Zbigniew Łabędzki
Czy tam, w LPR, ktoś jeszcze myśli? (3)
Dwa moje poprzednie artykuły o podobnym tytule wywołały konsternację (zwolennik LPR, a krytykuje!) oraz trochę listów z kół zbliżonych do Ligi, na ogół omijających zawarte tam zarzuty i pytania. Zaowocowały też bliższą współpracą z kilkoma osobami z Młodzieży Wszechpolskiej, za co im serdecznie dziękuję i wyrażam nadzieję na dalszą współpracę. Odpowiedział również na moje zarzuty pan poseł prof. Maciej Giertych, któremu również serdecznie dziękuje za kontakt.
Bieżące wydarzenia skłoniły mnie jednak do kontynuowania cyklu krytycznego, bowiem będąc w dalszym ciągu lojalnym zwolennikiem Ligi Polskich Rodzin, uważam, że w większym stopniu powinniśmy interesować się działaniami naszych posłów, i zwracać uwagę na wszystko, co budzi w tych działaniach nasze wątpliwości.
Niewątpliwą bombą ostatnich tygodni jest mianowanie się pana posła A. Macierewicza kandydatem na prezydenta Warszawy. Piszę nieco złośliwie, ale oto, co podają reżimowe media (jak zwykle, nie dostajemy z LPR ŻADNYCH wiadomości):
"Antoni Macierewicz powiedział, że jest już oficjalnym kandydatem Ligi Polskich Rodzin na prezydenta Warszawy. Wiceszef klubu Ligi Roman Giertych przyznał, że Macierewicz byłby dobrym kandydatem, ale - jak twierdzi - decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła."
"Według szefa rady politycznej LPR Zygmunta Wrzodaka, "jest mało prawdopodobne", by Antoni Macierewicz był kandydatem Ligi na prezydenta Warszawy. Informację o kandydaturze Macierewicza Wrzodak nazwał "kłamstwem". "To nieprawda, że naszym kandydatem na prezydenta Warszawy jest pan Macierewicz. Przecież on nawet nie jest członkiem partii LPR" - powiedział w czwartek Wrzodak naszej Agencji. Dodał, że Liga ma kilka osób, które mogłyby kandydować na prezydenta Warszawy, jedną z nich jest właśnie on sam. "Jest bardzo mało prawdopodobne, żebyśmy wystawili Macierewicza" - podkreślił."
Rozumiem chętki panów posłów do stanowiska prezydenta Warszawy, ale:
Wybraliśmy Was na POSŁÓW DO SEJMU RP, nie na prezydentów Warszawy. I jako tacy, macie obowiązek pracować dla Polski. Jestem pewien, że LPR jest w stanie wystawić wielu najwartościowszych i najbardziej odpowiednich ludzi jako kandydatów na prezydenta Warszawy, jak i kandydatów na każde inne polityczne stanowisko w Polsce. Niestety, trudno się zgodzić na to, aby kandydowali wybrani już posłowie. Macie Państwo wystarczająco dużo roboty w Sejmie. Rozbijanie swej odpowiedzialności na inne stanowiska spowoduje, że nie będziecie skuteczni na żadnym. Powtarzam, w Polsce jest wystarczająca ilość porządnych i wykształconych fachowców. Obowiązkiem Zarządu LPR jest wyławianie takich osób i pomoc im w zajmowaniu wszelkich możliwych stanowisk w polskim życiu politycznym i społecznym. Zamykanie się Zarządu w małej grupce "wszystkowiedzących" niedługo zacznie nam przypominać podobne grupki, zwane w przeszłości "egzekutywami partyjnymi". Macie Państwo do wyboru całą Polskę, która Was wybrała, i bądźcie uprzejmi z tego korzystać.
Mówiąc o Polsce, mam do Zarządu prośbę. W listach z ostatnich tygodni członkowie Ligi Polskich Rodzin zapewniali mnie, że budowa oddolnych struktur LPR idzie coraz lepiej. Jestem pewien, że większość Polaków będzie Wam wdzięczna za okresowe podawanie, jaka jest aktualna liczba członków Ligi Polskich Rodzin w Polsce i za granicą. Gdyby byli Państwo łaskawi podawać nam te liczby w rozbiciu na województwa, będziemy mieli dodatkowo obraz, jak skutecznie pracują Wasi regionalni przedstawiciele.
Z poważaniem,
Wasz stały i lojalny zwolennik,
Zbigniew Łabędzki