Włodzimierz Kałuża
50 mln euro na wierzbie...
W krótkiej notatce Mikołaja Wójcika „Trudne pytania na później” (Nasz Dziennik 10.09.2002) padło stwierdzenie:
„Szef polskiej dyplomacji nie chciał komentować doniesień na temat wyliczeń Komisji Europejskiej, z których wynika, iż w pierwszym roku po ewentualnej akcesji do UE Polska otrzyma zaledwie 50 mln euro więcej, niż wpłaci do budżetu unijnego. ”
Podana tu skromnie liczba 50 mln euro (trochę więcej, niż po 1 euro na głowę Polaka), jak chyba każdy z łatwością może zauważyć, jest próbą wykazania, że jednak coś na tej Unii skorzystamy i "wyjdziemy na plus". A to, że liczba jest śmiesznie mała, to chyba tylko dowód na to, że nawet propagandowi krętacze pro unijni nie są w stanie obiecywać większych zysków. Podjęto więc wysiłek propagandowy, aby wykazać choć minimalne zyski. Jak bowiem inaczej zaganiać Polaków do UE, niż przez obiecanki cacanki? Nikt chyba nie kwestionuje, że wejście do UE wiąże się z oddaniem suwerenności państwowej do Brukseli, a więc pewnie w ramach rekompensaty należy się Polsce choć trochę srebrników za tę nową Targowicę. To, że straty z samego „procesu integracyjnego” są już w Polsce odczuwalne w postaci choćby masowej wyprzedaży majątku narodowego, wzrostu bezrobocia i wyraźnego zubożenia społeczeństwa, czy załamania się produkcji gospodarczej i rolnej, spowodowanego chyba głównie zniesieniem ceł, tego propagandyści dostrzegać nie raczą. Raj unijny nadchodzi - dziś mamy miliardowe straty, ale jutro ... jutro będziemy mieli zysk – aż 50 mln euro! To jednak trochę mało, jak na kraj 38 mln mieszkańców. Swoją drogą jest dość mało prawdopodobne, aby w rzeczywistości był jakikolwiek zysk. Gdyby tak w życiu prywatnym zaproponować komuś, że owszem dziś musi oddać nam swój dom z ogrodem, ale za to już za kilka lat będzie miał z tego po 2 euro zysku (jesteśmy hojniejsi, niż Unia) na każdego z członków jego rodziny, to prawdopodobnie byłoby nam dość trudno uzyskać jego zgodę na taką propozycję. Nie miałby on prawdopodobnie wrażenia, że będzie to dla niego „zysk”. Kto nie wierzy, niech sam spróbuje. W sprawie ewentualnych zysków warto jest sięgnąć do artykułu Krzysztofa Janiewicza "Informacja czy dezinformacja???" w którym znalazłem następujący wynik naszych zysków i strat w okresie 1999-2004 w samym tylko rolnictwie:
"Stracimy na nim jedyne 22,7 mld zł" a to w oparciu o informacje pochodzące ze stron "Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej",
o czym się każdy może przekonać sam odwiedzając ich strony w internecie i uważniej przyglądając się tam stronom poświęconym rolnictwu. Trzymając się dalej tematu zysków, zauważyć trzeba w artykule Krzysztofa Wareckiego "Rządzący Polską politycy okłamują Naród" (Nasz Dziennik z 20.02.2002) następujące stwierdzenie:
"już w trzecim roku po przyjęciu nowych członków UE zarobi na poszerzeniu 70 mld euro, o czym wygadał się w Brukseli wicepremier Kalinowski, a co przemilczały media w Polsce."
W normalnych układach jest tak, że skoro jeden zarabia, to najczęściej drugi traci. Może jednak stracą tylko Węgrzy, Czesi i inni nowi członkowie Unii, a my zyskamy? Pewnie tak, bo skoro już nam wyliczają te 50 mln euro zysku w pierwszym roku, to pewnie w następnych będzie jeszcze lepiej. I być może nie jest ważne, że dotychczas tracimy, co przypominała Małgorzata Goss w artykule „Integracja – próba bilansu” (Nasz Dziennik 30.01.2002) pisząc, że
„w handlu z Unią w ciągu ostatnich 10 lat "wypracowaliśmy" deficyt w wysokości 63 mld USD”.
Powróćmy jednak do owych 50 mln euro w innym aspekcie, a mianowicie w aspekcie posad w Brukseli dla urzędników z Polski. PAP w Dzienniku Internetowym z 10.01.2002 podał za „Sternem”, że Polska może liczyć na około 700 stanowisk w tzw. kategorii A, gdzie zarobki kształtują się od 3700 do 14000 euro miesięcznie. Jeśli owe 50 mln euro podzielić na 700 urzędników, to wyjdzie bez mała 6000 euro miesięcznie na urzędnika, czyli w normie. Wynika z tego, że w pierwszym roku zyskamy jako kraj tyle, ile 700 delegowanych z Polski urzędników w Brukseli. Nie jestem przekonany, czy to wystarczy, aby przekonać Polaków do dobrowolnego oddania niepodległości.
Włodzimierz Kałuża
Nasza Witryna, http://www.naszawitryna.pl/