Patrick Buchanan (USA)
Prawdziwi faszyści Nowej Europy
30 kwietnia, 2002
Kiedy faszyzm przyjdzie do Ameryki - powiedział Huey Long - przybędzie on w przebraniu antyfaszyzmu. Tak się dzieje od czasów wojny wietnamskiej.
Taktyka brunatnych koszul - wrzeszczący mówcy, rozpędzanie zebrań opozycji, demonstracje przeradzające się w rozruchy - są wciąż stosowane przez samozwańczych bojowników przeciwko rasizmowi i faszyzmowi. I niezmiennie, te przestępstwa przeciwko przyzwoitości i demokracji są ignorowane lub popierane przez tych, którzy podzielają lewicowe obrzydzenie wobec prawicy.
W obliczu zdobycia przez Jean-Marie Le Pena 17% głosów w pierwszej rundzie wyborów prezydenckich we Francji, również Francuski Establishment pokazał wspaniałą tolerancję dla faszystowskiej taktyki oporu przeciwko odradzaniu się Europejskiej Prawicy.
Natychmiast po podaniu wyników głosowania eliminujących z dalszych biegów premiera Lionela Jospina, na ulice wyległ motłoch. Francuski prezydent Jacques Chirac, który dostał mniej niż jeden na pięć głosów, szybko został otoczony poparciem trockistów i komunistów do drugiej rundy, ale odmówił publicznej debaty z Le Penem. W Parlamencie Europejskim, Le Pen został zakrzyczany. Protestujący zagrozili rozbiciem jego konferencji prasowej, zmuszając do jej odwołania.
I chociaż zdarzało się Le Penowi wyrażać radykalne i niemądre poglądy, nie ma dowodów, aby był on nazistą. Jego bohaterem nie jest Hitler, a Joanna d'Arc, a jego Front Narodowy akceptował porażki w każdych wyborach, które przegrywali. Nie, Le Pen nie jest znienawidzonym i wzbudzającym strach przez to, kim jest, ale dzięki problemom, które podnosi. A jakie są to problemy?
Chce, aby Francja zdecydowała się opuścić euro-blok, jak to zrobili Brytyjczycy, i przywróciła franka jako narodową walutę. Nawołuje do rozpisania narodowego referendum, w którym Francja będzie mogła odzyskać suwerenność, którą oddała Unii Europejskiej. Czy Amerykanie, którzy nigdy nie oddaliby dolara, i którzy odrzucili Międzynarodowy Sąd Kryminalny, potrafią to zrozumieć?
Le Pen był przeciwko amerykańskiej wojnie w Kosowie. Ale również, przeciwko niej była większość naszych republikańskich parlamentarzystów. On potępia to, co czynią Izraelici na Zachodnim Brzegu, ale nawet Prezydent Bush chce, aby się Sharon stamtąd wycofał. On nie chce wojny z Irakiem, ale nie chcą tego również nasi sprzymierzeńcy. On chce, aby Francja była na wieki niezależna od Stanów Zjednoczonych. Czy Amerykanie, dla których niezależność jest święta, potrafią zrozumieć, że inny naród nie chce być częścią Imperium Amerykańskiego?
Le Pen popiera karę śmierci i wierzy, że należy pozwolić Francuzom na głosowanie w sprawie jej przywrócenia, a nie mieć jej zabronionej przez UE. My, Amerykanie, też byśmy się buntowali przeciwko każdej ponadnarodowej organizacji, która spróbowałaby dyktować nam likwidację kary śmierci w Stanach Zjednoczonych.
Przestępczość jest problemem przysparzającym głosów Le Penowi. Łączy on wzrastającą przestępczość z wzrastającą arabską i islamską imigracją, i chce, aby wydalać nielegalnych imigrantów. Ale Amerykanie też chcą zatrzymania nielegalnej imigracji, i odsyłania "łamaczy bram" z powrotem. A wzrastający udział nielegalnych imigrantów w naszej więziennej społeczności i propozycja naszego własnego prezydenta, aby ogłosić amnestię dla nielegalnych imigrantów, rozpaliły na wskroś Ameryki burzę protestów, zmuszającą Partię Republikańską do wycofania się.
I kiedy elity europejskie odmawiają Le Penowi te grzeczności, które rutynowo rozdają komunistom i trockistom, przesłanie jest jasne: w Nowej Europie, niektóre sprawy są zamknięte na zawsze. Tak zostało zdecydowane, i już. Kiedy trockiści i komuniści są mile witani, populistyczna prawica i jej idee pozostaną pariasami. W Nowej Europie nie ma miejsca dla nich, ani dla ludzi im sprzyjających.
Na Indeksie Spraw zakazanych są wszelkie restrykcje wobec imigracji z Trzeciego Świata, deportacje nielegalnych imigrantów, wyrażenia krytyczne wobec mniejszości oraz jakikolwiek zwrot suwerenności, którą oddano UE. I chociaż kara śmierci mogłaby być popierana przez większość europejskich narodów, kara śmierci ma być zakazana na zawsze. Ludziom wolno się wypowiadać jedynie w sprawach, które nie są zarezerwowane.
I jak to często bywa, że to kryminalista pierwszy woła "złodziej!", tak i zazwyczaj ten, kto wrzeszczy "faszysta!" najgłośniej, najchętniej użyje antydemokratycznej taktyki.
Dzisiaj, największe zagrożenie dla wolności i niezależności nie przychodzi od Le Pena i tych 17 procentów Francuzów i Francuzek, którzy na niego głosowali. Przychodzi od francuskiego establishmentu, który nie zaakceptuje żadnego pomniejszenia swej władzy i przywilejów, ani żadnego odwrotu od polityki, którą uważa za "postępową".
Kiedy Nowa Europa staje się prototypem przyszłego Rządu Światowego, Amerykanie powinni to zapamiętać. Miejmy nadzieję, że w niedzielę, wyborcy francuscy walną Nowej Europie dobrym prawym sierpowym w łeb.
Patrick J. Buchanan, dwukrotny kandydat na prezydenta USA z republikańskiej nominacji, oraz kandydat z ramienia Partii Reform. Obecnie komentator i sprawozdawca medialny, autor siedmiu książek.
Tłum. Zbigniew Łabędzki