Cisza powyborcza!
Piszę o godzinie 5:00 czasu polskiego, w środę rano.
Zdany prawie w całości na informacje z internetu, ze smutkiem stwierdzam, że nasi wybrańcy w dalszym ciągu nie pojęli chyba ważności szybkiej informacji. Wszędzie królują artykuły i opinie liberalno-lewicowe. Głosów naszych ludzi - jak na lekarstwo. A w opiniach panujących wszechwładnie mediów, polskich, jak i światowych, zdecydowanie, i jak na rozkaz, wyrabia się nam opinię jak najgorszą. I im dłużej pozostaną te ataki bez zdecydowanej odpowiedzi, tym gorzej dla nas. Raz jeszcze zatem zwracam się do "wierchuszki" Ligi Polskich Rodzin o większe zrozumienia dla roli opinii publicznej w kształtowaniu nowej Polski. Jesteśmy biedni, nie mamy bogatych europejskich sponsorów, ale jest ironią losu, że informacje musimy czerpać z PAP-u, a nie bezpośrednio ze źródła. A przecież kilka wiadomości przesłanych pocztą e-mailową nic nie kosztuje! Skądinąd, PAP, jak twierdzą, dostaje swe informacje z Ligi. My, skromniejsi, mimo wielokrotnych obietnic, dostajemy zero! Zatem tyle sugestii, monitów, propozycji i żądań, jakie wysyłaliśmy do Zarządu Ligi Polskich Rodzin pozostało bez echa?
Pozostawiam to pytanie, nie pierwsze, choć mam nadzieję, że ostatnie, jako "negatywną" część artykułu.
Z pozytywów - przede wzystkim gratulacje dla wszystkich "wybrańców" z listy Ligi Polskich Rodzin. W was nadzieje milionów Polaków. W Polsce i na świecie. Gratuluję również tym, którzy nie dostali się wprawdzie do Sejmu czy Senatu, ale są razem z nami. Bowiem największą naszą wygraną jest stworzenie tej, ogarniającej cały świat - jednej, wielkiej rodziny - zdecydowanych Polaków, patriotów i katolików. I myslę, że naszą postawą udowodnimy tym wszystkim, którzy od poniedziałku walą w nas błotem, że stworzymy jednak zupełnie inną jakość. Że wrócimy do zasad, jaki obowiązywać powinny w każdym naprawdę cywilizowanym społeczeństwie. Społeczeństwie opartym na prawdzie, na dążeniu do wiedzy, na poszanowaniu człowieka i na Dekalogu.
Naszych trzydziestu kilku przedstawicieli w Sejmie, to mało, ale i dużo. Wszystko będzie, jak zwykle, zależało od nas. I tego też chyba już nauczyliśmy się podczas naszej przedwyborczej pracy. Pozostawieni sami sobie, nasi posłowie niewiele będą mogli zdziałać. Jeśli staniemy za nimi twardym murem, damy im siłę, damy im przekonanie, że pracują dla nas - dla Kraju. I co najważniejsze, będziemy się wspierac nawzajem. Każdy z nas, "tu na dole", dołoży współną cegiełkę do wspólnego dzieła naprawy Polski - każdy z nich, "tam na górze", postara się , aby tej naszej pracy nie zmarnować.
Mam nadzieję, że Liga Polskich Rodzin natychmiast rozpocznie wreszcie oficjalnie budowę nowej partii. I mam nadzieję, że nie ograniczy się ona do obszaru Rzeczypospolitej. Bowiem udowodniliśmy juz choćby podczas wyborów, że Polacy istnieją także za granicą. Fakt, nie głosowało wielu, ale nie każdego stać na podróże tysiące kilometrów przez Góry Skaliste, aby dowiedzieć się, że nie wolno mu głosować, mimo że jest obywatelem polskim!
Niedawno, z okazji niesławnych działań Rządu i Sejmu w sprawach paszportów i obywatelstwa dowiadywaliśmy się, że nawet ktoś nieurodzony w Polsce, jest polskim obywatelem. Ci sami proponenci tych idiotyzmów, zabronili nam, urodzonym w Polsce i będącym polskimi obywatelami, głosować. Oto jeden z tych monstrualnych idiotyzmów, jakie, mam nadzieję, zostaną w końcu naprawione. Nie chcę, bo i nie mam prawa wyrażać opinii wszystkich Polaków zamieszkałych za granicą. Ale mogę zapewnić Was, tam w Kraju, że mamy niewiele żądań. Chcemy, aby uznano nas obywatelami Polskimi, którymi jesteśmy, i aby traktowano nas jak obywateli. W zamian odpłacimy się naszej Ojczyźnie - cośmy udowadniali już przez dziesiątki lat - gorącą miłością do Polski i bezinteresownym zaangażowaniem się w Jej sprawy.
Jestem jednym z tych, których z Polski wyrzucono za to, że "mogliśmy organizować....". I śmiech mnie bierze, kiedy czytam w najbardziej poczytnych pismach na Zachodzie, że oto "Solidarność" się skończyła wraz z porażką AWS-u. AWS dawno przestała mieć cokolwiek wspólnego z "Solidarnością". Wraz z AWS-em skończyła się duża grupa tych, którzy sprzedawali "Solidarność". Ale ludzie "Solidarności", tej prawdziwej, istnieją nadal. To chociażby Zygmunt Wrzodak, przewodniczący "Solidarności" w Ursusie. I to również dziesiątki tysięcy "wygnańców" rozrzuconych po całym świecie, którzy nigdy nie zapomnieli o swojej Ojczyźnie, i którym należy podziękować za zaangażowanie się w ostatnich wyborach po stronie jedynej partii mogącej uratować nasz Kraj.
Pozdrawiam wszystkich Polaków.
+Zbyszek