Rekolekcje adwentowe dla rolników 19-22.12.2002 w Godziszowie k. Janowa Lubelskiego
Homilia bp Edwarda Frankowskiego
Czwarta tajemnica światła - Przemienienie na górze Tabor
Polsko, obudź się!
Najmilsi w Chrystusie Panu siostry i bracia, kochana Rodzino Radia Maryja.
Jak żywa monstrancja niesie w swoim łonie Pani Adwentu blask Prawdy.
Podczas tych rekolekcji adwentowych idziemy z Maryją, Niewiastą nadziei, przedzieramy się przez mroki zła grzechu, które chce niszczyć wszelkie dobro, chce niszczyć Boże dzieło, Boże życie, chce nas całkowicie zniszczyć. Potrzebna jest nam wzmożona czujność adwentowa przez udział w tych rekolekcjach. Wołają do nas prorocy, woła kaznodzieja adwentowy święty Jan Chrzciciel, woła święty Paweł. Rozumiejcie chwilę obecną - teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliższe nam niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się odsunęła, a przybliżył się dzień.
Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie, jak w jasny dzień, nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości, ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało dogadzające żądzom.
Zaplanowana demoralizacja
Jakże cieszymy się i dziękujemy Ojcu Świętemu za dodane do różańca tajemnice światła! To na te czasy były one potrzebne. Szatańska moc uderza dziś szczególnie w rodziny, tam sieje najwięcej zamętu i chce, żeby tam było najciemniej.
Najpierw postanowiono zniszczyć duszę polskiej matki, kobiety, i jej naturalne dążenie do posiadania rodziny, do posiadania dzieci. Młodym rodzicom bezbożna propaganda stawia alternatywę "albo - albo": "albo samochód - albo dziecko", "albo dziecko - albo wyjazd za granicę", "albo opieka nad chorą matką - albo eutanazja i zwiedzanie świata". Bezbożni władcy tego świata postanowili przeprowadzić plan, by wykorzenić już w dziecku naturalną miłość i szacunek do rodziców, do starszych. Mają przecież doświadczenia z hitleryzmu i komunizmu - z janczarami, gestapowcami, enkawudzistami i różnego rodzaju katami. Dlatego ateizm i liberalizm planują wychowanie dzieci nie przez rodziców, a przez partnerów homoseksualistów, a więc bez rodziny i nie dla rodziny,! aby pozbawić ich doświadczeń prawidłowej miłości rodzinnej i chrześcijańskiej. Za wszelką cenę chcą oderwać młodzież od Chrystusa i Kościoła przez jej demoralizowanie.
Ksiądz Antoni Balcerzak wczoraj na spotkaniu z młodzieżą w Rozmowach niedokończonych zauważył i powiedział mi dzisiaj: "jaka czysta i zdrowa jest ta młodzież, jaka ona jest autentyczna, jak się wspaniale z nimi rozmawia, bo mają sumienia niezafałszowane, bo są tacy, jacy są, i zawsze są sobą".
A dzisiaj niszczy się autorytet Kościoła, autorytet kapłanów, przekazując bardzo często kłamliwe paszkwile i poświęcając na to ogromne sumy pieniędzy, jak choćby ten paszkwil na Radio Maryja. Cała ta agresywna propaganda przeciw moralności chrześcijańskiej, przeciw przykazaniom Bożym, cała agresywna propaganda pornograficzna i porno edukacja szkolna zmierza do tego, aby przepoić młodzież przekonaniem, że normy moralne głoszone przez Kościół katolicki i tradycję chrześcijańską ograniczają wolność. Tymczasem pieniądz, mówią, jest główną siłą i głównym narzędziem do urabiania i modelowania całych narodów i społeczeństw. To media będą modelować życie ludzkości. Tacy będą ludzie, jaki wzór będzie dawała telewizja, radio, prasa i wszelkie środki przekazu. Pieniądz ma rządzić światem. Dlatego banki i im podobne obiekty muszą być wspaniałe, bo to mają być współczesne świątynie, świątynie przyszłości.
W tych świątyniach - bankach, zagnieździły się prawdziwe prastare demony lichwy światowej, które wysysają do końca krew państw i narodów zadłużonych, bez litości ściągają z nich długi. Ileż my już lat spłacamy te długi, kiedyż będziemy w stanie pozbyć się ich i zależności od tych, u których jesteśmy zadłużeni. Pieniądze się rozeszły, a zależność została. I dzisiaj my to czujemy. Za tymi, którzy posiadają ogromne pieniądze, ukrywają się potworne podmioty oligarchii ekonomicznej, finansjera światowa, która chce kierować państwami, prezydentami, premierami, szefami mediów, wojną, p! okojem. Słowem, pieniądz ma rządzić wszystkim. Wielu poddało się temu liberalizmowi ideologicznemu i opanował ich demon burzenia i grabienia. Wielu z nich przemieniło się w bezkarnych szabrowników. W myśl zasady: bierz, co kto może, nawet i uczciwi dali się na to nabrać, bo jak to wszystko mają zabrać złodzieje, mnie się też coś należy, doprowadzają do ruiny gospodarczej i duchowej.
Ci, których opanowała pazerność i zachłanność na pieniądz, tak nas rujnują, rozgrabiają, jak tylko mogą, garną do siebie, co mogą. I taką zrujnowaną Polskę w końcu chcą podrzucić Unii Europejskiej, aby Unia to wszystko zalegalizowała, złodziei osłoniła przed odpowiedzialnością karną.
Każdy idzie na referendum
Świat z uwagą obserwuje, jak się zachowa Polski Naród, katolicki Naród, w najbliższym referendum dotyczącym Unii Europejskiej. Pamiętamy, pierwsze referendum po wojnie sfałszowano i ogłoszono nam, że Polacy powiedzieli komunistom "trzy razy tak". Drugie referendum to było uwłaszczeniowe, wielu je zlekceważyło. Oszukani przez media, przez środki przekazu, zadecydowali, że nie bierzemy udziału w referendum, nie bierzemy udziału w naszej własności. Własności przez nas wypracowanej w pocie czoła za głodowe pensje od wojny.
Dziś patrzymy z bólem, co robią z naszą własnością. Stocznia, Tormięs, Ożarów, STOEN, ziemie nasze dla obcokrajowców, a co dla Polaków? To są tylko nieliczne przykłady. Nie byłoby tego, gdyby Naród Polski nie zlekceważył referendum uwłaszczeniowego, gdyby własność wypracowana przez Naród była każdemu przypisana. Tymczasem wielu dało się oszukać środkom przekazu, a oni dziś szydzą sobie: nie chcieliście być gospodarzami, to my wami zagospodarzymy. Z kolei jako ! Naród Polski będziemy głosować na najbliższym referendum na temat Unii Europejskiej.
Pytamy: czy wolno nam lekkomyślnie, lekceważąco podejść do tego referendum? Już dzisiaj trzeba się zastanowić, jak zagłosujemy. Czy wiemy, na co głosujemy? Czy zdajemy sobie z tego dobrze sprawę? Czy wiemy, że decydujemy i to na długo? A może na zawsze zdecydujemy o naszym losie, o losie naszych dzieci, wnuków, o przyszłości naszego domu ojczystego?
Zadecydujemy, jaka przyszłość czeka wieś, polskie rolnictwo. Norweski przykład referendum Świeże, trzeźwe widzenie mają często ludzie młodzi, którzy nie niosą na sobie garbu smutnych, strasznych doświadczeń przeszłości.
Ksiądz kardynał Stefan Wyszyński mówił, że Żydom wystarczyła jedna noc, aby wyjść z niewoli egipskiej, ale żeby niewola wyszła z Żydów, trzeba było aż 40 lat pobytu na pustyni. Taką cenę płaci się za zniewolenie umysłów i serc. Nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.
W 1972 roku młoda, bo zaledwie 23-letnia Norweżka Anna Euger uchroniła Norwegię przed niewolą UE. Jako absolwentka socjologii zaniepokoiła się manipulacją sondażami, dowiedziała się, jakie są prawdziwe wyniki i jak były one fałszowane i kłamliwie podawane do wiadomości publicznej mieszkańcom Norwegii. To był dla niej szok. Przeżyła wstrząs, bo na pół roku przed referendum aż 70 proc. Norwegów opowiadało się za przystąpieniem Norwegii do UE.
Pani Anna uznała, że stało się to z powodu manipulacji mediów, które nie brały strony narodu, tylko miały własne interesy finansowe. Postanowiła więc przeciwdziałać. Ponieważ była to bardzo energiczna dziewczyna, wykorzystała swoje koleżeńskie znajomości ze szkoły. Zorganizowała we wszystkich gminach Norwegii grupy patriotyczne, które szybko stały się zalążkami stronnictwa Centrum - patriotycznego ugrupowania o opcji chrześcijańsko-ludowo-narodowej.
Rozpoczęto gorliwą działalność, rozwinięto wielką edukację narodową, otwierano wszystkim o! czy na prawdę o Unii Europejskiej, opracowano odpowiednie książki, broszury, ulotki. Odbywały się liczne spotkania, dyskusje. W wyniku tych działań liczba euroentuzjastów szybko zmniejszała się. Gdy przyszło do referendum, liczba zwolenników stopniała z 70 proc. do 46 proc., a więc 54 proc. Norwegów odrzuciło wstąpienie do Unii Europejskiej.
W roku 1994, czyli 24 lata później, powtórzono referendum, ale i tym razem Norwedzy odrzucili ofertę przystąpienia do Unii Europejskiej, tylko że liczba tych, co odrzucili, była znacznie większa. Walka była bardzo trudna. Euroentuzjaści mieli pieniądze, media, a pani Anna miała za sobą gorące serca tych, którzy kochali swoją Ojczyznę, i bardzo skromne środki pochodzące z tzw. wdowiego grosza. Nie chcieli dopuścić do tego, aby ktoś obcy dyktował im, co mają robić w swoim własnym domu, co mają robić z ich własną gospodarką, z ich własną kulturą, przez całe pokolenia wypracowaną. Chcieli zachować swoje dziedzictwo narodowe, kulturowe, religijne, dziedzictwo swoich ojców.
Norwegowie, obudzeni przez panią Annę i przez założony przez nią ruch patriotyczny Centrum, nie chcieli zgodzić się na tak upokarzające warunki przystąpienia do Unii Europejskiej.
"Poddajcie się nam, oddajcie nam swój majątek, to my będziemy wam pomagać i będziemy się wami opiekować." "Dziękuję za taką opiekę" - powiedziała.
Norwegowie nie chcieli zgodzić się na globalizację władzy, która prowadzi do totalitaryzmów, konfliktów i do terroru. Norwegowie nie chcieli, aby o losach narodu decydowali bezduszn! i biurokraci, najbogatsi ludzie świata, tzw. finansjera światowa. Dzięki działalności ruchu patriotycznego pani Anny Euger Norwedzy w porę ocknęli się i wybrali suwerenność już 30 lat temu. I utrzymują dobre stosunki gospodarcze i z Unią Europejską, i z niemal wszystkimi krajami świata, a gospodarka norweska wspaniale się rozwija. Norwegia ma wysoką stopę życiową, wspaniałe osiągnięcia oświatowe i kulturowe, 40 proc. młodzieży norweskiej kończy studia wyższe, a u nas dotychczas zaledwie 7 proc.
Kłamstwa bogatych
Pani Anna, dzielna absolwentka studiów socjologicznych, miała wtedy 23 lata. Była córką rolnika, a więc wiejską dziewczyną, zdrowo myślącą. Dzisiaj, po tych prawie 30 latach, stała się wielkim autorytetem. Przez 3 lata była ministrem kultury i wicepremierem rządu Królestwa Norwegii. Jest matką trojga dzieci, działa też na rzecz obrony życia poczętego, jest szefem norweskiego ruchu antyaborcyjnego. Ta dzielna dziewczyna odważyła się zedrzeć maskę i pokazać narodowi prawdziwe oblicze Unii Europejskiej.
Tak jak to czyni w Polsce obecnie Carl Beddermann, doradca Unii Europejskiej, którego wyrzucono właśnie za to, że demaskował kłamstwa bogatych.
W stolicy Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, Brukseli, znajduje się wstrząsający pomnik, upamiętniający ofiary I i II wojny światowej. Przedstawiony zbrodniarz czy ludobójca z mieczem w ręku zdejmuje maskę i pokazuje prawdziwe oblicze. 4 lutego 1998 r. w pobliżu tego pomnika odbyła się gigantyczna manifestacja uczniów, młodzieży studenckiej, młodzieży robotniczej, urzędniczej przeciwko polityce finansowej i gospodarczej unijnego rządu w Brukseli. Wielu młodych w czasie demonstracji przebrało się jak w karnawale. Ale nie było żadnego uśmiechu, tylko ból i rozgoryczenie. Młodzi w togach sędziowskich piętnowali bezprawie, zgubną dla młodych Belgów gospodarkę, doktrynerskie funkcjonowanie wielu prawideł unijnych. Dziewczęta były w strojach żałobnych, twarze zakryły kirem lub woalką, chłopcy nieśli trumny, krzyże, wieńce dedykowane unijnym liderom, którzy, według młodzieży, już dawno powinni złożyć swe urzędy, za ich bezduszność i biurokrację.
Polskie media całkowicie przemilczały tę tragikomedię, a raczej gigantyczny dramat tysięcy młodych Belgów. Tak zaczyna się koniec europejskiego raju, wyśnionego przez wspólnotę kapitalistów, a rozpoczyna się inna wojna, w skutkach może groźniejsza od wojen światowych, gdy bez jednego wystrzału wymordowano w Europie miliony niewinnych dzieci w łonach matek.
Teraz przychodzą uzdrawiać wolność pedofile, homoseksualiści, lesbijki, narkomani, gorszyciele z filmów i z telewizji, z prasy brukowej. Oni mają nas wyzwalać! Oni mają nas uczyć wolności! Po nich odsłonią się i zdejmą maski prawdziwi "przyjaciele" wolności rodzaju ludzkiego. I okaże się, kto za tym stoi.
Chociaż są naciski, wabienie i znowu naciski, my wiemy dobrze, że ani jedna marka, ani jeden frank czy teraz euro pochodzące z pomocy nigdy nie są dawane bezinteresownie. Trzeba o tym dzisiaj pamiętać. Przemiany muszą być rzetelne
Przychodzi nam z pomocą czwarta tajemnica światła - Przemienienie Pana Jezusa na górze Tabor.
Na te wszystkie nasze trudności i wątpliwości możemy w świetle tej tajemnicy dostrzec, że podstawą prawdziwych przemian w Polsce i w Europie nie może być ciągłe zdejmowanie i nakładanie masek. Tu nic nie może być udawane, utajniane, gdzie tylko niektórzy są wtajemniczeni, a wszyscy inni nie mogą o tym wiedzieć. Przemiany muszą być rzetelne i prawdziwe, muszą być dobre dla wszystkich, a nie tylko dla niektórych. Zwłaszcza młodzi nie lubią udawania i maskowania we wszystkich przejawach życia, tak jak Adam po grzechu schował się przed Panem Bogiem w zarośla. Maskowanie to jest takie chowanie się w zarośla przed Panem Bogiem, to jest udawanie, zakłamanie, czyli zrywanie więzi z Bogiem i z ludźmi. Na tym polega grzech, który zawsze osłabia, niszczy zaufanie, zrywa więzi z Bogiem i z ludźmi, bo grzech jest zdradą Boga, ludzi i samego siebie.
Grzech jest podobny do zburzonego mostu. Kontakt między brzegami jest niemożliwy, gdy zburzony zostanie most. Żeby go odbudować, potrzebna jest praca na jednym i na drugim brzegu. Kto zniszczył most, musi przeprosić i poprosić o możliwość jego odbudowania. Jeśli przeproszenie będzie szczere, odbudowanie mostu jest możliwe.
Tak jak ojciec wychodzi naprzeciw syna marnotrawnego i spotykają się w połowie drogi. Syn marnotrawny wybiega naprzeciw ojca. Ojciec miłosierny, przebaczający, wychodzi naprzeciw marnotrawnego syna. To właśnie Jezus rzucił most między Bogiem a ludźmi, pojednał nas z Bogiem przez swoją Mękę i Śmierć na Krzyżu, uobecnianą w Eucharystii, w niedzielnej Mszy Świętej, w codziennej Mszy Świętej, i w tej, w której uczestniczymy.
Toteż źródłem i wzorem dobrych przemian ma być Przemienienie Pańskie, Jezus, który ma moc być źródłem dobrych i prawdziwych przemian w Polsce i w Europie. Świadkowie Przemienienia Pańskiego, rzuceni przed Panem tak jak Szaweł pod Damaszkiem widzą światło Chrystusa.
"Szawle, Szawle, czemu Mnie prześladujesz?"
Bo nie można wierzyć ludziom, którzy nie chcą się nawrócić do Chrystusa. Nie można wierzyć ludziom, którzy nie chcą zmienić swego życia, nie chcą tworzyć dobrych przemian. Apostołowie: Piotr, Jakub i Jan, zrozumieli, że Jezus jest Kimś więcej niż ich Mistrzem i Nauczycielem. Na górze Tabor widzą, że On jak Mojżesz i Eliasz należy do świata niebieskiego, nie tylko do tego ziemskiego. Bo to jest Syn Boży, "Syn Mój umiłowany - mówi Ojciec Niebieski - Jego słuchajcie". Ewangelista, opisując to zdarzenie, kieruje je do Kościoła, do tych, którzy uwierzyli w Chrystusa. Jest to wezwanie do wiary: "Jego słuchajcie, to jest mój Syn Umiłowany".
Jezus jako Mesjasz przez swój Krzyż chce nas wyzwolić z wszelkiej niewoli grzechu. Jezus jest Mesjaszem, ale nie graczem politycznym, ażeby tylko schlebiać ludziom i zwodzić. Jezus brzydzi się taką postawą. I dlatego On przychodzi, ażeby nawet i takich nawracać. On jest prawdziwym Sługą Bożym i Synem Człowieczym, który bierze na siebie winy wszystkich ludzi. Jego uwielbienie i chwała łączy się nierozerwalnie z Męką i Krzyżem.
Historia Przemienienia na górze Tabor miała miejsce w drodze na Krzyż, na Kalwarię, w drodze do Jerozolimy, gdzie Jezus miał być skazany i stracony. Ewangeliści chcieli najpierw pouczyć, że konieczne są cierpienia i śmierć Chrystusa, ale po cierpieniach, odrzuceniu i zabiciu nastąpi prawdziwe Zmartwychwstanie. I w Krzyżu rozbłysła wola Ojca. Do dźwigania tego Krzyża wezwał Jezus swoich uczniów. Przemienienie było dla nich lekcją, że cierpienie, krzyż są konieczne, ale u kresu nie jest śmierć i nicość, lecz spotkanie z Ojcem w chwale Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia.
Droga Jezusa jest drogą wszystkich Jego uczniów. Kto nie chce iść tą drogą, za Chrystusem dźwigającym Krzyż, nie nadaje się do Królestwa Niebieskiego i nie jest Jego uczniem. Bo tylko przez krzyż idzie się do chwały. Rozumiemy teraz, dlaczego cierpimy.
Ojciec Święty Jan Paweł II tajemnicę Przemienienia Pańskiego nazwał ikoną, czyli obrazem chrześcijańskiej kontemplacji. Przemienił się wobec nich. Twarz Jego zajaśniała jak słońce. Apostołowie: Piotr, Jakub i Jan, są jakby porwani pięknem swego Odkupiciela. Utkwić wzrok w Chrystusowym obliczu. Rozpoznać Jego tajemnicę w zwyczajnej, bolesnej drodze, Jego człowieczeństwa, aż ujrzy się Boski blask objawiony ostatecznie w Zmartwychwstałym, w Jego Zmartwychwstaniu. Trzeba nam więc kontemplować oblicze Chrystusa przemienionego na górze Tabor, aby jak Apostołowie nabrać odwagi, nadziei i mocy, i razem z Chrystusem trzeba nam przejść przez krzyż do zwycięstwa, do zmartwychwstania.
Amen.