Włodzimierz Kałuża
Koniecznie musimy ich rozbroić!
Kogo?
Jakże to, cóż za pytanie! Wiadomo kogo trzeba rozbroić! Cały świat o tym huczy, a przynajmniej jego medialna część. I ponoć wszyscy są zgodni, a problem polega jedynie na tym, czy rozbrajać przy pomocy wykrycia dotychczas jeszcze nie wykrytych broni, czy też po prostu bombardować tak długo, aż się te rzekomą skrytkę trafi. To, że przy okazji może trafić nas wszystkich, to najmniejsze zło, bo pamiętać trzeba, iż wielu myślicieli, a przykładowo ci ze znanego Klubu Rzymskiego twierdzą od lat, że Ziemia jest przeludniona, a odpowiednia ilość ludności w Polsce powinna wynosić około 15 milionów. Już się nawet nie pytam, jakie liczby planowano dla Iraku... Jasne więc chyba, że coś trzeba zrobić, aby nas tak dużo nie było, bo ponoć ciężko w takim tłoku żyć. Kto nas z tego wybawi? Ano odważny pan Grzesiu aż się pali do tego, aby trochę planetę rozluźnić. Jęknę tylko, że niestety minęły te czasy, gdy dowódcy też szli na wojnę i choć czasami ryzykowali własne życie. Dziś w modzie jest ryzykować życie innych, co odważny i wielce zdecydowany pan Grzesiu robi, a jego najwierniejszy nowy przyjaciel pan Olek wiernie mu przy boku stał będzie i też innych na wojnę pośle - też wielce odważny, a jak!
Za to jedna z protegowanych pana Olka - pani Ola - chyba za to zmysły postradała całkowicie. Wyobrazić sobie trudno do czego to doszło w aferze pana Rywina, która w zastępstwie innych ważnych spraw jest teraz oficjalnie najważniejszą sprawą, o co się postarał z sześciomiesięcznym opóźnieniem pan Michnik - z zawodu redaktor, opozycjonista i autorytet moralny (podaję więcej - do wyboru). Otóż zupełnie oszalałej pani Oli wykluło się stwierdzenie przerażające w swej antysemickiej wymowie. Pani Ola zechciała mianowicie zawiesić pana Michnika, bo ktoś chciał zawieszać - naturalnie zupełnie niesłusznie! - prezesa publicznej telewizji pana Roberta. Zresztą mniejsza o pana Roberta, ale co z panem Michnikiem, który jest przecież pochodzeniowo jak najbardziej prawidłowy i akcja zawieszania go gdziekolwiek mogłyby być uznana za okrutnie antysemicką.
Dziwne rzeczy się tam dzieją, bo przecież pamiętać należy, że obok pana Michnika bardzo prawidłowym pochodzeniem legitymuje się także pan Lew, którego po już po sześciu miesiącach zadenuncjował pan Michnik. Cóż to się więc w Polsce dzieje!? Żydzi w są najwyraźniej niebezpieczeństwie, aż strach pomyśleć, co będzie, jak się o tym dowie odważny pan Grzesiu - znany przyjaciel i dobroczyńca Żydów. Czy wystarczy nam wtedy wstawiennictwo jego nowego najwierniejszego przyjaciela pana Olka? Nie jestem o tym przekonany, ponieważ dobrze pamiętam, że i ugrupowania talibów w Afganistanie cieszyły się przyjaźnią poprzedników pana Grzesia, jak i nawet straszny pan Sadam, który dostawał dowody przyjaźni w postaci różnych rodzajów broni. Może zresztą właśnie tą broń schował i dlatego pan Grzesiu taki pewny, że pan Sadam gdzieś ją ma.
W każdym razie łaska pańska na pstrym koniu jeździ, co wszystkim już od dawna wiadomo i Ameryki tu nie odkrywam. Problem jednak tkwi w tym, że najgorzej mają ci, którzy się na tę przyjaźń kiedyś dali nabrać. Jak to sobie zestawić, to aż strach bierze, że pan Olek tak raptem się z panem Grzesiem zaprzyjaźnił. Jakie licho z tego wyjdzie, tego w zasadzie jeszcze nie wiadomo, ale można się domyślać, że jednak jakieś wyjdzie. Zresztą chyba z każdej przyjaźni pana Olka jakieś licho wychodzi, bo jak niedawno było widać bardzo zaprzyjaźnił się on też z panem Gerhardem, przez co okrutnie starał spełniać każde życzenie swego nowego przyjaciela w sprawie pozbawiania nas suwerenności państwowej. Już nawet nie warto chyba sięgać do wcześniejszych przyjaźni pana Olka, żeby nie być uznanym za pamiętliwego ksenofoba pałającego nienawistną niechęcią do ukochanej władzy radzieckiej, którą z takim poświęceniem budowali wespół ojcowie pana Olka i pana Michnika.
Zaznaczam, że nie wiem, co w tym czasie budował ojciec pana Rywina, ale podejrzewam mocno, że też coś budował. Synalkowie dziś już nie budują - dziś korzystają z gotowego. Z czego tu korzystać, spyta ktoś, ano przykładowo z publicznych pieniędzy. Otóż podczas przesłuchania pana Michnika na okoliczność najważniejszej obecnie sprawy pana Rywina na zakończenie roztrząsano najważniejsze kwestie:
Pan Adam Michnik:
(...) Ja mam pytanie do pana marszałka z dziedziny ortografii.
Przewodniczący:
Bardzo proszę, panie redaktorze, nie wiem, czy sprostam.\
Pan Adam Michnik:
Czy "nieoparty" pisze się razem, czy osobno?
Przewodniczący:
No, to wymaga uchwały komisji.
Pan Adam Michnik:
Nieoparty, nieoparty na faktach, nieoparty na prawdzie - razem?
Przewodniczący:
Panie redaktorze, jak przymiotnikowo użyte, to razem, jak imiesłowowo, to oddzielnie.
Posel Jan Rokita:
Zależy od kontekstu.
Pan Adam Michnik:
To jest powód dla...
Przewodniczący:
Zjawisk nieopartych?
Pan Adam Michnik:
To jest powód...
Przewodniczący:
Proszę przeczytać kontekst.
Pan Adam Michnik:
Na stronie 20: "Uważam, ze w dziennikach nie powinno się drukować materiałów nieopartych na prawdzie".
Przewodniczący:
To osobno, moim zdaniem.
Pan Adam Michnik:
Czyli jest błąd jednak?
Przewodniczący:
Moim zdaniem osobno.
Wicedyrektor Biura Legislacyjnego Maciej Lewandowski:
Razem, są nowe zasady...
Przewodniczący:
Razem? A, jeśli nowe, to ja znam na pewno stare.
Pan Adam Michnik:
Ja też znam stare.
Przewodniczący:
To jak, panie dyrektorze, razem?
Wicedyrektor Biura Legislacyjnego Maciej Lewandowski:
Razem.
Przewodniczący:
To razem, panie redaktorze.
Tyle z prac komisji - słowo daję, że to nie żart, a wyjątek ze stenogramu. Powtarzam! Ich trzeba rozbroić! Po prostu nie ma wyjścia!
Włodzimierz Kałuża
www.naszawitryna.pl
17 lutego, 2003