Michał Chomicki

 

O DOSTOSOWYWANIU I PRZEKWALIFIKOWANIU

( CHYBA Z MYŚLENIA NA BEZMYŚLNOŚĆ )

 

 

 

Witam serdecznie !
Jestem zafascynowany artykułami pana Zbigniewa Dmochowskiego. Wiele z nich już przeczytałem. Jakże one różne od tego bełkotu którym ludzie są karmieni w Gazecie Wyborczej ! Ten artykuł powstał pośrednio pod wpływem artykułów Z.D.

Pozdrawiam gorąco ! Szczęść Boże !

 

 

 

          W jednej z audycji w TVP 1 w drugim tygodniu czerwca 2002 pewien redaktor powiedział (cytuję z pamięci):

 

- "...trzeba będzie zmienić kierunek i sposób kształcenia na uczelniach albo wprowadzić specjalne szkolenia dla absolwentów w kierunku wymogów współczesnej gospodarki i 'przemysłu' Polski..."

"... można to skonsolidować z programem ABSOLWENT..."

 

Co gorsza, większość tzw. polityków centrum podziela taki pogląd w imię poddaństwa wobec Unii a przede wszystkim własnych interesów.

 

Aż mną zatrzęsło. To, że wykładowcy z mozołem starają się jeszcze przekazać studentom w miarę najnowszą światową wiedzę, trendy, metody badawcze (ale nie najnowszy blichtr i zakłamanie), to że uczą SAMODZIELNEGO MYŚLENIA, odróżniania ziarna od plew to dla pana redaktora jest niczym. Z powodu wykorzystania 3-10 % wiedzy i zdolności młodych ludzi przez zaściankowych pseudokapitalistów, często postsocjalistycznych nieudolnych aparatczyków  i kombinatorów różnej maści nasza gospodarka cofa się w tempie około 2 lat  na rok od roku około 1995. Ci pseudobiznesmeni, którzy w latach 90-95 mieli  pieniądze nie wiadomo skąd, pozakładali interesy których nie umieli  ulepszać a ostatnio obrośli w tłuszcz, układy i za wszelką cenę nie chcą zniknąć z rynku, tłamsząc i psując go niemiłosiernie.

 

Dla nich liberalizm i Unia są właśnie jedyną szansą, dają możliwość nieskrępowanego handlu. Na niczym innym się nie znają, nie są w stanie myśleć technicznie. Żydowskie powiedzenie mówi: "lepsze deko handlu niż kilo roboty". To prawda, ale tylko dla handlowca. Tak naprawdę 1 zł zysku z handlu który zarabia handlowiec lub bankier kosztuje Państwo Polskie co najmniej 10 zł, wliczając zasiłki, likwidację miejsc pracy, utratę przyszłych zysków i inne rujnacje. To na te 'handle' i wzrost rachunku na koncie kilkuset grubych ryb idą w końcu olbrzymie pieniądze ze sprzedaży państwowych obligacji długoterminowych. A co będzie dalej ? Wolę nie pisać.

 

Przy cofaniu się o 2 lata rocznie nasz ŚREDNI poziom technologiczny przypomina teraz ten z początku lat osiemdziesiątych, komputery i samochody najnowszej klasy wymieszane są z pordzewiałymi zbiornikami i autobusami, ciągnikami rolniczymi z 1959 roku, obdartymi obywatelami i tandetnymi warsztatami naprawczymi. Nie mam nic przeciwko warsztatom, wręcz przeciwnie, ale polityka każdego myślącego rządu zagranicznego i, co gorsza, naszego rządu jest taka, że bardziej opłaca wytworzyć nowy towar na Dalekim Wschodzie lub na Zachodzie i sprzedać m.in. do Polski niż naprawić go u nas (nie mówiąc już o wytworzeniu go w Polsce !).

 

SLD deklarowało rok temu w programie wyborczym m.in. rozwój budownictwa. Świetnie ! Podobało mi się to, bo myślałem, że to oznacza zielone światło dla wytwórców materiałów budowlanych i pośrednio dla całej chemii. Ostatnio usłyszałem, że "22% VAT na materiały budowlane zostanie utrzymany, a tanie materiały kupimy sobie w Unii". Doskonale. Wykończyć nawet te małe i średnie uczciwe firmy, które jeszcze dychają. Polskich producentów, inżynierów i techników wysłać na wygnanie z tobołkami na plecach.

 

Ludziom się wydawało, że jak coś ma w nazwie "lewica" to będzie tworzyło miejsca pracy jak dawna Komuna. Może i będzie, ale w specyficzny sposób, który oznacza udawanie że się coś robi (50 lat już udajemy, ale ostatnie 10 to już wybitnie !) a miejsca pracy tworzy przede wszystkim w Unii. Już w tej chwili kraje unijne mają po ponad 5 milionów bezrobotnych każdy. A co będzie, kiedy gospodarki dalekowschodnie jeszcze bardziej wzrosną w siłę ? Nowy Testament zna odpowiedź:

 

"Najemnik, który nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc wilka nadchodzącego, porzuca owce i ucieka, a wilk porywa je i rozprasza" (Ewangelia św. Jana 10,12).

 

Gdy się ma pieniądze zatrudniać można tak przy budowie jak i rozbiórce, ale tylko to pierwsze da zysk po latach. Zamiast niemodnego ostatnio słowa 'Polska' można wymawiać modne 'Unia', ale wtedy tylko ta ostatnia ma szanse przeżyć jeszcze 10 lat.

 

Zamiast być twardym i głosić prawdę jak Chrystus ludzie łatwo ulegają pokusom mamony nie pytając o jej źródło. Stają się wtedy podobni do pogan, którzy nie myślą o przeszłości, przyszłości i żyją z dnia na dzień, na styl konsumencki, którym pałają coraz bardziej nachalne, natarczywe reklamy. Pytam: pod czyj dyktat ? Czyja to robota ? Odpowiedzi się domyślacie. Dechrystianizacja społeczeństwa to także ich dzieło. Wszystko według starej zasady: "dziel i rządź !". Zupełnie odwrotnie, niż w Nowym Testamencie:

 

"Bo kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami" (Ewangelia św. Marka, 9,40).

 

 

ABY BYĆ CHRZEŚCIJANINEM, TRZEBA BYĆ BARDZO MOCNYM A NIE ULEGŁYM !

 

Pan Andrzej Mencwel, wykładowca historii i antropologii kultury, Dyrektor Instytutu Kultury "Polskiej" Uniwersytetu Warszawskiego pyta retorycznie w Gazecie Wyborczej z 22-23 czerwca 2002 str.22:

 

"Jakim cudem na przykład można uprawiać radiową ewangelizację, propagując jednocześnie nacjonaldarwinizm ? Oto jest pytanie, na które winni odpowiedzieć hierarchowie Kościoła, będący przecież uczonymi mężami".

 

Tak. Dla ludzi tego pokroju wiara chrześcijańska jest dla zbiedniałych cierpiętników, a oni, rasa panów i bogaczy są ponad to. Wierni Kościoła mają pokornie chylić głowy pod ich batem, bo tak uczy wg pana Mencwela ewangelizacja. Gdyby tak było, gdyby tylko tak było, nie chciałbym być chrześcijaninem. Owszem, bywają trudne czasy które trzeba przeczekać, opuścić głowę, ale to nie znaczy, że tak ma i powinno być zawsze !

 

Dłużej trwający stan poddaństwa wykończy naród fizycznie i psychicznie ! Wiara chrześcijańska to dla mnie walka duchowa ze złem, mamoną, lichwą, i szatanem, walka o prawdziwą wspólnotę chrześcijańską. Wiara daje mi nadzieję, ale nie że będzie mi lepiej po śmierci, czego mnie i mi podobnym zapewne życzy pan Mencwel, ale przede wszystkim daje siłę w ziemskim życiu, w którym spotkam ludzi nieskorumpowanych, którzy myślą podobnie jak ja, nie chcą rujnować tylko budować i podadzą mi swoją dłoń. Jak wynika z cytowanej przed chwilą przeze mnie Ewangelii św. Jana, Kościół to nie tylko owce, ale i przywódcy, którzy nie pozwalają owcom stoczyć się w otchłań. Ale przeciwstawianie się złu, nieprzytakiwanie klasom wyzyskującym, próba przeżycia w ciężkich warunkach to dla pana Mencwela nacjonaldarwinizm. Oczywiście ! O ileż łatwiej popłynąć z prądem, poddać się, zwątpić we wszystko, słuchać rozkazów bogaczy i cieszyć się, że jeszcze tydzień udało się przeżyć ! O ileż taki człowiek jest bardziej przydatny dla rządzącej w Polsce narodowości ! Im nie potrzeba nowego przemysłowca tylko nowego niewolnika ! Kiedy zaś człowiek wchodzi na siłę w kręgi bogaczy zmuszany jest wyprzeć się społeczeństwa i narodu z którego pochodzi. Taka jest cena, której 99% naszej elity zapłaciło.

 

Ja jej nie zapłaciłem i nigdy nie zapłacę. Nie może tak być, że nie wolno nawet zapytać: skąd są pieniądze, bo odpowiedź jest jedna: z ciemiężenia biedaków. Czują to europejscy antyglobaliści rozpaczliwie demonstrując.

 

Wcześniej Andrzej Mencwel pisze:

 

"Tymczasem polscy jej przeciwnicy (tj. Unii, przypis mój) nakładają na nią swoje wyobrażenia zrodzone w epoce triumfów Bismarcka, podszyte na dodatek plemiennym darwinizmem. Biedacy ! - wyrwano ich nagle z posiołków i świat ich oszołomił."

 

Coś podobnego ! On kpi czy o drogę pyta ?!

 

Mnie ani wielu polskich inżynierów i techników świat niczym NIE oszołomił. Nie znoszę, kiedy ktoś robi ze mnie zaściankowego tępaka. Nic nie poradzę, że moi szefowie dla pieniędzy podpisywali niekorzystne umowy i stoczyli połowę narodu w przepaść. Ochronną rolę państwa, pokazywanie co jest dobre a co złe pan Mencwel nazywa 'posiołkami'. Wg niego trzeba puścić ludzi na głęboką wodę kapitalizmu bez nauki pływania, czyli bez kapitału. A że 90 % się potopi ? Spokojnie ! "Swoim" rzuci się koło ratunkowe. Dla niego topienie się, rozpacz i próba uniknięcia nędzy to plemienny darwinizm. No jasne. Najlepiej pójść z prądem i poddać się. Chorym zamiast leków trzeba aplikować opium i alkohol a zegarki naprawiać młotkiem i czarami.

 

Jestem nie tyle oszołomiony co przerażony, jak pewna narodowość zmienia teraz prawo unijne które dobrze funkcjonowało przez 40 lat po to, aby kraje takie jak Polska nie miały w Unii żadnych praw.

 

 

NIE MATURA LECZ CHĘĆ SZCZERA...

 

Dyplom ukończenia studiów wyższych technicznych to dla rzeczonego wcześniej pana redaktora z TVP1 nic, a na pewno nie coś co świadczy o kwalifikacjach 'przydatnych' w nowych polskich 'prorozwojowych' firmach. Pięć lat studiów to błahostka, nic, najważniejszy będzie papier z ukończenia pseudoszkolenia i przekwalifikowania w stylu 'proeuropejskim' a więc jedynym i słusznym, (czytaj: nikomu na nic niepotrzebnym i zalanym socjalistycznym gadulstwem i ideologią, a dostaną go nieudacznicy stawiający formę nad treścią).

 

Dostosowanie 'do obecnych potrzeb' myśmy przechodzili już za Komuny w końcu lat 40-tych. Moskiewscy decydenci w celu osłabienia Polski a może w jakimś zaciekłym amoku wymyślili, że trzeba wytworzyć nową kastę posłusznych urzędników lub/i oficerów, którzy nie mając rzetelnej wiedzy i umiejętności oceny sytuacji będą ślepo spełniać polecenia rządu upadającego imperium. Z korzyścią dla Moskwy, ze szkodą dla Polski, której to szkody nawet nie dostrzegą, bo im się wmówi, że to dla wspólnego dobra RWPG, Polski, itp. Modne stało się wtedy hasło: "Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera". Po rozpadzie imperium ci już niepotrzebni, niedouczeni ludzie kurczowo łapali się różnych funkcji i stanowisk wykorzystując znajomości i układy - przecież musieli z czegoś żyć a żal, kiedy standard życia nagle zmaleje. Efekty i owoce zbieramy przez ostatnie 15 lat.

 

Wracając do "dostosowywania do potrzeb" dokończę myśl pana redaktora z TVP1. Zapewne nie chodziło mu o poznawanie nowych zachodnich produktów czy technologii. Po co dobrze uczyć i kształcić Polaków ? To było by zbyt piękne, to jest wiedza zarezerwowana dla wybranych, dla kasty mafiosów z Unii. Jak bowiem nazwać ludzi, którzy jedną ręką pozwalają na prowadzenie jednoosobowej firmy a drugą wykańczają duże zakłady, warte tyle, że ta jednostka musiałaby harować i inwestować np. 100 lat aby je zbudować i doprowadzić do stanu bogactwa, niezależności i suwerenności ?

 

Jak nazwać ludzi, którzy spowodowali, że wzięcie kredytu w którymkolwiek banku jest założeniem sobie pętli na szyję, jeśli się nie mówi giełdową nowomową, nie chce pokazać kapitału ani technologii partyjnym i unijnym urzędnikom czy specom od iso oraz brać udziału w globalnym wyzysku słabszych i pokrzywdzonych ?

 

'Dostosować do potrzeb' raczej będzie oznaczało cofnięcie się w czasie o następne 20 lat, poniżające pokazanie młodemu inżynierowi własnej nicości, aby pracował jako wolontariusz, aby nauczył się, że 'jednostka zerem' i tylko socjalistyczna wspólnota prowadzi do dobrobytu. Tak więc: doktorowi nauk który potrafi obsługiwać rozmaite spektrofotometry - ale nie jest z odpowiedniej narodowości - dać do ręki probówkę, drut i palnik, niech robi próby jakościowe opisane w podręcznikach niemieckich do chemii w XIX wieku, ale za to śpiewając hymn Unii Europejskiej i powtarzając slogany o redukowaniu kosztów badań. Sam takie próby byłem zmuszony robić w kilku zakładach tylko dlatego, że moi przełożeni nie słyszeli o innych, robiłem je niemal ze łzami w oczach i z przekleństwem na ustach. Sam się sobie dziwię, że jeszcze kocham wiedzę i nie nabyłem doń obrzydzenia.

 

Magistrowi chemii zamiast najnowszej literatury i patentów dać do czytania nudne i próżne artykuły z prasy zachodniej, które nic nie wnoszą i opisują procesy na zasadzie: dodaj składnika A, potem B a potem C, skład ujawnimy jeśli kupisz technologię. Po odsłonięciu kurtyny okazuje się, że technologia znana jest od np. 40 lat ! Oto wielka 'wiedza' Unii Europejskiej (i nie tylko gdyż ZEWSZĄD chcą nam najgorsze śmieci wcisnąć) którą za ciężkie pieniądze sprzedają naiwnym Polakom i wmawiają, że tak ma być. Z przyszłych naukowców i wynalazców zrobią sprzedajnych mięczaków. Prawdziwą zaś wiedzę, Beilsteina, porządne wydawnictwa i artykuły trzymają dla siebie. Ale tak musi być, skoro większość polskich wydawnictw i prasy jest już w zachodnich rękach. Książek z rzetelną, konkretną wiedzą techniczną już się prawie nie spotyka, chyba że w antykwariatach.

 

Co gorsza, nie ma ZAPOTRZEBOWANIA na fachową wiedzę, bo nasi pracodawcy nie mają o niej pojęcia i wolą wyciskać ostatnie soki z tego, co jeszcze mają. Po co np. sterownik przemysłowy, jak można postawić chłopa za 2 zł/godzinę który będzie ręcznie odmykał zawory i mierzył poziom kijem albo wiadrem ? Zacofani pracodawcy wręcz cieszą się, że mogą inżynierowi z większym od nich wykształceniem zapłacić jakieś grosze, tyle, ile im się żywnie podoba, nabijać się z nich w żywe oczy, oszukiwać, wciskać ciemnotę i pluć w twarz. Zamiast ubolewać nad stanem firmy, gospodarki, że nie mogą zapłacić więcej, że jest recesja na rynku to niektórzy kretyni jeszcze się z tego cieszą ! Mają wszak tanią siłę roboczą i olbrzymią władzę gdy mnóstwo bezrobotnych stoi przed bramą ! To są dopiero biznesy !

 

Technikom chemikom trzeba założyć zeszyty, co robią i w której godzinie, aby podnieść pseudowydajność pracy (tak już za Gomułki było). Przełożony musi bowiem uczestniczyć w konferencjach i bankietach, słuchać sloganów o sukcesach partii i Unii, nie ma czasu na kontrolę i myślenie. W ramach uelastyczniania kodeksu pracy najlepiej zatrudnić techników na czas określony, wysyłać na urlopy. Po co ktoś ma być dobry w swoim fachu ? Nie ma ludzi niezastąpionych, fachowość podwładnego jest pierwszym stopniem zagrożenia i sygnałem ostrzegawczym dla szefa, dla którego tylko jest zarezerwowane myślenie. Zamiast wykorzystywać techników w wolnym czasie na przykład do prac badawczych lub niestandardowych dać im miotły i kosze albo łopaty. To się dopiero nazywa racjonalne wykorzystanie czasu pracy !

 

 

GOSPODARKA BEZ WIEDZY JEST JAK STARA, ZETLAŁA GUMA.

 

W poprzednim rozdziale opisałem gospodarkę bez wykorzystania najnowszej wiedzy albo, jak kto woli, uwstecznioną przez niedouczonych kierowników, którym wydaje się, że mają monopol na wiedzę, skorumpowanych biznesmenów a teraz jeszcze bardziej uwstecznianą bo na siłę, bo według odgórnych projektów polityków (oby tylko projektów...).

 

Taka gospodarka typu latynoskiego przypomina starą, zetlałą gumę, która lada moment pęknie bo jest ciągniona w DWÓCH PRZECIWNYCH KIERUNKACH.

 

Z JEDNEJ STRONY na polskiej uczelni, jeszcze za darmo, za Komuny zdobyłem dość solidną wiedzę chemiczną. Może nie zostało omówione kilka najnowszych technologii (otaczanych ścisłą tajemnicą i nawet nie opatentowanych), ale przekazywana wiedza była dosyć obszerna i dawała pogląd na sprawy produkcji.

 

Może trafiały się nieprawdziwe wiadomości lub zbytnio wykrzywiane i okrajane przez paru niedouczonych pracowników uczelni, ale te szybko dementowałem poprzez samodzielną pracę i poszukiwanie prawdy-co się często nie podobało. Przez 5 lat studiów a potem przez 10 lat segregowania i porządkowania wiadomości, pracowitości w poszukiwaniach, pielęgnowałem ogród swojej wiedzy.

 

Robiłem wszystko, żeby nie wypaść z rynku pracy, nie stać się wtórnym analfabetą, dostrzegałem, że przemysł: amerykański, niemiecki i dalekowschodni idzie bardzo szybko do przodu i moja wiedza może okazać się niewystarczająca. Tak więc Z JEDNEJ STRONY byłem świadom, że inni mają większą wiedzę, tym mocniej starałem się dotrzymać im kroku. Teraz to wszystko poszło właściwie na marne. Dlaczego ?

 

Bo Z DRUGIEJ STRONY moja wiedza paradoksalnie okazywała się ZA DUŻA !!! Poziom technologiczny wielu naszych firm, nawet dużych, potrzeby moich byłych pracodawców, profil produkcyjny ich zakładów zmuszał mnie do szperania w literaturze z lat 70-tych, 60-tych, 50-tych a czasem nawet i przedwojennej !

 

Unia Europejska albo jakieś tajemne siły działające w Polsce dbały przez co najmniej 15 lat o taki dobór ludzi na górze, żeby zakłady, w których mógłbym być przydatny przestały istnieć. Unia robiła to ich rękami i sama ma do tej pory czyste ręce. W duchu liberalizmu i wolności nam NIE WOLNO produkować nowoczesnych towarów. Genialne, podstępne i chytre.

 

Większość moich kolegów wykręcała się z obrzydzeniem na myśl, aby "udobrzać stare" i celowo nie robiła nic albo udawała, że coś robi, zaś ja to robiłem ze łzami w oczach mówiąc, że "lepiej zrobić coś niż nic". Nasi niedouczeni pracodawcy wymagają od inżynierów rzeczy niemożliwych, np.:

-"rób pan nowe ale w ramach starego i tylko metodami, które są i które my dobrze znamy" - to usłyszałem na Zakładach Azotowych w Tarnowie-Mościcach na początku 2000 roku. Ręce mi opadły, bo Perpetuum Mobile to nic, pestka w stosunku do takiego podejścia. Nie zrobiłem więc wiele oprócz zszargania nerwów. Zakłady zaś niedługo ogłoszą upadłość albo coś w tym rodzaju ze względu na wielkie długi. Ja przynajmniej mam czyste sumienie, nigdy nie brałem moralnego w tym udziału, choć fizycznie musiałem chodzić do pracy i być przy tym. Nie było jednak do kogo iść na skargę, skoro zakłamanie płynęło z góry. Prezydent Mościcki w grobie się przewraca.

 

 

DO EUROPY PRZEZ ARGENTYNĘ CZYLI JAK ZROBIĆ CZOŁG Z SAMOCHODU.

 

Jeżeli utnie się głowę gospodarce, wykończy innowacyjne działy, wspierać się będzie pseudorozwój, to reszta po pewnym czasie się przewróci. Skąd np. prywatna fabryczka farb ma brać wiedzę, skoro sąsiednie zakłady farmaceutyczne lub chemiczne które miały jako-tako nowoczesny sprzęt już nie istnieją, a na dobitkę samo słabo wykształcone kierownictwo nie widzi sensu ani potrzeby prowadzenia badań za pomocą takiego sprzętu ? Jeżeli stępi się "ostrze" gospodarki, to reszta stanie się po pewnym czasie przestarzałym złomem.

 

Nie można jechać samochodem, który nie ma przednich kół. Chyba, że na siłę chce się udowodnić komuś, że jest to możliwe. Wtedy należałoby zdjąć tylne koła i felgi i jechać na samych osiach. Siła pchająca będzie tak wielka, że samochód ruszy. Tylko że to już właściwie nie będzie samochód tylko czołg albo spychacz. Maksymalna prędkość takiego "pojazdu" wyniesie 5 km/h. Pod przód można jeszcze podłożyć deskorolki aby pojazd łatwiej się toczył a do niej dowiązać sznurek, żeby móc z grubsza kierować. Zresztą po co kierować, liberalizm twierdzi, że o kierunku jazdy decyduje niewidzialna ręka rynku...

 

Sterowany przez nieskorumpowanych wojskowych kapitalizm przynosił Korei Południowej 15 procentowy wzrost gospodarczy każdego roku (polecam  doskonałe artykuły pana profesora dr hab. inż. Zbigniewa Dmochowskiego -  linki w portalu OJCZYZNA), zaś liberalny model kapitalizmu Sachsa-Balcerowicza przyniósł Argentynie, Turcji i innym krajom setki miliardów dolarów długów.

 

Podobnie, jeśli samochód ma kilka usterek to aby jechać należy naprawić je wszystkie, a nie tylko jedną. Naprawienie tylko jednej i dalsza jazda zakrawałaby na szaleństwo i obłudę.

 

Dlatego dyskusja i przepychanki o stopach procentowych jest tylko czczą gadaniną na zapchanie programów telewizyjnych i udawanie, że coś się robi. Dlaczego ? Bo aby to przyniosło efekt, trzeba by zacząć kontrolować komu, gdzie i na co te pieniądze są pożyczane. Trzeba by zacząć wspierać prorozwojowych producentów a bić kułaków i oszustów, co tak pięknie obiecywało SLD rok temu. Trzeba by ustanowić czasowo wysokie cła dla nabrania rozpędu i wzbogacenia się rdzennie polskich producentów. Trzeba by kontrolować mocno import i wprowadzić podatek graniczny. Trzeba by swoim obniżyć podatki. Ale to są tylko moje marzenia. Bank Światowy, UE, Światowa Organizacja Handlu i inne masońskie organizacje tego typu nigdy nie zgodzą się, aby w Polsce wyrosła im konkurencja, to przecież jasne. Będą przekupywać polityków i tworzyć szlachetne gremia 'pomocy krajom trzeciego świata i Polsce'.

 

Podobnym tematem są dopłaty dla rolnictwa. Widać jak na dłoni, że chcą nas oszukać, ale my będziemy się bić jak stado wygłodniałych małp w klatce, którym ktoś z zewnątrz pomachał pękiem bananów. No i racja. Kto dostanie banana będzie chwilowo ocalony. Reszta niech kona. Reszta jest nieważna. Platforma Obywatelska zajadle nie chce nawet tego przedłużenia agonii jaką  są dopłaty czy obniżka stóp procentowych.

 

Oni by chcieli aby granice zniknęły już za dwa lata. Widać "who is who". Platforma ma się za czystej krwi Europejczyków, estetów, arystokrację, odcinając się od ludu z którego pracy żyje. Pewna pani senator powiedziała:

 

"...Europa dąży do zjednoczenia już 500 lat i właśnie teraz staje się to możliwe...".

 

Trzeba nie mieć elementarnego wykształcenia historycznego aby głosić takie brednie albo też cienia własnego charakteru i być podatnym na masońskie bzdury. Przez 500 lat w Europie miało miejsce chyba z 50 wojen a kraje europejskie walczyły zaciekle o hegemonię i niewolników w obu Amerykach i Afryce. Na terenie Państwa Polskiego zakwitły wyzysk, degrengolada, pijaństwo, destabilizacja, sianie zamętu, w tym moralnego, totalny upadek wszystkich organów państwa. Ale rozumować można też i tak:

 

- To było dla dobra Europy, dla podniesienia poziomu życia jej obywateli ! W samym dwudziestym wieku zginęło ponad 40 milionów ludzi w wojnach w Europie. Owa pani uległa tzw. masońskiej idei Paneuropy ale takiej, w której oni są panami a reszta - pariasami. Czyli: kiedy złodziej ukradnie ci samochód - to dobrze, jeszcze byś się zabił. Lepiej chodzić piechotą.

 

 

PRACA DLA BEZROBOTNYCH POLAKÓW W UNII EUROPEJSKIEJ

 

Kilka dni temu oglądałem programik na TVP2 poświęcony wiedzy na temat Unii. Usłyszałem tam radosną nowinę, że:

 

-"...bezrobotny Polak będzie miał możliwość wyjazdu do krajów Unii".

 

Już samo takie stwierdzenie powoduje u mnie napływ krwi do głowy i wypieki. Co za tupet i łaska ! A co z Polską ? Czy Polska nie potrzebuje pracy ?! Trzeba TUTAJ budować fabryki a nie rozdrapywać pozostałości po Komunie ! Przecież kto chce może wyjechać już teraz, co prawda z małymi trudnościami. Słucham dalej, z rosnącym zdziwieniem, pamiętając, że w krajach Unii bezrobocie jest dość duże i stale rośnie.

 

-"Przez trzy miesiące Polak będzie dostawał zasiłek taki jak w Polsce."

 

Dlaczego tylko przez trzy ? Pewnie, żeby się nie rozleniwił i nie urządzał wycieczek krajoznawczych zamiast szukać pracy. Ciekawe, czy wysokość zasiłku będzie taka jak w Polsce ? Bo jeśli tak, to wystarczy na kilka dni życia w Niemczech lub Francji. Genialna metoda na transfer polskich pieniędzy do Unii ! Tak samo reklamowano parę lat temu pracę w Warszawie, młode dziewczyny wyjeżdżały tam w poszukiwaniu kariery po to aby w końcu zostać prostytutkami. Poza tym w Polsce 80 % bezrobotnych W OGÓLE nie dostaje zasiłku, a trzeba doliczyć do tego jeszcze tzw. ukryte bezrobocie. Ci ludzie więc są "niegodni" pracy w Unii. Nie liczą się, są poza rynkiem. Ich już prawie w ogóle nie ma, po co ich brać pod uwagę. To wszystko woła o pomstę do nieba. Zacząłem złośliwie się śmiać. Ale okazało się, że to jeszcze nic ! Największą kpinę z Polaków podano na końcu:

 

"Prawo to zacznie obowiązywać dopiero po kilku latach od wejścia Polski do Unii Europejskiej, kiedy poszczególne kraje członkowskie wyrażą na to zgodę".

 

A przez ten czas bezrobotny ma żyć powietrzem i wodą z fontanny, pokornie czekać, czekać, czekać i patrzeć, jak komornik zabiera mu ostatnie sprzęty z mieszkania. Brawo ! To jest właśnie to, na co czekałem !

 

 

Michał Chomicki.

 

23.06.2002