Michał Chomicki

 

Niektóre opcje dla Polski

oraz dla krajów, które chcą żyć, a nie wegetować

 

 

 

Od redakcji:
Z radością witamy naszego nowego współpracownika - Michała Chomickiego.
Mamy nadzieję, Panie Michale, że zagości Pan u nas na dłużej.

 

 

 ***

 

           Jak wielu moich rodaków zastanawiam się, jaka droga gospodarcza i polityczna jest dla Polski korzystna. Ktoś powiedział, że wszystko zależy i tak od mentalności Polaków. Nie chcę, żeby to było prawdą, ale cóż zrobić, kiedy poniższe fakty mówią same za siebie, a inne jakoś nie przychodzą mi do głowy kiedy podsumowuję ostatnie 10 lat. Aby jednak wiedzieć co robić trzeba też wiedzieć, czego NIE NALEŻY robić. Po pierwsze i najważniejsze: zakłamaniu, obłudzie, korupcji powiedzieć PRECZ! Dokonać wyboru ludzi uczciwych, niesprzedajnych a potem patrzeć im na ręce, każdy wypływ pieniądza z kraju kontrolować (to już chyba było...).

 

 

(NIE) WYKORZYSTANIE TALENTÓW I WIEDZY

 

Już w 1998 r. nabór młodych ludzi na studia wyższe z terenów wiejskich 14-tokrotnie (słownie CZTERNASTOKROTNIE!) obniżył się w stosunku do stanu sprzed 1989 roku. Nie mam takich danych dla roku 2001, ale po tzw. reformie oświaty mogę podejrzewać, że sytuacja jest jeszcze bardziej tragiczna. Chodzi już nie o to, żeby, jak za Komuny, wyłowić talenty i pozwolić im się jako tako rozwinąć, ale żeby wykształcić 'S'woje dzieci za pieniądze podatników albo też za odebrane z pensji robotnikom, chłopom, technikom, inżynierom a nawet doktorom i profesorom czyli wszystkim, którzy myślą niezależnie, chcą coś produkować, płacić podatki niezależnie od poglądów i panującej akurat opcji politycznej.

 

Najlepiej w ogóle wydawać pieniądze nie swoje. Pieniądze odebrane wszystkim nie należącym do pięciu procent przyklaskiwaczy klasy "salonowej kasty" i do następnych pięciu, którzy takową klasę udają. Było już UD, KLD, UW. Ile razy można [PO]wtarzać te brednie o wspólnym domu, Europie, etc. kiedy jeden zarabia 400 zł/mc z wielkim trudem a drugi 40 000 zł miesięcznie bierze za nic? Rozumiem: wszystko wspólne, tylko nie pieniądze. Gdzieś już to słyszałem, zdaje się za realnego socjalizmu.

 

Stwórca daje talenty komu chce. Zgryźliwi i najbardziej zaciekli nasi kapitaliści nazwaliby Go pewnie 'komunistą'. Tak się jednak zwykle składa, że boskie talenty rozwijają ci młodzi ludzie, którzy potrafią je docenić, a więc z biedniejszych rodzin, ale raczej rzadko z całkiem biednych (ale to tylko z powodów materialnych!). Aby jednakże wykorzystać mózgi leżące na ulicach trzeba spójnej polityki państwa, proedukacyjnej, prorozwojowej. Działania proedukacyjne przyniosą jednak efekt za lat minimum 10. Dlatego tak ważna jest OBECNA klasa średnia, to z niej wyrastają nowi ludzie, nowe firmy stanowiący (pozytywne) zagrożenie dla już istniejących. Średnia klasa  jest podporą polskiego przemysłu, ale nie TYLKO TA średnia klasa drobnych  sklepikarzy jak chciała UW. Podporą jest głównie klasa myślących ludzi,  zwykle młodych, prorozwojowych, mających (jeszcze) dużo w głowie, (jeszcze) zbyt mało w kieszeni i którym (jeszcze) się coś chce wymyślać i robić oprócz przekrętów, wyzysku bliźniego, prymitywnych wyrobów, obniżania wypłat i ewentualnego wyjazdu na Zachód.

 

Lepsze jest wrogiem dobrego i tego się PANICZNIE BOJĄ nasi przypadkowi, umysłowo zaściankowi kapitaliści. Mogą pochodzić oni nawet z wielkich miast i uważać swoje myślenie za szczyt nowoczesności a w rzeczywistości jest to powrót do niewolnictwa lub feudalizmu.

 

Takich kapitalistów jest, jak szacuję, około 3/4. Nie dotyczy to więc 1/4 PRAWDZIWYCH,  PROROZWOJOWYCH  KAPITALISTÓW, ale tych jest mało i coraz mniej, bo wysokie podatki i polityka prounijna ostatniego rządu AWS tępiła ich mocno. Wystarczy przypomnieć wielką liczbę zachodnich firm a raczej ich filii zwolnionych od płacenia podatku, podczas gdy nasi właściciele wykrwawiali społeczeństwo żeby go zapłacić. Nieraz zmuszeni byli nawet do oszukiwania. Dobrym kapitalistą okazywał się być nie ten, który projektował produkcję nowych wyrobów, szczególnie wysokoprzetworzonych, tylko ten, który jak najwięcej kupował na zachodzie i jak najmniej przeznaczał na wypłaty. Przecież to jest wszystko polityka antypolska! Przecież to jest najciemniejsza demoralizacja właścicieli która podąża w ślad za korupcją! To co opłaca się firmie ma się opłacać rządowi, Polsce, a nie jakiemuś rządowi światowemu czy wytwórcy w Unii. Mądry, polski rząd musi to zmienić, chyba że zmierzamy do samozagłady, do samozniszczenia.

 

Cieńcy, ciemni, tępi, typowani z klucza partyjnego bądź przez politykę sztuczni kapitaliści ze swoim w sposób sztuczny zdobytym kapitałem chcą właśnie teraz za wszelką cenę utrwalić politycznie, prawnie i w każdy inny sztywny sposób stan obecny przez odcięcie innych ludzi od wiedzy i np. Internetu. Najprościej wypłacając im głodowe stawki i strasząc bezrobociem. Ależ to prymitywne, chamskie, jakież to krótkowzroczne!

 

Wystarcza zwykle 5 lat, aby taki stan rzeczy od razu zaznaczył się spadkiem gospodarczym, brakiem nowych kadr. To jest po prostu podcinanie gałęzi, na której się siedzi, ale przypadkowi kapitaliści nie chcą tego za żadne skarby zrozumieć, bo oni są (we własnym mniemaniu) najlepsi i wszystko sobie kupią, wiedzę i ludzi także.

 

Tak myślą zwykle przechrzty, nieudacznicy, którzy potrafili tylko ślepo służyć komunizmowi albo co najwyżej handlować dolarami a teraz myślą, że jak będą ślepo służyć Zachodowi to im się uda. Nie myślą oni o prawdziwym rozwoju własnej firmy ani tym bardziej o własnym kraju. Najważniejszym jest dorobienie się w jak najkrótszym czasie nie dbając o nikogo i o nic, a szczególnie nie myślenie o przyszłości, o WYTWARZANIU  DÓBR  MATERIALNYCH.

 

 

ZIELONY, ZATĘCHŁY STAW.

 

Mamy już większość produktów z importu, kapitalistów z importu, mamy nawet surowce z importu, teraz czas na technologie z importu. Każdą technologię musi wszak ktoś prowadzić, ktoś stale udoskonalać.

 

Kupujący nowobogaccy myślą naiwnie, że kupią fachowców, instrukcje, a to wszystko za państwowe pieniądze. Gierek też kupował zachodnie technologie, ale pozwalał je ulepszać krajowym talentom i wszystko to jakoś trzymało się jeszcze na dłuższą metę logiki. To był model w miarę nowoczesnego państwa. Tu właśnie Gierek i jego ekipa prześcigali o całą długość ostatnie rządy: nie sprzedali ŻADNEGO zakładu w imię jednorazowego dopływu gotówki. Budowali nowe zakłady i myśleli o przyszłości, wiedzieli, że WIEDZY, TECHNOLOGII, MASZYN się nie da kupić ot tak, po prostu za półdarmo i z dnia na dzień. WIEDZĘ trzeba mieć własną. Szczególnie w chemii, gdzie obok jednej czy dwóch głównych reakcji biegnie 10-20 ubocznych. Ale o tym trzeba CHCIEĆ WIEDZIEĆ, nie ignorować wmawiając sobie i innym, że wszystko jest w porządku, trzeba chcieć to badać, zgłębiać, wiedzieć jak, czytać książki, rozwijać się.

 

Każda ignorancja i grzech zadufania, zaślepienia biją po kieszeni. Dlatego zresztą chemia, jako wymagająca dużej precyzji i kojarzenia pada u nas coraz szybciej po elektronice i np. optyce. Ludzi, których mogli coś zrobić, jak np. mnie, odsunięto, bo podobno byli "nieprzydatni, nieefektywni, nie opłacali się, wszędzie widzieli problemy, bruździli" i podobno "nic się już nie dało zrobić". TOTALNY BEZSENS!

 

Dopóki są produkty, które opłaca się sprowadzać z zagranicy dopóty właśnie jest pole do działania dla własnej produkcji. Znam setki takich produktów! Synteza chemiczna jest właśnie po to, żeby z surowca za 1 zł/kg zrobić taki, który kosztuje 5-10 zł/kg, a czasem i 100 zł/kg. Kiedy jednak nieudolne "przechrzty" zrobią kalkulację, która ma utrzymywać ich i dalsze chmary nieuków, nierobów i obiboków, to oczywiście nie opłaci się nawet spróbować. Tak jak 15 lat temu wmówią mnie, innym, całemu społeczeństwu, że np. "ceny gazu są za wysokie" nie bacząc na to, że mają do niczego technologie i katalizatory nie ulepszane tak naprawdę od lat 60'tych. Nowego katalizatora czy procesu nie wymyśli się na papierze! Ale wszędzie, gdzie pracowałem właśnie tego ode mnie wymagano. Myśleć wg ISO - czyli nie myśleć w ogóle.

 

Ktoś musi wreszcie zapalić zielone światło dla ludzi mających duży talent, a nie tylko duże plecy. Zauważyłem, że większość polskich kapitalistów wcale nie poszukuje talentów tylko uległych ludzi, którymi łatwo kierować i którym można zapłacić jakieś grosze. Po co mu talenty, jak on sam (we własnym mniemaniu) je ma albo może sobie kupić wszystkie? To już wszystko było: i przed rozbiorami, i przed wojną.

 

Nie docenianie własnych, utalentowanych ludzi, którzy mogą być przydatni przy WYTWARZANIU DÓBR prowadzi w prostej linii do skretynienia i upadku w ogóle myśli prorozwojowych. Zawsze było tak, że miałem nad sobą przełożonego który dyktował mi jaki papier mam wypełniać w danej chwili.

 

Czysty debilizm.

 

W ten sposób z wartkiej rzeki gospodarki ludzie, których nazwałem "przypadkowymi kapitalistami" zrobią zatęchły, zarośnięty zieloną rzęsą STAW na uboczu, z daleka od rzeki, który będzie zarastał aż w końcu zarośnie całkowicie. System tworzony przez "przypadkowych kapitalistów" profesor K.Z.Poznański nazywa "niepełnym kapitalizmem" bo bez kapitalistów, miejscami dopełniany przez straszliwie skorumpowany, bezwolny, uwsteczniony postkomunizm. Te określenia można znaleźć w książce "Wyprzedaż Polski – klęska polskich reform" - Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 2001 - 00-131 Warszawa, ul. Grzybowska 4 (0-22) 620-57-18. Doskonała książka! Oto tylko dwa z wielu bardzo trafnych, zamieszczonych tam określeń (str.69) - "(...) nagle państwo niejako porzuciło naród." - "Porzucono bezpłatne rozdawnictwo majątku gdyż nie gwarantowało ono państwu (tzn. rządzącym - dopisek mój) prowizji na tym poziomie co jego sprzedaż."

 

Jakże podobną sytuację mieliśmy w całym 18-tym wieku a potem i pod rozbiorami! Szlachta zagonowa miała w 18-tym wieku swoje upragnione "wolności szlacheckie" i za pomocą "liberum veto" nie pozwalała wdrożyć żadnej postępowej idei, walcząc zaciekle tylko o własne korzyści.

 

Nie produkując nowoczesnych towarów jak Europa, nie mając zamorskich  kolonii jak Francja czy Anglia kraj nasz stawał się coraz bardziej zacofany i biedny. Szlachta zaś chciała dorównać za wszelką cenę poziomowi życia Zachodu więc wyzyskiwała doszczętnie niższe warstwy. Brak było mocnej centralnej polityki, władzy królewskiej. Skarbiec wiecznie był pusty i zapełniał się m.in. wydawaniem różnych koncesji i przywilejów właśnie szlachcie i magnatom, którzy i tak nie płacili podatków. Rozdrapali  królewszczyzny przynoszące największy dochód a urzędnicy królewscy domagali się coraz większego uposażenia. Magnaci zabawiali się własnymi, prywatnymi armiami i wygodny był im słaby król. Aby taki stan trwał stale zrywali sejmy. Wieść się niosła po polach i łanach: Polska bezrządem stoi! Magnaci dotąd handlowali, knuli i kombinowali za pieniądze carycy  Katarzyny że w końcu sprzedali przy tym Rzeczpospolitą. Jeszcze się  cieszyli, że na krótką metę zyskali. Tylko później ich dzieci Moskal  i Niemiec wydziedziczał z włości i był płacz i zgrzytanie zębów.

 

Ale 10 lat wcześniej nawet I rozbiór Polski nie nauczył rozumu rozpasanych magnatów. Zaraz znaleźli się panowie Rzewuski, Branicki i Potocki, którzy jakoby w imię obrońców narodu przed rewolucją, dla dobra Rzeczypospolitej zakończyli wojnę z Rosją i zrobili konfederację Targowicką, do której rychło przyłączył się król, Stanisław August Poniatowski. Po czym nastąpił drugi rozbiór Polski. Dziś wszędzie wyczuwam właśnie magnacką chorobę, wirusa Unii Wolności. Handlować, handlować, kupować na zachodzie, można i na wschodzie, nawet i gwoździe, znieść cła, po to tylko, żeby taka kaleka firma mogła jeszcze egzystować przez pół roku. To nic, że wytwarza ujemny bilans handlu zagranicznego, że lichy przynosi doraźny zysk do budżetu a ujemny na dłuższą metę. Ale właściciel ma z tego 10% i z tego żyje, pomimo że dusi w ten sposób własną i cudzą wytwórczość!

 

MENTALNOŚĆ Polaków jest, jak widać, niezmienna od wieków. Króluje zachłanność, głupota, pieniactwo i źle pojęta prywata. Politycy niemieccy to wiedzieli i dlatego nazywali przedwojenną Polskę "sezonowym państewkiem".

 

Wprowadzenie zbyt wysokich ceł także jednak przyszykuje nam taki ZIELONY, ZATĘCHŁY STAW. Coś takiego już wszak przeżyliśmy w końcu lat 80'tych. Zamknięte granice i puste półki. Prawda musi więc leżeć gdzieś pośrodku. Pobudzić rozwój można przede wszystkim przez obniżenie podatków. Uwaga! To się będzie sprawdzać tylko dopóki będzie jeszcze kapitał w postaci ludzi mądrych, o prawdziwej WIEDZY, którzy poprowadzą naród, państwo, firmy.  Może ich jeszcze trochę jest, może nie wszyscy wyjechali tam gdzie lepiej płacą. Czasu jednak jest już niewiele, potem samo obniżenie podatków nic nie da. Trzeba też wprowadzić mądre, proste prawo po to, aby wreszcie ludzie tacy jak ja mogli wypłynąć, powiedzieć "NIE!" i sami stać się kapitalistami.

 

MOCNYMI,  NIESPRZEDAJNYMI,  DOCENIAJĄCYMI  ZDOLNYCH  PRACOWNIKÓW,  UMIEJĄCYCH  I  CHCĄCYCH  SIĘ  POSTAWIĆ  ZAGRANICZNEJ  KONKURENCJI  A  NIE  TYLKO  SWOIM  PRACOWNIKOM  I  KOLEGOM.   "OSTRZE  NOŻA"  MUSI  BYĆ  WYMIERZONE  W  NIEUCZCIWYCH  KOOPERANTÓW,  OSZUSTÓW  I  KONKURENCJĘ ,  A  NIE  WE  WŁASNYCH  PRACOWNIKÓW.   PROSTE  PRAWO,  ŻEBY  TACY  LUDZIE Z AJĘLI  SIĘ  WRESZCIE  PRODUKCJĄ,   NIE  HANDLEM!

 

Tymczasem o ludziach takich jak ja starają się jak najszybciej zapomnieć. Tacy ludzie zmuszają do myślenia: czy słusznie robimy poddając się  Europie? Najprościej powiedzieć: tu nikogo zdolnego już nie ma, to  państwo nadaje się do likwidacji. A ja jestem solą w oku głoszących takie tezy.

 

Myślę, że część ludzi mnie popiera, ale myślę też, że około 50% ludzi w Polsce byłoby przeciwko takiemu rozwiązaniu. Takie proste rozwiązania uderzą w różny sposób w ich zatęchłe, krzywe interesy. Po co ma inżynier zakładać firmę i być konkurencją? Po co ma mieć akcje i współdecydować o losie firmy w sposób korzystny dla siebie, to znaczy dla rozwoju firmy i zwalczający korupcję? Lepiej niech tyra u nieuka za czapkę gruszek. Za to urzędnik zarobi krocie. Tego nie rób, tamtego nie wolno...

 

Nie chodzi żeby być wyższym od konkurencji. To konkurencja ma być niższa od nas. Niby na jedno wychodzi, ale stosując taki model produkcja maleje zamiast wzrastać. Podobnie podwładny nie może być mądrzejszy od przełożonego. Efekt ten sam. W prywatnych firmach nadal panują patriarchalne modele rodem z socjalizmu a może nawet zza wschodniej granicy. To jest ten ZATĘCHŁY, ZIELONY STAW, którego nigdy nie wolno ruszyć, bo smród i krzyk się podnosi. Dlaczego tak jest? Dlaczego nikt nie myśli o przyszłości? Dlaczego decydenci tego nie przewidują, a może nie chcą przewidzieć i pojąć? Bo taka jest chyba MENTALNOŚĆ Polaków. Zakłamanie i zachłanność. Jako katolicy w kościele powtarzają "miłujcie się wzajemnie tak jak Ja was umiłowałem" a w życiu stosują "homo homini lupus est" (człowiek człowiekowi wilkiem jest).

 

 

JESZCZE RAZ PRZESTRZEGAM PRZED ISO ITP. ZAKLĘTYMI, KAMIENNYMI STRUKTURAMI!
NA MIŁOŚĆ BOSKĄ, PRACODAWCY, NIE IDŹCIE ŚLEPĄ DROGĄ BEZMYŚLNOŚCI! MYŚLCIE!
RYBA WSZAK PSUJE SIĘ OD GŁOWY...

 

ISO = System Ślepego Słuchania Rozkazów (: made in SSSR :).
Tak naprawdę system powstał (o zgrozo!) w przeżywającej recesję Japonii, podczas gdy mi się wydawało, że jest iście Brazylijski lub nawet Sowiecki. Skrót ISO pochodzi z angielskiego i oznacza "System Zapewnienia Jakości".

 

Wprowadza się go, aby słabemu szefostwu wydawało się, że ma nad czymś władzę i coś kontroluje, ale to nonsens. Człowiek, który nie potrafi wyjaśnić podwładnemu w 10 minut co i dlaczego ma zrobić (ewentualnie wysłuchać go i odpowiedzieć na uwagi) nie będzie tego w stanie zrobić i na papierze. ISO to są właśnie takie długotrwałe rozmowy na papierze, jest to parawan dla nieudolności i krótkowzroczności szefa.

 

Papiery nie będą myśleć ani podejmować decyzji, za to wydłużają ten proces niepomiernie. Nowe wyroby ktoś musi wszak WYMYŚLIĆ lub chociaż PODPATRZEĆ, one nie powstają ZNIKĄD, w napływie entuzjazmu szefa (raz na rok) a nigdy "w ramach obowiązku służbowego". W ramach tegoż obowiązku mogą powstać jedynie chałturki, w najlepszym razie pomysły racjonalizatorskie ale nie wynalazki poparte rzetelnymi, długotrwałymi, sensownymi badaniami i obserwacjami. ISO jest za to świetną przechowalnią dla znajomków ( którzy  to nieudacznicy wreszcie mają zajęcie ) i świetnym pretekstem do zwolnienia niewygodnych, którzy dostrzegają zło, nie przytakują i nie chcą dąć w fanfary przez co rzekomo nie spełniają np. paragrafu o wdrażaniu ISO - hamują więc "polepszanie jakości" forsowane w firmie.

 

Ludzie nieskorumpowani, zwykli, nie wplątani w biurokratyczne machiny ISO chcieliby np. kupować surowce na zasadach rynkowych tj. od tego, kto ma je lepsze i tańsze i nie godzić się aby kupować je tylko od tego, kto też ma ISO, a do tego każde ISO zmierza. Ale fajna, monopolistyczna, antyrynkowa, korupcyjna, masońska strukturka typu mafijnego, nie?!

 

Tak naprawdę, system ISO zapewni tylko taką jakość, na jaką stać przedsiębiorcę. Kiedy padnie odgórny rozkaz "robić tanie dziadostwo" to żaden system ISO ani system współpracy z klientem nie będzie w stanie tego powstrzymać. Jeśli ktoś z rodziny szefa coś wymyśli to to musi być dobre, a jeśli nie wychodzi to winni są zawsze wykonawcy, surowce, zły nadzór, sabotaż...

 

Przez pierwszych parę lat kapitalizmu w Polsce była rynkowa wolność. Notowano w miarę szybki wzrost i rozwój gospodarczy, zapełnianie półek. Ponieważ każdą wolną, niechronioną niszę musi zawładnąć tyran to na skutek odpływu najbardziej wykształconych kadr na Zachód, złej polityki państwa wraz z kolaboracją prowadzoną przez rozmaite banki i koncerny rozwój ten został skutecznie zahamowany.

 

ISO wieńczy dzieło zniszczenia wtłaczając w skostniałe struktury ocalałą, wolną myśl o rozwoju, formalizując to, co z definicji jest spontaniczne: twórczość człowieka.

 

Porównać to można do sztucznego, kaleczącego zahamowania wzrostu rośliny czy młodego zwierzęcia poprzez zakucie w stalowe okowy. Ścisłe trzymanie się procedur ISO prowadzi w końcu do absurdów typu: - pan chce wykonać tę czynność dobrze czy wg. ISO?

 

W efekcie rzadko kiedy zysk powstaje przez ulepszanie bądź wprowadzanie nowych wyrobów. Twarda gra rynkowa, brak koncepcji i czasu na ich wdrożenie (bo czas marnuje się właśnie na ISO i temu podobne iluzje, złudy, atrapy, fatamorgany i udawanie, że się coś robi ) wymusza na gorszych firmach wzrost "pozorny" a więc np. świadomą rezygnację z produkcji najlepszych wyrobów znajdujących się na rynku, które mogłyby być opłacalne i konkurencyjne na rzecz zwiększania masy i obniżania ceny produkowanych już bubli. Pociąga to za sobą recesję całej gospodarki.

 

Ta sama twarda gra rynkowa, która była przez parę lat motorem gospodarki w obliczu zaniku sektora państwowego skostniała jeszcze bardziej i teraz wymusza na słabszych, pozbawionych technologii firmach zachowania poniżej pasa: oszukiwanie klienta, rozcieńczanie, ekstendery, obniżkę płac, jednym słowem wszystko, tylko nie opracowanie faktycznie lepszego wyrobu (bo do tego potrzebna jest wiedza, talent, badania, ludzie, sprzęt, pieniądze i CZAS, aby wszystko dokładnie skontrolować i przeanalizować powody ewentualnych niepowodzeń ). To kurczowe trzymanie się przez tonącego tratwy w postaci prymitywnych produkcji i rozmaite nieformalne powiązania powodują, że w Polsce kapitalizm stał się "zły" i wykazuje tzw. selekcję negatywną. Aby utrzymać tratwę na wodzie za wszelką cenę należy wszystko, co obciąża (czytaj: inżynierów, techników i dział badawczy ) wyrzucić za burtę. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Bayera, Hoechsta czy Henkla bez działu badawczego, patentów, innowacyjności, naukowców. Powiem też, że polski kapitalizm rozwijał się najlepiej właśnie wtedy, gdy czerpano myśl techniczną z rozmontowywanych państwowych zakładów.

 

 

SŁOWO "STWARZAĆ" JEST ŚWIĘTE.  SŁOWO "WYTWARZAĆ" JEST MU BLISKIE.

 

Państwo MUSI wprowadzić globalną politykę, myślenie o przyszłości, JAKIEŚ centralne sterowanie, cła zaporowe - bo bez tego zginie. Nie jesteśmy Ameryką ani Japonią a nawet te kraje nie zniosły o ile mi wiadomo całkowicie ceł! Nie możemy się zdawać tylko na Unię i na to że ktoś nam coś da (niby skąd i dlaczego?!). Idiotyczna, nie poparta niczym ufność jest kolejną cechą mentalności Polaków.

 

Popatrzmy np. na Anglię. Wszystkie zagraniczne towary mają tam nieco sztucznie zawyżone ceny. To po to, żeby wspierać własną myśl techniczną, aby nie stracić ciągłości tejże myśli technicznej. Nie wprowadzono Euro. Anglikom wydaje się, że są bogaci, bo funt mocno stoi i to każdy widzi, a jednocześnie państwo chroni cłami rodzimą myśl techniczną, czego już na zewnątrz nie bardzo widać. W efekcie nie opłaca się np. import dalekowschodnich tanich drukarek atramentowych, a Anglicy mogą produkować swoje.

 

Rozwiązanie to nazwałbym "narodowym". Mentalność Polaków a może celowo niedoskonałe prawo zrobi jednak z tego szybko grupki kolesi, którzy sprytnie opanują rynek koncesjonowanych dóbr po to, aby wreszcie się nachapać do woli. Nie będzie mowy o dogonieniu zachodu i to rozwiązanie nie sprawdzi się. Aby to wyszło, rząd musiałby mieć setki zaufanych, doskonale wyszkolonych i znających tematy produkcyjne nieprzekupnych ludzi, którzy dosłownie  zajrzeli by w każdą dziurę, wzięli pod lupę każdą firmę. Dopiero by się lament podniósł! Koniec geszeftów!

 

Na Tajwanie jest inaczej. W prężnie działających firmach elektronicznych pracują bardzo młodzi ludzie. W ścisłym rozwoju mają oni po 20-25 lat, (celowo nie użyłem słowa "dział" jako zbyt sztywnego i zalatującego dziwnie), łapią wszystko w lot (też taki kiedyś byłem i wiem, co to znaczy!), nie potrzeba im żadnych bzdurnych papierów, przepisów, ISO, powtarzania 10 razy tego samego. Prawda to prawda a fałsz to fałsz. "Tak, tak - nie, nie i nic poza tym", jak w Ewangelii św. Oczywiście toczą oni zażarte dyskusje, ale zwięzłe, krótkie, wolne od naszego bla-bla-bla na konferencjach. Wszystko po to, aby robić wyroby najnowsze na świecie, takie, które zna cały świat i wszędzie o nie pytają, wszędzie je można sprzedać, np. kartę muzyczną do PC'ta. Całą kartę z przetwornikami, procesorem i pamięcią za jedyne 30 zł! Po złotym okresie (do 30 lat) są od projektów odsuwani, ale tam nie ma bezrobocia, bo ktoś, kto sam kiedyś projektował np. karty graficzne świetnie zna je przecież od środka i nadaje się doskonale do uprawiania reklamy, sprzedaży czy zaopatrzenia.

 

Rozwiązanie tajwańskie nazwałbym "siłowym" albo "potęgą młodego umysłu".

 

Mentalność Polaków a może celowo kultywowana korupcja powodują, że u nas było i jest dokładnie odwrotnie.

 

Człowiek zostaje szefem, jak już się zestarzeje, straci połowę szarych komórek, przystosuje się do wykrzywionych, kretyńskich, doraźnych rozwiązań funkcjonujących wszędzie. Kiedy nasiąknie już wszechobecnym nieładem i marazmem to stawia się przed nim zadania przekraczające siły tytana. No i kończy się taki biedny człowiek na serce zwykle, na "dyrektorską" chorobę znaną jeszcze z lat 70'tych. A do czasu, aż padnie z wyczerpania pomiata podwładnymi i daje im coraz "mądrzejsze" zadania.

 

Jak zrobić zysk nie budując nowych instalacji i nie wykorzystując nowych pomysłów? Jak zrobić zysk tylko W RAMACH tego, co już jest? To przypomina myśl: Jak zrobić PERPETUUM MOBILE? Szkoły są wszak po to, żeby uczyć, że to jest niemożliwe. Ale niektórym chyba nawet Einstein by nie pomógł!

 

Polscy szefowie wymagają nie tylko udobrzania - o czym pisałem w pierwszym artykule (i o tym do jakich smutnych efektów to prowadzi) - ale i pracy ponad siły stale twierdząc, że wydajność Polaka to najwyżej 30 % wydajności człowieka zachodu. Stale rozkazują łapać dziesięć srok za ogon niepomni, że można w ten sposób nie złapać ani jednej. Skąd się to bierze? Ano stąd, że bez dogłębnej znajomości problemu przypadkowi kapitaliści widzą tylko całkowitą wydajność. Wydajność pracowników jest teraz 400% tego, co za Komuny i myślę, że 150 % tego, co na zachodzie. Aby jednak mieć całkowitą wydajność trzeba ją pomnożyć przez wydajność technologii (30%), szefa (20%) lub państwa (10%).

 

W wyniku dostaniemy odpowiednio 30 % dla prywatnych firm i 20 % dla państwowych. Ot, i cała tajemnica. Nie może 10 stachanowców i Einsteinów robić zysku dla 100 leni i nieuków. To jest czysty absurd, który ukrywa się pod kupką pieniędzy z prywatyzacji (tzn. wyprzedaży).

 

Dzieci bogatych ludzi mają zwykle wszystkiego po dziurki w nosie i po prostu nie chcą się uczyć, nie widzą potrzeby kształcenia. A jeśli się uczą, to w duchu egoizmu, wyzysku bliźniego i poczucia własnej bezwzględnej wyższości. A gdzie pokora wobec Boga i przyrody a jednocześnie wysoko podniesione czoło wobec wyzyskiwaczy z Zachodu i Wschodu? Kiedy dorosną, podobną niechęć będą tacy ludzie mieli do wszelkich zmian i działań wymagających twórczego myślenia. Pomyślą jedynie: kijem Wisły nie zawrócisz, trzeba robić tak, jak wszyscy, żeby przeżyć to trzeba tępić biedaków ile wlezie, kupować wszystko za granicą i płacić bankierom ich dolę za lichwiarski kredyt. Kolejność dziobania jest już ustalona, przebić się możemy tylko potanionymi wyrobami... A ileż to razy słyszałem od takich dziwnych pseudobiznesmenów że "technologię oni sobie kupią", "myślenie im niepotrzebne".

 

Oczywiście. Polskiego inżyniera mają gdzieś. Polscy naukowcy, badania, przyrządy naukowe (nawet najnowsze spektroskopy magnetycznego rezonansu jądrowego jakie już w wielu miejscach widziałem-ale mówię tylko o NAJLEPSZYCH ośrodkach!) dla nich nie istnieją. Oni przecież odrzucają wszystko, czego nie rozumieją. Kołek to zawsze kołek. Nie pojmują oni, że przeceniając swoje w dziwny sposób zarobione pieniądze nie doceniają paradoksalnie siebie samych jako ludzi, swojej WIEDZY. Znam wielu takich "prorozwojowych pseudobiznesmenów", którzy mówią: "O, nasz pociąg ruszył". Owszem, ruszył, ale sąsiedni, niemiecki. Nasz pociąg dalej stoi na stacji i nabiera opóźnienia, tylko niezorientowanym co do kierunku jazdy pasażerom patrzącym przez małe okno wagonu konduktor wmawia, że właśnie jedziemy. Co bardziej roztropni przesiadają się w ostatniej chwili z nieruchomej atrapy do prawdziwego, ruszającego pociągu.

 

Wysoko rozwinięte kraje kapitalistyczne potrafią DBAĆ o własne interesy. Niesamowitym przykładem jest Australia, gdzie opatentowano... koło! To nie żart. Gazeta Wyborcza z okolic sierpnia 2001 podała, że prawną ochroną otoczono zgłoszenie patentowe wynalazku urządzenia: "kształtu okrągłego, ułatwiającego przemieszczanie się z miejsca na miejsce." Proszę! DBAJĄ nawet ponad granice rozsądku. A u nas?

 

Układy scalone, takie jak myśmy robili w latach 80'tych to w latach 90'tych robiła Malezja, podczas gdy u nas ich produkcja chyba całkowicie już wtedy wygasła. Teraz Malezja robi już zegarki i mikroprocesory...

 

Ja jestem (staram się być) apolityczny. To wyżej postawieni ludzie dzielili włos na czworo i w działaniach narodowych doszukiwali się lewicy i kolaboracji. Wszystko się dla nich liczy tylko nie wiedza merytoryczna, znajomość setek syntez, podejść w reakcjach, katalizatorów i w ogóle faktów naukowych. Wolą opierać się na przesłankach, domniemaniach, podszeptach, intrygach, układach. Tak też sam zawsze byłem oceniany. Nie z wiedzy tylko z pogłosek, z działań którymi zawsze sterował ktoś, komu było wygodnie postawić mnie  w złym świetle, bo byłem po prostu zbyt profesjonalny. Po prostu dużo łatwiej jest zgnoić kogoś i przez to wypłynąć niż samemu zrobić coś, co przynosi efekt pozytywny. Zawsze łatwiej robić zło niż dobro, ale od tego jest państwo i prawo, właściciel, mądry przełożony, żeby to odwrócić. Tymczasem wysoko postawieni ludzie są zupełnie zaślepieni pieniędzmi (czyimi?!) i zupełnie nie zwracają uwagi, że grzech braku wiedzy i nieposzanowania tego, kto ją ma powoduje straszną demoralizację:

 

- nieumiejętność prowadzenia badań nad nowymi wyrobami,
- nieudolność w projektowaniu nowych badań, studiowaniu literatury
- klapki na oczach przy robieniu rozeznania patentowego,
- całkowity brak rozmów z instytutami, ludźmi posiadającymi wiedzę
- dalsze niepogłębianie własnej wiedzy i doświadczenia,
- wymuszone przez rynek potanienie starszych wyrobów,
- robienie w konia przez nieuczciwych kooperantów,
- źle podpisane kontrakty na złe wyroby i technologie a w efekcie
- upadek firmy.

 

Tenże brak wiedzy i promowanie nieuków, upadek światłych instytucji powoduje niedbalstwo w kwestiach technicznych załatwiane tak jak dawniej papierami, procedurami, regułkami, ISO, nawet oszustwem a nie faktycznymi umiejętnościami, ich ciągłym weryfikowaniem, pogłębianiem i prawidłowym wykorzystywaniem z przełożeniem na pro-markową politykę. Brak wiedzy i potanianie wszystkiego prowadzi do polityki anty-markowej. Brak wiedzy powoduje myślenie typu: jak zamienić składnik angielski na francuski czy niemiecki a ten na rosyjski. Tracą na to czas, zamiast pomyśleć:

 

Jak WYTWORZYĆ to tu, na miejscu?

 

Z tym się nigdy nie mogłem przebić. Każdy mi zawsze mówił: "to się nie opłaci". Czemu 50 % Polaków popiera dla nędznego ochłapu gospodarkę i politykę antypolską?! Będzie bardzo ciężko, bo na miejsce w cwaniaczków z Komuny podporządkowanych jako tako nowoczesnemu państwu weszli 10 razy więksi cwaniacy światowego kalibru podporządkowani już tylko rządowi światowemu i pręgierzowi bankierów. Ten właśnie rząd światowy spowodował np. recesję w małej Japonii, na Węgrzech, w Argentynie, w Turcji.

 

Brak szczegółów i tajników technicznych, powierzchowne, encyklopedyczne kształcenie, udawanie, że się coś wie i coś ma po to tylko, aby jeszcze rok - dwa ochronić własny stołek to prosta droga aby na zawsze zgasić święte prawie słowo WYTWARZAĆ.

 

 

ZŁE KSZTAŁCENIE MŁODYCH KADR.

 

Jak powiedziała pewna pani w programie wyborczym Ligi Polskich Rodzin z 1999 roku (cytuję z pamięci):

 

-Czego oni uczą moje dzieci w szkole?! To są jakieś bzdury oderwane od rzeczywistości! Wypełnianie blankietów czekowych czy korzystanie z kart i kredytów bankowych jest może przydatne w życiu codziennym w Unii, ale to nie jest to, co pozwala wyrobić sobie ogólny pogląd na sprawę!

 

Może właśnie chodzi o to, żeby takiego prawdziwego poglądu nigdy nie wytworzyć, bo politycy wiedzą, jak niebezpieczni są myślący ludzie. Komuna kształciła ogólnie, co prawda z błędami, ale dość solidnie. Pozwoliło to ludziom już po liceach i technikach trzeźwo popatrzeć na rzeczywistość i wstąpić do pierwszej "Solidarności". To oni tworzyli trzon tego ruchu, bez ich poparcia sami tylko ludzie z wykształceniem wyższym byliby jedynie marionetkami lub wyszliby na filozofów projektując nowy ruch i ustrój.

 

Z tego wynika, że Komuna wykształciła ludzi jakby na własną zgubę. Ostatni rząd AWS starał się nie popełniać tego błędu, kształcąc 'S'woich. Ciekawe co zaprezentuje nam rząd SLD. Mam pewne obawy, bo jeśli zupełnie pójdzie pod flagą "Poddaństwo wobec Unii" to wiadomo, jakich obywateli będzie potrzeba a jakich nie potrzeba. Chyba że pójdziemy w rozumowaniu krok dalej i w ogóle żadnych myślących Polaków Unii nie będzie potrzeba:

 

opcja 1: - Polska dla Polaków! Na którą odpowiada rozwścieczona, salonowa
opcja 2: - Polska dla Buraków! A ja smutno kontestuję, że pewnie wygra
opcja 3: - Polska BEZ Polaków...

 

Każdy niech sobie tu dopasuje znane sobie analogie a myśl jasna mu zaświta...

 

Przykładem rozsiewania zamętu i nauki życia cudzym kosztem jest makabryczna dla naukowca reklama z dziećmi w roli głównej:

 

Pani w szkole mówi: 2*2=4. Chłopczyk odpowiada: - A ja myślę inaczej! Reklama leciała przez cały 2001 rok i teraz (marzec 2002) w TVP1. Nie pamiętam o co chodziło, ale jakiż mętlik musi to robić w umysłach najmłodszych! Ludzie! Nie dajmy się zwariować! Dla dorosłych to jest może i śmieszne, ale weźmy pod uwagę myślenie dziecka, rozwijającego się dopiero mózgu i światopoglądu! TAK NIE WOLNO!

 

Arytmetyka była pierwszą "naukową" książką, jaką ojciec mi kupił kiedy miałem 4-5 lat i nie umiałem jeszcze za dobrze czytać. Ale słupki już rozwiązywałem. A teraz 2+2 czy 2*2 niby nie równa się 4. Dla mnie to jakiś koszmar i obłęd! Makabryczny sen pijanego maniaka! A może to uczenie oszustwa, krętactwa i wyzysku już od najmłodszych lat?

 

 

NATYCHMIAST OBNIŻYĆ PODATKI! ZATRZYMAĆ ANTYPOLSKĄ PRYWATYZACJĘ!

 

Obniżenie podatków jest pierwszą rzeczą, którą należy zrobić. Tak postępuje każdy mądry władca który dba o rozwój swojego kraju. W ten sposób ukróci się miernoty, które realizują swoje pseudopomysły z państwowej kasy a da szansę prawdziwym ludziom biznesu, inżynierom, racjonalizatorom. Takie to proste, a u nas każdy kolejny rząd podatki właśnie podnosił. Nawet geniusz finansów i bankowości prof. L.B. jakoś nigdy nie mógł się zdecydować na ten krok. Naprawdę, nie rozumiem dlaczego! W 2001 roku Rosja wprowadziła podatek liniowy 13 %. Dopływ pieniędzy do budżetu przekroczył oczekiwania o 100 %, tzn. wyniósł drugie tyle. Na co jeszcze czekamy?!

 

Ludzie w Polsce pracują. Ale nie dla siebie jakby. Praca ta nie zostawia trwałych śladów nawet patrząc na całą gospodarkę, ziemię czy wszystkich ludzi, nie mówiąc o samych pracownikach. Wszystko z takim trudem tu urobione, ukopane, użebrane wędruje za granicę jako pieniądze, wywożone lub wydawane przez właścicieli w ramach rozrywki lub dziwnych kontraktów, nie mówiąc o tzw. rajach podatkowych czy spłacie kredytów.

 

Oczywiście, globalnie światu to przynosi korzyść. Tylko że Globalizm mnie nie interesuje bo jak np. stracę pracę to mi ten Globalizm zasiłku nie da. Na internacjonalizm zawsze zresztą powoływały się różne dziwne partie. Rezerw też nie mam, bo skąd je mam mieć, kiedy po odkrojeniu 40% podatków z wypłaty pozostaje jałmużna 200 dolarów miesięcznie, a następne 40 % podatków muszę zapłacić wykonując każdy najdrobniejszy ruch na rynku?

 

Okazuje się zatem, że można być niewolnikiem we własnym kraju i to nawet (a może przede wszystkim) nie pracując w zagranicznej firmie! Zamiast budować solidne fabryki, gromadzić wiedzę służącą pokoleniom, aby stać się z czasem rywalem dla najbogatszych, zamiast więc AKUMULOWAĆ czyli robić to, co Komuna z mozołem przez lat 45 - nasze obecne firmy rozpraszają wszystko, wszędzie i za każdą cenę szczególnie nie dbając o kapitał ludzki i ludzkich umiejętności. Od trzech lat widać końcówkę tego procederu (bo już po prostu nie ma co sprzedawać). Jak zwykle najbardziej odczuwają to najbiedniejsi.

 

Głupstwa szefów ludzie dotąd pokrywali własnymi rezerwami a rządy rezerwami po Komunie. Nic to jednak nie dało, rządzącym wydawało się nawet że tak ma być (sic!). Teraz może trochę spadną zakupy za granicą bo coraz mniej pieniędzy. Tak czy siak ujemny bilans handlu z zagranicą wykończy nas w krótkim czasie. Oprócz paru artykułów spożywczych i gazet nie widziałem zbyt wielu polskich nowych produktów w ostatniej dziesięciolatce.

 

Do komputerów np. robimy tylko obudowy, a i te nie bardzo. Elektronika leży, samochody niewiele lepiej. Budownictwo upada (po co nam 70 nowych ustaw jak wystarczy 5 dobrych? KIEDY Sejm je uchwali?!). Przemysł chemiczny, metalurgiczny - żal serce ściska. Trochę lepiej rolnictwo, kosmetyki i meble, ale wszystko do czasu (większość już i tak idzie na eksport).

 

W sklepach większość nie-polskich towarów. A jak je mam wytwarzać, kiedy oprócz pomysłów, własnej głowy i wysokich podatków nie mam nic?! Jak je mam wytwarzać, kiedy starym dziadkom trzeba 20 razy tłumaczyć to samo?

 

Produkcję farmaceutyków i inne przyszłościowe, precyzyjne dziedziny AWS obcinał z uporem maniaka, jako że "nie spełniają standardów unijnych". Jak to nazwać?! Słowa sabotaż i dywersja są zbyt małe. Bardziej pasuje wyprzedaż, wywłaszczanie, wykańczanie. Oby tylko SLD nie było takie samo. Po co tak szybko to wszystko prywatyzować?! Zakłady państwowe mogły działać a obok, powoli, powstawać prywatne zakłady - córki. Wszystko pod kontrolą UOP, żadnych kradzieży, giełd, matactw, przekrętów. W ten sposób powstała by solidna własność prywatna, powoli i rozumnie wykupująca państwowe zakłady. Słowenia a nawet częściowo Wietnam i Chiny (!!!) są mi tutaj wzorami. Komuś jednak przeszkadzał harmonijny rozwój Polski.

 

Oprócz rozpadającego się przemysłu i nieczynnych bankomatów widziałem też trzęsące się ręce bankowców, żebraków na ulicach, dworcach i śmietnikach, mnóstwo nowych firm handlowych, reklamowych i sklepów które na zabój usiłują ludziom coś wcisnąć. Za minimalną wypłatę można zaś kupić artykuły pierwszej potrzeby i zapłacić czynsz; żadne banery reklamowe tu nie pomogą. Co mi z wolności i demokracji jak pieniędzy nie ma? Dokąd, kiedy i czym wyjadę jak nie mam za co i stale muszę pracować czy raczej zdobywać? Co tu będzie, jak wszyscy fachowcy wyjadą?

 

Kapitaliści nie mogą i nie chcą zrozumieć, że płacąc minimalną stawkę (albo i mniej) pracownikowi nie kupi on towarów u innych kapitalistów. Proste i chyba podstawowe prawo rynku! Nie zatankujesz - nie pojedziesz!

 

Zmniejszając stawki pracownikom będą za jakiś czas zmniejszać ceny na własne wyroby bo ich nie sprzedadzą, a zatem wartość Polski i Polaków maleją. Nic dziwnego zresztą gdy się nie tworzy nowych technologii a stare zamiast udoskonalać - zamyka się. Widziałem wielkie tłumy polskich fachowców, którzy z niezrealizowanymi pomysłami owczym pędem przekraczali zachodnie granice  Polski.

 

Śmiano się z technologii i inwestycji Komuny. Teraz nie ma nawet 20% z tego, ani 20% inżynierów i techników się nie zatrudnia przy nowych instalacjach, nie mówiąc o robotnikach.

 

Ludzi traktuje się jak śmieci, jak zło konieczne. Prymitywna większość kapitalistów rozumuje tak: -"mieć zysk dzisiaj jak najmniejszym kosztem, nie troszcząc się o jutro".

 

Małe, nowe firmy z raczkującymi, podpatrzonymi technologiami to było dobre 1-5 lat po realnym socjalizmie, ale nie teraz! Nowobogaccy nie wykorzystali szansy danej od Komuny. Poprzestali na niewielkich sklepikach, zysku i kolesiach. Ci, co osiągnęli więcej roztrwonili 70% wiedzy pozostałej po Komunie oceniając ją jako "nienowoczesną". Jak przyszły supermarkety, wschodnia (sic!) konkurencja - podniósł się krzyk. No cóż - niewykorzystany czas i okazje się mszczą! Tylko kto wchłonie ludzi zwalnianych nadal masowo z niewydolnego przemysłu? Dlaczego mamy cierpieć za głupotę i bezmyślność nieco bogatszych obywateli, w imię przekupstwa, wolnego rynku i innych urojonych wartości - aktualnie - zachodnich? Dlaczego zamiast artykułów o rozwoju przemysłu muszę czytać brednie o restrukturyzacji przemysłu?

 

W najgorszych przewidywaniach nie przypuszczałem, że będę wynaradawiany w tak perfidny sposób. Zakładałem, że zawsze będzie jakiś rząd który do tego nie dopuści. Czymże są przedwyborcze żądania w stylu:

 

-"Jest demokracja ale ty nie powinieneś mieć prawa głosu bo głosujesz głupio." -"Jest wolność, ale tylko dla obywateli pierwszej kategorii, z Polski A. Innym, z Polski B, C i D wolność jest właściwie niepotrzebna, tylko by wstyd na Zachodzie przynieśli."

 

Czyli: Samochód nie jedzie. A zatankowałeś?

 

A jak bardzo skretyniały i zaprzedany umysł trzeba mieć, żeby rozumować tak:

 

-"Pieniądze są w bankach, to jak nie mamy pieniędzy to sprywatyzujmy ze dwa banki polskie i pozwólmy Zachodowi dobudować ich z 10. Będzie dobrobyt!"

 

Im bliżej Unii tym większe rozwarstwienie i bezrobocie. A co będzie w Unii skoro żadnych konkretnych gwarancji doczekać się nie można? Przecież tam bezrobotny dostaje przynajmniej 500 dolarów na miesiąc! Skąd to założenie, że jak tam jest dobrze to u nas też będzie? To tak jak z Ameryką było. Zróbmy kapitalizm, bo kapitalizm jest w Stanach a tam jest dobrze. Tyle że kapitalizm to także Gwatemala, Nikaragua, Panama, Meksyk, Ekwador, Boliwia, Argentyna, Sudan, Czad, Etiopia, Turcja...

 

 

MYŚLĘ WIĘC JESTEM.

 

Nie wolno być mądrzejszym od szefa... Tyle razy już tego doświadczyłem... Czemu to zawsze samo tak wychodzi? Swoje pomysły trzeba gdzieś głęboko zapisać i nie myśleć o nich, bo żal... Żal myśleć i żal myśleć żeby nie myśleć.

 

Im szef głupszy i bardziej zakłamany tym cięższym grzechem staje się myślenie. A grzech to ponoć gatunkowo najcięższy, bo pierworodny. Bierze się z myśli o równości, o owocu z drzewa poznania, o tym, że ja też coś potrafię, a to jest myśl paskudna, zgniła, bo zaszczepiona przez Komunę w "Zrób To Sam".

 

To nic, że Stwórca rozdaje talenty komu chce. Bogaty i tak zwycięży, bo da je wykorzystać tylko poddanym o "właściwych" poglądach politycznych, zapatrywaniach, układach, znajomościach, pochodzeniu, rasie...

 

Strach pomyśleć, co będzie, gdy genetyka pozwoli tworzyć ludzi o wielkich talentach połączonych ze służalczym charakterem...

 

Geniusz - niewolnik, skopany, pracujący za miskę strawy oto marzenie właścicieli i przywódców wszystkich czasów. Niedoczekanie! Na szczęście Stwórca tak to mądrze urządził, że aby nowe technologie powstawały muszą powstać najpierw nowatorskie pomysły, idee, te zaś rodzą się w niezależnych, wolnych, światłych umysłach które są zwierciadłem Boga, z definicji nie chcą nikomu zanadto służyć (NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ) i miłują dobrze pojętą wolność a nie tyranię i zaślepienie.

 

Inaczej: tylko partnerska współpraca doprowadza do sukcesu fuzję gotówki z inteligencją. Cały proces jest (jeszcze, na szczęście!) z definicji spontaniczny, trudny do sterowania, opanowania, powielania, skorumpowania. Kradzione pomysły zwykle słabo funkcjonują. Wykańczanie geniuszy myślących 'nie po linii' wykończyło w końcu ZSRR. Wykończy też każde inne państwo o dowolnym systemie. Przyroda wymaga, aby postępować wedle jej praw. Można robić postęp, tj. odkrywać nowe prawa (nawet sprzeczne częściowo ze starymi) i wykorzystywać je do własnych celów, jak np. samoloty, łączność radiową, energię elektryczną, jądrową, itp. Ale

 

NIGDY NIE MOŻNA BYĆ POZA PRAWEM i ROZKAZYWAĆ PRZYRODZIE BEZWZGLĘDNIE,

 

w imię tzw. wyższych celów, bo tak akurat pasuje grupce znajomków, kolesi w partii czy paru zbuntowanym kacykom, wodzom. Nie wolno uprawiać politycznych czarów, gospodarczego znachorstwa. Można tak robić i tak się robi - ale z krajem podbitym, aby za parę lat wyzionął ducha.

 

 

PIOSENKA NA DOBRANOC

 

Przypominają mi się pewne teksty piosenek z okolic 1992 roku bodajże Kaczmarskiego, Łapińskiego, Waglewskiego. Wszyscy trzej mają dobre, donośne głosy. Już wtedy przeczuwali obecny i przyszły stan Polski, ale mało kto zwracał wtedy na to uwagę. Tekst utkwił mi jednak na tyle mocno w pamięci, że potrafię przynajmniej jego końcówkę (może z błędami) zacytować:

 

(...)
Myśli chytry Żyd i Niemiec:
Patrz, za ile polska czystość!
Kupi duszę, kupi ziemię
I zostawi pośmiewisko
I zostawi ...

 

Co nam prawda, gdy talary
Mają lepszy kurs od wiary!!!
Wymienimy na walutę
Honor!!!
I pokutę

 

-a ja dośpiewuję :
I własną butę...
Znów będziemy [PO]korniutko
Popijali kiszkę wódką...

 

 

REFERENDUM W SPRAWIE UNII

 

Obywatelu!!!
Za każdą odpowiedz TAK na każde z poniższych pytań otrzymasz:

 

- los na loterii samochodowej na AUTO-ZŁOMIE
- talon na obiad w barze dla ubogich RESZTEX-BAR
- dwa piwa marki EB (bzw. ESS), po wypiciu których staniesz się ESS-ESS-MANEM.

 

Podpowiedzi:

 

- aby się upierniczyc trzeba wypić 4 piwa, czyli odpowiedzieć pozytywnie na 2 dowolne pytania, potem pójdzie już całkiem gładko
- za 4 odpowiedzi TAK dołączamy gratis komplet ciuchów (z ciucholandu)
- za 5 odpowiedzi TAK dodatkowo dajemy mocny sznur konopny.

 

 

5 PYTAŃ REFERENDUM

 

1) Czy chcesz, aby Unia otoczyła nas Wszechobecna Swa pomocą i parasolem ochronnym w postaci 3 mld EURO rocznie na zapomogi w zamian za co damy jej 10 mld EURO w postaci naszego rocznego deficytu handlowego?

2) Czy chcesz, aby zapanowali tu Unijni Urzędnicy którzy będą wprowadzać korzystne prawo (dla Unii) oraz zatrudniać wysoko wykwalifikowane kadry do których i ty masz szanse należeć po odbyciu kilku idiotycznych szkoleń typu ISO?

3) Czy chcesz, aby Unia zajęła się przez kolejnych 10 lat polskim rolnictwem tak, jak się zajmowała przemysłem przez ostatnie 10 lat?

4) Czy chcesz zostać parobkiem w domu Wielkiego Brata i będąc podnóżkiem u Stop Jego zapierniczać na zachodnich bezrobotnych i emerytów, przedłużając tym agonie molocha?  Jeśli nie zechcesz, będziesz poganiany pejczami przez tępych poganiaczy za najdrobniejszą odchyłkę w myśleniu od norm ustanowionych przez rasę panów z Auschwitz dla rasy podludzi.

5) Czy chcesz utrwalić stan obecny, kiedy 3/4 kapitalistów stanowią przypadkowi, zadłużeni, zacofani i ciemni ludzie, ale za to cwani i umiejący okrągło mówić? Dzięki tym ludziom następować będzie dalsze uzależnianie rachitycznej gospodarki od zachodu, będą oni walczyć o niewprowadzenie podatku granicznego (boby to ICH wykończyło) jako niezgodnego z interesami Unii, inżynierowie i nowoczesna wiedza będą im niepotrzebni, a robotnikowi od czasu do czasu rzuca ochlap w postaci paru groszy.

 

Pamiętaj! 5 x TAK to 10 piw ESS-MAN!

 

6) Pytanie dodatkowe : Czy jesteś już skończonym sprzedajnym durniem, łajdakiem, kanalią i oszustem bez serca i sumienia, możeś już żebrakiem,  szmaciarzem i handlarzem złomu, czy tez zachowałeś jeszcze resztki trzeźwości, rozsądku i godności, skołowacony obywatelu? Jeśli to pierwsze ewentualnie drugie, to niebawem zapraszamy  do dalszej Targowicy!

 

Na składzie spirytus za 1 EURO za litr!!!

 

* * * Twoja MUMIA, tym razem JEWROPEJSKA * * *

 

 

Gdy Naród do boju...
Panowie o czynszach radzili

 

P.S.

 

Oligarchia magnacka na zewnątrz głosi poglądy niby poprawne, chwali drogę do Europy, korzy się przed większym od siebie itd. A po cichu "demoluje ludzi" - określenie K.Z.Poznańskiego. Tak jak pewna kobieta z SB która zdemolowała mnie 13 lat temu, podobno z miłości do 'ojczyzny'. Wespół z paroma fagasami korzyli się przed władzą, a ja ledwo się pozbierałem.

Nazwisko lub pseudonim pamiętam do dziś.

Czy Polska zawsze musi stać się krajem kapów, urzędasów i służalców? Co to za cyrk?

Dlaczego muszę w TYM brać udział?!!

Kto dopuścił do takiego bezrobocia i wyprzedaży majątku Polski?!

Czy oni skończą, kiedy tu nic nie zostanie?!

Czy oni w ogóle kiedyś skończą?!!

 

 

Boże Wszechmogący, Jezu Miłosierny, Matko Najświętsza
- miejcie nas w swojej opiece.
Mnie już ręce na to wszystko opadają, sił brakuje.

 

 

 

 

Michał Chomicki