Ojczyzna.pl
"Korespondencja z Polski"
Marek Ludwikiewicz
Jak się może zmienić w Polsce, jeśli ludzie ciągle maja dusze niewolników
Oglądam sobie wczoraj telewizję "Trwam". Gościem programu jest przewodniczący "Solidarności" pan Grajcarek. Gościu mówi do rzeczy. Obyty z kamerą, ładnie stylistycznie (to ważne) mówi o problemach górnictwa. Wiele rzeczy dla mnie nowych, szczególnie od strony ekonomicznej, więc słucham z zainteresowaniem. Pierwszy sygnał ostrzegawczy włącza się, kiedy pan przewodniczący mówi o sobie "Ja nie jestem politykiem". A kim w takim razie, do cholery? Zającem z dowcipów o zającu i niedźwiedziu, koziołkiem matołkiem?
Nie idzie wytrzymać. Ludzie, jak tak można powiedzieć! Ubzdurali sobie ludziska, że jak działa w związkach to jest związkowcem, jak w sporcie to jest działaczem, jak w LPR to jedynie katolikiem. Tylko nie politykiem. Czy ci ludzie nie pojmują, że wszystko, całe nasze życie to jedno pasmo polityki. Że nawet w najprostszej komórce społecznej jaką jest rodzina, też prowadzimy odpowiednią politykę:
Finansową - dysponując budżetem rodzinnym, wychowawczą - próbując wychować dzieci na porządnych ludzi; a tu mi facet, przewodniczący największego związku zawodowego w Polsce chrzani, że nie jest politykiem. To weź Pan i zrezygnuj z tej funkcji. Oddaj ja komu innemu. Bo na takim stanowisku trzeba już być wytrawnym politykiem.
Wmówiono temu narodowi, że politykiem to musi być ktoś "Ho, ho, ho, Bóg wie kto" I funkcjonuje to bezbłędnie. W związku z powyższym, rządzi tym krajem banda złodziei, oszustów i przekrętasów a reszta mówi, "My nie jestemy politykami" i efekty są widoczne.
Drugi sygnał i potwierdzenie tezy, że ciągle tkwi w ludziach (tych starających się do tego przejąć rząd dusz – pan przewodniczący) dusza niewolnika, pojawił się po telefonie jednego ze słuchaczy. Młody człowiek, z Warszawy, poruszył problem protestów związkowców, co jakiś czas odbywających się w stolicy. "Dlaczego – pytał się ten młody człowiek – zwołujecie do Warszawy oddzielnie poszczególne branże? Utrudniacie tym ruch na ulicach, co wywołuje ujemną reakcję mieszkańców stolicy. Prowadzicie rozmowy z poszczególnymi ministrami, które nic nie dają, itd. Dlaczego nie zwołacie wszystkich branż razem? Dlaczego nie pomaszerujecie pod siedzibę rządu i zamiast postulatów, przedstawicie żądania? Ustąpienia rządu czyli całej tej bandy."
Wiecie co odpowiedział pan Grajcarek. "A co by się stało, gdyby rząd ustąpił?"
W tym momencie się załamałem. To przecież o to chodzi, żeby ten rząd ustąpił. To o to chodzi, żeby wreszcie od rządzenia odsunąć złodziei i oszustów. Ale dla pana przewodniczącego to za duże wyzwanie. Żądać, to co innego ale nie daj Bóg żeby się to zrealizowało. No bo przecież, my nie politycy. Jak my moglibyśmy rządzić? To już lepiej niech rządzą politycy, chociaż złodzieje i oszuści.
Na tym tle uświadomiłem sobie też słabości LPR-u. Wielokrotnie temat ten poruszałem i mam nadzieję, że zostałem właściwie zrozumiany. Moja krytyka działalności tej partii, wynikała z sympatii do niej, a nie do próby jej zdyskredytowania Chciałem, żeby to LPR była siłą wiodącą w Polsce, przewodzącą narodowi. Dzisiaj wydaje mi się, ze LPR tego ciężaru nie udźwignie. Dusze niewolników, zniewolone umysły. Czekanie na dyspozycje. Wpatrywanie w oczy wodza jakie rozkazy stamtąd padną. Ludzie nie chcą zrozumieć, że wszystko zależy od nas samych. Owszem musi obowiązywać dyscyplina partyjna ale nie może ona krępować naszego myślenia. Nasze myśli muszą być wolne, żeby móc działać.
Zniewolony umysł może tylko wykonywać rozkazy, które, jak wykazało ostatnie referendum, doprowadziły nas do akceptacji Unii. Do glosowania na "TAK". Wypełniając czyjeś polecenia, nakazy, nie kierując się wolną wolą, którą dał nam Bóg, zaciągneliśmy całun śmierci nad naszą Ojczyzną. Dusze niewolników. Trzeba to zmienić. Ale nie zmieni tego LPR, mimo buńczucznych wypowiedzi lidera. Bo czym zajmuje się lider LPR, kiedy w Grecji zapadają decyzje mające zdecydować, kto, kiedy i jak zawładnie Europą? Lider LPR jedzie w tym czasie do Władysławowa, by stanąć na czele akcji mającej zablokować zacumowanie w tym porcie holenderskiej pływającej kliniki aborcyjnej.
Ludzie, zamiast organizować przyszłość, sposobić się do przejęcia władzy, tworzyć gabinet cieni, lider LPR protestuje, bo przypływa stateczek z Holandii. Przecież od lokalnych działań są lokalni działacze. A ponadto, przecież to jest kolejna próba odwrócenia uwagi od spraw istotnych, życiowych, bytowych polskiego społeczeństwa. To jest kolejna próba sił nieczystych zwekslowania polskich problemów na boczne tory. Ktoś powie, że aborcja to pryncypia. Ale przecież 77% z 58 procent głosujących dwa tygodnie temu głosowało za aborcją, bo przecież glosowali za przystąpieniem do Unii. To znaczy podeptali te pryncypia. Dlaczego? Bo jak nie mają czego do gęby włożyć, to nie będą więcej dzieci rodzić.
Taka jest polska rzeczywistość. Dlatego, jeśli lider LPR tego nie widzi, to nie ma szans swymi pozorowanymi działaniami przekonać ludzi do siebie. Tym samym, nie będzie w stanie przejąć władzy. Dlatego trzeba to zmienić. A jak? O tym następnym razem.
Marek L.
20.06.2003