Ojczyzna.pl

  

19 listopada, 2003

     

  

Nieistotny wybryk natury

    

  

Kolesie, łapy precz od Polski!

   

  

    Drodzy Państwo!

  

Każdy uważny obserwator polskiej sceny politycznej, jeśli ten cyrk można jeszcze nazwać polskim, zauważy, że wszystkie, ale to wszystkie komentarze, oceny, przewidywania i sondaże obracają się wciąż wśród dość małej grupki polityków i ich partii. Olbrzymia większość tych polityków zdążyła w ciągu kilkunastu lat dokładnie i bez żadnych wątpliwości udowodnić, że absolutnie nie nadają się do zarządzania Polską i polskimi sprawami. Wielu z nas nawet podświadomie zdaje sobie z tego sprawę, co objawia się coraz mniejszym zainteresowaniem polityką i czynnym w niej udziałem. Samo słowo "polityka" i polityk" wywołuje w nas coraz większą niechęć, czy nawet wstręt.

  

Polacy - wielcy nieobecni

  

Jeśli takie są nasze odczucia, bądźmy konsekwentni i postarajmy się wreszcie nazwać konkretnie, po imieniu sytuację, jaką poznajemy z naszej codziennej rzeczywistości, oraz z mediów i propagandy.

Wmawia się nam, że właściwie, poza znanymi od lat nazwiskami, nie mamy innego wyboru. Że wciąż zmuszeni jesteśmy wybierać pomiędzy lewicą a prawicą, pomiędzy czerwonymi, różowymi i niebieskimi (od UE), i na tym właściwie kończy się polska scena polityczna.

  

A przecież jest to jedno wielkie oszustwo!

  

Jeśli liczba polityków potencjalnie mających wpływ na nasze sprawy oceniana jest na kilka tysięcy osób, to, drodzy Państwo, nie stanowią oni właściwie żadnej reprezentacji naszego narodu. ONI SĄ BŁĘDEM STATYSTYCZNYM, maleńkim wahnięciem wiele miejsc po przecinku! Praktycznie nieistotnym w naszym życiu!

  

Dlaczego więc mają taki wpływ na losy Polski, dodajmy, wpływ nie biorący kompletnie pod uwagę naszych potrzeb?

  

DLATEGO, ŻE NASZYM ZANIECHANIEM, NIEWIEDZĄ, GŁUPOTĄ, LENISTWEM pozwoliliśmy im na to. Daliśmy im wolną rękę.

  

Nikt z nas, będąc przy zdrowych zmysłach nie wpuści do swojego domu faceta podejrzanego, o którym wiadomo, że jedynym jego celem jest orżnąć nas, okraść z naszej skromnej własności, i wdeptać nas w błoto, aby zaspokoić swoje wyolbrzymione pojęcie o swojej wielkości! A jeśli jeszcze mamy na tyle instynktu samozachowawczego, aby nie wpuszczać do naszych mieszkań łajdaków, dlaczego nie idąc za prostą logiką, pozwalamy tym samym łajdakom zarządzać sprawami całej naszej nacji? Łajdak włażąc do naszego domu może nas okraść, może nas z tego domu nawet wyrzucić. Łajdak rządzący naszym państwem ma wpływ na nasze losy tysiąckroć większy. Ten sam typ łajdaków, jacy dziś nami rządzą, odpowiedzialny jest za ponad 

  

STO MILIONÓW LUDZKICH ISTNIEŃ!

  

Zatrzymajmy się na chwilkę, i wyobraźmy sobie te ponad sto milionów zabitych tylko dlatego, że tak się podobało politykom! To są, drodzy Państwo - trzy Polski! Od małych dzieci po starców. Każdy z tych zabitych był człowiekiem, lepszym, gorszym, ale Człowiekiem! Ze swoimi planami, marzeniami, rodziną, historią, dziećmi, krewnymi. Mający swoje skromne miejsce w świecie.

  

I nagle ktoś zdecydował, ze oni się kompletnie nie liczą. Że są tylko jakimś tłem dla małej grupki psychopatów. Dla statystycznego błędu! Dla malutkiego wybryku natury!

  

Jeśli w naszym domu pojawią się jakieś pasożyty, eliminujemy je bez zastanawiania się nad ich losami. Pasożyty polityczne - hołubimy, pomagamy im, z podziwem oglądamy w telewizji, marzymy czasem, aby zostać takim samym pasożytem. Dlaczego? Czym się właściwie różnią od karaluchów, które bez zastanowienia się likwidujemy? Że karaluchy nie są podobne do ludzi? A czy łajdackiego polityka-pasożyta można nazwać Człowiekiem? Owszem, jest podobny na pierwszy rzut oka do człowieka, ale przecież wygląd to nie wszystko. Człowiek posiada duszę, sumienie, hamulce nie pozwalające zostać łajdakiem. Człowiek jest istotą społeczną, ma w swoich genach współpracę z innymi ludźmi, dla wspólnego dobra. Jeśli odrzuca to wszystko, staje się zaledwie cząstką człowieka. Jego karykaturą.

  

I takich ludzi wpuszczamy do naszego domu??? 

  

I takim ludziom dajemy wolną rękę? A później narzekamy i biadolimy, że jest coraz gorzej? Ale przychodzą wybory, i jak stado ogłupiałych baranów dalej dajemy im pozwolenie na wysysanie z nas wszystkiego, na co mają ochotę? Na wdeptywanie nas w błoto?

  

A przecież każdy z nas zna w naszym otoczeniu prawdziwych ludzi. mających, jak wszyscy - wady, ale ludzi, naszych braci i nasze siostry! Czy nie jesteśmy w stanie wybrać spośród nich naszych przywódców? NASZYCH - pracujących dla nas, dbających o nasze wspólne sprawy, kierujących naszymi losami, aby było nam coraz lepiej, nie gorzej? I potrafiących każdemu łajdakowi powiedzieć ostro i odważnie NIE? A jak nie posłucha, to wziąć go za kołnierz i dać porządnego kopniaka na rozpęd?

  

Takich właśnie ludzi potrzebujemy, jeśli nie chcemy, aby nas wkopano ostatecznie w błoto. Nas, naszą Polskę, nasze obyczaje i nasze pragnienia.

  

Odrzućmy zatem dzisiejszych "polityków", potraktujmy ich tak, jak na to zasługują! Kopniakiem, jak trzeba. I zacznijmy szybko, bo do maja coraz mniej czasu, wybierać spośród nas tych, których znamy, o których wiemy, że nas nie zawiodą, że nie sprzedadzą nas obcym. My, polski naród jesteśmy najwyższą władzą w Polsce. I pokażmy to wszystkim uzurpatorom. I zacznijmy brać tę władzę w nasze ręce. Od najniższych po najwyższe szczeble.

  

A przede wszystkim, nie dajmy się przekonywać do siebie tej małej grupce dotychczasowych "władców Polski". To jest malutki wybryk natury, statystyczny błąd, który nie powinien mieć najmniejsz4ego wpływu na nasze, polskie losy.

 

 

Zbigniew Łabędzki

19 listopada, 2003