Ojczyzna.pl   

Zbigniew Łabędzki

 

Michnik podarował Giertychowi służbowego psa

 

 

Drodzy Państwo!

 

        Mam już, szczerze mówiąc, dosyć pisania o sprawie wywiadu Romana Giertycha w Gazecie Wyborczej. Nie spodobał mi się ten wywiad, nie spodobało mi się miejsce, i nie podoba mi się ciągnięcie tej sprawy w czasie, kiedy mamy o wiele poważniejsze problemy do załatwienia. Wywiad przyniósł o wiele więcej strat niż korzyści dla Ligi Polskich Rodzin. Jak LPR zareagowała i jeszcze zareaguje na całą tę sprawę, to ich wewnętrzna sprawa. To dali nam wszystkim do zrozumienia. Na zewnątrz wybrali milczenie o przyczynie całej hecy, atakując za to dość ostro i niezbyt uczciwie krytyków decyzji Romana Giertycha. Ich wybór. 

 

Gazeta Wyborcza będzie jednak wykorzystywać sprawę do maksimum, aby wbić klina pomiędzy Ligę, a resztę ugrupowań patriotycznych. Czy to się Michnikowi uda, zależy od Ligi i od nas. 

 

Powtarzam - Liga Polskich Rodzin dała nam wyraźnie do zrozumienia, że będzie działać sama, że nie życzy sobie naszej pomocy, a już na pewno, nie życzy sobie naszych krytycznych uwag. 

 

Zatem pozostaje nam uszanować decyzję LPR, która zapomniała już zupełnie o swoich wyborcach, zamknęła się w swoim zamku, otoczyła wysokim murem tajności i otrąbiła wszem i wobec, że da sobie radę sama. I dobrze. Nie mamy czasu zajmować się drobnymi sprawami niezbyt wpływowych partii.

 

My zajmijmy się Polską. Jest nas co najmniej 4 miliony. To o wiele więcej, niż liczba naszych zdecydowanych przeciwników. Oczywiście, mają oni w swoich łapach prawie wszystkie media, stąd łatwo im mieszać w głowach ludziom niezdecydowanym i mało zorientowanym w technikach "inżynierii społecznej", czyli mówiąc ludzkim językiem - łgarstwach. 

 

Przypatrzmy się zatem artykułowi lizuta (mała litera - to nie błąd - lizut nie pisze o sprawie, on obszczekuje tych, których obszczekać mu kazano!)

 

 

Gazeta Wyborcza:  Masoni podrzucili Giertycha
Mikołaj Lizut 23-07-2003

 

"Zły duch LPR", "Europejczyk", "zdrajca sprawy narodowej". - Kto to? Lider Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych. - Co z nim zrobić? - Odesłać do drugiego szeregu! O awanturze w środowiskach narodowych, którą wywołał wywiad Romana Giertycha dla "Gazety Wyborczej", pisze Mikołaj Lizut.

Roman Giertych i kierowana przez niego Liga Polskich Rodzin ma kłopoty. Ich powodem nie jest jednak sromotna klęska, jaką Liga poniosła w unijnym referendum. Problemem Giertycha stają się jego niedawni sprzymierzeńcy.

 

Jasne. Tako rzekła Liga, i tako rzecze lizut. Popatrz, Ligo, jak Twoi fałszywi sprzymierzeńcy podkopują Twoja dobrą opinię:

 

Wszystko zaczęło się od wywiadu, którego Roman Giertych udzielił "Gazecie" po referendum (13 czerwca 2003 r.). Po tym wywiadzie tygodnik "Nasza Polska" ogłosił, że Giertych to zwykły "Europejczyk" i "zdrajca sprawy narodowej", który za masońskie srebrniki sprzedał się antypolskiej "Gazecie Wyborczej".

  

No, jeśli mowa o tym Europejczyku, to ogłosił to sam Roman Giertych przecie! 

Jeśli uwierzyć lizutowi, to Liga teraz ma jednego obrońcę, oburzonego napadami rzekomych zwolenników na tę młodą jeszcze, ale mającą przyszłość partię. Członkowie Ligi - Michnik wyciąga do Was pomocną rękę! Jeszcze nie wierzycie? Czytajcie dalej, jak Was oczerniają. jak bezczelnie wtrącają się w wasze wewnętrzne sprawy wasi rzekomi "przyjaciele", jak bezczelnie zaczynają Was ustawiać - jak żądają nawet, abyście zmienili swojego Lidera. Nooo, Gazeta Wyborcza nigdy by sobie na taką bezczelność nie pozwoliła:

 

List otwarty w tej sprawie opublikowali dr Aleksander Jędraszczyk, prof. dr hab. Stefan Kurowski i prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak. Ich zdaniem Giertych zdradził po wielokroć, a po pierwsze dlatego, że uznał bez walki wynik referendum. „W czasie, gdy jeszcze trwa składanie wniosków i skarg do Państwowej Komisji Wyborczej, kwestionujących rzetelność głosowania, gdy wszyscy wskazują na »cud z frekwencją «, (...) Giertych składa wiernopoddańcze oświadczenie, że on szanuje wynik referendum, które choćby z powodu ogromnych dysproporcji środków propagandowych prezentowania alternatyw wyborczych można nazwać gigantycznym oszustwem” - napisali profesorowie.

 

Po drugie, Giertych nie jest już narodowcem i sprzeniewierzył się rodzinnym tradycjom. Autorzy listu zdemaskowali go: „Zapewnia parokrotnie »nacjonalistą nie jestem; odciąłem się od nacjonalizmu jako programu «. Odcina się również od swego dziadka i ojca - znanych działaczy narodowych. (...) Giertych koniecznie chce być w zgodzie z poprawnością polityczną i zapewnia, że wierzy w społeczeństwo obywatelskie”. Fakt, że Giertych udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”, „najbardziej antypolskiemu organowi prasowemu”, i to, co w nim powiedział, „jest absolutnym skandalem, jest zdradą narodową” - ogłosili naukowcy związani z Radiem Maryja. I zaapelowali do innych posłów LPR, by albo zmienili przewodniczącego, albo opuścili klub i stworzyli „Patriotyczną Ligę Polskich Rodzin”.

 

Czy teraz każdy członek LPR widzi jasno, kto wróg, kto przyjaciel! Dalejże więc, obszczekajmy jeszcze tych fałszywych "przyjaciół":

 

 

Nie nadaje się na lidera

 

Ten list wywołał w środowiskach skrajnej prawicy spore zamieszanie. Liczne, od dawna skłócone, frakcje i koterie rozpętały wojnę ze zdwojoną siłą. Po jednej stronie stanęła LPR - partia Giertycha i związana z nią prasa, po drugiej outsiderzy, którzy wcześniej zbuntowali się przeciw Giertychowi. To przede wszystkim Antoni Macierewicz i jego tygodnik "Głos" (Ruch Katolicko-Narodowy), a także Jerzy Robert Nowak i Rafał Broda. Pochodzą z partii i stowarzyszeń, o których prawie nikt nie słyszał, nie mają żadnego niemal zaplecza, ale udało im się wytoczyć przeciw Giertychowi niezwykle silny oręż - Radio Maryja.'

 

I proszę! Znacie Państwo ten język? Znacie te zaklęcia? No to szczekamy dalej, aby te wszystkie zaklęcia doooobrze zapadły wszystkim w głowy. Żeby pamiętali je, nawet obudzeni w środku nocy!

 

Związana z Giertychem „Nowa Myśl Polska" pisze: „Wykorzystując fale Radia Maryja, Jerzy Robert Nowak i prof. Rafał Broda przypuścili generalny szturm na Romana Giertycha, zarzucając mu: »działanie na jałowym biegu « (...), udzielanie wywiadów »mediom antykatolickim «, hamowanie akcji referendalnej, kapitulację ideologiczną przed UE itp. Wniosek prof. Brody był taki - ktoś (w domyśle pewnie masoneria) podrzucił Giertycha, by zapobiec powstaniu »prawdziwie narodowej « siły politycznej. Nowak też dawał do zrozumienia, że Giertych nie nadaje się na lidera LPR (...). Nie wymienił co prawda, kto mógłby nim być, ale słuchacze mogli odnieść wrażenie, że myśli o sobie. Gdyby nie, to w tle pojawiał się Macierewicz. A może chodzi o kolejną próbę budowy »nowej formacji «, rzecz jasna na trupie LPR. Niegodne jest także to, że obaj panowie atakowali Giertycha, dobrze wiedząc, że od wielu miesięcy nie ma on możliwości zaprezentowania swoich poglądów na antenie Radia Maryja".

 

Wielokrotnie proponowano R. Giertychowi udział w audycjach - odmawiał. Ale kto to wie? Zresztą, czy to ważne? Ważne, że jedyny ratunek, jedyną możliwość wypowiedzenia się publicznego daje kto? Michnik, oczywiście! Bo On nie zdradzi Ligi, jak to zrobiło Radio Maryja:

 

 

Pupilek zawiódł o. dyrektora

 

Jak to możliwe, że faktyczny twórca i zakulisowy lider LPR o. Tadeusz Rydzyk pozwolił we własnym radiu niszczyć swoje polityczne dziecko? Sięgnijmy do genezy Ligi.
Szef Radia Maryja stworzył ją tuż przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi na obraz i podobieństwo AWS, jako jej skrajną, narodową i antyunijną wersję. Udało mu się skrzyknąć kilka małych partyjek, których liderzy to weterani licznych rozłamów i secesji: Antoni Macierewicz, Roman i Maciej Giertychowie, Gabriel Janowski, Jan Łopuszański, Zygmunt Wrzodak i Jan Olszewski. O. Rydzyk próbował utrzymać chwiejną równowagę między niecierpiącymi się politykami, umieszczając na czele nowej formacji Marka Kotlinowskiego, człowieka bez wodzowskich ambicji. Szybko okazało się, że Kotlinowski jest za słaby. Ligę opuszczały kolejne minifrakcje pod wodzą swych liderów, spośród tych o znanych nazwiskach został tylko Wrzodak. Naturalnym przywódcą LPR stał się więc Giertych - medialny, elokwentny, a jak trzeba - arogancki. Błyskawicznie odsunął Kotlinowskiego. Postanowił także wyemancypować się spod wpływów toruńskiej rozgłośni i samodzielnie rządzić Ligą.

 

- Z jednej strony Radio Maryja jest LPR bardzo potrzebne - mówi jeden z polityków prawicy, dawny protegowany o. Rydzyka. - To niezwykle skuteczne medium, szczególnie przed wyborami. Romek był jednym z pupilków o. Rydzyka, dopóki nie postanowił wybić się na przywódcę. Ojciec dyrektor nie lubi samodzielnych liderów. Postawa Giertycha w zderzeniu z psychopatycznymi cechami o. Rydzyka musiała doprowadzić do awantury.

 

Pięknie - prawda? Giertych - właściwie swój chłop - no, może trzeba jeszcze nad nim popracować. Ale "w zderzeniu z psychopatycznymi cechami o. Rydzyka" co miał robić, biedak? Kto mógł udzielić Mu pomocnej ręki? No kto? No? Oczywiście, jedyny istniejący autorytet moralny. 

 

Tym bardziej, że do ataków włączyła się teraz cała KONKURENCJA. Konkurencja? Do czego?  No, lizut oznajmia, że konkurencja, lizut wie, co mówi.

 

Przesunąć do drugiego szeregu

 

Złe notowania Giertycha w Toruniu postanowili wykorzystać jego konkurenci i na falach radia i w prawicowych gazetkach przypuścili atak.

- Giertych "dokonał swoistej autopromocji, bezwzględnie monopolizując wszystkie narzędzia kontroli partii i praktycznie większość okazji do wystąpień publicznych - pisał Rafał Broda w związanym z Macierewiczem tygodniu "Głos". I zauważał: "Nie można pominąć zadziwiającej współpracy w tej autopromocji ze strony świata mediów, które bynajmniej nie kryją swego rzeczywistego i zdecydowanie negatywnego stosunku do dążeń LPR". Dalej Broda skarży się, że Giertych okłamał go - przed powstaniem LPR Giertych "zapewniał, że sam nie pretenduje do żadnej szczególnej roli w tym przedsięwzięciu i wolałby się ograniczyć do służby np. jako pośrednik w ewentualnych kontaktach z Radiem Maryja. Nie mogłem jednak przypuszczać, że tak szybko okaże się, że po prostu kłamał" - pisze Broda.

 

Prof. Broda konkurentem Giertycha? A to zupełnie coś nowego. Jeden ze światowej sławy fizyków atomowych chce konkurować z Romanem Giertychem? O co? 

 

Konkurenci Giertycha do władania duszami narodowego elektoratu posuwają się dalej. Wywiad dla "Gazety" stał się dla nich doskonałym pretekstem, by spróbować wysadzić go z siodła.

 

Och, konkurencja o "władanie duszami narodowego elektoratu"! I profesorowie robią wszystko, aby przejąć stanowisko Giertycha"??? Nie mają nic ważniejszego do roboty, tylko przejąć władzę w Lidze Polskich Rodzin??? Och. Głupi lizucie! 

 

Broda pisze: „Tym wywiadem lider LPR wykazał, że rację mieli ci, którzy już wcześniej twierdzili, że nawet tak ważną sprawę, jak ratowanie suwerenności Polski wtłaczanej na siłę do Unii Europejskiej, Giertych traktuje drugorzędnie - priorytetem wszelkich zabiegów jest jego własna pozycja polityczna, jeśli się uda, to może także w strukturach Unii Europejskiej. (...) Giertych od początku był »złym duchem « LPR, jest on głównym odpowiedzialnym za jej dzisiejszy stan, a nadzieje wiązane z Ligą zgasną do końca, jeżeli nie uda się dokonać nowego otwarcia, które wymaga przesunięcia Giertycha do drugiego szeregu".

 

Również w "Głosie" na temat Giertycha wypowiedział się Artur Rojek. Jego zdaniem lider LPR stał się ofiarą spisku sił wrogich Polsce: "Giertych (...) osiągnął niezwykłą popularność. O Giertychu pisze się i mówi z uznaniem nawet w środowisku "Wyborczej" czy TVN. Nie ma on problemów z artykułowaniem swoich poglądów w mediach - tak publicznych, jak i prywatnych. (...) Nie jestem w stanie wierzyć, że Giertych zawdzięcza swoje dobre rozprowadzenie w mediach li tylko szczęściu. Szczęście ludzi takich jak Giertych bierze się przeważnie stąd, że są oni wygodnym narzędziem dla przeciwników politycznych prawicy. Wygodnym i najczęściej pewnie trzymanym za gardło". 

 

He! Dotąd Rojkowi nie wierzyłem - jest zbyt impulsywny w swoich sądach, ale teraz, widząc rozpaczliwe poparcie dawane Giertychowi w momencie, kiedy rzeczywiście Jego popularność zmniejsza się, każe na nowo zastanowić się nad tą teorią. 

 

 

Nieczyste intencje i amatorszczyzna

 

Giertych, oraz podległe mu pisma "Racja Polska" i "Nowa Myśl Polska" odpowiedziały na ataki kontrofensywą. W odredakcyjnej publikacji "Nie dajmy zniszczyć LPR" czytamy: "Począwszy od roku 1989 (...) kiedy tylko pojawia się na politycznej scenie formacja, która zagospodarowuje patriotyczny elektorat i zaczyna się liczyć - następuje jej nagłe wewnętrzne załamanie".
Jako winnych „Nowa Myśl Polska" wymienia Olszewskiego i Macierewicza. „Wyczyny obu panów potwierdziły tylko przypuszczenie, że ich celem jest nic innego tylko »mieszanie w kotle «. Olszewski odpadł w końcu z gry, a Macierewicz jeszcze podczas wyborów samorządowych w roku 2002 próbował starego numeru, rejestrując (oczywiście za pięć dwunasta) konkurencyjny wobec LPR komitet wyborczy. Na całe szczęście tym razem elektorat nie dał się nabrać i Macierewicz dostał po nosie. Teraz próbuje kontestować LPR na falach Radia Maryja, gdzie nie wiedzieć z jakiego powodu występuje prawie codziennie. Dodajmy, że obaj panowie wywodzą się ze środowiska masońsko-korowskiego, doktrynalnie zwalczającego ruch narodowy".

 

Nowak i Broda, którzy zaatakowali lidera LPR, to zdaniem zwolenników Giertycha polityczni nieudacznicy. „Znani są z tego, że dużo mówią, ale nic trwałego nie udało im się stworzyć. Nie da się ukryć, że Roman Giertych, czy się to komuś podoba czy nie, stał się w ciągu dwóch lat centralną postacią obozu narodowego, zyskał miano »najinteligentniejszego przeciwnika UE «, przyciągnął uwagę mediów, nie tylko krajowych. Już nie pisze się o nim z lekceważeniem, lecz z obawą połączoną z uznaniem”. „Czy to jest powód do furii? - pyta „Nowa Myśl Polska", i odpowiada: „Okazuje się, że tak. Świadczy to tylko o nieczystych intencjach atakujących i ich anachronicznym i amatorskim spojrzeniu na politykę".

 

Wiele, bardzo wiele osób po naszej stronie odczuło jako "nieczyste intencje i amatorszczyznę właśnie ataki NMP i RP". Wspomniane powyżej artykuły nie były pokazem ani dobrej dziennikarki, ani bezwzględnej walką o prawdę.

 

 

Prawica w nowej rzeczywistości

 

Sam lider LPR niechętnie komentuje wojnę wokół własnej osoby. - Nie wiem, dlaczego nie lubi mnie Macierewicz - powiedział "Gazecie". - Jego się trzeba spytać. A Jerzy Robert Nowak - były działacz kolaboranckiego, podległego PZPR Stronnictwa Demokratycznego - nie będzie mnie uczył, jak być narodowcem.

 

Giertycha bronią nie tylko jego sprzymierzeńcy. "Nowa Myśl Polska" opublikowała tekst Piotra Mazura, który deklaruje, że Roman Giertych nie jest jego przyjacielem, ale "gdy pada celem niewybrednych ataków za rzeczy słuszne - należy mu się obrona". Mazur uważa, że Giertycha zaatakowano za wywiad, w którym "przedstawia on wizję polskiej prawicy narodowej w unijnej rzeczywistości".

 

Ciekawe, jak się poczuje p. Piotr Mazur, cytowany i interpretowany przez lizuta! 

 

„Zarys programu tam ukazany sprawia pozytywne wrażenie. Pokazuje cele możliwe do zrealizowania, zarówno wewnętrzne, jak i te dotyczące polityki zagranicznej. Czytając wypowiedzi Romana Giertycha, odnosi się wrażenie, iż blisko mu do tradycji Narodowej Demokracji sprzed przewrotu majowego, której naczelną zasadą było gorące serce i chłodny rozum” - pisze Mazur. I zauważa, że „dla przeciwników tego wyrazistego polityka samym złem było udzielenie wywiadu »wrażej « »Gazecie Wyborczej «. W swym ograniczeniu nie są w stanie pojąć znaczenia faktu, iż właśnie prezentacja na tych łamach obozu eurosceptycznego jako formacji politycznej, która po porażce referendalnej nie biadoli i nie zawiesza broni na kołku, płacząc »finis Poloniae «, lecz jest nowoczesnym bytem na scenie politycznej, że nie chce się zamknąć we własnym getcie i dostawać regularnie po te 10-15 proc. głosów i krzyczeć »veto « - ma niebagatelne znaczenie. Nie rozumieją, że tak sformułowane myśli w takiej gazecie poszerzają zakres oddziaływania narodowego światopoglądu”.

 

„Jeżeli uznamy - pisze Mazur - że prawica narodowa ma oddziaływać jedynie przez Radio Maryja, »Nasz Dziennik «, TV Trwam (przy całym szacunku dla wymienionych) i kilka innych periodyków, to powinniśmy dać sobie spokój z jakimkolwiek działaniem. Właśnie dzięki takim wywiadom należy walczyć o »rząd dusz «. To w ten sposób można odbiorcę mediów przeciągnąć od »Gazety Wyborczej « do »Naszego Dziennika «, od Radia Zet do Radia Maryja, od TVN do TV Trwam, od »Wprost « do »Myśli Polskiej «.

 

Ano! Ale my, głupki, tego jeszcze nie rozumiemy. 

 

 

Każdy chce być wodzem

 

Według jednego z dawnych współpracowników o. Rydzyka w całej tej publicystyce najbardziej godny uwagi jest głos Ewy Polak-Pałkiewicz w "Naszym Dzienniku". - To jedyna publicystka związana z Radiem Maryja, która ośmieliła się wziąć choć trochę w obronę Giertycha - mówi prawicowy polityk. - To prawdziwy ewenement, że dziennik ściśle podległy Toruniowi zdecydował się na taką publikację. Dotąd "Nasz Dziennik" nie dopuszczał jakichkolwiek polemik.

 

He, he! Nie doczytał lizut! W zakończeniu artykułu p. Ewa pisze wyraźnie, co myśli o polityce Giertycha "zamknięcia się w jednej partii". 

 

Polak-Pałkiewicz napisała: „Niektórzy komentatorzy życia politycznego w Polsce poczuli się bardzo zaniepokojeni deklaracją, jaką złożył na łamach »Gazety Wyborczej « przewodniczący LPR, największej partii narodowo-katolickiej, że uznaje wynik referendum i w zmienionej, poreferendalnej sytuacji, przystępuje do formułowania nowego programu dla Polski.Ten program to, po pierwsze, walka z centralizmem Unii, wzmacnianie wszelkich działań antyfederacyjnych. Po drugie, przeciwstawienie się wejściu Polski w strefę euro. Po trzecie, zabieganie o wejście Ukrainy do UE (jeżeli w ciągu paru lat nie wywalczymy tego, to na naszych granicach wschodnich pojawi się Rosja. Rzeczywistość nie znosi próżni - stwierdził szef LPR). To kanon programu klasycznej konserwatywnej prawicy, która wyciąga wnioski ze zmieniającej się sytuacji politycznej - i stawia sobie nowe zadania - oraz myśli o współrodakach w sposób realistyczny, pozbawiony utopijnych lub typowo socjalistycznych mrzonek. (...) Dlatego, choć na razie są to tylko słowa, słowa, które padają po przegranym referendum, kiedy wszyscy dokonujemy gorzkiej nieraz samooceny i zastanawiamy się nad swoimi błędami, warto przyjąć je z życzliwością i z nadzieją".

 

Po czym dodaje to, czego lizut nie doczytał:

 

"Dziś, choć ewolucja poglądów przywódcy LPR może budzić pewną nadzieję, niepokoi - mimo deklarowanej otwartości na problematykę gospodarczą, na prawdziwe problemy Polaków - całkowity brak deklaracji współpracy z innymi ugrupowaniami polskiej prawicy. Victor Orban ostrzegał: tylko jedność prawicy jest drogą do zwycięstwa. Nie trzeba być zresztą wielkim myślicielem, by dostrzec tę zależność. Podziały na prawicy to oddawanie pola wrogom, to małość, krótkowzroczność, to triumf pychy, nieposkromionych ambicji przywódców, którzy nigdy nie przestaną być wodzami z kanapy. Dziś lider LPR deklaruje, że jego partia dojdzie do zwycięstwa w pojedynkę, że dąży do władzy niepodzielnej. To może oznaczać tylko jedno. Kolejną klęskę, morze zawiedzionych nadziei Polaków.

 

Wezwanie do jedności, do szukania porozumienia wszędzie tam, gdzie jest dobra wola, wiara w Boga i w Polskę, obrona życia dzieci poczętych i realizm ujawniający się choćby w obronie własności prywatnej - bez której Polacy znów osuną się w bierność, bezwład, zobojętnienie - jest obowiązkiem człowieka prawicy. Obowiązkiem realistycznie, dalekowzrocznie myślącego przywódcy partii, która nie chce być demagogiczna i nie chce żerować na rozbudzanych lekkomyślnie nadziejach." (Ewa Polak-Pałkiewicz, Obowiązek realizmu, Nasz Dziennik, czwartek, 3 lipca 2003)

 

Dawny polityczny protegowany o. Rydzyka uważa, że awantura na skrajnej prawicy po wywiadzie Giertycha dla "Gazety" wynika z dwóch przyczyn. - Pierwsza to chore ambicje uczestników tej części sceny politycznej. Każdy z nich chce być wodzem i z upodobaniem niszczy konkurencję. Druga zaś to autentyczna różnica poglądów. Po referendum Giertych postanowił iść w stronę ugrupowań umiarkowanych np. PiS, bo wie, że tylko w ten sposób może wyjść poza stereotyp nacjonalizmu i fundamentalizmu, poszerzyć elektorat. Z kolei jego adwersarze to ta twarda część narodowców, która ani myśli wychodzić ze swej oblężonej twierdzy. Chcą być formacją podobną do Frontu Narodowego Le Pena czy włoskiej Ligii Północnej, które marzą o rozpadzie Unii Europejskiej.

 

Oczywiście. Kto nie z Giertychem (i z PiS-em!), to faszysta, skrajny prawicowiec, nacjonalista i fundamentalista. Czegoś tu jeszcze brakuje, ale poczekajmy, lizut czuwa, lizut węszy!

 

No i - gratuluję Lidze Polskich Rodzin obrońcy - móżdżek nieduży, ale szczeka, jak każą. On już Wam ten "elektorat" poszerzy!

 

 

Z.Łabędzki

23 lipca, 2003