|
„Kościół uważa za swoje zadanie stałe przypominanie o godności i prawach ludzi pracy oraz piętnowanie takich sytuacji, w których bywają one gwałcone, starając się przez to tak oddziaływać na bieg tych przemian, aby wraz z nimi dokonywał się prawdziwy postęp człowieka i społeczeństwa”.
Jan Paweł II (Enc. Laborem exercens 1981) |
Umiłowani Bracia i Siostry w Chrystusie Panu,
Drodzy memu sercu gdańscy i gdyńscy robotnicy,
Dzisiejszą homilię rozpocząłem słowami naszego wielkiego Rodaka - Papieża Jana Pawła II i chciałbym dzisiaj, przywożąc pozdrowienia z Wiecznego Miasta od Matki Generalnej Zakonu Sióstr Brygidek oraz błogosławieństwo Ojca św., przekazać Wam kilka myśli na temat tych dni pokuty, które rozpoczęliśmy w środę popielcową, oraz tego, co jest tematem ostatnich dni, wydarzeń w stoczni gdyńskiej oraz ludzkiej pracy i jej wartości.
Wielki Post jest czasem uznania swych win i swojej marności przed Bogiem, swego poddania się Jego woli i uznania Jego zwierzchnictwa nad całym światem. Ten okres powinien się stać dla nas również czasem zachęty i inspiracji do przemyśleń i samooceny, oceny swojego postępowania, oceny swojego stosunku do Boga, do wszystkich ludzi. W tym geście powinniśmy zawrzeć swoją chęć naprawy chęć odpokutowania za wszystkie grzechy popełnione w ciągu roku. Czas Wielkiego Postu ma się stać dla nas czasem przygotowania swych serc i dusz na przyjęcie wielkiej tajemnicy Bożego Odkupienia. Mamy się przygotować duchowo do zrozumienia Bożej męki na Krzyżu, do przyjęcia Chrystusa który poświęca siebie aby odkupić nasze winy.
Chrystus rozpoczął swoje zbawcze posłannictwo wołaniem: „Nawróćcie się” (Mk.1,15), a kończy je pełnymi mocy słowami: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy są im odpuszczone” (J.20,22-23). Te słowa to fundament wszelkiej odnowy, niezawodny środek odrodzenia człowieka. I kiedy w obliczu wszystkich problemów jakie przynosi nam rzeczywistość, wobec ujawnienia się ogromu zła społecznego, ogromu krzywdy ludzkiej, krzywdy naszych rodaków, różnych grup społecznych i zawodowych, krzywdy naszych braci stoczniowców ze Stoczni Gdyńskiej szukamy sposobów ratunku i odnowy, zaufajmy Zbawicielowi Świata, zaufajmy Bogu Najwyższemu i rozwiązujmy nasze problemy kluczem Jezusa Chrystusa bo o nim dzisiejsza perykopa ewangeliczna mówi: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie”.
Ukochani moi !
W nasze życie społeczne zakradła się wieloznaczność słów. Te same zwroty, nawet codziennie słyszane z ekranów telewizorów i widziane w nagłówkach gazet, jak walka o pokój, o dobro Narodu, o demokrację, walka o dobro polskiego rolnika, polskiego robotnika, polskiego stoczniowca, dobro zakładu pracy, polskiego przemysłu okrętowego, starania o poprawę sytuacji ekonomicznej, społecznej czy politycznej, w ustach różnych ludzi znaczą co innego. Niekiedy celowo wykorzystuje się tę wieloznaczność, aby ukryć właściwe intencje. Taki właśnie los spotkał pojęcie moralności. Zaczęto je, wbrew powszechnemu rozumieniu, stosować w znaczeniu doraźnego użytku. Moralnym nazywa się obecnie to, co służy osiągnięciu korzyści, osiągnięciu celu lub też to, co służy określonym osobom, niemoralnym zaś czyli złym to, co im przeszkadza lub jest przypomnieniem niewygodnej prawdy. Taki idealnym przykładem diabelskiego poprzestawiania pojęć i instrumentalnego traktowania moralności stanowi sprawa strajku gdyńskich stoczniowców. Ten sam strajk i walka o godność robotnika mają dwie różne oceny moralne w zależności od tego kto je wypowiada. Z jednej strony w ocenie ludzi pracy, którzy w tym strajku widzą jedyną możliwość upomnienia się o godność, o właściwe warunki pracy, o poszanowanie ich prawa do bezpieczeństwa, warunków socjalnych i godziwej zapłaty, ten protest jest słuszny i moralnie uzasadniony. Z drugiej strony z ust zarządu zakładu słyszymy, że protest jest niemoralny i niezgodny z prawem. Lecz zaręczam Was ukochani, że nie ma dwóch moralności, nie ma relatywnej oceny rzeczywistości!
Jest jedna moralność i jedna prawda!
Prawda krzywdy setek ludzi broniących swego prawa do godnego traktowania i prawa do pracy w warunkach nie zagrażających ich życiu i zdrowiu!
Ocena moralna nie może być uzależniona od punktu siedzenia, tego czy jest się właścicielem, prezesem, dyrektorem czy zwykłym robotnikiem!
Podobnie było w latach PRL i realnego socjalizmu. Moralność została wzięta w niewolę systemu, władzy i ludzi. Teraz moralność jest niewolnikiem pieniądza i bogactwa. Jest to zjawisko groźne, pozwala bowiem usprawiedliwić każde bezprawie. Ale my wiemy, że moralność nie może być „na służbie”! Moralność musi być pojęciem ponad doraźnymi układami i ponad prawem tworzonym przez ludzi. Moralność jest miarą dobra i zła. Jedynie takie rozumienie moralności jest niezbędnym warunkiem, by zapanował ład, sprawiedliwość, bezpieczeństwo i dobro każdego człowieka. Wymyślone przez ludzi systemy moralności podlegają błędom, a w kierowaniu życiem ludzkim bywają bezsilne. Jedynie zasady moralne, oparte na prawie Bożym, są nieomylne i godne zaufania, dlatego na nich można bezpiecznie oprzeć dzieło moralnej odnowy. Tylko w oparciu o nie da się odróżnić dobro od zła!
Dlaczego tak bardzo rozpleniło się w Polsce zło? Bo wielu ludzi daje się zastraszyć. Strach każe milczeć, nie piętnować zła, nie stawać w obronie dobra. Ale jakże smutne jest to, że prawo na to pozwala i karze się za czynienie inaczej. Bulwersujący zatem jest dla mnie fakt wyrzucenia z pracy ludzi, którzy w strajkowym proteście upomnieli się o swoje prawa, o godność polskiego robotnika, o los polskiego stoczniowca!
Dlaczego zamiast dialogu, zamiast woli porozumienia i rozwiązania nabrzmiałych problemów mamy do czynienia z argumentami siły, ze zwolnieniami, z arogancją i zacietrzewieniem, które jedynie pogłębią problem, a nie go rozwiążą! Nie tędy droga panowie! To nie robotnik ma rozwiązywać problemy! To Ci którzy biorą wielotysięczne pensje i dywidendy są od rozwiązywania problemów i szukania dobrych rozwiązań!
Umiłowani Bracia i Siostry w Chrystusie Panu,
Dlatego też chcę do Was skierować słowa otuchy i nadziei. Chcę wlać w Was nowe siły, dać materiał do przemyśleń i do nowego spojrzenia na otaczający świat. Chcę Wam powiedzieć o tej wielkiej odpowiedzialności jaka na nas wszystkich spoczywa.
Nasz Wielki Rodak - Papież Jan Paweł II podczas swojej wizyty w Gdańsku wypowiedział znamienne słowa: „Trzeba patrzeć w przyszłość. Trzeba patrzeć w przyszłość i zachować siły ducha i ciała dla przyszłości". Niechaj te słowa staną się dla nas nauką i mottem postępowania.
Lecz biada temu kto zapatrzony w przód zapomni nauki i lekcji jakiej udziela przeszłość, nasza historia i nasze przeszłe dzieje. I aby móc kreować w sposób odpowiedzialny nasze życie prywatne i życie społeczeństwa, narodu i przyszłość Ojczyzny, musimy dokonać rozrachunków z przeszłością, powiedzieć o niej prawdę wskazać na wszystkie kłamstwa i oszczerstwa które tę przeszłość otaczają. Musimy pamiętać lekcję sierpnia 1980 roku i całego okresu powojennej historii Polski. Brak poszanowania godności robotnika, godności stoczniowca był pierwszym sygnałem narastających napięć społecznych!
Brak szacunku dla ludzi ciężkiej pracy kończył się wybuchami niezadowolenia i protestu tych, którym nie starczyło na chleb powszedni i godne życie! W naszym kraju już dość przelano krwi robotniczej, krwi niewinnych ludzi, którzy chcieli chleba i godności! Dlatego wzywam wszystkich: Opamiętajcie się i szukajcie dróg rozwiązania problemów a nie ratowania urażonej dumy i wątpliwej ambicji!
Polska jest krajem który ma prawo do swobodnego rozwoju, do pracy i godności swoich obywateli. I to właśnie ludzie i społeczeństwo, Polacy – mieszkańcy naszej umiłowanej Ojczyzny muszą się stać podmiotem działań władz, elit rządzących a także pracodawców, biznesmenów, ludzi, którzy budują w Polsce jej siłę gospodarczą i budują majątek własny i narodowy. Te działania muszą uwzględniać dobro wszystkich, wszystkich grup społecznych i wszystkich pracowników. I to ci ludzie dzięki swoim talentom otrzymanym od Boga są odpowiedzialni za los kraju i los współbraci!
Nie można budować kapitalizmu tylko dla kapitalistów! Bo nie będzie miał kto wykonywać ciężkiej fizycznej pracy i spożytkować dóbr, których konsumpcja napędza gospodarkę i wytwórczość!
Nie ma silnej gospodarki i kapitalizmu bez robotnika i jego pracy!
Wielki społecznik i patriota wielkopolski ks. Piotr Wawrzyniak mówił: "Nie wystarczy koncentrować pracy na polu ekonomicznym bez pielęgnowania ideałów". Te słowa to wskazówka miejsca pracy i pola dla działania Kościoła i kapłana.
Nieustanne apele o godność i prawa ludzi pracy, jakie Kościół kieruje pod adresem społeczeństw ludzkich, a szczególnie ekip sprawujących władzę, wynikają stąd, że nie są one w pełni rozumiane i przestrzegane. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że z przyczyn doktrynalnych ogranicza się wpływ zwykłych ludzi pracy na przebieg procesów społecznych, stwarzając pozory ludowładztwa, lecz również dlatego, że w celach wyłącznie materialnych ukazuje się sens wysiłku i trudu ludzi pracy. Wulgaryzuje się w ten sposób najszlachetniejsze pobudki i wartości ludzkiego działania, spłyca i wypacza sens ludzkiej twórczości.
"Więcej warte jest to wszystko, co ludzie czynią dla wprowadzenia większej sprawiedliwości, szerszego braterstwa, bardziej ludzkich powiązań, społecznych, aniżeli postęp techniczny. Albowiem postęp ten może tylko dostarczać materii do udoskonalenia człowieka, ale sam przez się tego udoskonalenia nie urzeczywistni" - czytamy w Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes (1965).
Narzucenie człowiekowi określonego światopoglądu i wiązanie z tym wizji materialnych korzyści, pociąga za sobą formowanie się szczególnego stylu pracy, zależnego od celu produkcji. Jakże drogocenne i pieczołowicie wypracowane wydają się nam dzisiaj przedmioty odziedziczone po wyszydzanym przez swój ascetyzm średniowieczu, czy przepojonym humanizmem okresie renesansu.
Współczesna epoka to panowanie maszyny, komputera, sieci informatycznych. Nie oznacza to bynajmniej, że musi to automatycznie powodować zubożenie treści i dekadencję stylu pracy jednakże człowiek może stać się niepostrzeżenie niewolnikiem materii. Treść pracy ludzkiej może się charakteryzować bądź wzniosłym wezwaniem do świadomego i rozumnego tworzenia, bądź odznaczać się pospolitością, wręcz ordynarnością harówki w monotonnym kieracie. Powołaniem człowieka pracującego jest być twórcą kształtującym czyn, myślącym wytwórcą, przepojonym świadomością sensu swego dzieła. W ten sposób pracę ludzką zawsze pojmowało chrześcijaństwo. Praca zdehumanizowana może zamienić całe kręgi cywilizacyjne w wielką pustynię ducha, gdyż praca odczłowieczona jest przyczyną moralnego spustoszenia osoby ludzkiej. W wielkim, standaryzowanym przemyśle człowiek powoli przeistacza się w bierny duchowo dodatek do maszyny. Czyżby warunkiem sprawnego działania w sferze materialnej miało być sprowadzenie każdego robotnika do bezmyślnej lecz funkcjonalnej części zamiennej, kółka obracającego się niezmordowanie lecz i na ślepo w machinie, na której organizację, nie mówiąc już o celach i efektach finalnych, nie ma ono żadnego wpływu?
Nie, Najmilsi, nie to winno być podstawowym warunkiem, lecz siła charakteru i ducha, świadomość twórczego i sensownego działania. Praca może oznaczać dla człowieka bądź radosne zaangażowanie, bądź degradującą duchowo niewolę. Wy sami możecie dać najlepszą i najprawdziwszą odpowiedź czy współczesne warunki i stosunki w pracy rodzą to pierwsze, czy to drugie. Do niedawna system totalitarny pracę sprowadzał jedynie do jej aspektu materialnego. Lecz my musimy zdawać sobie sprawę, że stawianie na pierwszym miejscu wartości rzeczy szkodzi w ten sposób samej idei i celowi pracy, gdyż sugeruje się, że człowiek jest sprawą wtórną, że materia jest ważniejsza od twórcy, który ją przetwarza, któremu ona winna służyć, którego cele życia leżą przecież poza nią.
Umiłowani Bracia i Siostry w Chrystusie Panu,
Pomni faktów i historii lat minionych, jak nigdy przedtem winniśmy dziś zewrzeć swe szeregi i zjednoczyć swe wysiłki dla ustanowienia solidarności wszystkich Polaków, żyjących z codziennego trudu, dla uszlachetnienia procesu pracy i stworzenia z niego tego, czego człowiek ma prawo od swego znoju oczekiwać.
Człowiek ciężko pracujący wyłącznie na „kawałek chleba” nie jest panem pracy, jest jej niewolnikiem!
W naszych czasach jesteśmy świadkami rozkładu struktur społeczno-moralnych, przesileń ideowych i eksplozji chaosu. Jest to sygnał rodzącego się niebezpieczeństwa odczłowieczenia relacji międzyludzkich, zaniku wspólnot i ducha osobowości jednostek. Człowiek przestaje być twórcą, staje się anonimową „siłą roboczą”, o którą się dba o tyle, o ile należy ją utrzymywać w gotowości do nieustannego napięcia sił fizycznych i systemu nerwowego. W tej sytuacji wszelkie próby tworzenia wspólnot świadomych twórców dzieła stają się uciążliwe, ba, nawet niebezpieczne dla nadzorców produkcji. W tym jednak tkwi ocalenie tych cech, bez których życie straci całkowicie swój sens. Dążcie więc do tworzenia takiej wspólnoty, takiej rodziny, takiego katolickiego kręgu ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo Boże. Pielęgnujcie niezniszczalne wartości ducha, umacniajcie swoją więź z Chrystusem, bo tylko w jedności z Nim znajdziecie prawdziwe życie i wolność wewnętrzną! Tylko wtedy obronicie swoje prawa i swą godność! Dziś w jedności siła! I nie ma znaczenia czy należy się do jednego związku zawodowego, drugiego, trzeciego czy żadnego. Ważna jest solidarność i poczucie wspólnoty ludzi ciężkiej pracy!
Chcę jeszcze raz z całą stanowczością i mocą powiedzieć, że w świetle przytoczonej tu nauki Kościoła Powszechnego sprawy materialne - to sprawy w której Kościół musi się wypowiedzieć. I niech nikt nie oskarża nas o politykierstwo czy mieszanie się w sprawy gospodarcze! Niejednokrotnie wspominałem tu z tej ambony słowa Ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego który mówił przed laty: „To nie Kościół chce zagarnąć trony, to władza chce zasiąść na ołtarzach”.
Robi się wszystko, aby zburzyć polski Kościół i wiarę, widząc w nim, tak jak wrogowie Polski w przeszłości najważniejszą twierdzę obrony polskości i obrony najwyższych wartości, do których dążyli wielcy Polacy w przeszłości. Głównym celem jak wydaje się jest wykorzenienie z narodu polskiego jego chrześcijańskiego i katolickiego charakteru, wymazanie naszego poczucia przynależności narodowej, uczynienie z nas bezimiennej, pozbawionej tożsamości masy konsumentów i wytwórców dóbr materialnych. Zaiste jest to dokładnie to samo co zakładał w sobie system komunistyczny, tylko podawane jest to w bardziej strawnej formie, okraszonej sloganami o wolności jednostki i jej prawie do samostanowienia, byle zgodnie z przepisami wydanymi w Brukseli, Strasburgu czy Waszyngtonie. To dzięki sile pieniądza, niejednokrotnie zdobytego na krzywdzie ludzkiej, krzywdzi się ludzi, krzywdzi się polską rodzinę, polskiego robotnika, tego na którego grzbiecie do władzy i pieniędzy doszli ci, którzy dziś nami chcą rządzić!
Zapomnienie tego faktu może doprowadzić do zaprzepaszczenia tych lat reform i naszej drogi do wolności, którą za tak wielką cenę pokonujemy od kilkunastu lat!
I nie dajmy się sprowadzić na manowce zwątpienia i niewiary pod wpływem różnych nadmuchiwanych historii. Nasza wiara jest w Boga a nie w ludzi!
Pozwólcie moi mili, że na zakończenie przytoczę po raz kolejny słowa Ojca Świętego Jana Pawła II który wypowiada dramatyczną przestrogę podkreślając z naciskiem że:
"demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm".
Jestem przekonany, Najmilsi w Chrystusie, że rosnąca świadomość wartości człowieka, Polaka, jego roli i praw nie ulegnie osłabieniu lecz będzie nadal owocować dla dobra naszego narodu i naszej ojczyzny w imię Boga, Honoru i Ojczyzny. Bądźcie zawsze wierni tym hasłom, pod którymi wyzwala się prawdziwe człowieczeństwo i prawdziwy patriotyzm, i niech Bóg Wam błogosławi w waszym trudzie codziennego życia. Niechaj Bóg da Wam siły i wytrwałość a my wszyscy w modlitwie wyprośmy u Boga łaski potrzebne do rozwiązania wszystkich nabrzmiałych problemów!
Amen.
Gdańsk, 24 luty 2002 Ks. Henryk Jankowski