązku wobec Ojczyzny i Kościoła. Podejmujemy ten obowiązek
tak, jak dzisiaj potrafimy go zrozumieć, także jako odpowiedź na wezwania
kierowane do katolików świeckich, by swym zaangażowaniem i uczestnictwem
współtworzyli zmieniającą się Polskę i Świat. Ucząc się tego nowego
w swej bezpośredniości dialogu, by stał się on wszechstronnie pożytecznym,
możemy popełniać błędy. Z góry przepraszamy, gdyby prostota naszego języka
– kierowana ewangelicznym „tak-tak, nie-nie” –uraziła
kogoś swą dosłownością; jesteśmy przekonani, że o złożonych
sprawach warto i należy mówić językiem prostym. Nie możemy wszakże
pominąć naszych wcześniejszych osobistych doświadczeń, gdy zbiorowo,
lub indywidualnie, ale na ogół dyskretnie i niepublicznie, próbowaliśmy
różnych form dialogu z naszymi Pasterzami. Były to w zdecydowanej większości
niezwykle pożyteczne i budujące kontakty, które wzmacniały szacunek dla
mądrości, przenikliwości i zwyczajnej dobroci naszych rozmówców.
Niestety były też przypadki napełniające nas goryczą, bólem i zniechęceniem,
a dotyczyły Pasterzy, którzy są szczególnie widoczni na arenie
publicznej. Uprzywilejowani niemal codzienną obecnością w środkach
masowego przekazu, swoimi często kontrowersyjnymi i mało reprezentatywnymi
wystąpieniami na tematy dotyczące spraw całkowicie doczesnych, budują
oni, naszym zdaniem, bardzo fałszywy odbiór Kościoła w społeczeństwie.
Z natury rzeczy wystąpienia takie prowokowały nas do przekazywania wątpliwości,
czasem sprzeciwu, ale nasze próby kontaktów z autorami wystąpień jedynie
te wątpliwości pogłębiały. Wiemy, że nauka dialogu musi być
obustronna i nie poddajemy się zwątpieniom. Głęboka wiara w mądrość
Kościoła jako integralnej całości wspomaganej tchnieniem Ducha Świętego,
skłania nas do zwrócenia się dzisiaj do wszystkich Czcigodnych Pasterzy
Kościoła w Polsce, także do tych, którzy nas, zapewne nieświadomie,
ranili.
Nie
sposób uniknąć zarysowania tła wydarzeń w Polsce po 1989 roku w
aspekcie postawy i udziału w nich Kościoła. Negocjacje okrągłego stołu,
inicjujące przemiany i nadające im początkowy kształt, niewątpliwie miały
pieczęć aprobaty ludzi Kościoła. W znacznej mierze początkowe zaufanie
Narodu dla osób kierujących przemianami oparte było na obecności
reprezentantów Kościoła w tej wstępnej fazie. Byłoby jednak wielką
niesprawiedliwością, by obarczać Kościół winą za to, że Jego
przedstawiciele nie przewidzieli wtedy do końca, jak sprawy się potoczą.
Byłoby też kompletnym nieporozumieniem, gdyby nie dostrzec niezwykle
trudnej sytuacji Kościoła w tym okresie – Kościoła w niewybredny
sposób i kłamliwie, przy każdej okazji, atakowanego, poniżanego, także
demagogicznie i niefrasobliwie wykorzystywanego dla celów politycznych. Byłoby
wreszcie brakiem samokrytycyzmu, gdybyśmy nie dostrzegli bierności i
niemocy nas – katolików świeckich, że nie znaleźliśmy
odpowiedniej drogi, by stanąć jednoznacznie i skutecznie w obronie Kościoła.
Nie pora, by zagłębiać się w całą złożoność procesów i wydarzeń
zachodzących w ostatnich latach, ale musimy dzisiaj w prawdzie spojrzeć na
fakty. Bez przypisywania komukolwiek winy trzeba stwierdzić, że głos Kościoła
był bardzo słabo słyszalny wobec wielu nieprawości i zagrożeń, które
miały i mają miejsce w dzisiejszej Polsce. Chodzi o sprawy doczesne, ale
tak zasadnicze, że muszą one także dotykać sfery duchowej i muszą
rzutować na ogólną kondycję i morale Narodu. Trzeba więc z żalem
skonstatować, że niestety Kościół instytucjonalny milczał, gdy zręby
nowego ustroju budowano na kłamstwie, zaniedbując i lekceważąc prawdę o
przeszłości, gdy oddano kierowniczy wpływ na przemiany ludziom, którzy
byli bezpośrednio za tę przeszłość odpowiedzialni. Kościół milczał,
gdy majątek wypracowany przez cały Naród przejmowała w prywatne
posiadanie wąska grupa ludzi związanych ze starym systemem i obcymi ośrodkami,
gdy w obce ręce oddawano za symboliczne opłaty nowoczesne zakłady,
instytucje finansowe, środki masowego przekazu, gdy jawnie niszczono całe
gałęzie polskiego przemysłu, handel, budownictwo, gdy prowadzona polityka
gospodarcza w oczywisty sposób pogłębia bezrobocie i biedę, gdy przymus
ekonomiczny stawia miliony Polaków w coraz bardziej upokarzających
warunkach pracy. Nie było słychać głosu Kościoła gdy niszczono i
niszczy się szkolnictwo, naukę i kulturę, gdy z premedytacją i z budzącą
grozę wydajnością niszczy się po dziś dzień polskich rolników i
degraduje polską wieś. Nie
chodzi przecież żadną miarą o profesjonalne analizy skomplikowanych w
swej istocie zjawisk, chodzi po prostu o ich dostrzeżenie. Jako synowie i córki
Kościoła i jednocześnie Narodu Polskiego czujemy żal i ból, iż w tak
trudnych dla Narodu chwilach, sprawy i troski krzywdzonego Narodu nie uzyskały
prawa obywatelstwa w opiniach i głosach hierarchii kościelnej, w tym w
oficjalnych dokumentach Episkopatu Polski. Przecież nie wszyscy w naszej
Ojczyźnie milczeli, było wielu ludzi, były całe środowiska dostrzegające
złowieszcze znaki, zapowiadające fatalne dla Polski skutki, także
indywidualne głosy wielu kapłanów i Biskupów wyrażały niepokój,
wskazywały zło i ostrzegały. I może nawet nie to jest dramatem, że Kościół,
będący jedynym prawdziwym autorytetem, Kościół instytucjonalny stanowiący
jedyną zorganizowaną siłę i oparcie dla Narodu, że Kościół, który
przesłaniem Prymasa Tysiąclecia tak wyraziście w trudnych czasach formułował
drogowskaz naszych religijnych i narodowych dążeń, że ten Kościół
milczał, czy nie mówił dostatecznie słyszalnym głosem. Dramatem jest
to, że milczeniu temu cały czas towarzyszyły pojedyncze głosy niektórych
księży i dostojników Kościoła, którzy wyraźnie sprzymierzyli się z
siłami politycznymi odpowiedzialnymi za politykę skierowaną przeciw
Polsce, a w dalszej perspektywie także przeciw Kościołowi w Polsce. Te głosy,
hałaśliwie nagłaśniane przez ośrodki władzy, potępiały i
deprecjonowały w irytujący sposób wszelkie ostrzeżenia, przyczyniały się
do szkodliwej deformacji życia politycznego i współtworzyły groźne w
skutkach fakty (np. przyjęcie konstytucji bez Boga i bez odpowiedzialności
wybranych parlamentarzystów przed wyborcami, konstytucji dopuszczającej
zgodę na utratę suwerenności, wsparcie fikcji uwłaszczenia, jaką były
fundusze NFI, ciągłe wspieranie jawnie anty-polskich środowisk, żenująca
uległość wobec Unii Europejskiej i innych, niepolskich ośrodków,
kosztem polskiego interesu narodowego). Niestety, wypowiedzi te prawie nigdy
nie były prostowane, dlatego także dzisiaj odbierane są jako ważny głos
Kościoła – sprzyja to atmosferze powszechnego zagubienia, niejasności
co do postawy Kościoła, a w konsekwencji musi prowadzić do zgubnego
pomniejszania Jego autorytetu. Zwrócimy uwagę na niektóre sprawy, które
są dzisiaj aktualne i bezpośrednio
dotyczą fundamentalnej roli Kościoła w życiu Narodu i sprzyjaniu
prawdzie, na której musi być oparta przyszłość chrześcijańskiej
Polski.
Radio
Maryja jest w dzisiejszej
polskiej rzeczywistości autentycznym źródłem nadziei dla wielu Polaków.
Jego funkcjonowanie i trwanie, oparte na bezprecedensowej ofiarności słuchaczy,
na nadludzkim wysiłku całego zespołu Ojców Redemptorystów i na
autentycznej charyzmie Ojca Dyrektora, jest prawdziwym cudem wobec ciągłych
fal zupełnie niegodnych i niesprawiedliwych ataków, które ranią
pracowników Radia i słuchaczy, które urągają prawdzie i dezinformują
opinię publiczną. Wielu obserwatorów zadaje sobie pytanie: na czym polega
nadzwyczajna moc Radia Maryja? Jeśli ograniczyć się do czysto ludzkiego
wymiaru, odpowiedź jest zupełnie prosta - mocą Radia Maryja jest Prawda,
właśnie ta Prawda, która wyzwala. Nie ma w dzisiejszej Polsce innego środka
komunikacji społecznej, w którym toczyłaby się tak autentyczna debata o
najważniejszych dla Polski sprawach, nie ma innego ośrodka tak otwartego
na słuchaczy i wsłuchującego się w głos Narodu. Ileż ważnych
informacji, zupełnie pomijanych przez inne media, dociera do słuchaczy,
odsłaniając manipulacyjny charakter opisu rzeczywistości podawany w
mediach publicznych. Ta moc płynąca z Prawdy daje Radiu Maryja siłę
ewangelizacyjną o nie notowanej dotąd skuteczności – tego cudownego
skutku nie sposób nie zauważyć i nie docenić. Skuteczność misyjna
Radia jest skarbem dla Kościoła i Narodu i wypływa wprost z faktu, że
Radio codziennie dotyka najważniejszych i aktualnych problemów, którymi
żyją w tych trudnych czasach ludzie. Przełamanie monopolu informacyjnego
i poszerzanie wspólnoty narodowej zakorzenionej w wartościach chrześcijańskich,
to główne osiągnięcia Radia, które tak wielu przeszkadzają. To one są
powodem zaciekłych ataków na Radio Maryja ze strony środowisk wyznaczających
dotąd niepodzielnie fatalny dla Polski kierunek przemian. Ataki ze strony
tych środowisk nikogo z nas nie dziwią, natomiast udział niektórych
duchownych w tych pożałowania godnych akcjach odbieramy niezwykle boleśnie.
Od wielu lat wsłuchujemy się w te głosy z niepokojem, ale także z
nadzwyczajną cierpliwością, wierząc, że są to powierzchowne opinie,
wynikające z niedostatecznej informacji i ze zwykłej ludzkiej omylności.
Dzisiaj trudno nam dalej oszukiwać samych siebie, zbyt wiele już
powiedziano, zbyt wiele ujawniono zwykłej niechęci, prawie widocznej
nienawiści dla Radia i jego słuchaczy. Towarzyszy tym wypowiedziom
zastanawiający brak krytyki wobec prawdziwie anty-chrześcijańskich i
anty-polskich mediów, które często są uwiarygodniane jakże kłopotliwą
i niezrozumiałą obecnością tych samych, walczących z Radiem,
przedstawicieli Kościoła. Dlatego dzisiaj pragniemy z całą mocą
stwierdzić, że nie znajdujemy usprawiedliwienia dla żadnego z autorów
ataków na Radio Maryja – ataków, które przecież łatwo każdemu
odróżnić od usprawiedliwionej i życzliwej krytyki.
Trudne
do akceptacji i bolesne ataki na Arcybiskupa poznańskiego, skierowane w
starannie skoordynowany sposób i nagłośnione przez media, które nie
sprzyjają ani Polsce, ani Kościołowi, dał okazję do poczynienia
dalszych niepokojących spostrzeżeń. Zewnętrzny obserwator, nie znając
żadnych faktów, musiał się zastanowić
nad motywacją ludzi dokonujących tak niespotykanie brutalnego, pełnego
hipokryzji i bezpardonowego ataku. Możliwe wyjaśnienie wymknęło się w
telewizji publicznej z ust „katolika świeckiego”
uwiarygodnionego, o zgrozo, afiliacją Uniwersytetu im. Kardynała Stefana
Wyszyńskiego – po rezygnacji Arcybiskupa powiedział on, że „nie
był to człowiek dialogu”, a jego następca „jest człowiekiem
dialogu”. Więc o to chodziło. Mamy już wiele doświadczeń, o
jaki „dialog” chodzi. Cała seria wystąpień, zawsze tych
samych duchownych, komentarzy wygłaszanych w zupełnie niegodziwym, pełnym
satysfakcji i obłudy stylu, dopełniały znamienne głosy redaktora
naczelnego i publicystów Tygodnika Powszechnego. Był to bardzo pouczający
czas ujawniania się intencji i prawdziwych postaw wobec Kościoła.
Zadajemy dzisiaj pytanie, także spoglądając wstecz w bardziej odległe
czasy powojenne: czy wielokrotnie demonstrowana wrogość do Polski i Kościoła,
historia wcześniejszych intryg wobec Prymasa Tysiąclecia, haniebny udział
w publicznej denuncjacji ludzi Kościoła (w tym także Biskupa Kaczmarka) w
czasach stalinowskich, czy wreszcie osobiste powiązania i współpraca ze
środowiskami anty-chrześcijańskimi, w tym masońskimi, pozwalają na
uznawanie ludzi skupionych wokół Tygodnika Powszechnego, Znaku czy Więzi
za reprezentatywne środowisko katolickie? Czy środowisko, które otrzymało
upomnienie bezpośrednio od Ojca Świętego i podjęło z tym upomnieniem
polemikę, środowisko, które fascynuje się współczesnymi herezjami
(poglądy Kuenga, Drewermana, sprawa nieistnienia piekła), to jeszcze
katolicy? Jak mamy zrozumieć publiczne i wielokrotnie wygłaszane słowa
prominentnych dostojników Kościoła, że linia polityczna, określana
przez te właśnie środowiska, jest zgodna z linią postępowania Kościoła
w Polsce? Jak mamy zaakceptować liczne ataki na Radio Maryja i Nasz
Dziennik, zapowiedzi ich likwidacji, a nawet ataki na partię polityczną,
której zaistnienie akurat tym dostojnikom przeszkadza?
Polska
stoi dzisiaj przed wielkim wyzwaniem związanym z budowaniem jedności i
przyszłości Europy. Jesteśmy wdzięczni za podkreślenie przez Biskupów
Polskich faktu, że jedność Europy i Unia Europejska to nie są tożsame
zjawiska. W stanowisku Biskupów Polskich z dnia 20-21 marca 2002 zawartych
jest wiele oczekiwań wobec procesu jednoczenia Europy, które w całości
podzielamy. Wyrażone są także niepokoje i wątpliwości wobec ważnych
fragmentów realizowanej obecnie próby jednoczenia Europy w ramach Unii
Europejskiej. Wiele z tych obaw i argumentów, opartych przecież na
wnikliwej obserwacji rzeczywistych faktów i analizie różnych formalnych
zapisów, także mniej formalnych wypowiedzi znaczących polityków
europejskich, sami przekazywaliśmy tej części społeczeństwa, do której
potrafiliśmy dotrzeć, mimo braku dostępu do mediów publicznych. Wyrażamy
wdzięczność za głos Biskupów Polskich, który tak znacząco potwierdził
te obserwacje i powszechnie wyrażane troski. Dziękujemy także za apel, by
„nie wykorzystywać w sposób instrumentalny i wybiórczy
wypowiedzi papieskich dla potwierdzenia własnych poglądów”
– zbyt często instrumentalnie wybrany fragment przemówienia Ojca Świętego
w polskim parlamencie był wykorzystywany dla propagowania integracji Polski
z Unią Europejską. Dokument „Biskupi Polscy wobec integracji
europejskiej” jest dla nas dokumentem niezwykłej wagi, i choć nie
powiedziano tego wprost, odczytujemy go jako wskazanie dla Polaków, by
przed podjęciem decyzji szczegółowo porównali oczekiwania Kościoła
wobec jednoczącej się Europy, z rzeczywistością, którą tworzy Unia
Europejska. W tym miejscu musimy jednak wyrazić pewną wątpliwość, która
związana jest z różnicą w widzeniu przez nas perspektyw dla możliwej
zmiany charakteru i sposobu działania Unii Europejskiej, zarówno w
wymiarze ogólnym, jak i wobec Polski. Otóż w dokumencie Biskupów
zarysowana jest nadzieja, że w przyszłości w Unii Europejskiej nastąpią
zmiany w pożądanym przez nas wszystkich kierunku. Jesteśmy przekonani, że
takie zmiany nie nastąpią, bo cele twórców i realizatorów Unii
Europejskiej są całkowicie sprzeczne z wartościami chrześcijańskimi, są
też zdecydowanie sprzeczne z suwerennością i równoprawnością narodów
– uczymy się tej prawdy w Polsce codziennie, odnotowując wiele faktów,
które nie dają żadnego powodu do optymizmu. Podzielamy całkowicie głos
Ojca Świętego i Biskupów, że brak odniesienia do Boga w podstawowych
aktach Unii Europejskiej jest głęboką niesprawiedliwością. Nie widzimy
natomiast żadnych oznak na to, że w gremiach decyzyjnych Unii Europejskiej
ktoś ową niesprawiedliwość dostrzega i pragnie naprawić. Pragniemy także
zwrócić uwagę Czcigodnych Pasterzy, że w stosunkach z Unią Europejską
trudno dopatrzyć się choćby elementarnej zasady solidarności, a tylko na
tej podstawie można budować nową jedność Europy. Raczej państwa Unii
Europejskiej bez pardonu narzucają Polsce korzystne dla nich rozwiązania
ekonomiczne i polityczne. Oczekujemy zrozumienia i aprobaty dla stanowiska,
że w sprawach politycznych i gospodarczych, Naród Polski ma prawo i obowiązek
kierować się przede wszystkim swoim interesem narodowym, a dopiero w
drugiej kolejności interesem innych narodów, czy wręcz interesem ponad
narodowych ośrodków finansjery. Zawierzając zaś Kościołowi
przewodnictwo w kwestiach wartości duchowych, wierzymy, że w decydującym
momencie, kiedy Polacy będą przystępować do referendum, Biskupi Polscy
ocenią stan faktyczny, pod kątem jego zbieżności z oczekiwaniami nakreślonymi
w dokumencie z 20-21 marca 2002. Ufamy też, że jeśli wprowadzane zasady
Unii Europejskiej nie zwrócą się z powrotem do chrześcijańskich korzeni
naszego kontynentu, to w tym ważnym momencie usłyszymy głośne „non
possumus”.
Historia Polski uczy nas, że podstawą bytu narodowego i zachowania integralności terytorialnej Polski jest utrzymanie polskiej własności ziemi. Jest to jeden z najważniejszych elementów polskiej racji stanu, który tak pięknie i wyraziście formułował Prymas Tysiąclecia w licznych przesłaniach do Narodu. Z pewnym niepokojem zauważyliśmy brak bezpośredniego odniesienia się do tej sprawy Biskupów Polskich w dokumencie z 20/21 marca 2002. Jedynym fragmentem pośrednio nawiązującym do tej prawdziwie narodowej sprawy jest cytowany fragment przemówienia Ojca Świętego, w którym Jan Paweł II mówi: „Stając się członkiem wspólnoty europejskiej, Rzeczpospolita Polska nie może niczego stracić ze swoich dóbr materialnych i duchowych, których za cenę krwi broniły pokolenia naszych przodków.” Sądzimy, że problem zachowania polskiej własności ziemi zasługuje na bardziej bezpośredni i wyrazisty sygnał, tym bardziej, że szczególnie istotnie dotyka on grupy najboleśniej dotkniętej przemianami. Polska wieś i polscy chłopi – jako ostoja wiary i tradycji naszych ojców – nie powinni być pozbawieni szczególnej troski i ochrony ze strony Kościoła. W tym kontekście nie możemy pominąć trudnych spraw związanych ze stosunkami polsko-niemieckimi. Musimy sięgnąć pamięcią do 1965 roku, kiedy Biskupi Polscy zwrócili się do Biskupów Niemieckich z listem, który miał przełomowe znaczenie w rozpoczęciu procesu pojednania dwóch narodów. U wielu Polaków, pamiętających i doświadczających bestialstw okresu wojny, list ten wzbudził uzasadnione wątpliwości i potrzebny był długi czas na dojrzewanie Narodu do zrozumienia wagi i przyjęcia chrześcijańskiego gestu pojednania. Proces pojednania wiązał się jednak z wybaczeniem win, ale nikogo z nas nie zwolnił od zachowania pamięci o tym, co się stało. Pamięć o historii Polski zmusza nas do stałej i uważnej analizy wszelkich zachowań naszych sąsiadów, które mogą przypominać wcześniejsze zagrożenia. A przecież zagrożeniem były nie tylko okresy bezpośredniej agresji wojennej, dążność do ekspansji na nasze ziemie była stałym składnikiem polityki niemieckiej. Jeżeli dzisiaj podsumujemy okres po 1989 roku w aspekcie stosunków polsko-niemieckich, to można wyrazić poważne obawy, czy rzeczywiście dokonuje się proces prawdziwego pojednania, czy niektóre zjawiska nie niosą dla nas zagrożeń znanych z przeszłości. Z jednej strony mamy niepokojące objawy agresji ekonomicznej, która niewiele ma wspólnego z dobro-sąsiedzką współpracą, z drugiej strony jesteśmy świadkami wielu wypowiedzi i akcji, które urągają prawdzie historycznej, a nawet poniżają nas jako Naród. Nie są to zjawiska, które można by uznać za marginalne i nie wolno ich lekceważyć, nie wolno tego zwłaszcza tym, którzy myślą o jedności Europy budowanej na fundamencie chrześcijańskim, który zobowiązuje do sprawiedliwości i prawdy. Po blisko czterdziestu latach od daty pamiętnego listu warto podsumować proces pojednania, ale dzisiejszy stan spraw narzuca słowa: „Wybaczyliśmy, ale pamiętamy”.
Umiłowani nasi Pasterze! Z pewnością nie wyczerpaliśmy wszystkich problemów, z którymi chcielibyśmy się do Was zwrócić. Prawdopodobnie nie wszystkie nasze myśli i spostrzeżenia mogą być przyjęte z pełnym zrozumieniem. Ośmielamy się wszakże żarliwie prosić o dołożenie wszelkich starań, by utrzymać Kościół w roli Przewodnika Duchowego Narodu, w roli tak owocnie spełnianej przez wieki naszej historii. To zadanie ułatwi Prawda, która jest przekazywana w sposób możliwie jednoznaczny, troska, która obejmie cały Naród i autentyczne zrozumienie obaw, które wypływają z rzetelnej analizy zachodzących procesów. Kościół musi ukazać się jako Obrońca Narodu, a Naród na pewno obroni Kościół i pomoże otworzyć drzwi Chrystusowi w Polsce i w Europie.
Łączymy się z wszystkimi Biskupami Polskimi w gorącej modlitwie do Boga Wszechmogącego, prosimy Ducha Świętego o odnowienie oblicza naszej Ziemi i zanosimy prośby do Matki Bożej – Królowej Polski o pomoc w tym trudnym czasie.
|
Przewodniczący Rady Klubu |
Przewodniczący Kolegium Klubu |
|
|
|
|
Prof. dr hab. Rafał Broda |
Dr inż. Adam Stoszko |