Włodzimierz Kałuża

 

O niby utopijnej Judeopolonii

 

 

Polskojęzyczny dziennik o nazwie "Rzeczpospolita" pod adresem:

 

http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_020921/plus_minus_a_4.html

 

zamieścił artykuł niejakiego Sergiusza Kowalskiego, w którym autor usiłuje przekonać czytelników o braku Żydów w Polsce. W następnym odcinku autor Kowalski weźmie się pewnie za przekonywanie, ze również i bocianów w Polsce nie ma, choć tu miałby on może nawet częściowo (w zimie) racje.

 

Rzekoma nieobecność Żydów w Polsce to temat na odrębny artykuł, który trzeba by chyba zacząć od tego, ze "w połowie grudnia 1951 r. Sekretariat Biura Politycznego ustalił tryb postępowania przy zmianie nazwisk. 'Szereg osób spośród czołowego aktywu partyjnego, administracyjnego  i gospodarczego' miało ponoć wyrażać prośbę o przeprowadzenie formalnej zmiany imion swoich nieżyjących rodziców oraz nazwiska rodowego matki"  cytat za artykułem Macieja Zaremby z "Polityki" z 18.03.2000 nt. "Kolejne ekipy władzy PRL posługiwały się antysemityzmem nie tylko w marcu 1968r".

 

Mniejsza zresztą o próby przebierania Żydów, kiedy i tak przy lada okazji wyciągają oni jarmułki z kieszeni i powodowani plemienną solidarnością sypią pokutny popiół na głowy ... Polaków, jak choćby podczas uroczystości odsłonięcia nowego pomnika w Jedwabnem w 2001 roku.

 

To, na co chciałbym tu zwrócić uwagę, to podjęta przez p.Kowalskiego próba zdyskredytowania pism podających inne, niż prezentowane przez p.Kolwalskiego treści.

 

Otóż wspomniał Kowalski "Tygodnik Narodowo - Katolicki Glos", jako przykład jednego z pism, które "bez żenady kolportują najgorsze antysemickie głupoty - na przykład o niemiecko-żydowskim planie kolonizacji Polski". Zdaje sobie sprawę, że p. Kowalski nawiązujący do wypowiedzi prof. dr hab. Rajmunda Dybczyńskiego może nie znać historii tematu "Judeopolonia" i stąd może zupełnie nie mieć odniesienia historycznego do słów prof. Dybczyńskiego:

 

"Zbliżają się wybory parlamentarne. Warto więc, by Polacy przypomnieli sobie oparte na kłamstwach Grossa wypowiedzi pp. Kwaśniewskiego, Weissa i Bakera w czasie uroczystości w Jedwabnem 10 lipca br., jarmułki na głowach Kwaśniewskiego, Bartoszewskiego, Siwca i Geremka oraz tłumny udział w tym konwentyklu polityków UW, SLD i UP. To głosy wyborców zdecydują, czy Polska zmierzać będzie w kierunku stania się Judeopolonią, terenem niemieckiej i żydowskiej kolonizacji, rezerwuarem taniej siły roboczej i poligonem gromadzenia rozmaitych śmieci i odpadów z bogatych krajów Unii Europejskiej, czy też zacznie odzyskiwać charakter godny miana państwa suwerennego, państwa świadomych obywateli dumnych ze swej historii, państwa przyjaznego innym narodom ale zarazem surowego wobec zdrajców - prawdziwej III Rzeczpospolitej.

Oby tym razem Polacy okazali się mądrzy przed szkodą, a nie dopiero po szkodzie."

 

Całość artykułu prof. Dybczyńskiego jest zamieszczona pod adresem:

 

http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_658.html

 

Jeśli jednak p.Kowalski raczyłby zapoznać się z kilkoma faktami dotyczącymi żydowskich (a także i niemieckich) prób powołania do życia Judeopolonii, to pewnie zrozumiałby lepiej wymowę słów prof. Dybczyńskiego.

 

Dla zainteresowanych tematem polecam adres:

 

http://www.naszawitryna.pl/index_jedwabne_8.html

 

gdzie można dowiedzieć się o podejmowanych próbach tworzenia żydowskiego państwa w Polsce. Niestety brak tam jeszcze wielu danych dotyczących aktywnego budowania Judeopolonii w latach 1945-56 (1), ale zarówno projekty z roku 1917, jak też i hitlerowskie plany stworzenia Żydom państwa ze stolicą Nisko nad Sanem (2) sa tam obecne.

 

Gorąco zapraszam

 

Włodzimierz Kałuża,

Nasza Witryna, http://www.naszawitryna.pl/

 


1) zwanych stalinizmem - choć sam Stalin zmarł był już w roku 1953, a kulminacja stalinizmu w Polsce nastąpiła dopiero po jego śmierci, co przejawiało się m.in. aresztowaniem Prymasa Tysiąclecia. Dopiero osadzenie i wykonanie wyroku na oprawcy Berii (o narodowości nawet nie wspominam, aby nie było, że wszystko co złe to Żydzi) było końcem tej epoki i spowodowało częściowe odsunięcie Żydów od władzy. Dziś się tych ludzi i ich potomków bardzo ceni i nawet często nazywa "elitą", czy też "moralnymi autorytetami"

 

2) o czym dyskretnie wspomina m.in. znana żydowska autorka Hannah Arendt w swej książce "Eichmann w Jerozolimie" mówiąc co prawda o "rezerwacie"