Roman Kafel
Kto się boi Polaków… I dlaczego?
Wyważone i pełne rozwagi wystąpienie pana Prezesa Edwarda Moskala na uroczystości upamiętniającej Kazimierza Pułaskiego wywołało “perfect storm”. Rzuciły się na niego wszystkie instytucje, media i autorytety, zarówno żydowskie, quasi polskie i mieszane z Wschodniego Wybrzeża, wspomagane przez wielkie mega-konsorcja medialne z Chicago, Nowego Yorku i Waszyngtonu. Czegoż tam nie wypisano…. Wszystko, dokładnie wszystko to - czego prez. Moskal nigdy nie powiedział, ale atakujący przecież lepiej wiedza, co "chciał powiedzieć", wiec oni, teraz, za niego dopowiadają, dokonując poprawnego politycznie tłumaczenia z potocznego na nasze.
Oczywiście dopuścił się on po raz któryś z kolei “straszliwego aktu antysemityzmu”. Aktem tym jest nic innego, tylko udzielenie poparcia politycznego pani Nancy Kaszak, która stara się o fotel senatorski.
Oczywiście jej konkurent, pan Dawid Emmanuel nie wstydził się do tego czasu, że jest Żydem, nie starając się ani tego faktu ukrywać, ani negować. Nie zmienił ani nazwiska, ani denominacji. Zresztą w Ameryce tylko głupi ukrywałby takie pochodzenie, gdyż każdy wie, jakie to daje przywileje, choćby nawet teraz w tym konkretnym przypadku.
Kariera pana Emmanuela jest dobrze znana, tak samo zresztą, jak i jego związki z rządzącą elitą Chicago. Zatem po co?
Otóż po wielu, wielu latach, zorganizowana Polonia, która cały swój wysiłek poświęcała przez ostatnie 50 lat pomocy Polsce, skupiając na tym wszystkie swoje siły, środki i zabiegi, zauważyła, że traci grunt pod własnymi nogami.
Potężna diaspora polska w Chicago przestaje istnieć politycznie na swoim własnym terenie. Przestaje mieć swoich politycznych reprezentantów we władzach stanowych i federalnych, a nawet w miejscowych powiatowych i gminnych. I oto ktoś ośmielił się zacząć cos w tym kierunku robić...zaczął organizować coś - co jest chlebem powszednim wszystkich organizacji żydowskich i ich związków i organizacji stowarzyszeniowych.
Uruchomienie i uaktywnienie polityczne Polaków Wschodniego Wybrzeża, jest rzeczą bardzo niebezpieczną. Niebezpieczną, gdyż - jak na razie - przywództwo Poloni spoczywa w rękach ludzi takich, jak prez. Moskal. Polaków - dla których tradycyjne wartości, wartości chrześcijańskie są jedynymi wartościami - jakie wyznają i jakie chcą utrzymać.
Już kilkakrotnie przygotowywane “nowe elity przywódcze Polonii” próbowały przejąć ster organizacji polonijnych. Teraz ruszyły jeszcze raz, jak sfora kundli wspomagani przez cały aparat propagandowy Ameryki.
Nie wiem, ale mam dziwne przeczucie, że to doświadczenie przyda się i skonsoliduje Polonię. Pozwoli spojrzeć na swoją własną pozycję w Stanach na pozycję wśród diaspory i pozwoli zrozumieć znaczenie, jaką ogromną moc i wagę ma nasze skromne poparcie, kiedy głosujemy na swoich kandydatów w swoich okręgach, jak i znaczenie starego powiedzenia o szydle wyłażącym z worka….
I o tym należy pamiętać….
RomanKafel 9 marca 2002