Ojczyzna.pl
![]() |
List otwarty prof. Jerzego Roberta Nowaka do Klubu Poselskiego Ligi Polskich Rodzin |
Wielce Szanowne Posłanki i Posłowie, Zwracam się do Waszego Klubu w związku z kolejną, wyjątkowo plugawą, próbą oszkalowania mojej osoby przez Romana Giertycha, najbardziej dziś nagłaśnianego w mediach lidera LPR. W “Życiu Warszawy” z 23 grudnia 2003 roku R. Giertych zamieścił parę obrzydliwych kalumnii na mój temat, w tym stwierdzenia nazywające mnie “ideologiem komunistyczno-narodowym, moczarowcem”.
Oszczerstwa R. Giertycha na mój temat są tym bardziej oburzające w sytuacji, gdy pamięta się o roli, jaką odegrałem we wspieraniu LPR, zarówno bezpośrednio przed wyborami parlamentarnymi (w moich wyraźnie wspierających LPR wystąpieniach na falach Radia Maryja), jak i w późniejszych moich, gromadzących tłumy, spotkaniach w rozlicznych miastach na terenie całej Polski (m.in. w czasie dwukrotnych dwutygodniowych serii spotkań politycznych na Śląsku na zaproszenie śląskiego LPR-u). Oszczerca R. Giertych wyraźnie nie pamięta, że w docenieniu mojej roli dla LPR-u w grudniu 2002 roku moje nazwisko pojawiło się na 4 miejscu na 100-osobowej liście powołanego przez LPR Polskiego Komitetu Niepodległościowego, bezpośrednio po trzech liderach LPR.
Przypomnijmy, że inicjowaną i dyrygowaną przez R. Giertycha akcję oszczerczego zniesławiania mojej osoby rozpoczęto po moim publicznym skrytykowaniu wywiadu R. Giertycha pt. “Jestem Europejczykiem”, udzielonego 21 czerwca 2003 roku “Gazecie Wyborczej” (“narodowiec” Giertych znalazł sobie wówczas odpowiednie forum). Skrytykowałem wówczas fakt, że R. Giertych, wbrew swojej własnej partii – LPR, która oprotestowała przebieg i wynik referendum w sprawie wejścia do UE, publicznie powiedział w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej”, że należy uznać wynik referendum, referendum opartego na tak kłamliwej, nierównoprawnej i jednostronnej kampanii. Wywiad Giertycha był wyraźnym ciosem w plecy dla wszystkich, którzy angażowali się w kampanii przeciwko UE, w tym dla jego własnej partii. Okazał się również wyrazem małości ducha, niczym nie uzasadnionego pogodzenia się z przejściową porażką, zamiast wzywania do kontynuowania walki przeciwko wejściu do UE, do którego wzywałem w Radiu Maryja już w pierwszym tygodniu po referendum. Ponad pół roku, jakie upłynęło po referendum, potwierdziło w całości moje oceny. Nawet w prasie jaskrawie prounijnej w coraz większym stopniu ujawniana jest teraz z opóźnieniem prawda o bardzo złych warunkach, na których mamy wejść do UE, co więcej - prawda o ich ciągłym pogarszaniu się już w miesiącach po referendum. Ostatnio “Rzeczpospolita” z 7 stycznia 2004 roku przyznała w dodatku ekonomicznym to, przed czym tak mocno ostrzegaliśmy w kampanii przedreferendalnej, że Polsce grozi dopłacanie do Unii Europejskiej. Na tle ujawniania prawdy o prawdziwych warunkach naszego wejścia do UE dosłownie z tygodnia na tydzień topnieją szeregi zwolenników wejścia do Unii. Gdyby nie było tak katastrofalnego, zdradzieckiego wręcz wywiadu Giertycha dla “Wyborczej” z czerwca zeszłego roku, gdyby nie było zygzaków polityki liderów LPR w tej sprawie, gdyby LPR konsekwentnie kontynuowała i nagłaśniała kampanię antyunijną, dziś miałaby w sondażach poparcie kształtujące się w rzędzie co najmniej 20 procent, a nie spadłaby do około 6 proc. poparcia.
Odpowiedzią na moją krytykę fatalnego wywiadu R. Giertycha dla “Gazety Wyborczej” stała się ogromna kampania plugawych zniesławień ze strony R. Giertycha i jego pretorianów. Zamiast merytorycznej dyskusji politycznej wokół spraw aktualnych, wybrano drogę opluwania mojej przeszłości na łamach związanych z LPR periodyków “Racja Polska”, “Nowa Myśl Polska” etc. Posunięto się jeszcze dalej – w czasie I dnia kongresu LPR i później masowo rozpowszechniano ohydne, plugawe ulotki na temat Macierewicza i mnie, ulotki, których oszczerczy tchórze, ich autorzy, nie ośmielili się podpisać. (Trudno jednak wątpić, że rozpowszechnianie na sali Kongresu LPR, w pobliżu prezydium tego Kongresu mogły znaleźć się tam bez wiedzy liderów LPR-u). Bez trudu można sprawdzić, że ulotki te zawierały steki kłamstw, podobnie jak kolejne ulotki wymierzone przeciwko mnie, a rozpowszechniane przez Ligę Polskich Rodzin Województwa Podkarpackiego. Różne kłamstwa na mój temat prostowałem już na łamach “Naszego Dziennika”, “Głosu” i “Naszej Polski”. Tym razem ograniczę się do obnażenia najnowszej plugawej kalumnii R. Giertycha z “Życia Warszawy” z 23 grudnia 2003 roku o tym jakobym był “ideologiem komunistyczno-narodowym, moczarowcem”.
Przypomnę tu podstawowe fakty. Wiosną 1964 roku, w wieku 23 lat, zostałem zatrzymany przez związaną z moczarowcami esbecję za rozpowszechnianie listu 34 intelektualistów. Śledztwo przeciwko mnie w tej sprawie zostało umorzone pismem Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie z 8 maja 1965 roku z “braku dostatecznych dowodów popełnienia przestępstwa”. Uczestniczyłem nadal w działaniach antymoczarowskiej opozycji studenckiej. J. Eisler w książce “Marzec 1968”, Warszawa 1991, s.111-112, zalicza mnie do “bogoojczyźnianego nurtu” tej opozycji.
Związani z Moczarem politrucy dobrze pamiętali o moich poglądach. Jeszcze w 1967 roku, mimo dwóch bardzo popierających moje podanie o stały meldunek w Warszawie pism z różnych instancji naukowych, wchodzących w skład centralnej warszawskiej komisji mieszkaniowej, moczarowiec Kępa, (wówczas sekretarz KW PZPR, później nawet członek Biura Politycznego) zadecydował o odrzuceniu mego podania. Właśnie narażenie się moczarowcom, dominującym w MSW sprawiło, że przez wiele lat nie mogłem wyjechać na Zachód. Jeszcze 9 kwietnia 1979 roku Urząd Miasta Stołecznego Warszawy rozpatrzył negatywnie mój wniosek o przydział promesy na zakup zagranicznych środków płatniczych na wyjazd do Francji. (pismo urzędowe z 9 kwietnia 1979 roku). Pierwszy raz wyjechałem na Zachód dopiero w grudniu 1980 roku. Ponurą groteską jest fakt, że muszę przypominać wszystkie te fakty w związku z kalumniami p. Giertycha.
Oszczercy Giertychowi, nazywającemu mnie moczarowcem, przypomnę, że polemizujący ze mną i występujący w obronie Moczara i moczarowców Jerzy Brochocki napisał w książce “Rewolta Marcowa” (Warszawa 2000, s. 281): Jeszcze o krok dalej poszedł Jerzy Robert Nowak na łamach “Naszej Polski”. Pan Nowak należy niewątpliwie do grona wybitnych znawców stosunków polsko-żydowskich. Zdumiewa więc, że wbrew faktom, dokumentom i wbrew temu, co na temat lobby żydowskiego w Polsce po II wojnie światowej sam pisze, uznał, że marzec 68 był antysemicką nagonką, rozpętaną przez Moczara i jego Partyzantów. Można zrozumieć niechęć pana Nowaka do Gomułki, Moczara i wszystkich komunistów bez względu na dzielące ich różnice. Można zrozumieć tym bardziej, że w okresie poprzedzającym marcową rewoltę pan Nowak (...) brał czynny udział w działaniach zmierzających do obalenia rządów Gomułki. (Podkr. – J. R. N.)
Przypomnę tu, że w lutym 1969 roku byłem świadkiem obrony na jednym z procesów zorganizowanych przez moczarowców przeciwko uczestnikom wydarzeń marcowych. Przypomnę tu, że przez lata 60-te, 70-te i 80-te byłem współpracownikiem jaskrawo antymoczarowskiej “Polityki” zamieszczając w niej wiele artykułów. Gdybym był moczarowcem, ani nie publikowałbym w “Polityce”, ani ona nie zamieszczałaby moich artykułów. Gdybym był moczarowcem, nie byłbym zaproszony pismem sygnowanym przez L. Wałęsę i A. Wajdę na Niezależne Forum Kultury w dniu 1 kwietnia 1989 roku. Tym bardziej oburzające dla mnie są plugawe kalumnie R. Giertycha, insynuujące, iż należałem do moczarowców, a więc zwolenników twardogłowego komunistycznego betonu, ucieleśnianego w postaci sławetnego ministra spraw wewnętrznych, przez którego ludzi byłem prześladowany. Świadome plugawe metody zniesławiania mnie zastosowane wobec mnie przez R. Giertycha, lidera LPR, zmuszają mnie do postulowania, aby każdy z członków Klubu Poselskiego LPR wyraził swe stanowisko w tak ważnej sprawie etycznej. Nie mogę sobie bowiem wyobrazić sytuacji, aby jakakolwiek posłanka czy poseł LPR mogli unikać zabrania głosu w tak podstawowej sprawie, gdy ich lider brutalnie łamie zasady elementarnej chrześcijańskiej uczciwości! To jest kwestia sumienia!
Poznałem wielu wspaniałych ludzi w LPR, pełnych oddania i patriotyzmu, zwłaszcza w organizacjach terenowych LPR, ale także choćby w Waszym Klubie Poselskim. Dlatego tym mocniej przeżywam fakt, że działania Giertycha i jego pretorian wyraźnie prowadzą do rozkładu LPR-u, kolejnego zaprzepaszczenia nadziei wielu tysięcy ludzi. Chciałbym tu tym mocniej zaapelować do Klubu Poselskiego LPR o zwrócenie uwagi na fakty, które powinny być prawdziwymi sygnałami alarmowymi:
1. R. Giertych doprowadził do utraty zaufania do kierownictwa LPR-u ze strony O. Dyrektora Tadeusza Rydzyka i innych osób związanych z Radiem Maryja. A przecież bez wcześniejszego wsparcia ze strony Radia Maryja w żadnym razie niemożliwa byłaby liczna reprezentacja LPR w parlamencie.
2. Giertychowcy oszukali środowiska radiomaryjne i Rodziny Polskiej, podstępnie przejmując LPR dla Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego; nazwa LPR była tylko parawanem dla tych zakamuflowanych intencji. Jestem przekonany, że ogromna część członków LPR nigdy nie dałaby się zdominować przez SND, wiedząc, że ci pseudonarodowcy odrzucają wielką część najcenniejszych polskich tradycji narodowych. Wiedząc, że ci pseudonarodowcy, zgodnie z wzorcami J. Giertycha, odrzucają i piętnują tradycje polskich powstań narodowych jako rzekomego wyniku działań masonerii, depczą tradycje Piłsudskiego i jego Legionów, odrzucają Armię Krajową jako “terrorystyczną” etc.
3. R. Giertycha niejednokrotnie nakryto na kłamstwach – zrobili to m.in. O. Dyrektor T. Rydzyk, posłowie A. Macierewicz i J. Łopuszański, profesorowie: S. Kurowski, R. Broda i ja.
4. Giertych i jego wspólnicy konsekwentnie łamali i łamią wszelkie zasady demokracji wewnątrzpartyjnej w LPR (vide opisywane już szerzej w prasie przykłady, m.in. apel ze Śląskiego LPR, liczne głosy o sytuacji w województwie szczecińskim, lubelskim, pomorskim etc. Skandalem była stosowana przed wyborami samorządowymi (na dwa tygodnie, na tydzień, nawet parę dni przed wyborami) metoda zmieniania decyzjami odgórnymi z Warszawy kolejności miejsc na listach wyborczych w różnych regionach, wstawiania na nie bardzo często ludzi nieznanych i niezasłużonych niczym dla regionu, ale za to cieszących się poparciem giertychowców. “Wodzuś” R. Giertych dąży do stworzenia z LPR partii wodzowskiej, całkowicie zdominowanej przez niego i jego pretorian. Niedemokratyczne praktyki stosowane przez giertychowców dobrze ilustrowały metody “wyborów” delegatów na Kongres LPR-u, odsuwanie wielu już wybranych delegatów, zatajanie w niektórych przypadkach miejsca wyborów etc. Prawdziwym skandalem było podzielenie Kongresu LPR na dwie odległe w czasie części: pierwszą z wyborem nowych władz, a dopiero drugą po kilku miesiącach – z merytoryczną dyskusją na temat pracy LPR. Zapytam, w jakiej demokratycznej partii byłyby możliwe tego typu praktyki, stanowiące odwrócenie kolejności właściwych działań – najpierw merytorycznej oceny efektów działań, a dopiero potem wyboru do władz.
5. Giertychowcy są odpowiedzialni za zniechęcenie i doprowadzenie do odejścia z Klubu Poselskiego LPR licznych osób znanych z kompetencji i patriotycznego zaangażowania w losy kraju, m.in. posłów A. Macierewicza, J. Łopuszańskiego, G. Janowskiego.
6. Giertychowcy są odpowiedzialni za zniechęcenie do LPR licznych osób ze środowisk intelektualnych poprzednio wspierających tę partię (m.in. profesorów R. Brody i S. Kurowskiego, rezygnację prof. W. Bojarskiego z wiceprzewodnictwa Rady Programowej LPR, gwałtowne ataki, które zniechęciły mnie do współpracy z LPR, etc.).
7. Giertych i jego wspólnicy przez nieróbstwo i działanie pozorowane doprowadzili do zaprzepaszczenia takiej inicjatywy jak Polski Komitet Niepodległościowy, podpisy licznych sygnatariuszy z kręgów naukowych wykorzystali wyłącznie jako dekorację dla nagłośnienia własnej pozycji zamiast przejścia do prawdziwie wielostronnej antyunijnej aktywności. Pisaliśmy o tym wraz z prof. S. Kurowskim w liście do kierownictwa LPR wystosowanym 14 lutego 2003 roku. Nie ogłosiliśmy wówczas publicznie tego listu, nie chcąc przed referendum sprawiać jakichkolwiek kłopotów dla image’u LPR.
8. Nader szkodliwym błędem było jakże częste w działaniach R. Giertycha i jego wspólników, zarówno tuż przed wyborami samorządowymi jak i przed referendum akcesyjnym sekciarskie skupianie się na jednej wąskiej opcji politycznej zamiast uwzględniania jak najszerszej współpracy z wszystkimi kręgami politycznymi i społecznymi, myślącymi i czującymi po polsku.
9. Nader skuteczna okazała się wobec giertychowców stosowana przez SLD polityka kija i marchewki. Kijem było ciągłe szantażowanie oskarżeniami w związku ze sprawą Wielkopolskiego Banku, groźba pozbawienia immunitetu jednego z posłów LPR etc., marchewką zaś ciągłe systematyczne nagłaśnianie R. Giertycha w czerwono-różowych mediach (m. in. u tak znanej z niechęci do prawicy M. Olejnik). R. Giertych ze swą “ewolucją” okazał się dla czerwono-różowych mediów świetną okazją dla dzielenia i osłabiania prawicy. Zdumiewające były przykłady głosowania Giertycha i ludzi z jego grupy z poparciem dla inicjatyw korzystnych tylko dla środowisk postkomunistycznych (usunięcie A. Macierewicza z kierownictwa komisji sejmowej, etc.). Wręcz szokujące dla mnie były uzyskane na Podkarpaciu informacje o odpowiedzialności posła Wrzodaka za uniemożliwienie rządów prawicy na Rzeszowszczyźnie i przejęcia tam władzy przez środowiska postkomunistyczne. Ciekawe, jakie wytłumaczenie w tej sprawie może dać poseł Wrzodak. Z różnych województw otrzymałem informacje o tolerowaniu, a nawet wspieraniu przez giertychowców na różne funkcje w LPR ludzi wywodzących się ze środowisk PZPR-owskich. Czy chodzi tu o to, by osoby tego typu, mające lewicowe “haki” w życiorysie będą o wiele bardziej posłuszne naciskom giertychowców niż ludzie ze środowisk radiomaryjnych czy Rodziny Polskiej?
10. Giertychowcy wyraźnie skupiają się na kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego zamiast przygotowywać rzecz dziś największą – zbilansowanie obrazu stanu Polski w negocjacjach z UE, pokazanie drastycznego pogorszenia warunków dla Polski w różnych dziedzinach, co spowodowałoby dalsze “przebudzenie” w kręgach oszukanych zwolenników UE.
11. Zdumiewające jest, że “narodowiec” R. Giertych coraz bardziej zbliża się w kierunku “Gazety Wyborczej”. Poza wywiadem dla tej gazety, ogromnie wprost ustępliwym wobec michnikowców, zgodził się na uczestniczenie w spotkaniu liderów opozycji anty-SLD-owskiej w “Gazecie Wyborczej”. Od kiedy to forum redakcji “Gazety Wyborczej”, dziennika przyjaciela Kwaśniewskiego – Michnika jest najlepszym forum dla opozycji? Ciekawe, że tak właśnie antynarodowa “Gazeta Wyborcza” występowała w obronie “narodowca” R. Giertycha przeciwko R. Brodzie i mnie. Ciekawe, że “narodowiec” R. Giertych w wywiadzie dla “Racji Polskiej” zaatakował “nacjonalizm i antysemityzm”, dziwnie milcząc o, o wiele niebezpieczniejszej dla Polski, sprawie ofensywy antypolonizmu. Ciekawe, że “narodowiec” Giertych wraz ze swymi ludźmi poświęca tyle energii na szkalowanie mnie, a więc osoby, która dziś w Polsce robi więcej niż ktokolwiek inny dla zwalczania antypolonizmu. Czy przez te działania R. Giertych chce się szczególnie mocno zasłużyć swym nowym protektorom? Ciekawe, ile kosztowały dotąd LPR wydatki na artykuły i ulotki mnie szkalujące?!
12. Giertychowcy zmarnowali szanse w sytuacji tak ciężkiego kryzysu gospodarczego i społecznego na stworzenie z LPR-u głównej partii protestu. Cóż chcieć jednak od R. Giertycha, który publicznie głosi hasło poparcia dla podatku liniowego, a więc podatku korzystnego tylko dla bogatych kosztem biednych?
13. R. Giertychowi radzę, by w poszukiwaniu osób współdziałających ze środowiskami komunistycznymi zajął się samym sobą i swoją rodziną. By przypomniał sobie rolę odegraną przez niego i innych “narodowców” w niegodnym, bezmyślnym wspieraniu na prezydenta RP b. komunistycznego generała T. Wileckiego. Giertychowcy okazali się tu szczególnie “realistyczni” – ulubiony przez nich komunistyczny generał otrzymał zaledwie 1 procent głosów. Ojciec R. Giertycha, poseł M. Giertych należał, jak wiadomo, do osławionej Rady Konsultacyjnej przy gen. Jaruzelskim i jeszcze w 1989 roku obstawał za utrzymaniem Układu Warszawskiego. Dziadek R. Giertycha – J. Giertych, sławiony jako główny autorytet giertychowców, przed wojną wysławiał “prężny zdrowy hitleryzm”. Po wojnie zaś – w 1956 roku piętnował powstanie robotników poznańskich, twierdząc, że przywódcy tego powstania powinni być rozstrzelani. W 1959 roku był współautorem sławetnego “Listu do Chruszczowa”, kompromitującej oferty współpracy z ZSRR w dobie jego największej agresywności. Później piętnował uczestników buntu w obronie krzyża w Nowej Hucie, piętnował “Solidarność” z 1981 roku i głosił poparcie dla stanu wojennego. Jeszcze w 1986 roku przebywając w Londynie, w wydanym tam III tomie swych dziejów Polski, szkalując AK i Powstanie Warszawskie, a za to skrajnie wybielając rolę ZSRR w 1944 i 1945 roku. Szanownym Paniom Posłankom i Posłom z LPR gorąco radzę zajrzeć jak najszybciej do tej lektury – jest ogromnie pouczająca i wstrząsająca zarazem.
Gorąco pozdrawiam członków Klubu Poselskiego LPR z nadzieją, że wszyscy oni zdecydują się na zajęcie stanowiska wobec tak niegodnego zachowania obecnego niesławnego lidera LPR – R. Giertycha. Mam nadzieję, że ukrócą jego, tak szkodliwe dla Polski, działania, zanim będzie za późno, zanim nie doprowadzi do samounicestwienia LPR-u.
JERZY ROBERT NOWAK
Warszawa, 8 I 2004 r.
Tekst nadesłany 13-01-2004