Marek Ludwikiewicz

 

Ordnung über alles

 

Korespondencja z Polski

   

 

            Działacz Ligi Polskiej, czynnie zaangażowany w kampanii przedreferendalnej na rzecz suwerenności Polski, czyli na głosowanie "NIE dla UE", przed referendum korzystał z gościnności ojców salezjanów, żeby w ich sali katechetycznej urządzać spotkania swoich zwolenników, czyli polskich patriotów.

 

Nigdy nie pytałem się tego działacza, czy salę musiał opłacać. Wydawało mi się, że w Polsce każdy uczciwy człowiek, a tym bardziej Kościół maja jeden wspólny cel - dobro Ojczyzny i narodu. Za pewnik zatem przyjmowałem nieodpłatną gościnność Kościoła. Referendum przyszło i przeszło. Należało jakoś podsumować swoja działalność i podziękować woluntariuszom za ich działalność. Nie było lepszego miejsca na spotkanie niż u ojców salezjanów. Tam przecież dotychczas się spotykano. 

 

Jak działacz zaplanował tak też uczynił, zaprosił zatem swoich gości do znanej wszystkim sali katechetycznej. Niestety nie uprzedził na czas księdza dziekana szkoły parafialnej, wiec kiedy uczestnicy spotkania przebyli na nie, zastali sale zajętą przez grupę teatralna przygotowującą spektakl "Męka Pańska". Mądrej głowie dość po słowie. Artyści choć amatorzy, to prawdziwi katolicy. Zrozumieli potrzeby patriotów - oszołomów i odstąpili im salę na godzinę, na przeprowadzenie spotkania. Działacze podziękowali, obiecali salę opuścić po godzinie i rozpoczęli debatę. Jakże zatem, działacze ci, byli zaskoczeni wizytą złożoną im przez księdza dziekana (wszedł na salę w czasie spotkania), który oznajmił, że będziemy zmuszeni zapłacić karę dwustu złotych za nieprawne zajęcie sali katechetycznej. 

 

Początkowo myśleliśmy, że to żart. Bardzo szybko okazało się jednak, że ksiądz nie żartuje. Zebranie nie zostało zgłoszone, sala miała być przeznaczona dla innej grupy i nie ma żadnego znaczenia, że oni nam salę odstąpili. "Ordnung über alles" - jesteśmy przecież już prawie w Europie. Kto inny miał mieć zajęcia w sali, kto inny objął ją w posiadanie (nieważne, że w szlachetnym patriotycznym celu); trzeba być konsekwentnym i wobec niezglosznia wcześniejszego zapotrzebowania, teraz trzeba ponieść konsekwencję swego durnego, patriotycznego działania. Zapłacić karę, 200 polskich złotych ojcom salezjanom za bezprawne wykorzystanie ich sali.

 

Wychodząc ze spotkania mimo wszystko kary nie uiściliśmy. Ciekaw jestem kiedy teraz komornicy zastukają do drzwi działacza Ligi Polskiej i pozostałych członków spotkania. To wszystko. 

 

Aha, może jeszcze tylko to, że na ulotkach szkoły parafialnej dumnie już prezentowana jest flaga europejska. A skoro w Unii Boga nie ma, to ksiądz widocznie poszedł z duchem czasu zamiast z Duchem Świętym. Nurtuje mnie wszakże jeszcze pytanie. W tejże samej sali odbywał dotychczas swoje spotkania łódzki oddział terenowy Ligi Polskich Rodzin. Czy dalej ksiądz dziekan pozwoli im z tej sali korzystać? A jeśli tak, to jaka cenę za to Liga zapłaci (może nie tylko finansową). 

 

 

Pozdrawiam, Marek L.

27.06.2003