Piotr Jaroszyński

 

ELITY

 

Felieton z cyklu "Myśląc Ojczyzna" wygłoszony w Radio Maryja

 

 

 

Szczęść Boże!

 

Jedną z najwiekszych bolączek polskiego życia społecznego rzutującego na życie polityczne, ekonomiczne i kulturalne jest brak elit. Słowo elita pochodzi z łacinskiego: eligo, eligere, które znaczy wybierać. A więc elita, byłoby to środowisko wybrane, środowisko wyróżniające się, wyższe ponad przeciętną. I takie jest francuskie znaczenie słowa elite, które właśnie jako elita przeszło do innych języków europejskich.

 

Kiedy jednak dokładniej przyglądamy się pojęciu elity, widzimy, że sprawa zaczyna się nieco komplikować. Co bowiem decyduje o przynależności do elity, do bycia elitą? Czy w grę wchodzi pochodzenie, czy wykształcenie, czy wychowanie, czy wyjątkowe talenty, czy elita jest tylko narodowa, czy można mówić też o elitach międzynarodowych? A jeśli elity są międzynarodowe, to czy kosztem rezygnacji z przynależności do własnego narodu? Czy do elity należeć mogą tylko humaniści, czy również naukowcy, lekarze, inżynierowie a nawet biznesmeni? W jaki sposób doprowadzić dziś do wykreowania polskich elit? Otóż, jeżeli problem zaniku polskich elit jest jednym z najważniejszych problemów, bez którego rozwiązania nie da się uratować substancji naszego narodu i państwa, to na te pytania musimy sobie odpowiadać.

 

Co znaczy dziś należeć do elity? Przede wszystkim to znaczy byc człowiekiem znanym, powszechnie znanym. We współczesnym świecie role upowszechniania osób pełnią media, zwlaszcza media masowe. Jeśli więc w świadomości społecznej obecne są różne postacie jako należące do elity, to nie ulega watpliwości, że postacie te wryły się  w pamięć i wyobraźnię za pomocą mediów. To masowe media odpowiednio długo i z określoną częstotliwością ukazują twarz, sylwetkę, cytują wypowiedzi, pozwalają zabrać głos i przytaczają o niej opinie. Robią to tak systematycznie i w takiej skali, aż wreszcie dana osoba zaczyna w świadomości społecznej w sposób odbierany jako naturalny należeć do elity.

 

Nie można należeć do elity jeśli nie jest się człowiekiem powszechnie znanym. A bez lansowania w mediach masowych nie jest sie powszechnie znanym. Każdy, kto odrobine się nad tym zastanowi, wysnuje od razu kilka wniosków. Elita dziś nie powstaje naturalnie - jest kreowana przez masowe media. A media masowe sa pod szczególnym nadzorem polityków, ideologów i ludzi biznesu. W związku z tym mechanizm kreowania elit i w konsekwencji uzyskania statusu przynalezności do elity w cale nie jest społeczny, oddolny, ale jest zaprojektowany odgórnie przez tych, którzy decydują o promowaniu kogoś w mediach. Bez takiej promocji, nie będzie się człowiekiem powszechnie znanym, a tym samym nie będzie się należeć do elit.

 

Ukryty mechanizm medialnego kreowania elit stoi u podstaw społecznej świadomości uznającej kogoś za elitę lub nie. Efekt jest taki, że masy wspólnie znają pewne grono ludzi i traktują je jako elitę kraju. Telewizyjny dziennikarz, telewizyjny sportowiec, telewizyjny polityk, telewizyjny aktor, telewizyjny ekspert, telewizyjny profesor, gazetowy poeta i gazetowy teolog. Masowe myślenie jest następujace: jeżeli kogoś tak często pokazują, o nim mówią, czy go cytują, to musi to być ktoś wyjątkowy, a więc elita. Jeżeli już kogoś nie pokazują, to znaczy, że jest już słaby i wypadł z elity; można o nim zapomnieć. To, tak silne związanie elity z masowymi mediami posiada szereg realnych konsekwencji.

 

Z jednej strony, przy dzisiejszym i stale postępującym stanie techniki, media moga wylansować nieomal kogokolwiek. Koślawego zrobią prostym, jąkałę uczynią złotoustym, kłamcę - okazem szczerości, złodzieja - filantropem, nieuk okaże się światowej sławy ekspertem, a brzydula dzieki pomocy wizarzystki i odpowiedniemu ujęciu kamery, wyglądać będzie jak pierwsza dama z wyspy Rodos. Z drugiej strony ludzie, którzy autentycznie reprezentują sobą poziom ponad przeciętny, którzy dzięki zdolnościom, wyksztalceniu i pracy, coś osiągnęli, a nade wszystko, reprezentują sobą naprawdę wysoki poziom, nie będą należeć do elit, ponieważ nie są znani, bo nie zauważyły ich masowe media. I tu jest nasz dramat.

 

Dobijamy się o polskie elity. Owszem, elity nasze mordowali Niemcy, Sowieci, a potem UB, ale nie wymordowali wszystkich, a poza tym narastają ciągle nowe pokolenia.

 

Niemożliwe, aby w sześćdziesięciomilionowym narodzie nie było ludzi ponad przeciętnych, ludzi którzy mogliby służyć innym i być dla nich wzorem. Ci ludzie są, ale mechanizm kreowania elit, jest tak sprytnie wymyślony, że elita powstaje sztucznie i nie na użytek narodu, raczej przeciwko narodowi.

 

Zasadniczy problem polega więc nie na tym, że nie mamy prawdziwych elit, lecz na tym, że ci którzy mogliby być elitą nie są powszechnie znani. Co więcej, ci którzy mogliby być elitą nie wiedzą jak bardzo są narodowi potrzebni. Elity nie spadną z nieba, nie spadają też z telewizorów - to sa niektórzy z nas. Realne zadanie, jakie przed nami stoi, to mieć racjonalny stosunek do telewizyjnych pseudo-elit, to promować i wspierać, choćby lokalnie, osoby wyróżniające sie talentem i pracowitością, to sukcesywnie odzyskiwać wpływ na masowe media aby nie pozostawały wyłącznie w obcym, polskiej racji stanu, ręku.

 

Są elity w Polskim narodzie, te elity trzeba dla narodu odzyskać.

 

 

Szcześć Boże!

 

Piotr Jaroszyński.