Krzysztof Janiewicz

 

 

 

W dniu 28.03.02. "Rzeczpospolita" zamieściła wywiad z arcybiskupem Henrykiem Muszyńskim, metropolitą gnieźnieńskim, reprezentantem Konferencji Episkopatu Polski przy Komisji Episkopatów Unii Europejskiej (COMECE).

Zamieszczony wywiad również nawiązywał do dokumentu Episkopatu Polski z dnia 21.03.02 zatytułowanego "Biskupi Polscy o integracji europejskiej".

Po przeczytaniu zarówno wyżej wymienionego dokumentu, jak i wywiadu ks. Arcybiskupa, może nasunąć się podejrzenie, że nastąpiło jakieś ogromne nieporozumienie, pomieszanie pojęć Unii Europejskiej jako organizacji do której należy lub też będzie należeć większość krajów znajdujących się na terenie kontynentalnej Europy, z pojęciem Europy jako mniej lub bardziej wspólnego dziedzictwa kulturowego i etycznego krajów europejskich. Mieszają się tam pojęcia UE jako Europy Ojczyzn (co pozostaje w sferze pobożnych życzeń Arcybiskupa Muszyńskiego), ze stanem faktycznym Unii Europejskiej jako organizacji dążącej do utworzenia europejskiej ojczyzny, czyli federalnego państwa europejskiego z własną walutą, polityką zagraniczną, polityką gospodarczą, prawem (które ma rolę nadrzędną w stosunku do ustawodawstwa poszczególnych krajów członkowskich, a o czym będzie mowa w dalszej części artykułu), konstytucją (nad którą właśnie pracują organy unijne), siłami policyjnymi i armią, czyli posiada, lub też jest w trakcie osiągania atrybutów państwa suwerennego. Proces integracji polega na stopniowej utracie władzy przez instytucje narodowe takie jak parlamenty czy tez sądy. Znane są przypadki kiedy prawomocny wyrok, wydany przez sąd krajowy (Wielka Brytania), w skutek apelacji przez skazanego do trybunału unijnego, został anulowany jako zbyt surowy. Ponieważ artykuł 47, rozdział VI Karty Praw Podstawowych stwierdza miedzy innymi że: (...) każdy człowiek, którego prawa i wolność są gwarantowane ustawodawstwem unijnym, w przypadku gdy te prawa są pogwałcone [w świetle prawa unijnego], ma prawo do apelacji i zadośćuczynienia przed trybunałem [Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości] (...), a także artykuł 49 tego samego rozdziału stwierdza (...) jeżeli w następstwie popełnienia przestępstwa, prawo przewiduje lżejszą karę, taka kara powinna być orzeczona(...) I tak anulowana została niezawisłość sądów poszczególnych państw.
Tego to właśnie stanu faktycznego zdaje się nie zauważać Arcybiskup Muszyński. Nastąpiło z tego powodu takowe pomieszanie pojęć, że po przeczytaniu wywiadu w "Rzeczpospolitej" można dojść do wniosku ze Arcybiskup Muszyński mówił o zupełnie innym koncepcie organizacji europejskiej niż prowadząca z nim wywiad Ewa Czaczkowska.

Wiele osób ostatnio używa terminu "zjednoczona Europa", "zjednoczenie europejskie" itp. Jednakże są to określenia ogromnie nieprecyzyjne, ponieważ nie określają jasno o jakim modelu zjednoczonej Europy mówią, i jaki model tego zjednoczenia popierają. Wszak o zjednoczonej Europie mówił i Hitler i Monnet i Generał De Gaulle. Jest pojęcie zjednoczonej Europy jako Europy Ojczyzn, co trafnie ujął właśnie Generał De Gaulle, który był wrogiem wszelkich instytucji ponadnarodowych i pomysłów na Stany Zjednoczone Europy, pomysłów, które już w jego czasach pojawiały się bardzo często i których głównym autorem był Jean Monnet. Są to dwa przeciwstawne sobie pojęcia, nawzajem się wykluczające. Idea "Europy Ojczyzn" to nic innego jak Europa państw narodowych, które na różnej płaszczyźnie (nade wszystko gospodarczej i politycznej) współpracują ze sobą, przy równoczesnym zachowaniu własnej suwerenności. Oto co na ten temat powiedział Gen. De Gaulle:

Jak głęboko bowiem trzeba pogrążyć się w iluzjach lub stronniczości, by sądzić, że narody europejskie, ukształtowane w ciągu długich wieków wśród niezliczonych wysiłków i mąk, mające, każdy z osobna, swoje położenie geograficzne, swoją historię, język, tradycje, formy ustrojowe, mogłyby przestać być sobą i stanowić odtąd tylko jeden naród? Jakże pobieżne są poglądy, na których opiera się tak często wysuwane przez ludzi naiwnych porównanie między tym, co powinna uczynić Europa, a tym co uczyniły Stany Zjednoczone, choć zbudowanie ich rozpoczęło się od punktu zerowego, na zupełnie nowym terenie, przez kolejno napływające fale kolonistów wyrwanych ze swych środowisk narodowych. (de Gaulle, Pamiętniki..., s. 231).

Należy więc zauważyć, że europejska wizja de Gaulle'a, czy Sir. Jamesa Goldsmitha, "Europa Ojczyzn", to nie jest żaden Traktat z Maastricht - to Europa państw narodowych.

Tej wizji europejskiego zjednoczenia diametralnie przeciwna jest wizja Monnet'a, którego ideą było zjednoczenie Europy jako Stanów Zjednoczonych, jedno państwo federalne, czyli "europejska ojczyzna". Jest to właśnie teraźniejsza Unia Europejska, powstała z jego idei i na naszych oczach przepoczwarzająca się w państwo federalne, oparte na zasadach liberalizmu moralnego, bez granic wewnętrznych (Traktat z Maastricht uzupełniony Traktatem Amsterdamskim, znany również jako Traktat Unii Europejskiej), europejską ojczyznę.

Jest to wizja taka a nie inna, i wszelkie postulaty mówiące że "my to zmienimy" nie mają żadnego sensu. Można to jedynie zaakceptować, jako całość, wraz z eutanazją, aborcją, małżeństwami homoseksualnymi, utratą suwerenności, rozbiciem dzielnicowym na euroregiony i powolnym unicestwieniem państw narodowych, lub też jako całość odrzucić.

Idea Europy Ojczyzn jest w tej chwili jedynie ideą. Unia Europejska jako europejska ojczyzna, wraz z całym jej balastem jest w tej chwili rzeczywistością. Polska może jedynie wstąpić do tej, a nie innej Unii.

Wiec mówienie o "zjednoczonej europie", i z nią integracji, bez określania modelu tego zjednoczenia, jest de facto propagowaniem integracji z ponadnarodową instytucją, w której demokracja jest pustym frazesem i istnieje jedynie na papierze, która jest do gruntu skorumpowana, zarówno moralnie, etycznie jak i politycznie, w której główny organ, Komisja Europejska, została zmuszona do masowej rezygnacji w 1999 roku, gdy na jaw wyszło wszechobecne w niej łapówkarstwo i protekcjonizm, instytucji która jest de facto zarządzaną przez gang niewybieralnych w demokratycznych wyborach biurokratów, a która w rezultacie doprowadzi do unicestwienia naszego Państwa poprzez rozbicie go na euroregiony. Natomiast w dziedzinie gospodarczej, już sam układ stowarzyszeniowy z tą instytucją doprowadził Polskę do zapaści gospodarczej, zwiększenia bezrobocia, zniszczenia przemysłu i zubożenia społeczeństwa. W sumie można powiedzieć że integracja z ta instytucja nic nam nie da, ani na płaszczyźnie etycznej, moralnej, ani na płaszczyźnie gospodarczej, a grozi nam za to dalszą utratą suwerenności i dalszym zubożeniem społeczeństwa.

Stwierdza Arcybiskup Muszyński: Od tysiąca lat Europę łączyła christianitas, czyli cywilizacja chrześcijańska, oraz że U podstaw zjednoczonej Europy leżała inspiracja chrześcijańska - zapewnienie pokoju, względnego dobrobytu opartego na fundamentalnych wartościach. Natomiast w dokumencie Episkopatu "Biskupi Polscy wobec integracji europejskiej", w punkcie 3, zawarte jest takie stwierdzenie: Idea zjednoczonej Europy zrodziła się z inspiracji chrześcijańskiej polityków takich jak: Alcide De Gasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer.

O ile jest prawdą, że christianitas od tysiąca lat łączyło Europę w dziedzinie religijnej, czy też do pewnego stopnia, kulturowej, jednakże takie same zasady nie łączą Unii Europejskiej, a wręcz przeciwnie, UE jest organizacją na wskroś sekularną, bez podłoża religijnego, co jest zresztą podkreślone w dokumencie Episkopatu Polski, w punkcie 9: Ubolewamy, że z Karty Europy usunięto wszelkie bezpośrednie odwołanie do religii, a zatem i do chrześcijaństwa. Za Janem Pawłem II uznajemy to za fakt ahistoryczny i obraźliwy wobec Ojców Nowej Europy wspomnianych na początku naszego słowa.

Przeciwko takiemu odwołaniu się do religii w preambule Karty Praw Podstawowych: Czerpiąc inspirację ze swego dziedzictwa duchowo-religijnego i moralnego, zaprotestowała Francja, kiedy to Lionel Jospin powołując się na zagwarantowaną konstytucją laickość państwa francuskiego, zaprotestował przeciw zapisowi o "dziedzictwie religijnym". Natomiast szef francuskiej dyplomacji, Pierre Muscovici oświadczył, że jeśli z projektu nie zostaną usunięte odniesienia religijne, to jego kraj nie zaakceptuje tekstu preambuły. W lewicującym czasopiśmie "Liberation", jeden z lewicowych działaczy francuskich napisał: Europa będzie świecka, albo w ogóle jej nie będzie.
Pod wpływem takich to nacisków politycznych zapis o "dziedzictwie religijnym" został usunięty.

Podczas obchodów 1000-lecia Zjazdu Gnieźnieńskiego i spotkaniu prezydentów z Europy środkowej, prezydent Niemiec Johannes Rau przedstawił nową wizję Europy: W Europie zachodniej już prawie żaden kraj nie jest zwolennikiem chrześcijańskiego modelu człowieka. Dlatego też potrzebujemy właśnie nowej Europy, nad którą nie ma żadnego kościelnego parasola.
Podobną deklarację złożył socjaldemokratyczny kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, który po spotkaniu z premierem Buzkiem oświadczył, że wspólna Europa jest wprawdzie wspólnotą wartości (należy tu dodać wątpliwych wartości, takich jak liberalizm, eutanazja, aborcja itp), ale nie jest wspólnotą religijną.
Rzecznik komisarza ds. poszerzenia Unii Europejskiej Jean-Christophe Filori, powiedział, że Unia Europejska nie jest "klubem chrześcijańskim".

Również jeżeli chodzi o stwierdzenia, wygłoszone w wywiadzie przez Arcybiskupa Muszyńskiego, oraz zawarte w dokumencie Episkopatu na temat inspiracji chrześcijańskiej, leżącej ponoć u korzeni zjednoczonej Europy i zasług w tej dziedzinie polityków takich jak: Alcide De Gasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer, mijają się te stwierdzenia co nieco z prawdą.

Pomysł zjednoczonej Europy w formie ponadnarodowego państwa, którego podwalinami jest Traktat z Maastricht, a którego przewodnią ideą i zamiarem jest stworzenie ponadnarodowego, scentralizowanego, biurokratycznego państwa, które ma za zadanie położyć kres państwom narodowym, narodził się w głowie niejakiego Jean Monnet (1888-1979), który był ze wszech miar kosmopolitą i przysięgłym wrogiem państwa narodowego. Jego biografia jest warta prześledzenia, tutaj jedynie wspomnę że odgrywał on znaczną rolę podczas Pierwszej Wojny Światowej i pod jej koniec osiągnął stanowisko zastępcy sekretarza generalnego Ligi Narodów. Rozczarowany systemem jednomyślności, która była wymagana podczas głosowania nad różnymi projektami tej Ligi, zrezygnował ze stanowiska, za główną przyczynę podając prawo veta, które czyni niemożliwym pokonanie narodowych egoizmów.
Równie wielkie zasługi w dziedzinie administracyjnej wysiłku wojennego oddal podczas Drugiej Wojny Światowej, podczas której w 1940 roku wystąpił z planem zjednoczenia w jedno państwo Wielkiej Brytanii i Francji. W 1943r. został członkiem Komitetu Wyzwolenia Narodowego, "Wolna Francja", gdzie na zebraniu w dniu 05.08.43. stwierdził: Nie będzie pokoju w Europie, jeżeli po wojnie zostaną odrodzone państwa narodowe. Kraje europejskie są zbyt małe, żeby zagwarantować swojej ludności dobrobyt i zdobycze socjalne. Państwa europejskie muszą przemienić się w europejską federacje.
W roku 1949, kiedy pojawiła się groźba francusko-niemieckiego konfliktu o Zagłębię Ruhry, Monnet, który pełnił wówczas funkcję Komisarza Planowania przy rządzie francuskim, wystosował memorandum do ministra spraw zagranicznych Schumana z propozycją stworzenia nadrzędnej organizacji, której decyzje będą obowiązujące zarówno dla Francji, jak i dla Niemiec, a która to organizacja będzie pierwszą podwaliną europejskiej Federacji.
Schuman, w porozumieniu z Adenauerem, tą propozycję zaakceptowali i tak w 1951 roku powstała Europejska Wspólnota Węgla i Stali, do której dołączyły, oprócz Niemiec i Francji, Holandia, Luksemburg, Włochy i Belgia.
W 1955 roku Monnet założył "Komitet Akcji dla Uformowania Stanów Zjednoczonych Europy", w którego szeregach niezłomnie pracował aż do swojej śmierci i za pomocą którego nawoływał polityków europejskich do stworzenia europejskiego państwa federalnego.

Więc jak widzimy, idea zjednoczonej Europy wcale nie zrodziła się z inspiracji chrześcijańskiej polityków takich jak: Alcide De Gasperi, Roberta Schumana czy Konrada Adenauera, tak jak tego chce Episkopat, ale z działalności Jean Monnet, który tych właśnie polityków inspirował, co zresztą on sam napisał w swoich " Memoires", w roku 1976:
(...) Podczas kiedy [w sferach politycznych] odbywa się zażarta walka o władzę, w dziedzinie w której ja sam chciałem działać, a w której działalność nie odbywa się w pełnym świetle bieżących wydarzeń, w walce o przyszłość, taka walka się nie odbywa.
Ponieważ nie narzucałem się politykom, mogłem liczyć na ich poparcie.
Najistotniejszą rzeczą jest jednak to, że dojście do władzy trwa bardzo długo, natomiast wyjaśnienie politykom, którzy już tą władzę osiągnęli, jak wybrnąć z bieżących kłopotów, zajmuje bardzo mało czasu: w krytycznych momentach są oni szczególnie otwarci na przyjęcie takich porad.
W takich kryzysowych momentach, kiedy sami politycy nie mają żadnych pomysłów na rozwiązanie problemu, niezwykle chętnie przyjmują podsuwane im idee, jeżeli tylko mogą przedstawić je jako swoje własne. Ponieważ to oni podejmują polityczne ryzyko, także oni potrzebują przystrajać się wieńcami wawrzynu. W dziele które ja prowadziłem, należy zapomnieć o odznaczeniach czy sławie. Jakakolwiek jest opinia o mnie samym, nie mam specjalnego zamiłowania do działań pozakulisowych, lecz jeżeli takie działania są ceną jaką należy zapłacić za osiągnięcie sukcesu we wprowadzeniu w życie mych planów, jeżeli poprzez usuniecie się w cień mogę szczęśliwie wprowadzić te plany w życie, to chętnie płacę taką cenę.

If competition was lively around power, it was practically zero in the domain in which I wanted to act, that of preparing for the future, which by definition is not illuminated bv the lights of current affairs. Since I did not bother the politicians, I could count on their support. Moreover, whereas it takes a long time to reach power, it takes very little to explain to those who have arrived there how to get out of present difficulties: it is a language which they are glad to listen to at the critical moment. At that moment, when they' are short of ideas, they are glad to accept yours, so long as they can claim the credit. Since the risks are theirs, they need the laurels. In my work. one has to forget about laurels. Whatever others may say about it, I have no liking for the shade, but if it is only at the price of self-effacement that I can conclude matters, well, in that case 1 choose the shade.

Bez akcji Monneta nie byłoby Wspólnoty Europejskiej. On to właśnie jest jej duchowym ojcem, a nie idea christianitas lub chrześcijańscy politycy europejscy.

Jednakże, niektórzy twierdzą, że Monnet zaadoptował jedynie pomysły na takie państwo paneuropejskie, opierając się na doświadczeniach i naukach innego, bardziej znanego polityka. Podczas kiedy Monnet działał jakby poza kulisami polityki europejskiej, a którego można śmiało określić jako "szarą eminencję" tej polityki, niejaki Adolf Hitler, przy pomocy Mussoliniego, Petaina, Quislinga, Musserta i paru innych również wszelkimi siłami dążył do stworzenia zjednoczonego państwa europejskiego. Wprawdzie metody jakich używał były nieco inne niż metody którymi dążył do tego samego celu Monnet, ale cel i wizja były bardzo podobne.

Można tu polecić do przeczytania świetną książkę napisaną przez prof. Johna Laughlanda, politologa i wykładowcy uniwersytetu w Sorbonie, "The Tainted Source" lub też "Europe's Full Circle" pióra Rodney Atkinson'a.

W swej doskonale udokumentowanej, o bogatej bibliografii książce, prof. Laughland punkt po punkcie dowodzi że zjednoczona Europa zalęgła się właśnie w mózgach hitlerowców. Oto parę przykładów:

- Hitler przed wojna, tak samo jak i podczas wojny, w czasie całej swej kariery politycznej zawsze mówił o zjednoczonej Europie.
- Joseph Goebbels pierwszy użył wyrażenia "obalić granice" i uważał że historia zjednoczenia Niemiec ma posłużyć jako model zjednoczonej Europy. W swojej książce "Das Europa der Zukunft" (Przyszlosc Europy) Goebbels stwierdza ze za 50 lat nikt w Europie nie będzie myślał kategoriami państwa.

Tutaj należałoby nadmienić, że w Traktacie z Maastricht, Title I, Common Provisions, Artykuł B, między innymi pisze:

Unia stawia sobie następujące cele:
Wspierać rozwój gospodarczy i postęp społeczny, szczególnie poprzez utworzenie obszaru bez granic wewnętrznych, oraz za pomocą wzmocnienia więzów gospodarczych i społecznych (...)

to promote economic and social progress which is balanced and sustainable, in particular through the creation of an area without internal frontiers, through the strengthening of economic and social cohesion

- 22. 06.1940 r. Herman Goering zarządził wprowadzenie w życie projektu Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej ze stałą wartością marki w stosunku do walut krajów należących do wspólnoty, bez barier celnych i utworzeniem strefy wolnocłowej.
- W 1941 r. Alfred Six i Werner Daitz zorganizowali konferencje pod wdzięczną nazwą "Nowa Europa", w której wzięło udział ponad 300 osób z rożnych krajów, a w marcu 1943 r. opracowano oficjalne plany konfederacji europejskiej.
- W 1942 r. Joachim von Ribbentrop poinformował Hitlera o planie proklamowania Konfederacji Europejskiej natychmiast po zwycięstwie militarnym Niemiec. W skład tej konfederacji miały wejść: Niemcy, Włochy, Dania, Norwegia, Słowacja, Francja, Finlandia, Rumunia, Bułgaria, Węgry, Serbia, Chorwacja, Hiszpania i Grecja.

W 1942 r. została opublikowana książka pod tytułem "Wspólnota Europejska". Główny autor tej książki, doktor ekonomii, pisał już w 1940 r. o: "Centralnym Związku Europejskim", "Europejskiej Sferze Ekonomicznej". W swej książce pisał: Żaden naród europejski nie może samodzielnie osiągnąć najwyższego pułapu wolności ekonomicznej, która będzie odpowiadać potrzebom społecznym... Uformowanie ogromnego (głównego) obszaru gospodarczego jest następstwem naturalnego rozwoju...Musimy być przygotowani na to, aby poddać własne interesy (dobro) interesowi Wspólnoty Europejskiej.

Jeden ze współautorów tej książki pisał: Klasyczna gospodarka narodowa jest już martwa... wspólnotą przyszłości jest gospodarka europejska...przyszłość i zasięg europejskiej współpracy zależy od nowego, wspólnego planu gospodarczego.

Inny z autorów tej samej książki napisał: Mamy za cel (zadanie) stworzenie nowej Wspólnoty Europejskiej. Jestem przekonany, ze wysiłek tej wspólnoty będzie trwał też po zakończeniu tej wojny.

Ostanie trzy słowa wyjaśniają wszystko. Głównym autorem tej książki był nazistowski Minister Gospodarki Walter Funk. Współautorami byli nazistowski naukowiec Heinrich Hunke oraz nazistowski funkcjonariusz Gustaw Koenig. Po wydaniu rozkazów Goeringa w 1940 r. nastąpił projekt unifikacji Europy na szerszą skalę.

Back in 1942, a book called "The European Community" was published. Its principal author, a Doctor of Economics, had argued in 1940 for a "Central European Union" and "European Economic Area" and for fixed exchange rates - EMU in all but name. In this book, he wrote that "No nation in Europe can achieve on its own the highest level of economic freedom which is compatible with all social requirements...The formation of very large economic areas follows a natural law of development....interstate agreements in Europe will control [economic forces generally]...There must be a readiness to subordinate one's own interests in certain cases to those of the EC."

One of his co-authors wrote that the "classic national economy..is dead...community of fate which is the European economy...fate and extent of European co-operation depends on a new unity economic plan". Another observed that "We have a real European Community task before us...I am convinced that this Community effort will last beyond the end of the war."

The last three words explain things. The principal author was Nazi Economics Minister and war criminal Walther Funk. The other two were respectively Nazi academic Heinrich Hunke and official Gustav Koenig. Nor were they just eccentrics. Goering's orders in 1940 were followed by a project for the "large-scale economic unification of Europe"

Seyss-Inquart, Gauleiter Holandii mówił: Nowa Europa solidarności i współpracy pomiędzy jej ludźmi osiągnie szybko wzrastający dobrobyt, kiedy tylko granice gospodarcze zostaną usunięte.

Seyss-Inquart, Gauleiter of Holland, spoke of "The new Europe of solidarity and co-operation among all its people... will find...rapidly increasing prosperity once national economic boundaries are removed."

Natomiast francuski minister rządu Vichy, Jacques Benoist- Mechin twierdził że Francja musi porzucić nacjonalizm i zając honorowe miejsce we Wspólnocie Europejskiej.

Vichy French Minister Jacques Benoist-Mechin that France had to "abandon nationalism...take place in European Community with honour."

Twierdzi Arcybiskup Muszynski : Prawo naturalne jest prawem wszystkich ludzi i dlatego będziemy bronili małżeństwa jako trwałego związku mężczyzny i kobiety. Jeżeli ktoś nie uznaje prawa Bożego, to niechże przynajmniej uzna prawo natury. Małżeństwo to nie jest zalegalizowany związek dwóch egoistów o identycznej orientacji seksualnej, a wspólnota życia, w której musi być miejsce także na dziecko. Dziecko zaś z natury potrzebuje matki i ojca, w przeciwnym razie jest pokrzywdzone, jest okaleczone od strony duchowej, nie może rozwijać się do pełni istoty ludzkiej.

Aby zaraz po tym dodać: Jest to zagwarantowane w Karcie Praw Podstawowych, a jestem przekonany, że również w przyszłej konstytucji europejskiej będzie wyraźne stwierdzenie, iż respektuje się ustawodawstwo narodowe. Oczywiście mogą być jakieś analogie między ustawodawstwem państw, ale może być całkowicie różnie. Proszę zwrócić uwagę, jakie w tych kwestiach są różnice między prawem w Holandii a prawem w Irlandii. Oczywiście mogą być pewne formy pressingu, lobbingu, ale decyzje zależą od nas.

I w tej kwestii Arcybiskup Muszyński znalazł się na "polu minowym", którym jest ustawodawstwo unijne. W interpretacji tego ustawodawstwa nie można opierać się jedynie na jednym paragrafie, czy artykule, a należy opierać się na kilku innych dokumentach, które się do tego paragrafu odnoszą, uzupełniają, lub też go objaśniają. Ustawodawstwo unijne jest tak wieloznaczne i pozostawiające tak szerokie pole do jego interpretacji, że niewiele osób naprawdę go rozumie, a jeszcze mniej osób zna je w całej rozciągłości.

Jedynie do roku 1996 liczba różnych dokumentów prawnych wydanych przez Unię przekroczyła 23 027, co oznacza wydanie 887 praw unijnych rocznie! Unia Europejska wprowadza nowe prawa całkiem hurtowo, około trzech nowych praw dziennie, piątek, świątek czy niedziela. Jeżeli unijni biurokraci nie zwolnili tempa pracy, i nadal prowadzą w tym samym tempie swą radosną twórczość, to do tej pory "spłodzili" następne 5322 dokumenty prawne. Jaki umysł prawniczy jest w stanie to wszystko poznać, pojąc i zinterpretować?

Spójrzmy jedynie na sprawę którą tu porusza w swojej wypowiedzi Arcybiskup, a mianowicie interpretację związku małżeńskiego i sytuację prawną, która się w związku z tym wywiązuje, tzn. podrzędność prawa poszczególnych państw w stosunku do ustawodawstwa unijnego.

Prawdą jest, że w Karcie Praw Podstawowych, w Artykule 9 pisze:

Prawo do zawierania związków małżeńskich i posiadania rodziny powinno być zagwarantowane w zgodności z ustawodawstwem poszczególnych krajów.

Right to marry and right to found a family
The right to marry and the right to found a family shall be guaranteed in accordance with the national laws governing the exercise of these rights.

Jednakże zapis ten powinien być rozważany w połączeniu z Artykułem 21 tego samego dokumentu:

1) Zabrania się wszelkiej dyskryminacji ze względu na: płeć, rasę, kolor, przynależność etniczna lub pochodzenie społeczne, kod genetyczny, język, wiarę lub religię, opinie polityczną, przynależność do mniejszości narodowej, stan posiadania, urodzenie, inwalidztwo, wiek lub orientacje seksualna.

Non-discrimination
1. Any discrimination based on any ground such as sex, race, colour, ethnic or social origin, genetic features, language, religion or belief, political or any other opinion, membership of a national minority, property, birth, disability, age or sexual orientation shall be prohibited.

Przepotężne słowo - wytrych: DYSKRYMINACJA. Nie można dyskryminować z powodu orientacji seksualnej, a więc również w sprawach zawierania małżeństw nie będzie można stosować dyskryminacji. Ponieważ jeżeli jakakolwiek dyskryminacja ze względu na orientację seksualną będzie miała miejsce, jako obywatele państwa członkowskiego w Unii Europejskiej, obywatele Polski nabywają również praw związanych z prawami obywatelstwa unijnego, a wiec prawo do składania apelacji od decyzji podjętych w sądach krajowych w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości i Europejskim Trybunale Praw Człowieka. A ich decyzje, tak samo jak łaska pańska, na pstrym koniu jeździ. Nigdy nie wiadomo w którą stronę skoczy.

Sprawa ustanowienia obywatelstwa unijnego i szczegółowy opis praw i obowiązków z tym obywatelstwem związanych, jest opisana w niezwykle ważnym dokumencie, tzw. Traktacie z Maastricht, który wraz z poprawkami wprowadzonymi przez Traktat z Amsterdamu tworzy Traktat Unii Europejskiej, w którym to po raz pierwszy podane jest określenie obywatelstwa unijnego.

W Title II, Czesci II, Obywatelstwo Unii Europejskiej,

Artykul 8:

1)Ustanawia się Obywatelstwo Unii Europejskiej.
Każda osoba która posiada obywatelstwo Państwa Członkowskiego, jednocześnie posiada obywatelstwo Unii.
2)Obywatele Unii Europejskiej posiadają wszelkie prawa określone tym Traktatem oraz powinni podlegać także obowiązkom określonym w tym Traktacie.

ARTICLE 8
1. Citizenship of the Union is hereby established.
Every person holding the nationality of a Member State shall be a citizen of the Union.
2. Citizens of the Union shall enjoy the rights conferred by this Treaty and shall be subject to the duties imposed thereby.

Jeżeli jeszcze dodać do tego zapisy w Konstytucji III RP:

Art. 87.

1. Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.

To wynika z tego niezły galimatias.
Taka właśnie ratyfikowaną umową międzynarodową, po przeprowadzonym referendum akcesyjnym, oczywiście jeżeli w wyniku tego referendum Polska przystąpi do Unii, będzie podpisany przez rząd RP Układ Członkowski z Unią Europejską, a więc prawa obowiązujące w Unii będą jednocześnie obowiązywały w Polsce.

Do tego jeszcze należy dodać:

Art. 90

1. Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.

Art. 91

3. Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.

Przy tym wszystkim należy też nadmienić, że prawie wszystkie kraje unijne, w takiej czy innej postaci, mają zalegalizowane związki pomiędzy osobnikami tej samej płci. W jednych państwach możliwe jest pełnoprawne małżeństwo, w innych zalegalizowany konkubinat, w niektórych krajach możliwa jest nawet adopcja dzieci przez osoby pozostające w tego typu związku (Dania i Holandia). Wszystkie kraje skandynawskie, za wyjątkiem Finlandii zezwalają na zawieranie małżeństw cywilnych. Nawet kraje uważane za katolickie, Francja, Hiszpania, Portugalia i dwa miasta włoskie, Pisa i Florencja, posiadają w swoim prawodawstwie legalizacje takich związków. W Portugalii, np. po dwuletnim pożyciu, pary homoseksualne nabywają takich samych praw jak pary heteroseksualne. W Hiszpanii, Parlamenty Katalonii i Aragon nadały te same prawa którymi do tej pory cieszyły się bardziej tradycyjne związki małżeńskie, za wyjątkiem adopcji, związkom homoseksualistów. Natomiast w Irlandii, gdzie związek małżeński jest związkiem religijnym, nic nie stoi na przeszkodzie zawierania ślubów homoseksualnych w drodze prywatnego związku, który może być porównywalny z małżeństwem cywilnym. Takie związki nie są uznawane przez rząd jako małżeństwa, lecz mają postać prywatnego kontraktu pomiędzy dwojgiem ludzi. Jednakże Konstytucja Irlandii wymaga od rządu uznawania ważność związków małżeńskich zawartych w innych krajach.

The exclusively religious nature of marriage in Ireland does not mean that couples cannot enter into nonreligious unions comparable to civil marriage. However, these unions are governed not by the state but by private agreements, essentially contracts not unlike other private contractual agreements into which two people may voluntarily enter.
Although the Constitution requires that a state recognize marriages sanctioned by other states.

Natomiast w Wielkiej Brytanii związki homoseksualne mogą być zawierane w Londynie, w drodze rejestracji związku u władz miejskich. Jedynym wymogiem jest, aby jedna ze stron, zawierających taki związek, mieszkała na stale w Londynie. Ceremonia kosztuje jedyne L85.

Z krajów kandydujących, Węgry przyznały takie same prawa parom tej samej płci, jakie przysługują konkubinatowi heteroseksualnemu, tj. większość praw przysługujących związkom małżeńskim, za wyjątkiem adopcji. Wywierane są również naciski na Cypr, celem wymuszenia na rządzie większych praw dla homoseksualistów. W liście skierowanym do George Vassiliou, głównego negocjatora akcesyjnego Cypru, holenderska posłanka do Parlamentu Europejskiego, pani Lousewies van der Laan, która piastuje w Unii stanowisko zastępcy prezydenta Komitetu Kontroli Budżetowej, poinformowała listem oficjalnym rząd Cypru, że dopóki nie zniesie on wszelkiej dyskryminacji skierowanej przeciwko homoseksualistom, będzie głosowała przeciwko integracji wyspy z Unią Europejską. Do dyskryminacji zalicza się również sprawa związków homoseksualnych.

Pierwsze kroki zostały już uczynione, wkrótce przyjdzie czas na pełne równouprawnienie.

W związku z powyższym, nadzieja Arcybiskupa Muszyńskiego, związana z wprowadzeniem konstytucji Unii Europejskiej wydaje się całkowicie bezpodstawna.
Liczenie na to, że Unia będzie respektowała nasze ustawodawstwo w kwestiach etycznych, i zapisze w swojej konstytucji pierwszeństwo praw poszczególnych państw nad prawem unijnym, jest delikatnie mówiąc mrzonką, czyli pozostaje ono w sferze pobożnych życzeń. Konstytucja Unii Europejskiej jest następnym krokiem w kierunku dalszej federalizacji Europy, a co za tym idzie, ujednolicenia panujących w niej praw. Idea konstytucji europejskiej wyszła do niemieckich socjaldemokratów i francuskich socjalistów. Przez nich to właśnie forsowana jest koncepcja, by przekształcić konstytuujące dotąd Unię Europejską traktaty - w jej konstytucję.
W związku z czym, pojawia się natychmiast pytanie - jak mają się konstytucje poszczególnych krajów do tej konstytucji nadrzędnej? W sytuacji Polski, biorąc pod uwagę cytowane powyżej artykuły naszej Konstytucji, nie napawa to zbytnim optymizmem. Tego typu zapisy w Konstytucji pozostawiają otwartą furtkę do sukcesywnego ograniczania suwerenności państwowej. Natomiast raz oddana Unii Europejskiej suwerenność kraju członkowskiego, może już być nie do odzyskania, zarówno na gruncie prawa wewnętrznego jak i międzynarodowego.

Reasumując całość, zarówno wypowiedź Arcybiskupa Muszyńskiego, jak i dokument Episkopatu "Biskupi Polscy o integracji europejskiej", jest listą życzeń, tak dalece odsuniętych od unijnej rzeczywistości, że prawie zupełnie nierealnych. Episkopat mówi o tym jaka Unia Europejska powinna być, a właściwie jaką by sobie ją widzieć życzył, co w efekcie sprawia wrażenie, że jest tam mowa o jakiejś utopijnej organizacji, która nie istnieje i w realnych warunkach globalizmu, liberalizmu, postawienia wręcz na głowie wartości moralnych, nie ma szans na zaistnienie. Idee scalające w tej chwili Unię Europejską, są tak samo moralnie skorumpowane i korumpujące, nie tylko na płaszczyźnie materialnej, ale i duchowej, jak niesławnej pamięci Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, jedynie przystrojone są te unijne idee w nieco ładniejsze piórka.