![]() |
Zbigniew Łabędzki
PRZEŁOM? |
Drodzy Państwo!
Zapiszmy sobie gdzieś tę datę - 3 sierpnia 2003 roku. W tym dniu, w "Rozmowach Niedokończonych" Radia Maryja odbyła się audycja z ks. prof. Henrykiem Nowikiem. Temat: "Adhortacja Ojca Świętego Jana Pawła II Ecclesia in Europa w refleksji filozoficznej" Nie jest to najłatwiejsza audycja do słuchania, ks. profesor używa często terminów naukowych do których nie jesteśmy na codzień przyzwyczajeni. Ale bardziej wytężona uwaga w dwójnasób wynagradza to, co mogliśmy usłyszeć w wykładzie, oraz później - w dyskusjach.
Nie przesadzę zbytnio kiedy powiem, że adhortacja Ojca Świętego "Ecclesia in Europa" porządnie wali w zakute łby wszystkim euroentuzjastom, a już w szczególności - eurobiskupom i euroksiężom. Wystarczy fakt, że Katolicka Agencja Informacyjna biskupów Życińskiego i Pieronka przez jakiś czas ukrywała polski tekst adhortacji - pełen błędów i pozbawiony przypisów - głęboko w pokładach swoich stron internetowych, gdzie trudno było ją znaleźć. Zadziwiające jest również to, że wciąż (9 sierpnia 2003) brak jest oficjalnego polskiego tłumaczenia na stronach internetowych Watykanu.
Nie czuję się ani osobą upoważnioną ani tym bardziej posiadającą wystarczającą wiedzę, aby omawiać ten wspaniały dokument. Adhortacja powinna być obowiązkowo przeczytana, i to kilka razy, oraz głęboko przemyślana przez każdego, kto uważa, że jest katolikiem. Jednak na podstawie omówień Dokumentu przez ks. prof. Janusza Nagórnego ( 27 lipca 2003) "Refleksja nad adhortacją Ojca Świętego Jana Pawła II Ecclesia in Europa", oraz przez ks. prof. Nowika, można powiedzieć jedno - być może jest to długo oczekiwany przez nas PRZEŁOM w sposobie traktowania całości spraw związanych z tzw. "wejściem do Unii Europejskiej" przez ludzi Kościoła Katolickiego. Czyli - obie audycje dają nam wreszcie to, na co tak długo oczekiwaliśmy - NADZIEJĘ.
Zanim przejdziemy do meritum, ciekawa wypowiedź ks. prof. Nagórnego:
"Słyszałem, że już z L'Osservatore Romano dostaniemy polski tekst tejże adhortacji, natomiast pragnę wyrazić po raz kolejny zdziwienie, że w katolickich portalach internetowych nie mamy jeszcze po polsku tego dokumentu (...). Jest to bardzo charakterystyczne, że ta adhortacja, która otwiera nauczanie Papieża na temat Europy, nie może się przebić jakoś do tego, żeby można było łatwo to przeczytać, znaleźć w Internecie. Dlaczego? Warto pytać tych, którzy tworzą te portale katolickie.
Drugie - rozmawiałem niedawno z pewnym hierarchą Kościoła, powiem tak bardzo ogólnie, i on powiedział - >>Ależ Papież dołożył w tej adhortacji tym wszystkim, którzy głosowali przeciwko Unii Europejskiej<<. Mówię: - Ekscelencjo, chyba czytaliśmy dwa różne dokumenty."
Warto pamiętać te słowa, kiedy czytamy adhortację Ojca Świętego. Nie, aby szukać tam tego, co chcielibyśmy znaleźć, co nam pasuje, ale aby zrozumieć, co nam mówi Ojciec Święty. Już przecież ostatnia wizyta Ojca Świętego w Polsce pozostawiła nam tak ważne i prorocze słowa, że powinniśmy je sobie codziennie powtarzać. A my? Pamiętamy tylko to, co powiedział, lub nie powiedział o Unii Europejskiej?
W dyskusji z ks. prof. Nowikiem padło wreszcie pytanie, które każdy z nas zadałby mając ku temu okazję:
Dlaczego ta adhortacja wyszła tak późno, dlaczego PO referendum?
Ks. Prof. Nowik: Musimy tu wprowadzić pewne rozróżnienia, bo kłamstwo i propaganda zniszczyły u nas prawidłowy obraz i sposób oglądania rzeczy i spraw. (...) Ojca Świętego należy prosto rozumieć - może mniej cytować, ale rozumieć. (...) Ojciec Święty jest Biskupem Rzymu. A zatem, Jego wypowiedź jest zdeterminowana z tym obszarem Jego działalności. Ojciec Święty jest głową Państwa Watykańskiego, znowuż jest inny obszar Jego wypowiedzi, działań i kontaktów międzynarodowych. I dalej - Ojciec Święty jest też ponadto głową całego Kościoła Powszechnego. Jako następca Piotra. Namiestnik Chrystusa. A więc zatem powstaje wielka sprawa odpowiedzialności za cały Kościół i wszystkie Narody. I jeżeli my na to spojrzymy tak wielopłaszczyznowo, powstaje pytanie - czy to już wszystko? Nie.
Czy za późno? Kiedy mógł powiedzieć to, co powiedział? Jak to właściwie jest? Otóż wydaje się, że Ojciec Święty we wszystkich pielgrzymkach pouczał nas jakimi mamy być. Bo widział w swojej wizji co czeka nasz Naród, znając dobrze Europę i filozofię Oświecenia, i ten liberalizm. I ten komunizm. (...) Wszystko Ojciec Święty powiedział. Co nas czeka, do czego wszystko to zmierza. (...)
Na dobrą sprawę - co my czynimy z tym Bożym Miłosierdziem jako postawą praktyczną? To rozważmy. W związku z tym Ojciec Święty zamiast analizować, politykować, jakoś sugerować, ponieważ z różnych względów jest Mu to niewygodne, jest to niemożliwe wręcz, to przecież, jeśli my pójdziemy za wielkimi tymi wskazaniami, gdzie Chrystus nam obiecał, że uczyni nasz Kraj potężny, wszechwładny, jeśli zachowamy porządek Miłosierdzia Bożego, jeśli zachowamy i przeprowadzimy intronizację Chrystusa Króla, to wtedy to wszystko zrekompensuje Chrystus naszym wielkim zwycięstwem nad Europą, w formie duchowej, i nad całym światem. Dla dobra publicznego wszystkich ludów tej ziemi. A zatem mamy wielką perspektywę Chrystusa, Jego zapewnienie, oraz wykonywanie przez Ojca Świętego gdy do nas mówi, czy pisze. Idźmy za wskazaniami Ojca Świętego w wielkiej ufności, a odnowimy oblicze naszego kraju i całej Europy. Bo tak Chrystus powiedział. Z miłosierdziem Bożym, opanujemy całą miłość Boga do tej ziemi. I to czyńmy.
Drugim ważnym pytaniem, które padło było:
Dlaczego większość księży optowało za Unią Europejską?
Ks. prof. Nowik: "Pytanie zasadnicze - czy większość?"
W dalszej rozmowie ks. prof. Nowik przyznaje, że część księży i niektórzy hierarchowie kościelni przyjęli pozycję prounijną, głównie w jej ekonomicznej warstwie. Przeciwstawia się sławnemu już powiedzeniu jednego z hierarchów kościelnych (abp Życińskiego?) "Jeśli nie Unia to co? Białoruś?" I odpowiada:
- to Polska, oczywiście. Ale Polska, która ma się odrodzić i moralnie i ekonomicznie, bo jest to jakaś wartość, jest to możliwe.
Tej dyskusji właściwie nie unikniemy. To pytanie będzie zawsze górowało. Jeśli my to pytanie tak przeskoczymy, to sprawy nie załatwimy. Mam taki właściwie problem. Czy dyskusję prowadzić, i wyjaśniać, analizować? Tutaj jest to możliwe. Czy też jakaś taka MEA CULPA wobec zranienia Narodu. Bo jest to zranienie, nie da się tego tak... . Czy czasem to nie rozwiązałoby jakoś sprawy. Jestem realistą pod tym względem, i widzę narastanie jakiegoś takiego pewnego kierunku, jest to podsycane przez propagandę antykościelną, bo chce się zrzucić wszystko to na Kościół i na Papieża nawet. Bo z całą tą Unią będzie źle. (...)
Jest problem. Jest wielki problem. (...) I w naszym kraju jest też rachunek win. I tutaj jakoś zostaliśmy wmanewrowani w sposób taki może nieopatrzny. (..) Papież nigdy nas nie popychał do Unii. Bo przecież ją skrytykował. To jak może popychać do złej Unii? Nigdy tego nie czynił. Papież chce Europę zmienić, i to nawet nami - to zadanie powtarza mocno.
Czy duchowieństwo nasze popychało do Unii? (...) Sadzę, ze to wszystko jest prawda, w dyskusji tego nie unikniemy. Mnie się wydaje, że jedynie co można, to odwrócić bieg sprawy, który w zasadzie jest podsycany przeciw Kościołowi. Przede wszystkim: odbudować morale Narodu. Pokazać, że Unia w obecnej wizji jest zła. Za Papieżem. Co Papież powiedział o Unii złego, niedobrego, to za tym dokumentem trzeba to powtórzyć. Tego dokumentu nie wolno zaniżać. Jego rangi nie wolno zniżać. To jest taki imperatyw - Macie mieć na uwadze, że jest to zły świat. I za Papieżem wszyscy duchowni muszą to powtarzać. To wtedy lud odbierze jako MEA CULPA. Że myśmy wszyscy tutaj jak gdyby się dogadali. Że nasze wypowiedzi rozrzucone po różnych kazaniach, jakichś wątkach, w listach, to wszystko miało charakter takiego chaosu.
Jak wszyscy jednomyślnie, za tym dokumentem - jest to wielka karta Europy, ten dokument, wielka karta Europy, karta Kościoła Europy. I dlatego to, co Papież powiedział, to teraz trzeba rozgłaszać. To jest bardzo ważne. Tego nie wolno przemilczeć. Jeśli przemilczymy, to Naród nas oskarży o najgorsze, i gniew ludu skieruje przeciw nam. Bo takie są tendencje. Są one widoczne. A więc wszyscy razem, jednym frontem, za Ojcem Świętym, poddać krytyce właśnie taką Europę.
Żeby Naród wyleczyć z tej wielkiej rany, to trzeba dziś zaistnieć w prawdzie. Wielkiej prawdzie. A tę prawdę można dokonać nie słowami, nie w cytatach, tylko w odnowie moralnej Narodu. Przywrócić niedziele, któreśmy stracili. Przywrócić morale młodzieży. Odrzucić deprawację młodzieży pornografią, narkotykami. Trzeba podjąć wielkie działanie ekonomiczne. Zachęta do patriotyzmu, do odbudowy wsi. To wszystko, jak Kościół w swoich duszpasterstwach zacznie czynić, Naród to odbierze, Kościół, nie jako zdradę stanu. bo tak propaganda głosi, ale jak sól ziemi, bo tak było w dziejach, zawsze myśmy ten Naród łączyli, pielęgnowali. Bo jesteśmy z tego Narodu wzięci, on nas wychował, on nas wykształcił, on nas uświęcił swoją pracą, i my w zamian za to wszystko ten Naród musimy ocalić. Być z Nim. Nie wolno od niego odchodzić. Nie wolno zamykać się w twierdzach domów plebanijnych, bo też tak się o tym mówi. I ambona niech ruszy z patriotyzmem. Z pietyzmem do naszej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej. Niech tchnie duchem wolności i pracy twórczej, i w ten sposób Naród to odczyta jako MEA CULPA za wszelkie nieporozumienia jakie nam podrzucono w propagandzie kierując gniew ludu przeciwko Kościołowi. Bo to jest fakt. Tylko odważny tak to widzi, i tak jest w stanie to powiedzieć z całą odpowiedzialnością. (...)
Kościół nasz w Polsce musi w tej chwili - nie ma już innego wyjścia - musi zabrać głos w potępieniu złej Europy. To wtedy ten Naród odczuje, że tamte, takie rzeczy propagandowe czy inne, to mają charakter dyskusyjny i ekonomiczny, ale kiedy przyszło teraz do konkretu, do konstytucji bezbożnej, na wskroś po linii francuskich ideałów rewolucji, i w ogóle Europy bezbożnej, to trzeba wypowiedzieć jasno i wyraźnie - jest to zła konstytucja, jest to zła struktura europejska, nie jest to propozycja dla Polaków i innych narodów.
Jak to będziemy słyszeli na ambonach, będziemy słyszeli w dyskusjach, rozmowach, to wtedy Naród zobaczy, ze nie został opuszczony przez swój Kościół, z którym rozpoczynał swoje dzieje, przez chrzest. Bo w tej chwili ma takie odczucia że został osamotniony. To nie jest mistyfikacja. To jest prawda. To widać we wszystkich naszych wypowiedziach. Ten motyw może jedynie pójść w zapomnienie wtedy, kiedy my wszyscy jako Kościół - i ten konsekrowany, i ten duchowny i świecki, jasno się wypowiemy, że jest to zła Europa, od strony prawa, zwyczaju, i filozofii i obyczaju. Musimy ją zbudować po swojemu. I nam nikt nie może przeszkadzać. Nie może tak być, że nasze uczelnie przechodzą w filozofowaniu na filozofię podmiotu, do jakichś mistyfikacji, jakieś prądy New Age, To wszystko się tak mocno szerzy.
Dlatego ostatni dzwonek, ostatnie alarmy są w tej chwili, do tego maja, gdzie coś może się jeszcze rozegrać, my nie wiemy jeszcze sami co. Musimy zrobić gigantyczny ruch, a mianowicie - obudzić ducha patriotycznego, przede wszystkim to, do czego wszyscy jesteśmy zobowiązani, co nam jeszcze zostało.
Nam zostało cenne medium. AMBONA. (...)
Po prostu Kościół jako organizacja MUSI nadać styl w działaniu, w rządzeniu, w organizowaniu. Z tego nam się nie wolno zwolnić. Bo to będzie największe przestępstwo dziejowe.
Powyższe sprawozdanie, to wielki skrót wypowiedzi ks. prof. Nowika. Zamieściłem go jedynie, aby zachęcić Państwa do wysłuchania całej audycji. Nie muszę powtarzać, że jest to naszym OBOWIĄZKIEM. Dlatego, abyśmy wyszli wreszcie z zaklętego kręgu wbitej nam w mózgi propagandy i zaczęli myśleć jako Polacy i katolicy. Na zakończenie jeszcze fragment wypowiedzi ks. Prałata Peszkowskiego, który włączył się tez do tej wspaniałej dyskusji:
"Znowu z całego serca trzeba podziękować przede wszystkim Radiu Maryja. Że miało odwagę popatrzeć się i myśleć najgłębiej, jak można sobie wyobrazić.
Co do całego zagadnienia wejścia do tej całej Europy. Jak oni nas na szaro zrobili! Te uwagi, które dał ksiądz profesor to było fantastyczne w odpowiedzi. Wydaje mi się, że prawda jest taka, że musimy sobie zrobić rachunek sumienia taki PORZĄDNY! Jak można było się tak wygłupić w niektórych rzeczach jak myśmy to zrobili! A to co ks. profesor powiedział, jedna z najbardziej takich brzydkich spraw - jak ktoś tłumaczył, że Ojciec Święty nas pcha do tej Europy. (...)
Przecież byliśmy o krok od tego, aby przestać wierzyć Ojcu Świętemu! To wszystko to były takie nieuczciwości. Więc wydaje mi się, że jedna z takich rzeczy, która jest prawdziwa i uczciwa i na przyszłość - musi być rachunek sumienia i analiza tego, żeby na drugi raz czegoś podobnego nie zrobić. (...)
I ukochajmy Ojca Świętego z całej siły. Między innymi za to, że nam tak wierzy, że liczy na nas, przecież ta Europa potrzebuje Polski, na pewno, ale Polski Świętego Milenium. Polskę taką, jak ją wykrzesił w swoich mądrościach ks. kardynał Wyszyński."
Zachęcam więc wszystkich do wysłuchania obu audycji, oraz oczywiście, do uważnego przeczytania adhortacji Ojca Świętego. Jestem pewien, że uważna lektura dokumentu da nam to, czego dziś najbardziej potrzebujemy - Nadzieję.
Z.Łabędzki
8 sierpnia, 2003