Włodzimierz Kałuża
Wspólna Europa w wizji Kazika
"Ludzie rodzą się równi" - usłyszałem z ust Kazika. Kazik, uznany adwokat, aktywny i zapalony działacz Unii Wolności, był kiedyś senatorem.
Kazik przy którejś tam kolejnej wspólnej uroczystości, uznał za stosowne podzielić się ze mną, i innymi obecnymi biesiadnikami, kilkoma swymi przemyśleniami, które mnie wydały się truizmami. Truizmy owe miały udowadniać rzeczy wielkie i wizje słuszne. Dowody tez (bez kropki nad z) zupełnie od istoty truizmów niezależnych, ale mimo to z zapałem przedstawianych. Chyba jakoś łatwiej postawić tezę w rodzaju "Musisz mi zapłacić 1000 zł, bo ludzie rodzą się równi", niż "Musisz mi zapłacić 1000 zł, bo mam takie życzenie". Naturalnie Kazik nie wymagał ode mnie ani grosza, ale jego tezy miały z głoszonymi przez niego truizmami mniej więcej tyle samo wspólnego, co w podanym przeze mnie przykładzie.
A wiec oprócz tego, że "ludzie rodzą się równi" dowiedziałem się w naszej rozmowie także, że "każdy człowiek rodząc się ma takie same przymioty i w związku z tym takie same uprawnienia.", i że "Świadomość w tym zakresie rozwija się w sposób niesamowicie dynamiczny", a dalej, że "przyrost naturalny jest ogromny - w postępie geometrycznym. Musi dojść do takiej sytuacji, że przy tym przyroście naturalnym człowiek nie znajdzie miejsca na ziemi. I wtedy są dwa (tak dosłownie mówił - wtr. WK) wyjścia, do czasu podboju kosmosu i opanowania oceanów, albo wszyscy zrozumieją to, że równi się rodzimy i równi umieramy, albo podbój terenów pustych, albo porozumienie się i wolne przemieszczanie się ludzkości - tak właśnie jak daje przykład Europy." Notowałem pilnie, a Kazikowi obiecałem, że jego wypowiedzi umieszczę w Internecie. Kazik dostosował się nawet do mego tempa pisania i niemalże dyktował, zamiast normalnie mówić. Tym sposobem zanotowałem zdania w ich dokładnym brzmieniu, a Kazik miał wrażenie przekazywania mądrości mnie, a poprzez mnie całemu światu. Nie przerywajcie wiec Państwo czytania i wytrwajcie do końca Kazikowych mądrości i tych jego przyszłościowych wizji. Jak już wiec zrealizujemy tę wspólną Europę, to "zanikną bariery ekonomiczne, bo każdy Europejczyk będzie mógł, o ile posiada odpowiednie kwalifikacje, podjąć pracę w każdym kraju europejskim". Na moje skromne pytanko, cóż to dla niego oznacza "bariera ekonomiczna" uzyskałem całkiem prosta odpowiedz, że "bariera ekonomiczna polega na tym, że obcokrajowiec, który przyjeżdża do innego kraju ma prawo do tego, aby utrzymać się nie z zasiłku, tylko z własnej pracy, stosownie do jego umiejętności i wykształcenia", a nawiązując do mego chwilowego miejsca zamieszkania nadmienił "Jak ja przyjadę do Niemiec, to nie muszę być na zasiłku" - to były tłumaczenia dotyczące zagadnienia "bariera ekonomiczna".
W dalszym ciągu swej wypowiedzi Kazik uraczył mnie jeszcze kilkoma stwierdzeniami na temat "równych podstaw ekonomicznych" współczesnej Europy zupełnie negując istniejące obecnie ogromne różnice miedzy państwami europejskimi. A całość swych wywodów zakończył niesamowicie daleko idącymi wypowiedziami na temat przydatności historii. "Nie ma doświadczeń historycznych" i "Nie powinniśmy nauki czerpać z historii". Były to argumenty zbijające moje nieśmiałe uwagi na temat historycznych przykładów niesnasek międzynarodowych w wielonarodowościowych państwach europejskich jak choćby Rosja, Cesarstwo Austro-Wegierskie, Turcja, a ostatnio Czechosłowacja, Jugosławia, Hiszpania. I tak wiadomo przecież, szczególnie zwolennikowi jedności europejskiej, że są to wszystko zupełnie nieistotne fakty. Liczy się bowiem idea wspólnoty europejskiej, w której należy widzieć "ratunek na przeludnienie świata" i "przykład dla świata". Po rozmowie z Kazikiem byłem nadal sceptyczny do pomysłu Unii Europejskiej, ale Kazik wydawał się jakby upewniony w swej racji, bo przecież "ludzie rodzą się równi". Trudno było zaprzeczyć Kazikowi, a więc tylko dodałem, że "drzewa są najczęściej zielone" i w ten sposób zakończyliśmy naszą dyskusję o plusach Unii Europejskiej i przenieśliśmy nasze zainteresowania na suto zastawiony stół.
Włodek Kałuża