Krzysztof Janiewicz
Ktoś tu jest niedoinformowany
Pani Ewa Haczyk, rzeczniczka UKIE, w odpowiedzi na wypowiedź p. P. Romana Giertycha stwierdziła, ze nie ma on racji twierdząc, że wystąpienie z Unii Europejskiej jest niemożliwe. Stwierdziła p. Haczyk, raczej gołosłownie, że z Unii Europejskiej można wystąpić po przeprowadzeniu referendum, według wyników którego większość obywateli danego kraju życzy sobie z Unii wystąpić.
Na poparcie swojego stanowiska przytoczyła ona raczej mętne argumenty, które można określić jako „pobożne życzenia”, na temat respektowania przez Unie Europejska woli Narodów, wolności, suwerenności, demokracji i innych wzniosłych haseł. Natomiast zapomniała, że Unia wcale nie jest tworem demokratycznym w potocznym tego słowa znaczeniu, ponieważ Komisja Europejska nie jest wybieralna, lecz pochodzi z nominacji, a z tą wolą Narodów i suwerennością również ma kłopoty, ponieważ jej celem nadrzędnym jest utworzenie jednego narodu, europejskiego, i utworzenie jednego państwa, tj. Państwa europejskiego, lub w najlepszym wypadku Stanów Zjednoczonych Europy.
Pominęła również niezwykle ważną kwestię, że takie referendum musi być rozpisane przez rząd danego kraju. Według danych Eurostatu, bardzo mało entuzjazmu dla udziału swojego kraju w Unii Europejskiej deklarują Brytyjczycy ( 31 proc. za), a nikt tam żadnego referendum na temat wystąpienia z Unii nie rozpisuje.
Jednakże w świetle wypowiedzi p. Haczyk, o wiele ważniejszą jest wypowiedz Romano Prodi, prezydenta Komisji Europejskiej, który w swojej wypowiedzi 09.01.01. wyraźnie stwierdził, że członkostwo w tzw. Strefie Euro (Eurozone), jest „nierozerwalnym małżeństwem” oraz „po przystąpieniu do Strefy Euro, opuszczenie jej jest raczej niemożliwe”. (Euobserver, 10.01.2002 „Prodi: Eurozone membership is eternal marriage”
http://EUobserver.com/index.phtml?selected_topic=9&action=view&article_id=4743)
Myślę, że Romano Prodi, ze względu na zajmowane stanowisko, ma nieco większe rozeznanie w sprawach UE niż p. Haczyk. W tym samym wydaniu Euobserver, w artykule zatytułowanym „No euro opt-out to applicant countries”, doniesiono, że kraje ubiegające się o członkostwo w Unii, będą zmuszone do zaadoptowania waluty Euro. Nie będą one miały tej samej możliwości co Wielka Brytania, Dania czy tez Szwecja. Z krajów 15-ki, tylko dwa kraje, Wielka Brytania i Dania mają zagwarantowaną Traktatem z Maastricht wolność wyboru waluty i ewentualne przejście do strefy euro na podstawie narodowego referendum.
***
http://dziennik.pap.com.pl/polskawswiecie/20020110175923.html
Haczyk: referendum umożliwia wycofanie się z UE Rzeczniczka UKIE
Ewa Haczyk powiedziała w czwartek PAP, że ewentualne opowiedzenie się społeczeństwa w referendum przeciwko pozostawaniu w Unii Europejskiej umożliwiłoby Polsce opuszczenie Unii. Haczyk przypomniała, że "w art. 6 Traktatu o UE stwierdza się, że Unia oparta jest na zasadach wolności, demokracji, poszanowania praw człowieka, podstawowych wolności, praworządności, zasad wspólnych państwom członkowskim". Podkreśliła, że UE przestrzega tożsamości narodowej państw członkowskich.
Zdaniem Haczyk, jeśli społeczeństwo danego państwa członkowskiego Unii wyrazi w referendum wolę np. wystąpienia z niej, to "można a priori założyć, że Unia - kierując się obowiązkiem przestrzegania powyższych zasad, czyli demokracji, praworządności poszanowania tożsamości narodowej - umożliwi takie rozwiązanie". "Unii nie można zarzucić tego, że mogłaby nie uznać wyniku referendum" - podkreśliła rzeczniczka.
Haczyk jest zdania, że UE - odwołując się do swoich wartości - musiałaby uznać ten wynik "za suwerenny i autonomiczny dla danego państwa członkowskiego oraz zobowiązujący ją do respektowania". Według rzeczniczki UKIE, nie ma więc racji poseł Roman Giertych (LPR) mówiąc, że referendum nie może stanowić podstawy do wyjścia z UE.
Podczas czwartkowej debaty w Sejmie, Giertych zarzucił minister ds. europejskich Danucie Huebner, że nie zna prawa międzynarodowego, gdy mówi, że wyjście z UE byłoby możliwe po przeprowadzeniu referendum, w którym społeczeństwo opowiedziałoby się za wystąpieniem ze wspólnoty. Poseł powołał się przy tym m.in. na odpowiedź Huebner na pytanie Ligi o możliwości wyjścia z UE, której zdaniem - jak relacjonował - jest to możliwe w przypadku np. "zmiany okoliczności zewnętrznych, istotnych okoliczności, które niekiedy w prawie międzynarodowym występują". "Twierdzenie pani minister Huebner, która kilka dni temu na konferencji prasowej stwierdziła, że taką istotną okolicznością może być nowe referendum w Polsce, w którym naród opowiedziałby się przeciwko dalszemu trwaniu Polski w Unii, jest świadectwem tego, że nie zna ona umów międzynarodowych i prawa międzynarodowego" - uważa poseł LPR.
Giertych podkreślał, że "Traktat wiedeński, który mówi o wypowiadaniu traktatów międzynarodowych, wyraźnie stwierdza, że ta zmiana okoliczności zewnętrznych musi wynikać z zewnątrz, a nie z wewnętrznej woli jednej ze stron traktatu". Haczyk przyznała, że trzeba byłoby zdefiniować pojęcie "okoliczność zewnętrzna", bo w takich dyskusjach ważna jest precyzyjna definicja używanych pojęć. "Ale jeżeli chodzi o uznawanie wyników referendów przez UE, to należy odwołać się do wartości, na jakich Unia jest zbudowana. W myśl tych zasad Unia musi respektować wynik referendum, które jest wyrazem woli narodu" - podkreśliła rzeczniczka UKIE.
Krzysztof Janiewicz, Australia
http://www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/