Jerzy Czerwiński (LPR)

 

Okręgi jednomandatowe w Sejmie

 

 

 

30 kwietnia 2002 r. grupa posłów Ligi Polskich Rodzin, reprezentowana przez posła Jerzego Czerwińskiego, złożyła do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji ustawy – Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw. Głównym celem noweli jest wprowadzenie do ordynacji samorządowej okręgów jednomandatowych. Według założeń projektu, najbliższe jesienne wybory do rad odbywałyby się w systemie większościowym, przy zasadzie większości bezwzględnej, tzn. wybranym zostaje kandydat o ponad 50 % poparciu. Gdy zaś ten warunek nie zostanie spełniony – odbywa się głosowanie ponowne (druga tura wyborów), w której startują dwaj kandydaci o największym poparciu z pierwszej tury. Wygrywa ten, który uzyska największą ilość głosów. Zasadniczą „rewolucją” w stosunku do obecnego systemu jest wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych. O ich zaletach nie trzeba czytelników „Nowin Nyskich” przekonywać. Zarówno dla samego systemu wyłaniania kandydatów, dla jakości władzy lokalnej w ten sposób wybranej. Ale także dla uzdrowienia „klasy politycznej” w Polsce. Dla eliminacji niejawnych powiązań biznesu z polityką, korupcji, nepotyzmu z życia społecznego. Dla uzdrowienia sytuacji w samych partiach politycznych wreszcie.

 

W projekcie znalazły się też zapisy zrównujące w szansach wyborczych kandydatów niezależnych, autorytety lokalne z członkami organizacji społecznych, stowarzyszeń, partii politycznych. Uproszczeniu i ujednoliceniu ulec miałaby sama procedura głosowania (np. likwidacja podziału gmin na różne systemy wyborcze granicą 20 tys. mieszkańców). Karta do głosowania miałaby prosty układ – kandydaci ułożeni byliby alfabetycznie, w jednym zestawie bez podziału na listy partyjne, bez jednolitych numerów list losowanych w skali kraju. To „odpolitycznienie” wyborów lokalnych przejawiałoby się także w tym, że w projekcie zrezygnowano z centralnej kampanii w mediach elektronicznych, zaś w mediach regionalnych gwarantowano wszystkim kandydatom równe prawa, między innymi przez terytorialny i alfabetyczny układ kandydatów w bezpłatnych audycjach wyborczych, a nie według komitetów wyborczych jak dotychczas.

 

Okręgi jednomandatowe już raz pojawiły się w parlamencie, w poprzednie kadencji, przy okazji dyskusji o ordynacji wyborczej do Sejmu. Zgłosił je wtedy m.in. poseł Antoni Macierewicz. Ale ówczesny Marszałek Sejmu – Maciej Płażyński - nie dopuścił nawet do głosowania nad nimi, argumentując niezgodnością projektu z ustawą zasadniczą. Teraz jest inaczej - przepisy Konstytucji RP nie regulują szczegółowo zasad wyborów do organów jednostek samorządu terytorialnego, odsyłając w tym zakresie do ustawy zwykłej. Pretekstu niezgodności z konstytucją nie można już było użyć.

 

Obecny Marszałek Sejmu – Marek Borowski – zastosował inną taktykę. Odciągnął w czasie przekazanie projektu do pierwszego czytania, po to aby uczynić projekt trudnym do zastosowania w najbliższych wyborach. Ponadto dyskusję nad nim wyznaczył (pomimo protestów posłów Ligi Polskich Rodzin) na koniec ostatniego dnia posiedzenia Sejmu, tak aby uniknąć publicznej kontroli nad debatą przed kamerami telewizyjnymi. Podtekst działań marszałka z SLD jest jasny i czytelny – idea okręgów jednomandatowych ma nie dotrzeć do świadomości społecznej. W efekcie dyskusja nad projektem nowelizacji ordynacji samorządowej rozpoczęła się o północy z piątku na sobotę (7-8 czerwca 2002 r.), zaś zakończyła się przed drugą w nocy.

 

Na pewno zainteresuje Czytelników jakie były stanowiska poszczególnych klubów, w imieniu których w dyskusji wypowiadali się ich przedstawiciele. Przeciw projektowi wprowadzającemu okręgi jednomandatowe były: Sojusz Lewicy Demokratycznej, Unia Pracy, Samoobrona RP oraz Prawo i Sprawiedliwość. Za projektem opowiedziały się Liga Polskich Rodzin i Platforma Obywatelska. Zdania Polskiego Stronnictwa Ludowego nie poznaliśmy - przedstawiciel PSL nie dotrwał do końca posiedzenia. Jak widać – przestrach przed ideą okręgów jednomandatowych, nawet w „mniej groźnym” dla politycznej wierchuszki wykonaniu – samorządowym, jest powszechny. Bez względu na „kolor polityczny”: tzw. prawica (PiS) czy lewica (SLD-UP), jak i ci którzy obecnie najgłośniej krzyczą o uzdrowieniu sytuacji i wymianie klasy politycznej (Samoobrona). Wszyscy oni jak ognia boją się rzeczywistej wymiany elit i utraty kontroli nad towarzyszami z terenu (dołami partyjnymi). Ale oczywiście w warstwie słownej jeszcze nie raz na różnych wiecach i spotkaniach będą deklarować poparcie dla okręgów jednomandatowych.

 

Przedstawiciele SLD i UP zgłosili w dyskusji wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu – ci jak widać boją się nawet o nim mówić. Głosowanie nad wnioskiem odbędzie się na następnym posiedzeniu Sejmu, prawdopodobnie w środę 19 czerwca tuż po godz. 9 rano. Zachęcamy Czytelników do śledzenia „na żywo”, jak mają się deklaracje polityków do rzeczywistych działań – głosowań.

 

 

 

Poseł na Sejm RP

Jerzy Czerwiński