Krzysztof Janiewicz

 

Kilka uwag w sprawie "negocjacji" z Unią Europelską

 

 

 

 

Od Redakcji:

Drodzy Czytelnicy! Wczoraj zamieściliśmy w Oślej Ławce tekst "Rzeczpospolitej" na temat stanu negocjacji z UE. Już po zamieszczeniu tekstu otrzymaliśmy od red. Krzysztofa Janiewicza z "Naszej Witryny" kilka uwag na temat nieścisłości w tekście "Rzeczpospolitej".

Poniżej podajemy jeszcze raz część oryginalnego tekstu wraz z uwagami red. Janiewicza, za które serdecznie Autorowi dziękujemy.

 

 

Dziś UE przedstawi ostateczny kompromis w negocjacjach

Zmiany tylko w szczegółach

(Rzeczpospolita, 25.11.2002)

 

 

            Przewodząca Unii Dania przedstawi dziś krajom "15" "ostateczne", kompromisowe warunki przyjęcia do wspólnoty 10 nowych państw. Jutro dokument poznają kraje kandydackie. Będą miały dwa tygodnie, aby go przyjąć.

 

Duńczycy przygotowali "pakiet", biorąc pod uwagę postulaty, jakie negocjatorzy z krajów aplikujących przedstawili w ostatnich trzech tygodniach w trakcie bezpośrednich rokowań, zwanych w eurożargonie konfesjonałami. Jednak większość próśb zostanie zignorowana, bo kraje "15" zgadzają się na minimalne ustępstwa.

 

Zdaniem duńskich dyplomatów najważniejsze jest zapewnienie warunków konkurencji z zachodnimi farmerami dla rolników z krajów kandydujących. Możliwe jest jednak skrócenie tylko o rok (do 2012 roku) okresu dochodzenia do pełni dopłat bezpośrednich dla rolników. Dania rozważa także niewielkie podwyższenie zakładanego dotąd poziomu tej formy pomocy w latach 2004 i 2005. Zamiast 25 i 30 proc. możliwe jest 30 i 33 proc. dzięki środkom zaoszczędzonym na dopłatach z powodu późniejszego o 4 miesiące poszerzenie UE (tj. 1 maja 2004 roku). Uzupełnieniem dopłat mają być jednak fundusze na rozwój obszarów wiejskich, których wykorzystanie w przygotowywanym "kompromisie" Unia jest gotowa maksymalnie uprościć. Wśród innych ustępstw dla rolników rozważana jest zgoda na czasowe stosowanie niższej lub nawet zerowej stawki VAT na sprzedaż artykułów rolnych i sprzętu dla rolnictwa.

 

Każdy z kandydatów wystąpił o wyższe limity produkcji żywności, przede wszystkim mleka. Dania idzie tu na ustępstwa, ale bardzo ograniczone. Zamiast postulowanego przez Polskę limitu blisko 12 mln ton oferuje około 9,5 mln ton, czyli ok. 5 proc. więcej, niż wynosiła dotychczasowa propozycja.

 

Kompromis zawiera ofertę częściowego przywrócenia 2,5 mld euro, jakie przywódcy "15" obcięli z pakietu funduszy strukturalnych dla krajów kandydackich na lata 2004-2006 w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej. "Odzyskane" pieniądze mają pomóc polskim rolnikom dostosować się do unijnych norm sanitarnych, ale także uszczelnić naszą wschodnią granicę.

 

(K.J.) Niewielki z tego pożytek. Suma ta, jest jedynie częścią tzw. funduszy strukturalnych. Wypłacane są one według ściśle określonych unijnymi przepisami zasad. Jedną z nich jest zasada współfinansowania. Oznacza to, że dofinansowanie z UE ma uzupełniać fundusze z budżetu krajowego, a nie je zastępować.

 

Fundusze strukturalne to tylko pula zarezerwowanych pieniędzy, ale żeby je otrzymać, trzeba wnieść wkład własny, a oprócz tego spełnić wyśrubowane wymagania, których nawet obecni członkowie nie są w stanie całkowicie spełnić. Na przykład Hiszpania, członek UE od 16 lat, jest w stanie spożytkować tylko 70% przyznanych jej przez Unię funduszy strukturalnych. Sama Unia uważa, że w pierwszych latach tylko 10 proc., w najlepszym przypadku 20 proc., z przyznanych nam pieniędzy dotrze do Polski. Będzie to skutkiem, zdaniem Unii, braku możliwości dofinansowywania i braku możliwości wypełnienia skomplikowanych procedur administracyjnych.  Dlatego wszelkiego rodzaju opowieści o 12,4 mld euro, jakie rzekomo otrzymamy w ramach funduszy strukturalnych, to zwykła propaganda. To nie są wcale pieniądze, które unijna kasa nam wypłaci „na bank”. Żeby je w całości otrzymać, musielibyśmy dołożyć nawet drugie tyle... tylko z czego? Jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że Polska jest krajem naprawdę biednym, skąd brać pieniądze na sfinansowanie krajowej części zobowiązań, aby otrzymać resztę z budżetu Unii?

 

Fundusze te nie są żadnym unijnym prezentem na rozwój infrastruktury – Unia jedynie współfinansuje działania podejmowane przez nasze władze w regionach lub na poziomie całego kraju. Krótko mówiąc, jeśli koszt jakiejś inwestycji wyniósłby przykładowo 100 euro, to my musimy do tego dołożyć od 25 do 50 euro, gdyż nasz budżet musi pokryć 25-50% każdej inwestycji. Mało tego: inwestycja musi być najpierw sfinansowana przez Polskę, a Unia swoją część wypłaca dopiero po roku, po przedstawieniu stosownych faktur.

 

W związku z powyższym, ponieważ nie będzie nas stać na określone unijnymi przepisami inwestycje, Polska będzie mogła wykorzystać jedynie jakiś procent z przyznanych jej funduszy strukturalnych. Grozi całkiem realne niebezpieczeństwo, że Polska w ogólnym bilansie może stać się płatnikiem netto do unijnej kasy, szczególnie jeżeli doliczyć do tego rozliczenia utratę dochodów z granic celnych, które utracimy w momencie integracji z Unią Europejską.

 

Być może najważniejsze "ustępstwo" Unii to ograniczenie w pierwszym roku członkostwa składki kandydatów o 1/3 z powodu odłożenia poszerzenia Unii do1 maja 2004 roku.

 

(K.J.) To w pierwszym roku. A co w latach następnych? Również zmniejszenie wysokości składki nie jest żadnym szczególnym „ustępstwem” ze strony Unii. Jeżeli nie jest się członkiem jakiejś organizacji lub klubu przez cały rok, trudno żeby ta organizacja domagała się wpłacenia składki w pełnym wymiarze.

 

 [...]